Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Frenkiel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Frenkiel. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 czerwca 2023

Dzieje szpitalnictwa

 

„Dzieje publicznego szpitalnictwa w Ostrowcu Świętokrzyskim”
Waldemar Ryszard Brociek
Ostrowiec 2005


s. 17
[…] Również ludność żydowska w Ostrowcu posiadała własny szpital, o czym świadczy opis miasta Ostrowca z 1820 r. oraz późniejsze inwentarze sporządzone w latach 1823, 1830 i 1836. Już w dokumentach z lat 1799 i 1805 jest wzmianka o murowanej łaźni żydowskiej położonej w pobliżu synagogi.

s. 18

Urząd lekarski województwa sandomierskiego z siedzibą w Radomiu, mając na względzie przeciwdziałanie chorobom zakaźnym, zlecił w końcu 1840 r. zbadanie wody w miejskich studniach publicznych. W Ostrowcu istniała wówczas tylko jedna taka studnia znajdująca się w górnej części rynku. Po czterech latach miasto odwiedził inspektor gubernialnego urzędu lekarskiego stwierdzając, że wydane wcześniej polecenie analizy wody nie zostało wykonane. Zalecił oczyszczenie i ocembrowanie studni i wybudowanie drugiej. Urząd municypalny zadecydował o lokalizacji kolejnej studni w pobliżu synagogi. Środki na ten cel zgromadzić miał dozór bóźniczy. Zbiórki pieniędzy dokonano wyłącznie wśród 313 właścicieli nieruchomości narodowości żydowskiej.

[…] Drobne zabiegi medyczne wykonywali w dalszym ciągu cyrulicy. Od co najmniej 1819 r. działał w Ostrowcu cyrulik Stefan Ludomirski. Z 1836 r. pochodzi wzmianka o felczerze żydowskim Mośku Dawidzie i cyruliku Eliaszu Trydasie. W 1860 r. pracowało w Ostrowcu 2 cyrulików.

s. 21

Pierwszym stałym ostrowieckim lekarzem medycyny prowadzącym praktykę prywatną był Franciszek Idzikowski. Wchodził on w skład komitetu ratunkowego, powołanego po wielkim pożarze Ostrowca w końcu czerwca 1863 r. (przyp. 13 – Spłonęło wówczas 146 domów (1/3 nieruchomości), a 4 tys. ludzi pozostało bez dachu nad głową. Spaliły się trzy studnie, lecz ocalała apteka, mieszcząca się w murowanym domu w rynku.). W guberni radomskiej i w Warszawie zbierano datki na ostrowieckich pogorzelców. Uzyskano tą drogą zaledwie 242,87 rb, za którą to kwotę postanowiono odbudować dwie studnie. Po bitwie stoczonej w grudniu 1863 r. pod Bodzechowem rannych powstańców w kilku salach budynku fabrycznego w Klimkiewiczowie, w urządzonym prowizorycznie szpitalu, na polecenie administratora huty I. Papiewskiego leczył felczer żydowski z Ostrowca Daniel Frenkiel oraz lekarz ostrowiecki F. Idzikowski. D. Frenkiel został zesłany potem na Syberię.

s. 24-25

W końcu lat 80-tych [XIX w.] do pomocy lekarzowi miejskiemu [Jan Głogowski] magistrat zatrudnił dwóch felczerów żydowskich: starszego Chaima Fiszbajna i młodszego Herszka Bajnermana. Ponadto zaangażowano Zofię Godlewską jako miejską akuszerkę. Niemal rówieśnikiem Głogowskiego był pierwszy lekarz żydowski – Abraham (Abram) Berek Malinger (przyp. 18 – Urodził się on w 1856 r. jako syn Dawida i Glinki z Goldsztajnów. Był również absolwentem wydziału lekarskiego UW.). Po przybyciu do Ostrowca w 1887 r. prowadził prywatną praktykę. […]

Największa śmiertelność istniała wówczas wśród ostrowieckich Żydów. Ogarnęła ich panika. Jak informował korespondent „Gazety Radomskiej”, z powodu zabobonów część tego środowiska sprzeciwiała się leczeniu chorych w szpitalu, a zmarłych grzebano potajemnie. Zarazę stłumiono dopiero latem 1895 r. W ciągu dwóch lat zmarło na cholerę ponad 500 mieszkańców Ostrowca, a wyleczono blisko 300.

s. 28

Za przykładem społeczności katolickiej również wśród zamożniejszych Żydów zrodziła się inicjatywa działalności charytatywnej. Grupa przedsiębiorców i kupców ze Szmulem Mintzbergiem opracowała statut Towarzystwa Wspomagania Biednych Żydów Ostrowca i wystąpiła w marcu 1913 r. do urzędu gubernialnego o rejestrację. W rok później inna grupa ze Szmulem Hejne i Józefem Pfefferem utworzyła Towarzystwo Pomocy Sierotom i Bidnym Dzieciom Ostrowca, którego celem było gromadzenie środków na utrzymanie sierocińca.

S. 41

W budżecie na rok 1919 na szpitalnictwo przeznaczono kwotę 27.600 koron przy ogólnej sumie wydatków 420.612 koron. Sekcja sanitarna miała opracować plan utworzenia małego szpitala i ambulatorium miejskiego. W listopadzie 1919 r. w miejskiej służbie zdrowia pracowali: sanitariusz Antoni Walczak z pensją 550 koron i dodatkiem drożyźnianym 330 (razem 880), felczer Mendel Barszcz – 100 koron + 50 (150) i akuszerka Sabina Saar – 300 koron + 120 (420). (przyp. 50 – MHA, Księga protokołów RM w Ostrowcu za lata 1916-1920. S. Saar pracowała jeszcze w latach 50-tych XX w.).
[…]
4 II 1920 r. radny żydowski L. Wacholder postawił wniosek, aby RM uchwaliła na leczenie stałych mieszkańców m. Ostrowca, a będących w stanie biednym bez różnicy wyznań i narodowości kwotę 30.000 koron. Burmistrz Adam Mrozowski wyjaśniał, iż zgodnie z przepisami koszty kuracyjne za żydów wypłacała gmina izraelicka i do zmiany tych przepisów na drodze ustawodawczej miasto nie mogło tego obowiązku wziąć na siebie. Mimo to w głosowaniu wniosek L. Wacholdera poparło 10 radnych (z tego 8 radnych żydowskich). Burmistrz zastrzegł, iż wykonanie tego punku będzie możliwe po konsultacji z Wydziałem Sejmiku Powiatowego w Opatowie.

s. 44-45

[…] Na początku lat 30-tych XX w. pracowali w Ostrowcu lekarze: M. Kwaskowska-Zalewska, Mieczysław Karwacki (wewnętrzny), Dawid Majer (ginekolog, akuszeria i choroby kobiece), Ludwik Maliszewski, N. Milewska, F. Dąbkowski, M. Radźwicka, M. Scheiber (rentgenolog), R. Schiberowa (laryngolog), Adam Wardyński (ul. Staszica 7), Maurycy Abramowicz (ul. Głogowskiego 47), Abram Jeleń (dziecięcy, ul. Stodolna 3), Z. Filus, lekarze dentyści: M. Blicher (ul. Iłżecka), Hilary Malinger, L. Wacholder (Aleja 3 Maja 15) oraz akuszerki: B. Głowacka, L. Klefasińska (ul. Sandomierska), J. Pasterska, S. Saar, H. Zając. […] Do znanych lekarzy ostrowieckich należeli: Maurycy Abramowicz, Róża Goldman, Aleksander Hall, Mieczysław Karwacki, Dawid Majer i Mojżesz Schieber.

s. 46

Na żądanie przemęczonego ordynatora [dr Adama Wardyńskiego] na początku 1922 r. zatrudniono [w szpitalu Zakładów Ostrowieckich] drugiego lekarza Abrama Malingera na 3,5 godzin dziennie.

s. 50

Pierwsze wybory zarządu Kasy Chorych odbyły się w maju 1926 r. Znaczne wpływy zyskali działacze PPS. W skład zarządu weszli jako przedstawiciele ubezpieczonych: Bronisław Zajdler, Jan Pietrzykowski, Zygmunt Szmidt, Marcin Kędziora, Kazimierz Żukowski, Aleksander Reszczyk, Józef Misura oraz Lejzor Beigelman i Icek Zyger, a pracowników: Stafan Świda, Mieczysław Radwan i M. Buchner. Dyrektorem Kasy został działać PPS Adam Mrowiński (z wykształcenia technik), zaś lekarzem naczelnym – dr Aleksander Hall. Lekarzami Kasy Chorych w 1930 r. byli m.in. Abram Jeleń i Feliks Grauberg.

s. 70

Bardzo ciężkie były warunki sanitarne i medyczne wśród ludności żydowskiej. W lutym 1940 r. w dzielnicy zamieszkałej przez Żydów rozprzestrzeniła się rozprzestrzeniła się epidemia tyfusu. Z tego powodu otoczono ją płotem i wprowadzono zakaz opuszczania obszaru zamkniętego za wyjątkiem dwóch określonych godzin w ciągu dnia. Powołano komisję sanitarną do walki z epidemią. W dwóch domach modlitewnych położonych obok synagogi urządzono szpital zakaźny, którym opiekował się lekarz Dawid Majer. Epidemia wygasła dopiero w kwietniu. W czasie kiedy wybuchła wojna w 1939 r. w Ostrowcu Św. byli następujący lekarze żydowscy: Maurycy Abramowicz (ojciec), Abram Jeleń, Ludwik Grabecki, Malinger (choroby wewnętrzne), Malinger (rentgenolog), Kohas Schaffel (pediatra), Majer Dawid (ginekolog).

W międzyczasie dwoma transportami kolejowymi przywieziono do Ostrowca Św. Żydów wysiedlonych z Wiednia. Rozlokowano ich w kilka osadach powiatu opatowskiego. Wśród nich było kilku lekarzy, którzy w zamian za żywność udzielali pomocy medycznej miejscowej ludności. W kwietniu 1941 r. utworzono ostrowieckie getto, w którym umieszczono 15,8 tys. Żydów miejscowych i z okolicznych miejscowości oraz z dowiezionych z innych regionów (m.in. z Poznańskiego). Funkcje opiekuńcze, w tym dotyczące prowadzenia zakładów służby zdrowia, zlecono powołanej przez władze okupacyjne Radzie Żydowskiej (Judenrat). Istniały przypadki udzielania różnorodnej pomocy Żydom przez ludność polską. Centralny Komitet Żydów Polskich Oddział w Ostrowcu Św. przekazał 22 VII 1945 r. Zarządowi Ubezpieczalni Społecznej w Ostrowcu podziękowania „… Ob. Lekarzom i personelowi Ubezpieczalni Społecznej za troskliwą i pełną poświęcenia opiekę nad chorymi żydowskimi znajdującymi się na leczeniu w szpitalu US w Ostrowcu. (przyp. 106 – MHA, Relacja dr Zygmunta Filusa…).

W getcie działał szpital, których ostatnich pacjentów wymordowano w trakcji pacyfikacji w dniu 10 X 1942 r. Część zdrowych zdolnych do pracy Żydów umieszczono w obozie pracy urządzonym niedaleko Zakładów Ostrowickich na łąkach częstocickich. Istniał tam również szpital, działający w bardzo ciężkich warunkach, który dopiero na wiosnę 1944 r. zaczął rzeczywiście pomagać chorym.

środa, 6 lutego 2019

Pałac Fraenkla

s. 77
W 1835 r. dobra ostrowieckie zostały wystawione na licytację. Trybunał Cywilny I-ej Instancji Województwa Sandomierskiego na audiencji publicznej w sprawie o przymusową sprzedaż dóbr Ostrowca i Nietuliska Małego wydał 18 V 1836 r. w Radomiu wyrok przysądzający te dobra Abrahamowi Simonowi Cohenowi, bankierowi warszawskiemu. A. S. Cohen działał w porozumieniu z hr. Henrykiem Łubieńskim. Na Kuźni stał wielki piec, fryszerki, kuźnia, tartak i młyn dzierżawione wówczas przez H. Łubieńskiego (1793-1883) wiceprezesa Banku Polskiego. Łubieński planował kupienie dóbr ostrowieckiech, aby tu rozwinąć przemysł hutniczy. Ponieważ nie chciał rozgłosu, podstawił do licytacji Cohena. O tym, że traktował dobra ostrowieckie jako własne świadczy zlecenie plenipotentowi Antoniemu Klimkiewiczowi (ok. 1800-1870) budowy nowej huty, niedaleko Ostrowca na prawym brzegu Kamiennej. […]

s. 84
W 1839 r. Henryk Łubieński stał się prawnie właścicielem dóbr ostrowieckich i wtedy nastąpiło rozliczenie finansowe z A.S. Cohenem. Do 1839 r. stanęły nad Kamienną 2 wielkie piece z potrzebnymi wydziałami i fabryczną osadą zwaną Klimkiewiczowem. […]

s. 85
W 1867 r. od Banku Polskiego dobra ostrowieckie nabył Julian Łubieński (1827-1873) syn Henryka. Tego samego dnia połowę dóbr odsprzedał Domowi Handlowemu SamuelaAntoni Fraenkel. W 1869 r. druga połowa dóbr stała się własnością barona Antoniego Edwarda Fraenkla właściciela wspomianego domu handlowego.
A.E. Fraenkel stworzył w posiadanych przez siebie dobrach duży kombinat przemysłowy, w skład którego wchodziły: huta Klimkiewiczów (późniejsze Zakłady Ostrowieckie) oraz walcownia Irena pod Zaklikowem (zbudowana przez hr. H. Łubieńskiego, właściciela huty ostrowieckiej). W 1870 r. A.E. Fraenkel nabył zakład wielkopiecowy w Starachowicach (w roku 1875 przejęło go Towarzystwo Starachowickich Zakładów Górniczych S.A.) Siedziba Zarządu mieściła się w 1870 r. w Klimkiewiczowie (w 1876 r. w Nietulisku).
[…]

s.86
W 1880 r. dobra ostrowieckie od A.E. Fraenkla kupił bankier warszawski Władysław Laski. Kiedy jego córka Maria Berta Karolina Oktawia Wiktoria (1867-1940) wyszła 19 IV 1885 r. za mąż za hr. Zygmunta Marię Jakuba Filipa Ludwika Wielopolskiego (1863-1919) otrzymała własne dobra ostrowieckie. Z dóbr tych wyłączono wcześniej teren zajmowany przez kolej żelazną, doprowadzoną do Ostrowca w 1884 r. oraz hutę i osadę fabryczną Klimkiewiczów, dla którego założono odrębne księgi wieczyste. W 1885 r. powstała Spółka Udziałowa Zakładów Ostrowieckich Władysława Laskiego i Jerzego Oktawiusza Pastora przekształcona w 1886 r. w Towarzystwo Akcyjne Wielkich Pieców i Zakładów Ostrowieckich. […]
Zygmunt i Maria Wielopolscy zamieszkali w Częstocicach. Tu pałac dla nich projektował architekt Leandro Jan Ludwik Marconi (1834-1919). Wykorzystał on wcześniejszy, niezrealizowany projekt z 1871 r. pałacu wykonany dla barona A.E. Fraenkla, który chciano umiejscowić w Klimkiewiczowie w sąsiedztwie istniejącej huty, prawdopodobnie na terenie późniejszego parku fabrycznego (rysunki architektoniczne L. Marconiego mają podpis: Pałac w dobrach ostrowieckich w Klimkiewiczowie dla bar. Fraenkla) [przyp. 88 – Związki Marconich z Fraenklami były dużo starsze, gdyż w 1851 r. ojciec Leandra Henryk Marconi wykonał projekt kaplicy grobowej Laskich i Fraenklów (potem i Wielopolskich) na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.].


Klimkiewiczów. Niezrealizowany projekt L. Marconiego płacu dla A.E. Fraenkla, elewacja frontowa

j.w. elewacja ogrodowa

s. 87
W 1903 r. w Częstocicach Zygmunt hr. Wielopolski posiadał stajnię koni półkrwi (w guberni radomskiej było 20 stajni), oborę z bydłem rasy Simmenthal (w guberni 14 obór), tartak na Kuźni dzierżawiony przez I. Hejnego [przyp. 89 – Kalendarz informacyjny Guberni Radomskiej na 1903 rok, Radom 1903, str. 131-132, 249.].

Źródło: Waldemar Ryszard Brociek „Dwór i folwark w Częstocicach. Częstocice – ośrodek administacyjny dóbr ostrowieckich” [w:] „Dwór. Ostoja tradycji, zwyczaju, polskości”, Ostrowiec 2009.

niedziela, 14 maja 2017

Parafia św. Michała Archanioła w Ostrowcu Świętokrzyskim


„Parafia św. Michała Archanioła w Ostrowcu Świętokrzyskim 1614-2016”
red. ks. Bogdan Stanaszek
Ostrowiec Świętokrzyski 2016

str. 58
           Od 1810 r. proboszcz rzymskokatolickiej parafii był jednocześnie urzędnikiem stanu cywilnego. Od 1826 r. takimi urzędnikami stali się również rabini. Dlatego też w latach 1810-1825 w księgach stanu cywilnego parafii św. Michała Archanioła w Ostrowcu byli odnotowani Żydzi, którzy zgłosili się do księdza, jako urzędnika stanu cywilnego, celem odnotowania urodzeń, ślubów lub zgonów.

str. 85
           Kościół ostrowiecki posiadał dwie sumy zapisane początkowo na kahale ostrowieckim. Oba zapisy zostały poczynione przez księdza Stanisława Franciszka Dobrzyńskiego, plebana ostrowieckiego, kanonika opatowskiego. Jeden z dnia 23 XI 1720 r. (w czwartek w dzień święta Ofiarowania Najświętszej Marii Panny) opiewał na sumę 1000 złp (150 rs). Ten testamentowy legat był oblatowany w Sądzie Grodzkim Sandomierskim w dniu 16 IV 1723 r. Procent od legowanej sumy przeznaczony został na spraszanie księży na kwartalne nabożeństwo Bractwa św. Anny, słuchanie spowiedzi i asystowanie przy nabożeństwach oraz na odpust w dzień św. Anny.

str. 98
           W dniu 3/15 IV 1862 r. Komisja Rządowa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego zatwierdziła kosztorysy na budowę nowej plebanii […] Kontrakt na wzniesienie tych budynków wygrał 5 VIII 1862 r. Leon Strużyński, dzierżawca apteki w Opatowie, jednak cesję urzędową przekazał kupcowi Szymonowi Pfefferowi (Sime Feferowi), Żydowi z Ostrowca. Ten przy wznoszeniu ich nie trzymał się planów i wykonał mniejszą podmurówkę, drewno wykorzystane do budowy było złej jakości, nie zrobił dubletowych gontów na plebanii, zbyt wcześnie otynkował wzniesione mury i nie płacił za wodę, mimo że w kontrakcie przewidziano na to pieniądze. […]
            W nocy z 26 na 27 VI 1863 r. [przyp. 201 – Pożar rozpoczął się w domu Herszka Lezmana (inne źródła podają, że był to przepisywacz rodałów Herszek Lerner vel Szrojber) przy ul Zatylnej, niemal w środku miasta. Silny wiatr spowodował, że spłonęło prawie całe miasto. Zmieszczeniu uległo 19 domów zamieszkałych przez katolików i 117 żydowskich.] pożar zniszczył miasto Ostrowiec. W jego wyniku zgorzały: stodoła, obory, stajnie, spichlerz i chlewy oraz dom dla czeladzi, które były w dobrym stanie. […] Po pożarze ze względu na zatarg o niezgodne z projektem wykonanie budynków proboszcz i służba kościelna musieli opuścić lokal, który zajęli tymczasowo. Nie mogli się przenieść do parafialnego domu służby kościelnej znajdującego się przy kościele, ponieważ ten był zajmowany przez rodziny żydowskie pozbawione mieszkań. Ponadto Żydzi – nie wiadomo bliżej na jakich zasadach – wykorzystywali cmentarz przykościelny. Żyd Pfeffer nakazał ludziom proboszcza opuszczenie niedokończonych budynków twierdząc, że do czasu protokolarnego odbioru są jego własnością. W budynku sług kościelnych zamieszkali Żydzi i uruchomili piekarnię chleba. Wywołało to sprzeciw proboszcza ks. R. Majewskiego, który interweniował u władz kościelnych i państwowych. Plebanię i dom sług kościelnych ukończono w 1863 r. Jednak kwestie odbioru robót przeciągnęły się do 1865 r.

str. 101-103
[…] budowę murowanego kościoła rozpoczęto między 1782 a 1786 r. Wymusiła ją wizytacja generalna z 4 VII 1782 r. Oddelegowany do wizytacji ks. Stanisław Ptaszyński, kanonik liwski, proboszcz z Nowego Korczyna groził, że zapieczętuje świątynię, gdyż jej stan był fatalny […]. Na dodatkowe rozgoryczenie wizytującego wpłynął fakt, że Żydzi wybudowali w mieście nową bożnicę i kwitło tam życie religijne.
[…]
          Razem z kościołem zostały wzniesione dwie wieże, jednak tylko do wysokości jednego piętra. W 1862 r. wieże boczne kościoła, służące za dzwonnice, potrzebowały podniesienia i szybkiego pokrycia. Dopiero w 1867 r. baron Antoni Frenkiel, dziedzic Dóbr Ostrowieckich i kolator kościoła ufundował dobudowanie drugiego piętra jednej z wież, a w 1885 r. kolejny dziedzic Dóbr Ostrowieckich i kolator kościoła Władysław Laski sfinansował wzniesienie piętra drugiej wieży. Obydwie wieże z cebulastymi kopułami były pokryte blachą żelazną i na szczycie miały kute krzyże wysokości 2 łokci.

str. 106
           Jak odnotowano w inwentarzu z 1795 r., cztery razy do roku miało miejsce wystawienie Najświętszego Sakramentu w kościele […]. Podczas tych uroczystości odbywała się procesja po cmentarzu przykościelnym. W 1795 r. lampa „ante Sanctissimum” tylko w dzień się paliła. Brakowało funduszu na światło, chociaż „Officium Kieleckie” dekretem nakazało ostrowieckim Żydom za wystawienie bożnicy dostarczać zawsze dwa kamienie łoju. Trzeci kamień łoju mieli dostarczać za remont bożnicy i szkoły. Przekazywali tylko 1 kamień.

str. 112
Przy obejmowaniu parafii przez ks. Romana Majewskiego w 1857 r. w protokole porównawczym sporządzonym 6 VIII 1857 r. zanotowano: „Plac koło kościoła dawniej cmentarz grzebalny łącząc się z siedzibami familii żydowskich wystawiony jest na szyderstwo i profanację Żydów – dla zaradzenia temu jako najmniej, aby kości zmarłych po cmentarzu nie poniewierały się spieszne oparkowanie jest konieczne.” […] Przed 1855 r. cmentarz przykościelny był „od strony południowej jako najbardziej wystawionej na nieporządek i niechlujstwo żydostwa tuż zamieszkującego, oparkowany został żerdziami – to ogrodzenie do czasu posłużyć może w zachowaniu porządku i przyzwoitości”. […]
 Cmentarz przykościelny o powierzchni 1 morgi i 14 prętów (99 na 114 łokci) został otoczony w 1867 r. parkanem z kamienia murowanym na wapno. Na teren przykościelny prowadziły dwie obszerne bramy zwieńczone metalowymi krzyżami. Przedsięwzięcie to sfinansowano kosztem parafian i barona Antoniego Frenkela za proboszcza ks. Romana Majewskiego. Natomiast mur wzmacniający skarpę, na której znajdował się kościół został wykonany na koszt parafian i Banku Polskiego jako dziedzica Dóbr Ostrowieckich i kolatora kościoła. […]
          W 1905 r. doszło do zatargu między proboszczem ks. Janem Naulewiczem, a Izraelem Golsdtejnem (Izrol Goldszten), Żydem z Iwanisk będącym właścicielem domu przy cmentarzu przykościelnym. Na polecenie księdza w maju 1906 r. została rozebrana murowana komórka, drewniany przysionek i murowana piwnica, mur cmentarza przykościelnego przesunięto do samego domu I. Golsdtejna.  W okresie międzywojennym również miały miejsce spory z Żydami zamieszkującymi tereny stanowiących własność parafii na wzgórzu, gdzie stał kościół [przyp. 291 – ADS, Akp. św. Michała Ostrowiec II, k. 362.].

str. 115
          Na terenie parafii znajdował się jeszcze cmentarz żydowski – kirkut [przyp. 308 – Kirkut – w starych dokumentach i miejscowej gwarze kierkut]. Został on za „konsensusem urzędu kieleckiego” oparkowany przed 1795 r.

str. 128-129
             W 1820 r. w Ostrowcu dwa razy w tygodniu – w poniedziałki i czwartki – odbywały się targi. Jednak już w 1825 r. są potwierdzone w mieście targi niedzielne. Odbywały się one na ostrowieckim rynku. Zostały one „chciwością żydostwa i niesumiennych szynkarzy wprowadzone i utrzymane” [przyp. 395 – ADS, Akp. św. Michała Ostrowiec II, k. 71]. Targi te, jako nielegalne, na interwencję proboszczów i bogobojnych obywateli zamieszkałych w okolicy, w sierpniu 1861 r. zostały zakazane. Przez kilka miesięcy nie było targów, za to więcej poszanowania świąt i mniej pijaństwa, bijatyk, przekleństw i rozpusty. Chłopi uwolnieni od pańszczyzny [przyp. 396 - Informacja z 1862 r. sugeruje, że uwłaszczenie chłopów w niektórych dobrach miała miejsce przed oficjalną reformą z 1864 r.] szli do miasta w swoich interesach w poniedziałki i czwartki, kiedy odbywały się targi. Jak donosił w swoim piśmie dziekan ks. Ignacy Grynfeld pod wpływem przekupstwa Żydów i szynkarzy naczelnik powiatu opatowskiego wspólnie z burmistrzem Ostrowca w dniu 13 II 1862 r. na nowo zaprowadzili targi niedziele. Dziekan przewidywał: „Znów lud będzie tam tracił duszę, zdrowie i krwawo zapracowany grosz a w niedziele kościoły nasze parafialne będą jak dawniej puste” [przyp. 397 – jw.]. Biskup sandomierski zabiegał u dyrektora Komisji Rządowej Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego o wydanie decyzji zabraniającej tych praktyk [przyp. 398 – Interesująca jest argumentacja popierająca te starania: […] Zły może jest lud prosty a gdzież nauczy się moralności, jeżeli nie w Kościele na nauce. Wiele jest pijaństwa, kradzieży, niemoralnego życia a skąd to pochodzi, jeżeli nie stąd że lud nie bywa w Kościołach a miejsce nabożeństwa idzie na tarą [targ]do miasta. Jeżeli znajdujący się i mieszkający w kraju starozakonni, mają ten przywilej iż w ich święta nie ma targów, ani jarmarków, nie odbywają się publiczne licytacje i urzędowe kupna lub sprzedaże, toć tym bardziej w święta Kościoła katolickiego którego wyznawcami jest cała ludność krajowa a przepisy religijne zachowane być powinny. Jeżeli w szabas lub święta żydowskie Żydzi nie wydadzą drzewa z lasu chociaż poprzednio zakupionego, jak więc wielkim jest złem i zgorszeniem gdy w święta katolickie jeżdżą do miasta ze zbożem i innymi produktami, katolicy którzy święta i niedziele obowiązują święcić przez Nabożeństwo w Kościele i słuchanie nauki lub kazania. APMO, Protokół odbieranych różnych Rozporządzeń [od] 1844, Zapis pod datą 7 XI 1863 r.].

str. 236-237
          Niewątpliwie poważnym problemem duszpasterskim był spory radykalizm robotników, rozległość parafii, a budowaniu dobrych nastrojów nie służyła również rozbudowa kościoła (wiązały się z nią obciążenia finansowe). Informacje tego typu często pojawiały się w protokołach wizytacyjnych. We wrześniu 1937 r. bp Paweł Kubicki wskazywał, że w parafii mieszka „żywioł fabryczny” i różnowiercy (żydzi, hodurowcy). […] W siedem miesięcy później ten sam hierarcha w czasie kilkudniowego pobytu w parafii św. Michała odniósł wrażenie, że życie religijne „w niej się zagrzewa”, co było osiągnięciem w środowisku pełnym „przeciwników”. Wśród zagrożeń wyliczał: „liczne żydostwo, gonitwa za groszem, socjalizm, który na ul. 3 Maja rozpoczął budowę swej wspaniałej siedziby, nieliczny, ale istniejący na terenie parafii biedny hoduryzm i tym podobne czynniki”. W sierpniu 1942 r. bp Kubicki notował: „Mimo radykalnych wpływów, które starają się wywierać na terenie parafii różni ludzie o poglądzie bardziej radykalnym i socjalistycznym, w znacznej części parafii w duszach żyje myśl Boża”. Oceniał ofiarność wiernych na bieżące potrzeby jako wystarczającą (wszystkie wydatki były pokryte całkowicie). Podkreślał znaczną frekwencję podczas nabożeństw. Bp Kubicki wysoko cenił pracę ks. Szubstarskiego i księży, „mimo przeciwności, których sam Ostrowiec i jego okolica dostarczają więcej niż inne miejscowości sandomierskiej diecezji” [przyp. APMO, Księga wizytacji kanoniczych, Prywatny pobyt bpa Kubickiego 24 VIII 1942.].

poniedziałek, 16 lutego 2015

Krótka monografia

Ostrowiec, 1903 (źródło: ostrowiecnr1.pl, zdj dodał tatar)


źródło: ostrowiecnr1.pl, zdjęcie dodał kszypas07

środa, 20 listopada 2013

"Pamiętnik z lat 1904-1905"

Ignacy Boerner
"Pamiętnik z lat 1904-1905"
oprac. T. Karbowniczek
Piotrków Trybunalski 2011

str. 34
          O przygotowaniach Ostrowieckiego Komitetu Robotniczego urządzenia manifestacji 1-szo majowej [1904 roku] władze Centralne posiadały dość dokładne informacje.
         Na zasadzie otrzymanych wiadomości grupa PPS, działająca w Zakładach Ostrowieckich, ma zamiar w dniu 1 maja urządzić manifestację i jawnie ogłosić swoje żądania. Początkowo miano zamiar urządzić manifestację w sobotę, lecz potem w obawie, że żydzi w tym dniu nie wezmą udziału, zdecydowano się na niedzielę dnia 1 maja. […] (przyp. 53 – Notatka tymczasowo pełniącego obowiązki pomocnika Generał-Gubernatora, generała majora Czerkasowa z dnia 27 marca 1904 r.).

str. 34-37
          W drugiej połowie lipca miały miejsce pożałowania godne wypadki w Ostrowcu, a mianowicie rozruchy antyżydowskie. Kto te rozruchy zorganizował, nie dało się ustalić. Wszystkie dane przemawiały za tym, że zorganizowała je policja z żandarmerią, która widząc wzmagający się z każdym miesiącem ruch robotniczy chciała go zbezcześcić i pozwolić coraz bardziej się przekierującej sile energii rewolucyjnej wyładować się po linii najmniejszego oporu i w najbardziej dogodny dla niej sposób.
          Sam przebieg wypadków postaram się ustalić na zasadzie pamięci. O godz. 4 doszły do mnie wieści (znajdowałem się wtedy w fabryce), że robotnicy idący na nocną zmianę zaczęli być żydów [tak w oryginale] w Ostrowcu oraz na Bolesławowie [nazwa osady, obecnie okolice ul. Kilińskiego]. Natychmiast zwołałem doraźne posiedzenie Ostrowieckiego Komitetu, na którym postanowiliśmy z całą energią przeciwstawić się tym rozruchom. Zarządzenia, które wydaliśmy, były następujące:
          a) skierować w kierunku Ostrowca część towarzyszy, którzy mają dążyć do zlikwidowania rozruchów;
          b) robotników dziennych, którzy o godz. 6-ej mieli opuścić fabrykę, zatrzymać w fabryce dopóki rozruchy nie zostaną zlikwidowane.
          Osobiście udałem się do Ostrowca żeby dopilnować zlikwidowania rozruchów. Idąc do miasta przekonałem się, że rozruchy na Bolesławowie nie przyjęły jeszcze drastycznych objawów, pobito tylko jedną rodzinę żydowską i zniszczono jej mieszkanie, fama głosiła, że koło bożnicy odbywa się krwawa rozprawa z żydami. Podążyłem do bożnicy. Przed samą bożnicą była zgrupowana większa liczba żydów uzbrojonych w siekiery, a kilkadziesiąt kroków od nich był zgrupowany znaczny tłum robotników fabrycznych uzbrojonych w drągi i kamienie. Odbywała się walka słowna, do bójki jednakowoż nie doszło. Towarzysze natychmiast wmieszali się w tłum robotników i zaczęli uspokajać. Początkowo przyglądałem się temu uspakajaniu, widząc jednakowoż, że to nie pomaga i że tłum jest zanadto roznamiętniony wszedłem z tłumu i stanąłem pomiędzy obydwiema roznamiętnionymi stronami. Donośnym głosem zażądałem spokoju. Robotnicy, gdy zobaczyli, że przed nimi stoi inżynier z fabryki, natychmiast się uspokoili. Przemówiłem wtedy do jednych i drugich, uspakajając ich, oświadczyłem jednocześnie, że biorę żydów pod swoją opiekę, a dalej, że jestem przekonany, iż wśród robotników znajdzie się dostateczna liczba rozumnych ludzi, którzy mnie poprą (w tym momencie towarzysze zaczęli się koło mnie grupować) i nie dopuszczą do rozlewu krwi. Od żydów zażądałem, aby natychmiast spokojnie rozeszli się do domów. Żydzi zastosowali się do niego i rozeszli się. Potem przemówiłem do robotników, żądając od nich, żeby spokojnie udali się do pracy, stwierdzając, że wieści rozpuszczone o śmierci chłopca chrześcijanina przez żydów są z gruntu fałszywe. Tłum robotniczy rzeczywiście natychmiast udał się gremialnie do fabryki. Policji ani żandarmerii nigdzie nie widziałem, widocznie celowo pochowali się, żeby nie przeszkadzać rozruchom.
          Wracając do fabryki, spotkałem koło magistratu oficera żandarmerii, który przepraszając, przedstawił mi się, po czym podziękował mi za to, że tak energicznie i zdecydowanie zlikwidowałem rozruchy, czego mi nigdy nie zapomni. Wyczułem, że w tym podziękowaniu przebija raczej nuta irytacji na mnie, niż wdzięczności.
          W ten sposób rozruchy antyżydowskie zostały zlikwidowane. W dniu 31 lipca CKR PPS [Centralny Komitet Robotniczy Polskiej Partii Socjalistycznej] wydał odezwę, w której wypadki ostrowieckie zostały znacznie przesadzone (przyp. 55 – Odezwa ta zawierała cały szereg pretensji skierowanych do Ostrowieckiego Komitetu Robotniczego za to, że dopuścił do wystąpień antyżydowskich.). Policja zaś aresztowała kilka osób, m.in. i tow. Trzebińskiego, którego niewinnie blisko rok przetrzymywała w więzieniu.
          Przebieg rozruchów przeciw żydowskich w świetle sfer rządowych przedstawia się w świetle następującym:
          Dnia 22 lipca około godz. 5 popołudniu na rynku w Ostrowcu chłopiec żydowski został uderzony kijem przez Jana Sucholewskiego (epileptyka). Chłopiec reagował i uderzył S. kamieniem. S. upadł na ziemię i dostał ataku epileptycznego. Policja podniosła chorego, początkowo zaniesiono chorego do magistratu, po czym do szpitala. Przechodzący przypadkowo koło magistratu Józef Sucholewski, brat epileptyka, robotnik z Zakładów Ostrowieckich, gdy dowiedział się o bracie wszczął awanturę z żydami, głosząc, że żydzi zabili mu brata. Policja awantury te natychmiast zlikwidowała.
          Wieść o zabójstwie Jana Sucholewskiego rozniosła się po całym Ostrowcu, przejaskrawiona. Wieść głosiła, że żydzi zabili Sucholewskiego i jeszcze jakąś kobietę chrześcijankę.
          Następnego dnia, tj. 23 lipca o godz. 6 popołudniu robotnicy wychodzący z fabryki (dzienna zmiana), uzbrojeni w kije i kamienie, ruszyli do Ostrowca i zgrupowali się na rynku, goniąc żydów. Władze, policja i żandarmi rozpoczęli uspokajać wzburzony tłum, lecz tłum rozdzielił się na grupy i ruszył w różnych kierunkach miasta. Podczas rozruchów zostało pobitych 24 żydów, z czego 23 dość lekko, jeden zaś Jankiel Borenstein umarł z pobicia następnego dnia; następnie wybito około 1000 szyb, zniszczono 24 okna i 4 drzwi, jeden z domków żydowskich został poważnie zniszczony. Masowych kradzieży nie było, natomiast miały miejsce drobne kradzieże, lecz w małych rozmiarach (przyp. 56 – Raport generała radomskiego do ministra spraw wewnętrznych z dnia 30 lipca 1904 r. [Archiwum Główne Akt Dawnych (AGAD), Kancelaria Generał-Gubernatora Warszawskiego (KGGW) nr zespołu 247/II, sygn. 2431, k. 9]).
          Pomocnik Generał-Gubernatora Warszawskiego stwierdzał w swoim raporcie z dnia 27 lipca, że rannych żydów było 10, z tego jeden umarł. Ponadto natomiast rannych było 2 chrześcijan. Kradzieży w ogóle nie było żadnych.
          Sprawa tych rozruchów nabrała dużego rozgłosu wśród sfer rządowych z powodu skarg oficerów 4 szwadronu 40 małorosyjskiej pułku dragonów, który to szwadron został przez wicegubernatora wezwany ze Staszowa i przybył do Ostrowca w dniu 24 lipca. Na zasadzie tych skarg został wydelegowany ppłk Sztabu Gen. Fiedow, w swoim raporcie skierowanym do wicegubernatora Gafferberga stwierdzał, że:
  1. Rozruchy w Ostrowcu nie miały charakteru przeciw żydowskiego, lecz były skierowane właściwie przeciwko rządowej administracji, która jest znienawidzona przez robotników.
  2. Gdy te rozruchy miały mieć charakter przeciw żydowski, to przy zupełnym braku w mieście sił wojskowych (było tylko 5 do 6 policjantów) pociągnęłyby za sobą poważne straty w ludziach oraz straty materialne.
  3. Były to zwykłe awantury uliczne i przy tym w różnych miejscach, dopiero gdy żydzi zaczęli krzyczeć i prowokować robotników (żydek jeden wystrzelił dwa razy w powietrze z rewolweru), ci pobili kilku żydów, którzy im wpadli w ręce. Jeden z tych żydów podobno umarł, przy czym o tej śmierci różnie mówią i w ogóle ta śmierć jest wątpliwa.
  4. Cała ta historia została przez czynniki administracyjne niemożliwie rozdmuchana.
          Dalsze zarzuty tyczą się już nieodpowiedniego użycia wojska.
          Administracja po takim raporcie zaczęła się solidarnie bronić i w aktach znajdujemy kilkadziesiąt raportów różnych dostojników. Rezultatem tych rozruchów było aresztowanie 19 robotników, natomiast wytoczono proces 68 robotnikom, którzy odpowiadali z wolnej stopy.
          Wśród aresztowanych byli: Czerwiński Jan, Żebrowski Edmund, Frydrysiak Władysław, Denek Ludwik, Trzebiński Włodzimierz.
          Sprawa trwała długo i zdaje się, że nikt nie został zasądzony. Najdłużej siedział Trzebiński Włodzimierz.

str. 67
          W drugiej połowie czerwca [1905 roku] miały miejsce w Ostrowcu i w okolicy strajki powstałe wyłącznie na tle ekonomicznym. […]
          Dnia 24 czerwca zastrajkowali rzeźnicy żydowscy. Robotnicy chcieli rozbić jatki, gdyż tego dnia nie można było dostać w Ostrowcu mięsa. Komitet Ostrowiecki interweniował i tegoż dnia strajk został zwycięsko zakończony.
          Dnia 28 czerwca zastrajkowali robotnicy (24) w tartaku Heinego, żądając podwyższenia zarobków. Strajk zakończył się zwycięstwem robotników i trwał zaledwie do dnia 1 lipca.

str. 101-103
          Dnia 30 października [1905 roku] pojawił się Najwyższy Carski manifest (przyp. 114 – Manifest cara Mikołaja II miał na celu uspokojenie wzburzenia, panującego w całym państwie rosyjskim. Nadawał w nim władca rosyjskiego imperium „trwałe podstawy wolności obywatelskiej na zasadach rzeczywistej nietykalności osobistej, wolności sumienia, słowa, zebrań i związków”, a powoływał do życia poprzednio obiecaną Dumę, do której prócz klas posiadających wchodzić mieli reprezentanci warstw pracujących. Wszystkie te przywileje nie doczekały się realizacji z wyjątkiem zwołania Dumy kilkakrotnie rozwiązywanej.).
[…]
          Dzień 5 listopada postanowiliśmy obchodzić jak dzień „święta wolności”, jak ten dzień nazwaliśmy. […]
          Przebieg tego wielkiego dnia trudno byłoby mi z pamięci odtworzyć. Odtworzę go, przytaczając opis tego święta podług „Głosu Polski”
          Obywatele miasta Ostrowca i bliższej okolicy, oraz pracownicy Zakładów Ostrowieckich, celem upamiętnienia dnia wyzwolenia swego i reszty braci polskiej z okrutnych hańbiących więzów, obchodzili w dniu wczorajszym nader uroczyste święto narodzin wolności. […]
          Wszystko znalazło swój wyraz w obchodzie następującym. Po nabożeństwie w miejscowym kościele zgromadzeni ruszyli pochodem uroczystym do krzyża, ręką ludu pracy ustawionego przed fabryką w Klimkiewiczowie. […]
          Z Klimkiewiczowa pochód zawrócił do miasta i, przeszedłszy przez rynek przy dźwiękach orkiestr i wciąż niemilknącej pieśni "Boże coś Polskę", skierował się do kościoła, i po odśpiewaniu "Te Deum" wyruszył ze sztandarami do miejscowej synagogi.

          Na spotkanie wyszedł pod baldachimem rabin, niosąc „radał”, i przy dźwiękach mazurka „Jeszcze Polska nie zginęła”, odegranego przez orkiestrę żydowską, wkroczono do domu modlitwy.
          Tam przywitał zebranych w słowach serdecznych przedstawiciel żydów p. Frenkiel, zaznaczając, że wskutek fanatyzmu braci jego, pierwszy raz w przybytku tym rozbrzmiewa mowa polska, i prosił o uwzględnienie, o pobłażliwość dla tego fanatyzmu, zresztą dla Polaków nieszkodliwego, prosił o nie odrzucanie wyciągniętej bratniej i szczerej dłoni dawnego biednego żyda tułacza i zakończył hasłami: „Niech żyje wolność!”, „Niech żyje braterstwo!”.

          Z synagogi przy dźwiękach orkiestry żydowskiej i strażackiej i śpiewie „Boże coś Polskę”, „Czerwony Sztandar” wyruszono na zapowiedziany wiec na placu fabrycznym w Klimkiewiczowie. [...] (przyp. 117 - „Głos Polski” nr 1 z dnia 11 listopada 1905 r.).