niedziela, 15 stycznia 2023

Nabożeństwo i skandal

 



"Nowa Kronika Dorzecza Kamiennej"
 1 grudnia 1929

Dzięki uprzejmości Jacka Kowalczyka.

piątek, 23 grudnia 2022

"Byłem tam"

 „Byłem tam”

W miasteczku małym, że jak na dłoni
zewsząd zobaczysz doliny błękitne,
nalane światłem muszle perłowe -
W miasteczku małym, że gdy zadzwoni
na wieży dzwon,
to się wydaje, że się rozpękną
te domy ciche,
mury ubogie krainy lichej,
to nadwiślańskie Jerycho.

W środku miasteczka jest wzgórze czarne,
pomiędzy jedną a drugą doliną.
Pięć martwych dębów nie daje cienia,
choć wzgórze zorza napełnia jaskrawa.

Nie sfruwa tu ptak,
nie sfruwa radość na martwe serce,
nie spada pszczoła, jak perła lśniąca,
nie wschodzi kwiat.

Czarna Rachela przychodzi tutaj,
tu opłakuje wszystko, co miała,
co dało życie; co śmierć zabrała.

Błąka się między martwymi kamieniami.
Doliny napełniają się mrokiem,
czerwień zachodu zalewa wzgórze.
Idąc tędy wstępujesz na obłok.

Ona schodzi z nieba.
Okrywa piersi jak dwie synogarlice,
zaciska ręce na oczach.
Pokutuje na tym wzgórzu
bolesnej wieczności
za to, że ośmieliła się żyć,
żyć w tym samym czasie,
w tym samym wieku,
gdy napisano najwięcej poematów
o miłości człowieka.


Tadeusz Kubiak
„Pierścienie”
Warszawa 1956
s. 13-14


Cmentarz żydowski w Ostrowcu Św., fot. D. Kostkowski, poł. l. 50.


wtorek, 20 grudnia 2022

"Żydowski cmentarz w twoim miasteczku"

 „Żydowski cmentarz w twoim miasteczku”

Chropawy mur – nierzeczywisty.
Trudno oddzielić – żywi, zmarli.
Żydowski cmentarz nad miasteczkiem
biblijne wzgórze w gąszczu tarnin.

Pobożni chłopi mur mijali,
błotnistą drogą idąc świtem,
nie odkrywali głów przed bramą,
na której gwiazdy dwie przybito.

Pasterzom kóz z miasteczka tędy
wypadła droga ponad rzekę.
Więc przebiegali smutne wzgórze
z gwizdem na palcach i ze śmiechem.

Rzemykiem batów obłok goniąc
brnęli codziennie w gęstych mleczach
i nie wiedzieli bosonodzy,
że w soku trwa tych – kość człowiecza.

Do rozbawionych kóz i chłopców
zza płotu ghetta przyfruwały
motyle pstre z żydowskich sadów
spłoszone spośród drzew wystrzałem.

Tam zginął człowiek. Spoza desek
w stado spokojnych kóz się wkradał
pies wystraszony ludzką śmiercią
widzianą w domu z gwiazdą. Biada!

Z gwizdem na palcach i ze śmiechem
pasterze kóz jak co dzień biegli.
Pod bosą stopą mur się sypał
i płaski grób i siwe cegły.

Tarniny kwitły. Na zwalony
w trawę zieloną i wysoką
kamień nagrobka chłopiec chłopcu
podrzucał kartę. Grali w oko.

 

Tadeusz Kubiak
„Słowo pod żaglem”
Warszawa 1947
s. 21-22

Zdjęcie z książki "Ostrowiec", Buenos Aires, 1949.

poniedziałek, 19 grudnia 2022

Skarby

 

Skarby
Poszukiwacze i strażnicy żydowskiej pamięci
Patrycja Dołowy
Wołowiec 2022

niedziela, 27 listopada 2022

Ja łebków nie dawałem

 


Jakub Szymczak
„Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym”
Wołowiec 2022


s. 192-194

                 O co dokładnie zostali oskarżeni [bracia Zajfmanowie – Abram i Lejbusz]? W „Jornal Israelita” z 16 stycznia 1947 roku napisano: „Uznajemy braci Abrama i Lejbusza Zajfmanów jako odpowiedzialnych za bestialskie traktowanie i przywłaszczenie majątków swoich ofiar dla własnej korzyści.

                Że Abram i Lejbusz Zajfman są odpowiedzialni za wytępienie wielkiej części ludności żydowskiej w mieście Ostrowcu, włącznie z ludnością żydowską, która została zapędzona do tegoż miasta z innych obszarów.

                Że ciąży także odpowiedzialność na braciach Abramie i Lejbuszu Zajfmanach, że w wigilię opuszczenia miasta Ostrowiec przez barbarzyńskie hordy Hitlera, szef gestapo tegoż okręgu doniósł im następująco:

                Jutro opuścimy miasto, musimy wysłać resztę więźniów do krematoriów i wagony do tego celu są już przygotowane.

                Abram i Lejbusz Zajfman przyjęli tę diabelską misję i ją wykonali z największą dokładnością i zimną krwią, nie pozostawiając nikogo z ludności żydowskiej w mieście, a sami jako jedyni w ten sposób ocaleli”.

                W gazecie wydrukowano też nazwiska ofiar Zajfmanów, które świadczyły przeciwko nim, między innymi rodzeństwa Joska i Motla Frydmanów.

                Nieprawdą jest, że Zajfmanowie przetrwali jako jedyni Żydzi w Ostrowcu. Z pewnością wielu Żydów się ukryło. Wojnę przeżył na przykład Komendant tutejszego OD [Jüdischer Ordnungsdienst, dosł. Żydowska Służba Porządkowa] Moszek Puczyc. Według Moszka Rapaporta, ostrowieckiego Żyda, którego świadectwo odnalazł i umieścił w swojej książce „W lepszym towarzystwie” dziennikarz Aleksander Rowiński, Puczyc po wojnie wyjechał do okupowanych Niemiec i został „prezydentem” obozu dla przesiedleńców w Monachium. W maju 1945 roku do miasta wróciło prawie dwustu członków społeczności żydowskiej.

                Abram Zajfman rzeczywiście kierował likwidacją ostrowieckich Żydów. W mieście żyło ich mniej więcej dziesięć tysięcy, stanowili oni około czterdzieści procent populacji miasta. Podczas okupacji liczba ta się zwiększyła – do Ostrowca zwieziono między innymi tysiąc Żydów z Wiednia. Łącznie w niewielkim getcie znalazło się ponad piętnaście tysięcy osób. Większość z nich w październiku 1942 roku wywieziono do Treblinki. Ale nie wszystkich – w kwietniu 1943 roku wywieziono kolejne osoby, w mieście zaś powstał obóz pracy. Pozostawiono około dwóch tysięcy Żydów i stłoczono ich w kilkunastu barakach. Nieco ponad rok później, gdy Niemcy postanowili pozbyć się poprzedniego komendanta obozu, na to stanowisko awansował Abram Zajfman. Nie potrzebowano go na długo, ale zgodnie z relacją z brazylijskiego procesu miał do wykonania ostatnie zadanie – likwidację obozu i zapełnienie wagonów wiozących Żydów na śmierć. 3 sierpnia 1944 roku do Auschwitz przyjechał ostatni transport z Ostrowca. Było w nim co najmniej trzysta sześć kobiet. Te z nich, które uznano za niezdolne do pracy, skierowano prosto do komory gazowej. Skończyła się krótka kariera Abrama Zajfmana jako komendanta obozu w Ostrowcu.

                Oskarżyciele przeceniają jego możliwości i przejaskrawiają wyrządzone przez niego zło. Z brazylijskiego śledztwa wynika, jakoby Zajfman sam był odpowiedzialny za wymordowanie wszystkich ostrowieckich Żydów. Tymczasem uratowało się kilkuset z nich. Poza tym oskarżyciele źle ocenili sytuację w sierpniu 1944 roku. Armia Czerwona mościła się wówczas na linii Wisły, zaledwie czterdzieści kilometrów od Ostrowca. Niemieckie wojska i służby traciły kontrolę na sytuacją. Wobec tego pojedynczy żydowski komendant nie mógł z premedytacją wymordować lub pomóc w wymordowaniu wszystkich Żydów pozostałych w mieście. Według jednej z relacji chaos sprawił, że z obozu uciekło wówczas około dwustu osób. Abram Zajfman zapisał się na ciemnych kartach historii ostrowieckich Żydów, ale z pewnością nie było uosobieniem zła ani ludobójcą.

[…]

s. 198-199

W latach pięćdziesiątych […] Boymfeld [ówczewsny przewodniczący związku ostrowieckich Żydów w Rio] wspomina siedmiu świadków przestępstw Zajfmanów:

Jojsefa Wajnberga, który zaświadczył, że Zajfmanowie okradli go ze wszystkiego, co posiadał w obozie.

Szlojme Horowica, który powiedział, że Zajfmanowie są winni śmierci wielu Żydów, w tym Awrama Rotsztajna, Jehiela Wajnberga, żony Arona Frydlanda i córki Jankiela Warszawskiego.

Szmula Korwasera, który wykupił się u Zajfmanów od śmierci za sześć złotych monet.

Eliezara Nisenbojma, który uważał, że Zajfmanowie byli najgorszymi policjantami w getcie.

Motla Rozenblata, który mówił, że Lejbusz Zajfman go torturował.

Ryszli Szafir, która oskarżyła Abrama o śmierć Efroima Szafira i Bera Blumenfelda.

Szlojme Cwajgmana, który dodał, że Abram Zajfman napisał donos do gestapo na Szafira i Blumenfelda mających ukrywać innych Żydów.

[…]

[…] Żona Lejbusza [Zajfmana] prosiła Żydowski Instytut Historyczny o zaświadczenie, że jej mąż w Polsce „nie dopuścił się żadnego czynu hańbiącego”. Odpowiedź z pewnością ją rozczarowała:

„Nasz Instytut nie może wystawić zaświadczenia o tym, jakoby Lejbusz Zajfman nigdy nie dopuścił się w Polsce żadnego czynu hańbiącego, ponieważ Lejbusz Zajfman był policjantem w getcie w Ostrowcu i jako funkcjonariusz policji odznaczał się złą wolą, brutalnością i szantażem i należał do najbardziej zdemoralizowanego i szkodliwego elementu policji gettowej. To samo dotyczy osoby jego brata, Abrahama. […]” – tłumaczył w piśmie Bernard Ber Mark, dyrektor ŻIH-u.

sobota, 5 listopada 2022

Wtedy i dziś


 Deportacja getta w Ostrowcu Świętokrzyskim. Wtedy i dziś || 80. rocznica likwidacji getta

sobota, 29 października 2022

Zapis spotkania

Zapis spotkania upamiętniającego 80. rocznicę likwidacji getta w Ostrowcu Świętokrzyskim, które odbyło się 26 października 2022 r. w Ostrowieckim Browarze Kultury.

Organizatorzy:
Jews of Ostrowiec Memorial Project
Miejskie Centrum Kultury
Biuro Wystaw Artystycznych
Muzeum Historyczno-Archeologiczne w Ostrowcu Świętokrzyskim
Stowarzyszenie im. Jana Karskiego
Stowarzyszenie Kulturotwórcze Nie z tej Bajki

* * * * *

Report from the meeting commemorating the 80th anniversary of the liquidation of the ghetto in Ostrowiec Świętokrzyski - October 26th, 2022, Ostrowiecki Browar Kultury.

Organizers:
Jews of Ostrowiec Memorial Project
Municipal Cultural Center
Art Exhibition Bureau
Historical and Archaeological Museum in Ostrowiec Świętokrzyski
Jan Karski Association
‘Nie z tej Bajki’ Cultural Association

1/3

2/3

3/3

piątek, 28 października 2022

Kolumna ludzi

 „Rodzina Mizielskich”
Ostrowiec Świętokrzyski 2011

s. 100
                Latem 1942 roku szosą od Ostrowca w kierunku Ożarowa (a później Majdanka) przesuwała się ogromna kolumna ludzi – Żydów. Widać było, że są zmęczeni, spragnieni; szli z podołkami na plecach, z dziećmi obok lub też na rękach. Rzeka tych ludzi wypełniała całą szerokość szosy, a nawet wylewała się do rowów. Od Ostrowca, skąd wyszli, do Drygulca jest ponad 15 km. W gorący, upalny dzień dokuczało im pragnienie, toteż coraz to któryś z mężczyzny wyrywał się z kolumny, pędził do studni kolejowej znajdującej się o 20 m od szosy i spragniony pił albo starał się wziąć w jakieś naczynie wody dla bliskich. Niemcy byli jednak bezwzględni, kopniakami, pejczami odpędzali nieszczęsnych Żydów od studni. I tu trzeba, wstydząc się za niektórych Polaków, powiedzieć, że jeden z mieszkańców Drygulaca – Paweł P. co chwilę kopał, ku zabawie Niemców, któregoś z wlokących się Żydów. Do tej pory on – Paweł – był raczej kopany, teraz znalazł okazję, by być górą nad kimś, choć raz. Po wojnie straszono go i bał się, że może któryś z tych kopanych ocalał i przyjdzie wymierzyć sprawiedliwość. Do tej ponurej kolumny dołączano Żydów z miasteczek leżących po drodze do Lublina – Majdanka. Zabrano także mieszkańców ożarowskiego getta. W ich domach zostały resztki majątku (co cenniejsze wzięli Niemcy). W wtedy chłopi z okolicznych wsi, za pozwoleniem Niemców, rzucili się jak sępy na padlinę na to, co pozostało po nieszczęsnych współmieszkańcach Ożarowian. Na wozy, często drabiniaste brali meble, ubrania, nawet książki modlitewne; także Torę, której zwoje do dziś zachowują kształt pierwotny. Resztki tego majątku można jeszcze spotkać w niektórych domach.

Fragment Tory, z którego zrobiono formę krawiecką

Dzięki Romualdowi Redlichowi

niedziela, 16 października 2022

80. rocznica likwidacji getta w Ostrowcu Świętokrzyskim

 


Zapraszamy na spotkanie upamiętniające 80. rocznicę likwidacji getta w Ostrowcu Świętokrzyskim.

środa 26 października 2022 r., godzina 17.00
Ostrowiecki Browar Kultury (sala wielofunkcyjna)

WSTĘP WOLNY

W programie spotkania poświęconego tragicznym wydarzeniom 11 i 12 października 1942 roku znajdą się m. in. świadectwa potomków ostrowieckich Żydów, wystąpienia Aviego Borensteina, przedstawiciela Jews of Ostrowiec Memorial Project i Bogdana Białka, Prezesa Stowarzyszenia im. Jana Karskiego, symboliczne nabożeństwo żałobne oraz kameralny koncert Ryfki Foremniak.

Uczestnicy wydarzenia zostaną również zaproszeni na zwiedzanie wystaw eksponowanych w Biurze Wystaw Artystycznych – „I Am My Family” Rafaela Goldchaina oraz „ZAAM” autorstwa Marka Cecuły.

Organizatorzy:
Jews of Ostrowiec Memorial Project
Miejskie Centrum Kultury
Biuro Wystaw Artystycznych
Muzeum Historyczno-Archeologiczne w Ostrowcu Świętokrzyskim
Stowarzyszenie im. Jana Karskiego
Stowarzyszenie Kulturotwórcze Nie z tej Bajki

* * * * *

Meeting commemorating the 80th anniversary of the liquidation of the ghetto in Ostrowiec Świętokrzyski

Wednesday, October 26th, 2022
Ostrowiecki Browar Kultury (multifunctional room)

FREE ENTRANCE

The meeting, devoted to the tragic events of October 11th -12th , 1942 and the tragic end of the Jewish Community of Ostrowiec will include, among others, testimonies by descendants of Jews from Ostrowiec, speech by Avi Borenstein, representative of the Jews of Ostrowiec Memorial Project and Bogdan Białek, president of the Jan Karski Association, a symbolic memorial service and an intimate performance by Ryfka Foremniak.

The participants of the event will also be invited to visit the exhibitions in the Art Exhibition Bureau - "I Am My Family" by Rafael Goldchain and "ZAAM" by Marek Cecuła.

Organizers:
Jews of Ostrowiec Memorial Project
Municipal Cultural Center
Art Exhibition Bureau
Historical and Archaeological Museum in Ostrowiec Świętokrzyski
Jan Karski Association
‘Nie z tej Bajki’ Cultural Association

niedziela, 25 września 2022

piątek, 16 września 2022

"Odjazd" Leon Fuks, Aron Rappaport

 


„Odjazd” to wiersz, który powstał w języku jidysz w maju 1943 roku. Autorem jest Leon Fuchs. Jest to wyjątkowe świadectwo Zagłady ostrowieckich Żydów. Fuchs dokończył wiersz ukrywając się w Chmielowie koło Ostrowca, po tragicznych wydarzeniach, które opisuje. Jego autorem jest Leon Fuchs, potem tekst uzupełniał Aron Rappaport, kiedy razem ukrywali się pod domem rodziny Pastuszków w Chmielowie. Marianna Pastuszka i jej mąż Tadeusz otrzymali tytuł Sprawiedliwych Wśród Narodów w 1984 roku. Fuchs i Rappaport przeżyli wojnę dzięki ich pomocy, razem z 15 innymi osobami. Wiersz rozpoczyna opis ogłoszenia przymusowej zbiórki na rynku w Ostrowcu obowiązującej Żydów. Autor przedstawia tragiczne doświadczenia tamtego dnia i dni następnych, w tym śmierć, którą wiele osób poniosło z rąk hitlerowców na ostrowieckim rynku. Tekst wskazuje, że wydarzenia deportacja rozpoczęła się w sobotę, czyli 10 października. W tym roku przypada 80. rocznica tamtych zdarzeń. Tekst odkryła żona Leona Fuchsa około 20 lat temu, tuż przed jego śmiercią. Niedawno trafił do Jews of Ostrowiec Memorial Project (Projekt Upamiętniania Żydów Ostrowieckich) dzięki rodzinie Arona Rappaporta. Publikujemy wiersz za ich zgodą. Utwór w wersji oryginalnej rymuje się. Aby jednak nie zaburzać znaczenia tekstu, zdecydowano się przetłumaczyć go jako wiersz biały. Tekst, który czytamy, jest więc mniej rytmiczny i melodyczny, dobrze jednak oddaje treść oryginału. Profesor Joanna Tokarska-Bakir: „Tekst ten jest jak surowy, cenny kamień, który stawia opór i odmawia pełnego ukształtowania. Ktoś mądry powiedział, że nie ma już poezji po Auschwitz. Ten tekst jest najlepszym tego dowodem”. 



Odjazd Leon Fuks


Jest dzień szabatu, godzina trzecia.
Odkrywamy, że Gestapo już tu jest,
Komando likwidacyjne, które strzelało dla zabawy.
do mężczyzn, kobiet i dzieci. Aby unicestwić naród. 

W mieście słychać było przeszywające krzyki,
zawodzenie i płacz na ostrowieckim rynku.
Tak wielu Żydów upadło by już nie wstać
Ich los był przesądzony 

Miasto z całych sił się stara
Uniknąć tej tragedii
Rebbe rozdaje duże sumy pieniędzy
aby rodzice i dzieci wyszli na pole.

Dzisiaj rebbe stoi przy grobie swego ojca
Recytuje Tehillim [Psalmy] z wielką pasją. Nie chce opuścić tego miejsca.
"Ojcze, nie chcę odejść!" - woła.
"Dlaczego mamy ugiąć się przed tym barbarzyństwem?

Modlitwy rebego towarzyszyły dzieciom
Matkom i ojcom, rozchodziły się do ich grobów
Krzyki były tak głośne, że słyszeli je nawet zmarli
Może w ostatniej chwili ktoś nam pomoże. 

Czas na cmentarzu wywołuje łzy
Słychać tam płacz dzieci
Przy grobie błagają: „Święty cadyku, pomóż
Ocalić dzieci od strasznego wilka”.


Po nieprzespanej nocy wstaję bardzo wcześnie.
Mama płacze i prosi, abym podszedł do jej łóżka.
„Czy na dworze jest spokojnie?” - pyta zamyślona,
bo może to dziś w nocy wydarzy się tragedia. 

Patrzę przez okno i mówię do niej: „Jest spokój”.
Mówię to tak, żeby zrozumiała
„Sytuacja jest zła. Gestapo jest w pobliżu”.
Mówię jej, tłumaczę, żeby zrozumiała. 

Jak co dzień idziemy do fabryki
I z daleka widzimy
Żydowskiego policjanta, który idzie obok. Bardzo się boję.
Czy oni będą pomagać w rozlewie żydowskiej krwi?

Pięć minut później wchodzi policjant,
Jego praca to ogromny wstyd.
Nadyma się i donośnie krzyczy
Że wszyscy muszą udać się na rynek w ciągu pięciu minut. 

Moja dziesięcioletnia siostra upada, osłabiona.
Wielka niemiecka potęga toczy z nią bitwę,
Nasza dziesięcioletnia wojowniczka leży na kolanach swojej matki,
Hitleryzm jest jej wrogiem; to przeciwieństwo jest zbyt wielkie.

W domach zaczyna się dramat pożegnań,
Dzieci żegnają się ze swoimi ojcami i matkami,
Kto widzi te sceny, nie ma już w sercu radości,
Gdy młode pary rozstają się na zawsze. 

Straszna tragedia i dużo hałasu
Bracia i siostry rozstają się ze łzami
Wielkie krzyki, wielki zgiełk,
Kości stają się zimne ze strachu i przerażenia.

W naszym domu krew jest zmrożona.
Makabryczna tragedia, robię się chory.
Matka mdleje, a ojciec staje się bezsilny,
Moja dwuletnia siostra nic nie rozumie i się śmieje.

Kiedy matka się cuci, my musimy odejść.
Ale śmierć wzywa nas, żebyśmy jeszcze zostali.
Chce odejść z pocałunkiem matki,
Matka płacze, a potem znów mdleje. 

Pocieszam ją, i ona czuje się lepiej,
Nie możesz być smutny, gdy matka cię przytula
I mówi: "Bądź zdrów", gdy wychodzisz z domu.
Zaczyna mnie błagać: "Nie idź, moje dziecko". 

Wracam do matki, którą bardzo kocham.
Obejmuję ją i ona jest szczęśliwa na powrót.
Ze łzami w oczach tłumaczy, że jej jedyną nadzieją jest to,
Że jej dzieci przeżyją wojnę. 

Żegnam się z ojcem, bratem i siostrą,
Ból jest potężny, cierpienie straszne.
Najmłodsza siostra mocno mnie obejmuje.
Moje serce bije strwożone na myśl o jej losie.

Kochane dziecko, nie wolno nam tu dłużej być,
Wszyscy musimy iść na rynek.
Tylko ciebie i babcię ukryjemy w piwnicy,
Starość i młodość to teraz największe przestępstwa.

Te dwie grupy są oddzielone od pozostałych|
Nasze dzieci i nasi starsi, których on szczególnie nie może tolerować
Są zabijani na miejscu, na oczach swoich rodziców
Ponieważ są słabi i nie mogą pracować.

Pożegnawszy się ze wszystkimi, wychodzę na ulicę
Jestem cały zalany łzami
Jeszcze jedno spojrzenie na dom, jestem -------
Wciąż chcę patrzeć na miejsce, w którym mieszkałem przez tyle lat


Przybywam na rynek i widzę inny świat,
Anioł Śmierci urządził sobie tu kwaterę,
Straszna tragedia, w jednej chwili siwiejesz.
Śmierć czuwa w tej godzinie.

Fuhrer, Adolf Hitler, prowadzi świętą wojnę,
Chce osiągnąć swój cel ze wszystkich sił,
Gestapo jest uzbrojone w granaty i karabiny
Do pomocy wzięli sobie bandę Litwinów.

Wojsko niemieckie rozpoczyna walkę,
Słychać nieustanny jazgot karabinów maszynowych.
Są ofiary, ale nie po stronie niemieckiej.
Żydowskie kobiety i dzieci leżą rozrzucone na ulicach. 

Na rynku ustawiają Żydów w równe szeregi,
Litwini zabierają im wszystkie rzeczy i pieniądze,
Zamieszanie rośnie z minuty na minutę.
Ktoś mówi, że sytuacja nie jest dobra.

Myśleliśmy, że zostaniemy wysłani na Ukrainę
Może na Litwę albo na Bukowinę,
Tak myśleliśmy, pomimo że znane nam były tragiczne historie
W których nasi znajomi, zostali zabici w przerażających okolicznościach.

Widzę ten obraz, ale jednocześnie jestem ślepy.
Zastrzelona matka leży obok swego dziecka.
Mordercy nie zabrakło dla nich kul.
Krew rozpływa się po ziemi, a ciała stygną

Nietrudno sobie wyobrazić tego Niemca
Jest osobą trzymającą karabin maszynowy
A sadystycznego serca jego---
Nie znajdziesz nawet wśród najokrutniejszych plemion.

Po zrobieniu rzeczy, które poruszyłyby nawet kamień,
Próbuje usiąść i napić się wina,
Jego terrorystyczne pragnienia odchodzą tylko wtedy
Gdy dokonuje barbarzyńskich czynów.

Dziecko błąka się samotnie po rynku
Prawdopodobnie straciło swoich rodziców
Jest to o jedno dziecko za dużo dla gestapowca, który bierze zamach
I przecina je na pół, od stóp do głów. 

Ochlapuje go krew z rozciętego ciała
A on histerycznie się śmieje z innymi Niemcami,
Jest bardzo szczęśliwy, jego twarz promienieje,
A wszyscy Żydzi na rynku zaczynają płakać.

Gestapo ma pracę - mówi z dumą,
Litwin stawia przed nim kolejne dziecko.
Podnosi je i z całej siły uderza o bruk,
To dziecko zostało ukarane straszliwą śmiercią. 

Nerwy jak postronki, Żydzi podrywają się.
To rozdrażnia Niemców
Strzelają bez opamiętania we wstrząśnięty tłum
Świeże trupy - ludzie milkną.

Idą płacząc, nawet potwór by zmiękł
Los ich przypieczętują wrzeszczący bandyci
Zabierają 15 000 ludzi, pozostaje po nich łup dla wroga
Miasto pustoszeje, czekają Chewra Kadisza (bractwo pogrzebowe na żydowskim cmentarzu) 

Nie mają już praw, nawet prawa do życia.
XX wiek do tej pory był dla nas darem
Teraz obowiązkiem jest zabijanie ukrytego Żyda
Żeby Niemcy nie byli rozczarowani.

Tragedie za tragediami dzieją się właśnie tutaj
Wieczna plama na tym pokoleniu.
To okrucieństwo, wielkie okrucieństwo
Musimy je zapisać w dziennikach 

Nasz wiek to średniowiecze
ale tamci oprawcy to baranki
przy dzisiejszej bezsensownej kaźni,
plamy na narodzie niemieckim.

Słyszę naszych wrogów i zadawane cierpienie
Przygotowaliśmy wojnę
Wszystkie nasze dzieci, czymże zawiniły?
Bez powodu zostały podstępnie wysiedlone 

Od tego dnia do tej ostatniej godziny
Nic z nich nie pozostało.
Żadnego znaku życia po nich do dziś nie odnaleziono.
A nadzieja, że ich zobaczymy, całkowicie zgasła.

I Boże, nie żądam od Ciebie żadnych odpowiedzi,
Lecz o jedno tylko proszę z całego serca,
Pokaż mordercom Twoją silną rękę
Wymaż ich z tego świata z powodu naszej hańby.

- Koniec -


Więcej informacji: jewsofostrowiec.com/pl/odjazd-wiersz-w-jidysz