czwartek, 23 kwietnia 2015

Obóz pracy w Bodzechowie


"Gmina Bodzechów. Wczoraj i dzień"
pod red. W. R. Brociek
Ostrowiec Św. 2012

           BODZECHÓW OBÓZ PRACY DLA ŻYDÓW 1 X 1942 r. utworzono obóz pracy dla żydów [sic!] w Bodzechowie. Mieścił się w barakach na terenie cementowni w budowie „Portland Cement” (budowę rozpoczęto w 1939 r.). W obozie przebywali Żydzi z Ostrowca Św. (z rodzinami) i Wiednia, przeciętnie 200 osób; ogółem przez obóz przeszło ok. 500 osób. Więźniowie pracowali przy elektryfikacji okolicy prowadzonej przez austriacką firmę „Elin” z Wiednia zajmującą się budową linii elektrycznych wysokiego napięcia (ze Starachowic do Tarnowa). Kierownikiem budowy był Friedrich Vidmer podlegający dyrektorowi Hansowi Streckerowi w Skarżysku Kamiennej. Komendantem obozu był Hans Olenschleiger (niektóre źródła jako komendanta wymieniają Hansa Widmera), służbę obozową stanowili m.in. Strecker, Kinderman, Delschleger i Resing.
           Służbę porządkową w obozie pełnili Żydzi. Kierownikiem służby porządkowej był Abram Guterman i 15 wartowników, którzy po likwidacji obozu w Bodzechowie zostali wywiezieni do obozu w Starachowicach. Teren był ogrodzony i strzeżony. Z obozu podejmowano często ucieczki. Warunki obozowe były trudne i ciężkie, baraki były nieogrzane, panował powszechny głód, tylko niektórym udało się coś kupić od miejscowej ludności.
            W obozie pracowali też jako wartownicy Polacy, dochodzący do pracy ze swoich domów , m.in. Jan Śmiech (zam. Goździelin), Stefan Targowski, Stefan Borek.
            W obozie zginęło kilkadziesiąt osób, które zostały rozstrzelane w czasie kontroli obozu przez ostrowieckie gestapo poszukujące złota – ciała zakopano przy torze PKP do cementowni w budowie. Gestapowcy zabrali z obozu ok. 20 dzieci i rozstrzelali na terenie kirkutu w Ostrowcu Św. Przy likwidacji obozu 16 II 1943 r. pozostałych przy życiu żydów przewieziono do obozu pracy w Starachowicach przy Zakładach Starachowickich.
            Żydzi, którzy uciekli z obozu ukrywali się m.in. na terenie lasu koło gajówki Sowia Góra – gajowy Stefan Borek w Sowiej Górze. Żydzi ukrywali się także w stodole u Jana Połetka; pewnej nocy żandarmeria otoczyła zabudowania i podpaliła stodołę, żydzi spalili się, pozostały tylko szkielety.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

W archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie w zbiorze relacji ocalałych znajduje się (sygnatura 301/205) spisana z ust ośmioletniej Heni Rubinstein opowieść uściślająca ostatnie zdanie z powyższego cytatu. Poniżej cały poświęcony pobytowi w Ostrowcu fragment. Spisując go z maszynopisu, poprawiłem oczywiste błędy (np. nazwisko gajowego Połetka zostało przekręcone na „Potełek”, co z kolei sprawiło, że J. T. Gross również przywołujący ten tragiczny epizod w „Złotych żniwach”, pisze już o gajowym „Petelce”). Pozdrowienia
Jacek Podsiadło.

„Autami dojechali do Ostrowca. 2 bochenki chleba i zupę na dzień. Obóz na łące duży z drutami. Baraki męskie i kobiece. Z pierwszego lagru uciekli i schowali się (15 osób). Przyborów. Połetek gajowy, żona i dwoje dzieci. Zabrał pieniądze i majątek i podpalił szopę. Matka, ojciec i dziadek zostali spaleni. Zaryglował stodołę. Dziewczynka z wujkiem sami byli w lagrze w Ostrowcu. Tam nie można było już nic kupować. Były wysokie wieże i stamtąd Ukraińcy strzelali. Tam byli rok. Policjanci żydowscy czasem donosili jedzenie. W roku 1944 zlikwidowano lager. Zamknięto ich w wagonach. Po chlebie do wagonu dali. 2 dni i noc jechali. Ludzie dusili się. Trupy wyrzucali. Do Oświęcimia przyjechali w lecie. Same kobiety i dzieci”.