źródło: "Polonia argentyńska", oprac. M. Bryszewska, J. Gmitruk, J. Mazurek, Buenos Aires - Warszawa 2004
piątek, 27 lutego 2015
poniedziałek, 23 lutego 2015
Polacy pod krzyżem południa
„Polacy pod krzyżem południa”
red. Jerzy Mazurek
Warszawa 2009
str. 33-39
Żydzi brazylijscy zawsze podkreślają,
że są Żydami polskimi. Świadectwem ich przywiązania do Polski
jest istnienie tzw. ziomkostw Żydów polskich z poszczególnych
miast i miasteczek. Wydają wspomnienia, piszą wiersze, w których
pobrzmiewa niekiedy gorzka, w zależności od doświadczeń
osobistych wyniesionych z Polski, nostalgia za ich daleką Ojczyzną.
Fanny Elwing (1915-1986) przyjechała do Brazylii, podobnie jak jej
przyszły mąż Luiz Goldberg (1910-1987), z Ostrowca
Świętokrzyskiego pod koniec lat dwudziestych XX wieku, jako
czternastoletnia dziewczynka. Wraz z Luizem zamieszkali w Juiz de
Fora w Minas Gerais. W jej wierszach odwołania do polskich korzeni,
choć bardzo osobiste i nie zawsze pozytywne, są obecne na każdym
kroku (przyp. 7 - „Minha Esperanca”, Sao Paulo, 1983; „Meu
Caminho sem Fim, 1984.). W twórczości poetyckiej jej syna, Jacoba
Pinheiro Goldberga, znanego psychologa i adwokata, urodzonego w 1933
roku w Brazylii, osobiste doświadczenia ustępują miejsca
zaciekawieniu ziemią przodków, choć nie jest to już dominujący
motyw jego twórczości. Mimo to Ostrowiec jest miejscem niekiedy
magicznym:
NA ILE SIĘ ZNAM I NIE ZNAM
Moja matka, z domu Fanny Elwing,
córka Anny i Arona Elwing,
„Schoichet” z Ostrowca, w Polsce.
Mój ojciec, Ludwik Goldberg,
syn Chany i Alte Goldberg, z Ostrowca.
Kiedy żyli, nigdy nie pomyślałem,
że, tak naprawdę, byli aniołami,
emigrantami z jakiegoś utraconego
raju.
Później, kiedy odeszli (wrócili?),
po nocach, pełnych koszmarnych snów,
myślę co bym im powiedział, gdybym
teraz znów ich spotkał?
Może powiedziałbym:
- „To wy, hm...?”
A oni, odpowiedzieliby, jakby nigdy
nic:
„Oif'n pripetchok, brent ain
faieru”...
(przyp. 8 - „W piecu pali się ogień” (z jidysz).
Wiersz pochodzi z: Jacob Pinheiro Goldberg, „Magia wygnania”,
wybór i przekład na język polski Henryka Siewierska, Sao Paulo,
2003.).
Z tegoż samego Ostrowca wywodzi się
także Moszek Niskier (ur. 1915), który tuż po przyjeździe w 1936
roku do Brazylii zaczął pracować jako klientshik, czyli jako
handlarz wędrowny. „Towar miał w walizce. Stawiał walizkę na
ulicy i głośno krzyczał – opisywała profesję Niskiera w swojej
książce Hanna Krall. - Z domów wychodzili klienci. Dawał im na
kredyt, a raz w miesiącu zbierał należność – jeden albo dwa
cruzeiros. Po innych dzielnicach również krążyli z walizkami
polscy Żydzi. Ratalną sprzedaż w Rio zapoczątkowali klaperzy [?]
z Opatowa, Ostrowca, Szydłowca, Sandomierza... Każdy miał walizkę,
rejon i stałych klientów. Kiedy rezygnował z handlu, odstępował
klientelę innemu polskiemu Żydowi” (przyp. 9 – Hanna Krall,
„Taniec na cudzym weselu”, Warszawa, 2001.).
Dzięki ciężkiej pracy Moszek Niskier
ukończył studia medyczne w Rio de Janeiro i przez 36 lat, w latach
1950-1986, pracował jako lekarz w Hospital dos Maritimos. W 1984
roku wydał, własnym nakładem, tom wspomnień pod wymownym tytułem
De Ostrowiec ao Rio de Janeiro.
Kiedy w roku 1936
opuszczałem Polskę, by udać się do Brazylii, sytuacja finansowa
mojej rodziny nie była najlepsza. Od roku 1930 narastały nastroje
antysemickie. Matka pojechała ze mną do Gdańska, prosząc, bym nie
wyjeżdżał. Miałem wtedy 19 lat. Ale byłem zdecydowany osiedlić
się w Brazylii. Przede wszystkim z powodu problemów rodzinnych. Mój
ojciec był bardzo religijny, ja zaś należałem do grupy
postępowców. Mieliśmy wiele wspólnych zainteresowań: dużo
czytaliśmy, robiliśmy gazetki, dyskutowaliśmy o polityce. Według
mojego ojca to nie mogło iść w parze z religią i oczywiście
często się o to kłóciliśmy. W końcu jednak przystał na mój
wyjazd, a mocnym argumentem był tu fakt, że osiągnąłem wiek
poborowy, on zaś nie chciał, żebym poszedł do wojska. Dla mojego
ojca wstąpienie do wojska było równoznaczne z przeistoczeniem się
w goja: nie było koszernego jedzenia, nie obchodziło się szabatu.
Problem był powszechny; gdy przychodziła pora stawienia się na
komisji, wielu żydowskich chłopaków zaczynało się głodzić.
Przez trzy miesiące jedli tylko dynie; kto ważył mniej niż 49
kilo, tego odsyłano. W tamtych czasach w Brazylii obowiązywało
prawo, w myśl którego emigrować można było tylko na dwa sposoby:
jako rolnik lub jako kapitalista. Mój brat, który przebywał tam
już od 1927 czy 1928 roku, przysłał mi zaproszenie i pojechałem
jako kapitalista, który mógł przywieźć 3 tys. milrejsów. Dnia 8
listopada 1936 przybyłem do Rio. (…)
Moszek Niskier
tłum.
Zuzanna Jakubowska
piątek, 20 lutego 2015
środa, 18 lutego 2015
Wywiad z Bolesławem Siporskim
Bolesław Siporski, urodzony w pobliżu Warszawie w 1921 roku, omawia pracę jako konduktora kolejowego, likwidację getta w Ostrowcu, transporty pociągów do Auschwitz w 1943 roku, przemoc łapanki i selekcje w Birkenau.
poniedziałek, 16 lutego 2015
Krótka monografia
![]() |
Ostrowiec, 1903 (źródło: ostrowiecnr1.pl, zdj dodał tatar) |
źródło: ostrowiecnr1.pl, zdjęcie dodał kszypas07
czwartek, 12 lutego 2015
Menachem Mendel
![]() |
Nieznany mężyczna siedzi na nagrobku Menachema Mendla przed likiwidacją cmentarza, lata 50., fot. autor nieznany |
![]() |
Macewa Menachema Mendla, syna Pinkusa w lapidarium, 1967 r., fot. J. Szandomirski |
Żródło zdjęcia drugiego: Żydowski Instytut Historyczny (dzięki Monice Pastuszko)
środa, 11 lutego 2015
Ulica Bagno
![]() |
Getto, ul. Bagno, między kwietniem 1941 a październikiem 1942 r. fot. autor nieznany [ŻIH] |
![]() |
Osiedle na Skarpie, fot. W. Mazan, 2012 r. |
źródło zdjęcia archiwalnego: Żydowski Instytut Historyczny
środa, 4 lutego 2015
niedziela, 1 lutego 2015
Przeznaczenie cmentarza na park
Kazimierz Urban
„Cmentarze żydowskie, synagogi i
domy modlitwy w Polsce w latach 1944-1966
(wybór materiałów)”
Kraków 2006
str. 449-451
4. Przeznaczenie cmentarza w Ostrowcu
Świętokrzyskim na park
4.1. Pismo Przewodniczącego PPRN w
Ostrowcu (Nr. Or. 2e/5/52) z 17 grudnia 1952 r. do Urzędu do Spraw
Wyznań
Urząd Wyznań
Warszawa
Al. Ujazdowskie 7.
Nawiązując do przeprowadzonej
rozmowy Przewodniczącego P.M.R.N. W Ostrowcu z Dyrektorem Urzędu
Wyznań Ob. Darczewskim w sprawie uporządkowania cmentarza
żydowskiego w Ostrowcu w tym celu w ciągu tygodnia miał przyjechać
przedstawiciel T-wa Badań Historii Żydowskiej – niniejszym
komunikujemy, iż do tej pory nikt się nie zgłosił, wobec czego
prosimy o interwencję i przyśpieszenie przyjazdu przedstawiciela do
Ostrowca, ponieważ pragniemy problem uzgodnić na miejscu, opracować
dokumentację aby na wiosnę przystąpić do uporządkowania całego
terenu.
Za Prezydium Miejskiej Rady Narodowej
(B. Pożoga)
Przewodniczący Prezydium
(podpis nieczytelny)
4.2. Pismo
Referatu do Spraw Wyznań PWRN w Kielcach (Nr. Wz. III-7/1/53) z 31
stycznia 1953 r. do Urzędu do Spraw Wyznań
Urząd do Spraw Wyznań
Warszawa 11
Aleja Stalina Nr.
5
Prezydium
Wojewódzkiej Rady Narodowej, Referat do Spraw Wyznań donosi, że
Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, Referat Terenów Zielonych w
Ostrowcu nosi się z zamiarem urządzić park miejski na miejscu
byłego cmentarza żydowskiego. Referat do Spraw Wyznań tut.
Prezydium po uzgodnieniu sprawy z miejscowymi czynnikami politycznymi
jest za tym, aby na miejscu byłego cmentarza żydowskiego urządzić
park. Pośrodku parku planowane jest mauzoleum wybudowane z płyt
pamiątkowych znajdujących się na cmentarzu.
Uzasadnienie:
cmentarz o którym mowa od chwili zlikwidowania getta przez okupanta
nie jest wykorzystany na chowanie ciał zmarłych. Położony jest w
środku miasta na wzgórzu. Obok cmentarza znajdują się szkoły nr.
2, szkoła zawodowa i przedszkole wybudowane w okresie powojennym.-
Dla lepszej
orientacji przesyła się plan z prośbą o wyrażenie zgody.-
Kierownik
Referatu do Spraw
Wyznań
Jarosz Stefan
(podpis
nieczytelny)
4.3. Pismo ZG TSKŻ
(L.dz. 916/53) z 26 marca 1953 r. do Urzędu
Urząd do Spraw
Wyznań
w miejscu
W odpowiedzi na
pismo z dn. 23 lutego r.b. Nr. III. 18a/4/53 w sprawie cmentarza
żydowskiego w Ostrowcu zawiadamiamy, że Prezydium Zarządu Głównego
wyraziło zgodę na urządzenie parku na terenie cmentarza
żydowskiego w Ostrowcu i na wybudowanie w środku parku mauzoleum z
płyt nagrobnych tegoż cmentarza.
Równocześnie
zwracamy przesłany nam plan.
(pieczęć okrągła
ZG TSKŻ [Zarząd Główny Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów])
S.
F i s z g r u n d D r. D. S f a r d
Członek
Prezydium Sekretarz Generalny
(podpis
nieczytelny) (podpis nieczytelny)
(Źródło [dok.
4.1.-4.3.]: AAN UdW, sygn. 14/433)
4.4. Pismo MGK
(L.dz. PZM/I/7/1/54) z 15 września 1954 r. do Urzędu
Urząd do Spraw
Wyznań
w/miejscu
Ministerstwo
Gospodarki Komunalnej przesyła w załączniku zarządzenie Ministra
Gospodarki Komunalnej w sprawie zamknięcia cmentarza żydowskiego w
Ostrowcu Świętokrzyskim z prośbą o uzyskanie na w/w. zarządzeniu
podpisu Obywatela Ministra.
Omawiany cmentarz
jest od 1943 roku nieczynny, częściowo zlikwidowany przez okupanta.
W chwili obecnej leży w centrum osiedla mieszkaniowego i graniczy z
budowanym przedszkolem. Z tych więc względów uporządkowanie
terenu cmentarza w sensie zamknięcia go i przekształcenia w park
miejski jest zagadnieniem bardzo ważnym, gdyż polepszy warunki
zdrowotne i estetyczne tej części miasta.
Ministerstwo
przesyła /do zwrotu/ w załączeniu akta sprawy do wglądu.
p.o. Dyrektor
(podpis
nieczytelny)
4.5. Pismo Urzędu
do Spraw Wyznań (L.dz. III. 18b/61/54) z września 1954 r. do
Referatu do Spraw Wyznań PWRN w Kielcach w sprawie zamknięcia
cmentarza w Ostrowcu
Prezydium Woj.
Rady Narodowej
Ref. do Spraw
Wyznań
Kielce
Urząd do Spraw
Wyznań przesyła w załączeniu akta sprawy objętej nagł. z prośbą
o wypowiedzenie się.
Z załączonych
akt wynika, że sprawa ta nie była uzgadniana ani na szczeblu
powiatowym, ani na wojewódzkim z Referatami do Spraw Wyznań. Należy
więc dbać o to, aby miejscowe komórki wyznaniowe były zawsze w
kursie spraw, mających bezpośrednio czy pośrednio charakter
wyznaniowy, i zajmowały w nich swoje stanowisko. Opinia bowiem
Referatu do S.W. ułatwia tut. Urzędowi podjęcie decyzji.
W konkretnym
wypadku należy wyjaśnić, gdzie umieszczone zostaną kamienie
nagrobkowe, które znajdują się na przedmiotowym cmentarzu i czy
jest przewidziane urządzenie z tych kamieni pomnika ofiarom
hitleryzmu na terenie przyszłego parku.
Uprasza się o
traktowanie sprawy jako b. pilnej.-
v-Dyrektor Urzędu
/Darczewski Roman/
(Źródło [dok.
4.4.-4.5.]: AAN UdW, sygn. 19/484. Na dokumencie 4.5. brak dokładnej
daty i podpisu – nie wiadomo, czy to pismo zostało wysłane)
czwartek, 29 stycznia 2015
Żydzi, których nie było
Treblinka, 2013, fot. W. Mazan |
Artykuł Moniki Pastuszko na Dzienniku Opinii: Żydzi, których nie było
wtorek, 27 stycznia 2015
Ostrowczanie w KL Auschwitz
![]() |
Josek Frajberg, ur. 1917, Ostrowiec, zawód ślusarz, zm. 26.03.1942 |
![]() |
Josek Frajberg, ur. 10.02.1919, Ostrowiec, zawód ślusarz, zm. 27.03.1942 |
![]() |
Herszel Herc, ur. 13.05.1910, Ostrowiec, zawód krawiec, zm. 03.11.1941 |
![]() |
Chaskiel Nadanowski, ur. 07.04.1892, Ostrowiec, zawód kupiec, zm. 02.11.1941 |
![]() |
Nusym Ofenheim, ur. 08.11.1918, Ostrowiec, zm. 26.03.1942 |
![]() |
Pejsach Silbersztajn, ur. 02.05.1917, Ostrowiec, zawód robotnik, zm. 15.12.1941 |
![]() |
Jojne Wajsberg, ur. 01.07.1917, Ostrowiec, zawód robotnik, zm. 01.11.1941 |
źródło: Yad Vashem Photo Archive
Etykiety:
Auschwitz,
Frajberg,
Herc,
Nadanowski,
Ofenheim,
Silbersztajn,
Wajsberg
niedziela, 25 stycznia 2015
Żydzi polscy w KL Auschwitz
„Żydzi polscy w KL Auschwitz. Wykazy
imienne”
opracował Stanisław Mączka
ŻIH
Warszawa 2004
15.09.1941 z więzienia w Radomiu
przybył do KL Auschwitz transport 190 więźniów.
Był wśród nich:
Był wśród nich:
20931 Herc Moszek ur. 06.08.1906,
Ostrowiec, zg. 23.10.1941
01.10.1941 z więzienia w Radomiu
przetransportowano do KL Auschwitz 140 więźniów.
Był wśród nich:
Był wśród nich:
21207 Wiślicki Jakob ur. 23.01.1923,
Ostrowiec, zg. 24.10.1941
24.10.1941 przewieziono do KL Auschwitz
132 więźniów skierowanych przez Sipo dystryktu w Radomiu.
Byli wśród nich:
22245 Birenbaum Chaskiel ur.
16.07.1911, Ostrowiec, zg. 03.11.1941
22250 Herc Herszel ur. 13.05.1910,
Ostrowiec, zg. 03.11.1941
22251 Kleinmann Wolf ur. 1914,
Ostrowiec, zg. 03.11.1941
22254 Nadanowski Chaskiel ur.
07.04.1892, Ostrowiec, zg. 02.11.1941
22261 Wajsberg Jojne ur. 01.07.1912,
Ostrowiec, zg. 01.11.1941
22263 Silberstein Pejsach ur.
02.05.1917, Ostrowiec, zg. 15.12.1941
30.01.1942 przywieziono z Radomia 141
więźniów.
Był wśród nich:
26220 Ledermann
Pinkus ur. 18.04.1914, Ostrowiec, zg. 22.03.1942
21.02.1942
przywieziono z Radomia 113 więźniów.
Byli wśród nich:
23871 Ofenheim
Nusym ur. 08.11.1918, Ostrowiec, zg. 26.03.1942
23872 Frajberg
Josek ur. 1917, Ostrowiec, zg. 26.03.1942
23873 Frajberg
Josek ur. 10.02.1919, Ostrowiec, zg. 27.03.1942
23876 Reichzejg
Majer ur. 14.02.1906, Ostrowiec, zg. 08.03.1942
30.04.1942
numerami 33996-34601 oznaczono 606 więźniów przywiezionych z
Radomia.
Na liście byli m.in.:
Na liście byli m.in.:
34229 Altermann
Szmul ur. 15.03.1889, Ostrowiec, zg. 29.05.1942
34233 Fiszmann
Chaskiel ur. 01.04.1899, Ostrowiec, zg. 10.06.1942
34234
Kacenendenbogen [?] Jakob ur. 02.11.1918, Ostrowiec, zg. 24.05.1942
34236
Kacenendenbogen [?] Szmul ur. 09.06.1920, Ostrowiec, zg. 01.06.1942
34238 Mandel
Samson ur. 14.03.1911, Ostrowiec, zg. 18.08.1942
34240 Pancer Abus
ur. 21.11.1922, Ostrowiec, zg. 24.06.1942
34241 Pancer
Szlama ur. 11.02.1919, Ostrowiec, zg. 03.07.1942
34242 Pancer Chill
ur. 06.09.1897, Ostrowiec, zg. 22.07.1942
34245 Perel Hersz
ur. 15.03.1920, Ostrowiec, zg. 03.07.1942
34248 Wajsdorf
Jonas ur. 20.07.1920, Ostrowiec, zg. 26.06.1942
34250 Valdman
Abraham ur. 01.02.1907, Ostrowiec, zg. 23.05.1942
34361 Wajsblum
Wolf ur. 1895, Ostrowiec, zg. 13.08.1942
13.05.1942
przywieziono z Lublina 286 więźniów.
Był wśród nich:
35107 Micmacher
Moszek ur. 15.08.1906, Ostrowiec, 26.01.1944 przeniesiony do
Buchenwaldu
01.09.1942 514
więźniów przywieziono z Radomia.
Był wśród nich:
62444 Mentlik
Dawid ur. 12.07.1904, Ostrowiec Świętokrzyski, ost. inf. 13.02.1944
13.05.1943
z więzienia na Pawiaku w Warszawie przywieziono do obozu 337
więźniów oraz więźniarek.
Był wśród nich:
121537 Frydman
Motek ur. 14.12.1925, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
12.01.1944 z obozu
koncentracyjnego Stutthof przywieziono do Auschwitz 120 Żydów.
Była
wśród nich:
171796 Blustein
Judka ur. 28.04.1925, Ostrowiec, ewakuowana 26.01.1945, Buchenwald
30.07.1944
przetransportowano polskich Żydów z obozów pracy przymusowej dla
Żydów z dystryktu radomskiego.
Byli wśród nich:
A-18937 Feldman
Elek ur. 03.05.1916, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
A-19176 Jakubowicz
Mendel ur. 10.04.1928, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
A-19231 Kopf
Jankiel ur. 21.10.1890, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
A-19357 Lipa Froim
ur. 15.02.1909, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
A-19403 Majzels
Josef ur. 22.10.1922, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
A-19151
Sztrajtmann Majlech ur. 04.05.1904, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945,
Buchenwald
A-19861 Szerman
Szlama ur. 22.11.1922, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
A-19902 Wajnudel
Judka ur. 1901, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
31.07.1944
transportem RSHA przywieziono Żydów do KL Auschwitz z podobozu KL
Lublin w Bliżynie.
Byli wśród nich:
B-1201 Arbeitsmann
Gedalie ur. 11.07.1917, Ostrowiec Świętokrzyski, przeżył
B-1339 Frenkel
Lejb ur. 01.01.1928, Ostrowiec, ewakuowany 23.01.1945, Buchenwald
B-1732 Rozenberg
Lejbus ur. 22.04.1927, Ostrowiec, ewakuowany 23.01.1945, Buchenwald
03.08.1944
transportem RSHA [Reichssicherheitshauptamt – Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy] przywieziono do KL Auschwitz-Birkenau z obozu pracy
w Ostrowcu Świętokrzyskim 306 Żydówek.
Były wśród nich:
A-16861 Balter
Perla lat 41, przeżyła, informacja 09.02.1945
A-16862 Balter
Pesa lat 12, Ostrowiec, wyzwolona w Auschwitz
A-16880 Fund
Schendla [Szajndla?], ost. inf. 09.03.1945
A-16910 Gartner
Bella lat 16, wyzwolona w Auschwitz
A-16913 Grünberg
Estera lat 50, wyzwolona w Auschwitz
A-16950 Kierbel
Majta ur. Ostrowiec, ost. inf. 09.02.1945
A-16955
Kleinberger Maria
A-16956
Kleinberger Julia
A-16963 Richter
Witka ur. 1922, wyzwolona 14.04.1945 w Lippstadt
A-16977 Munzberg
Mathilde ur. 30.11.1925, wyzwolona w Auschwitz, zmarła 22.03.1945
A-16982 Munzberg
Rosa lat 53, wyzwolona w Auschwitz
A-16988 Muszkies
Ruth ur. 28.06.1935, Ostrowiec, wyzwolona w Auschwitz
A-16995 Nüssenbaum
[Nissenbaum] Sprinza lat 45, wyzwolona w Auschwitz
A-17010 Penczak
Lea lat 49, wyzwolona z Auschwitz
A-17013 Pietruszka
Franciszka ur. 15.07.1907, ost. inf. 07.03.1945
A-17020 Pancer
Estera ur. 0507.1907
A-17027 Rosenblatt
Therese, ost. inf. 25.04.1945
A-17049 Scholsohn
Belle ur. 10.10.1912, wyzwolona w Auschwitz
A-17055
Schuhandler Gołda, ost. inf. 11.1944
A-17066 Tenenbaum
Estera lat 58, wyzwolona w Auschwitz
A-17068 Weinberg
Rachel lat 56, wyzwolona w Auschwitz
A-17069 Weinberg
Rachel lat 56, zmarła 25.02.1945
A-17098 Wuhrmann
Ruchla lat 56, wyzwolona w Auschwitz
A-17112 Zakrojczyk
Pola ur. 23.08.1899, wyzwolona w Auschwitz
A-17119
Silberstein Helena, ost. inf. b. dn. 11.1944
A-17126 Schwer
Thelma lat 50, wyzwolona w Auschwitz
A-17139 Steiner
Ewa, ost. inf. 19.08.1944
04.08.1944 z obozu
pracy przymusowej dla Żydów w Ostrowcu Świętokrzyskim
przywieziono do Auschwitz 1443 Żydów.
Byli wśród nich:
B-4024 Bojm Szyja
ur. 31.03.1926, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4035 Brakarz
Symcha ur. 01.07.1911, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4096 Erich Josek
ur. 13.05.1911, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4326 Kleiman
Majer ur. 12.05.1917, Ostrowiec, zg. 10.11.1944
B-4438 Puterman
Chil ur. 14.05.1911, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4531 Szerman
Szaja ur. 16.01.1914, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4571 Szwarcberg
Motek ur. 15.01.1920, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4682 Zylberman
Henryk ur. 28.10.1917, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4688 Awenus
Berek ur. 01.07.1925, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4689 Awenus
Szmul ur. 01.10.1920, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4707
Asatanowicz[?] Dawid ur. 06.01.1915, Ostrowiec, ewakuowany
26.01.1945, Buchenwald
B-4737 Bromberg
Josek ur. 28.03.1913, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4754
Brandszpigel Lejbusz ur. b. dn. 03.1912, Ostrowiec, ewakuowany
26.01.1945, Buchenwald
B-4795 Cymrot
Jankiel ur. 16.10.1917, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4796 Cymrot
Lejbus ur. 15.05.1909, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4797 Cukierman
Izrael ur. 14.11.1901, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B- 4855 Frydrych
Szmul ur. 01.01.1929, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4858 Frydrych
Henja ur. 23.12.1918, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4860 Frydrych
Benjamin ur. 10.08.1925, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4862 Flajszer
Majer ur. 02.04.1926, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4873 Flikier
Moses ur. 01.05.1922, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4924 Goldwasser
Israel ur. 10.11.1912,Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4932 Gelbart
Josek ur. 20.06.1920, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4962 Gotlib
Chaskiel ur.10.11.1917, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4989 Jakobowicz
Samuel ur. 22.02.1911, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4995 Koments
Israel ur. 05.07.1912, Ostrowiec, zg. 28.01.1945, Buchenwald
B-5001 Korenwaser
Moszek ur. 15.04.1925, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5004 Korenwaser
Chaskiel ur. 25.03.1925, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5009 Kleiner
Moszek ur. 16.07.1927, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5010 Klajman
Abram ur. 20.10.1920, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5115 Micmacher
Pinkas ur. 06.08.1898, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5117 Micmacher
Chaim ur. 20.02.1918, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5174 Racimora
[?] Chil ur. 10.07.1908, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5175 Rubinstajn
Judka ur. 05.07.1911, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5191 Ryba Chaim
ur. 18.02.1925, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5193 Rajchman
Simon ur. 15.10.1920, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5245 Sosinowicz
Samuel ur. 04.11.1921, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5246 Sosinowicz
Israel ur. 04.02.1924, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5247 Sosinowicz
Majer ur. 16.06.1908, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5256 Szajnfeld
Lejbus ur. 28.01.1908, Ostrowiec, zg. 16.01.1945
B-5283 Schwarcman
Motel ur. 27.08.1924, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5291
Schuchendler Wolf ur. 27.12.1923, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945,
Buchenwald
B-5297 Szwarcman
Israel ur. 22.02.1922, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5299
Schuchendler ur. 25.09.1922, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945,
Buchenwald
B-5310 Welman
Mendel ur. 15.05.1925, Ostrowiec, ewakuowany 18.01.1945, Gross-Rosen
B-5333 Wajnberg
Leizer ur. 15.06.1923, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5337 Wajnberg
Israel ur. 13.04.1921, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5351 Wajnberg
Lajbusz ur. 01.03.1922, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5352 Wajnberg
Wolf ur. 22.01.1924, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5395 Zynger
[Zyngier?] Berek ur. 10.03.1922, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945,
Buchenwald
B-5396 Zynger
[Zyngier?] Szyja ur. 10.01.1924, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945,
Buchenwald
24.08.1944 w
następnym transporcie RSHA Żydów przywiezionych z getta w Łodzi,
222 mężczyzn po selekcji skierowano do obozu.
Był wśród nich:
B-8116 Muncmacher
Abram ur. 01.07.1920, Ostrowiec, ewakuowany, Buchenwald
wtorek, 20 stycznia 2015
Kirkut (III)
Kirkut od strony ul Sienkiewicza, lata 50. XX w. |
![]() |
Kirkut, jesień 1959, fot. L. Łępicz |
"Na wzgórzu cmentarnym (dawny kirkut) przekształconym w park XV-lecia [PRL], zaplanowano jedyne w skali województwa obserwatorium astronomiczne.
Przekształcenie wzgórza przy ul. Mickiewicza (dawniej Browarna) na park rozpoczęto wiosną 1959 r. po zadecydowaniu o zgromadzeniu pozostałych po wojnie nagrobków dawnego kirkutu w jedno miejsce urządzone w formie lapidarium.
Wśród mieszkańców Ostrowca Św. nie przyjął się zwyczaj spędzania wolnego czasu na tym terenie."
Marian Banaszek
"Rocznik Muzealny" tom II, Ostrowiec Św. 2000, str. 274
poniedziałek, 19 stycznia 2015
Niebywały hochsztapler
środa, 14 stycznia 2015
Przy Księżej Drodze
Nazywam się Lucyna Rudzka. Jestem z urodzenia ostrowianką od przed wojny. Moi rodzice również wywodzą się z Ostrowca. Zwłaszcza mama, no bo ojciec pochodził z Chmielowa pod Ostrowcem. Chmielów to taka wieś, do której mam nadal wielki sentyment. Parafia św. Mikołaja w Szewnie. Chociaż moja parafia, to jest parafia św. Michała Archanioła, gdzie odbywały się wszystkie uroczystości kościelne dziadków od strony mamy, moich rodziców i moje bierzmowanie, komunia święta itd.
Nie mieszaliśmy w centrum miasta. Mieszkaliśmy przy ulicy Rzeczki. Tam maleńka posiadłość była, domek, trochę ogrodu, ot tak jak każdy. Bo dlaczego? Bo dlatego, że miasto i centrum, i rynek, różne te uliczki to były w zasadzie zamieszkane przez ludność żydowską. A Polacy mieszkali w okolicach, zwłaszcza tacy posiadacze jakiegoś kawałka gruntu. To oni byli rozrzuceni naokoło miasta. Tak jak mówię, rodzina od strony mamy jest osiadła od dawien dawna w Ostrowcu. Muszę się pochwalić, że mój dziadek Antoni Marynowski, mamy ojciec, był przed wojną w dwóch kadencjach radnym miejskim. Chyba za czasów, może się mylę, gdy prezydentem był pan Mrozowski. [...]
Mieszkaliśmy, jak mówiłam, na Rzeczkach, przy tak zwanej Księżej Drodze. Wiem pan, która to jest Księża Droga? To jest taka droga, która biegła od Polnej - tam była piekarnia, teraz są sklepy z butami [obecnie Hala Targowa]. Księża Droga biegła od tej piekarni aż do lasu, do gościńca, tam jak leśniczówka/gajówka na Gutwinie. Do tej pory zachowały się szczątki tej Księżej Drogi. Do tzw. rowów, jak Pułanki się kończą, rejon kościoła św. Kazimierza, czy po płocie MPK - szła ta Księża Droga. Pamiętam jak jeszcze była ta droga. Nawet furmanki mogły przejeżdżać tamtędy. Samochodów wtedy jeszcze nie było. I dalej, jak kończą się Pułanki, jest taki rów i mostek zrobiony na świeżo i dalej droga. Czasem moknie, jak są roztopy, najpierw jest lekki dół a potem górka. To właśnie jest ta Księża Droga. I ona aż do lasu biegnie. Przecina ulicę Rzeczki, potem jeszcze kawałeczek tej Księżej Drogi. Dziś jest kręcona, ale dawniej było prosto. Prosto pod gajówkę. Mówiło się gajówka, leśniczówka, bo był gajowy i leśniczy, nomenklatury leśne były różne. Nie wiem dlaczego Księża Droga. Czy od księdza czy jakiegoś książęca? Trudno mi powiedzieć. Pytałam się wielokroć mamy, babci, ale nie umiały... a może mi powiedziały, a ja zapomniałam, nie wiem. W każdym razie Księża Droga. Starzy ostrowiacy jeszcze wiedzą, co to jest Księża Droga. Tą Księżą Drogą od Polnej - był taki okres [w czasie istnienia getta - kwiecień 1941 – kwiecień 1943] - że Żydów z getta, ustawionych czwórkami czy jakoś, pędzono pod las do stawów. Tam gdzie teraz jest piękny ośrodek w Gutwinie. To miejsce nazywało się „stawy Jaegera” . Od czego ta nazwa, nie wiem [cegielnia Jaegera, dawniej Jadwigów]. Były tam mokradła, stawiki, groble. Ale kształt i użyteczność tych stawów nadano właśnie dzięki pracy Żydów z getta. Ci Żydzi z getta byli tam prowadzeni, prawie codziennie, tą Księżą Drogą na piechotę gnani i tam pracowali przy porządkowaniu tych stawów. Oczywiście byli też ludzie, Polacy, którzy ich nahajkami gonili, ale to byli już wyklęci. Ludzie, patrioci nie chcieli się do nich odzywać i mieli nieprzyjemności. Znałam taką panią, nie chcę jej nazwiska wymieniać, która musiała uciec z Ostrowca, bo tak się zasłużyła źle. Ale nie będę o tym mówić, bo nie chcę. Więc ci Żydzi byli z getta pod ten las prowadzani i oni kopali te „stawy Jaegera”. Tak to miejsce się nazywało, gdzie teraz mamy Gutwin.
Mama miała koleżanki Żydówki, z którymi się lubiła, bo nie miała uprzedzeń żadnych, była osobą otwartą, nie dzieliliśmy że ten Żyd, ten taki, ten śmaki. Tylko człowiek, to człowiek. To trzeba go szanować takim, jakim jest. Oczywiście moja babcia litościwa, jak ta kolumna Żydów szła, wynosiła kosze z owocami, bo był ogród, to było pełno owoców. Wynosiła naczynia z wodą, żeby po drodze się napili, bo nikt o nich nie dbał. U nas był zawsze przystanek. Komu było potrzeba w miarę możliwości. Przecież nie wszystkich, bo przecież wiadomo. Ale w każdym razie takie akcje babcia moja robiła, że tych owoców, tyle ile tam w ogrodzie było i jakie, to ciągle tam w koszach nosiła i im dawała. Chleba nie było tak za dużo i innych produktów, ale to co się urodziło, proszę bardzo. No więc to tak pamiętam. I jak przywołam z pamięci, to widzę, jak ci Żydzi szli. Widzę to, te kolumny. Byli i zawszawieni. I wiadomo jak to było. Ale potem wszyscy niestety zostali zgładzeni. Chyba, że ktoś uciekł.
I moja mama też pomogła, właśnie takiej pani, swojej koleżance, wydostać się z tego getta i uciec. Mama ją wysłała do Warszawy, do naszych kuzynów. Była bardzo ładna, była blondynką, w ogóle nie była podobna do Żydówki. Ta pani nazywała się Chaja Zylberdrut. Później wzięła sobie pseudonim, nie wiem skąd - to też przy pomocy mojej mamy i innych koleżanek – Wanda Grochulska. I z taką kenkartą wyjechała do Warszawy. Pracowała w zakładzie fryzjerskim „Nur für Deutsche”. Ironia. Ale potem udało się jej w ogóle zbiec z Polski i nie mieliśmy już o niej żadnej wiadomości. Ona w pewnym okresie związała się z tym Marianem Kargulem. Icek Kerbel [powinno być Kierbel]. Ich dom to była kamienica, która obecnie nie istnieje, gdzie teraz jest McDonald's, to znaczy róg Alei i Kilińskiego. Była tam piętrowa kamienica, tam był sklep spożywczy. Na górze były mieszkania, tam mieszkali państwo Żebrowscy. Wiem, że ten pan Żebrowski jakoś też z tym żydkiem Kerbelem... w czymś mu pomógł. Nie będę robić plotek, czy dostał jakieś gratyfikacje za to czy nie ale raczej nie. Ta właśnie Wanda Grochulska, która się naprawdę nazywała Chaja Zylberdrut związała się w jakimś tam okresie z tym właśnie Marianem Kargulem. Już był Marian Kargul. Byli parą i nawet mieli córkę. Mieszkali w Czechosłowacji. No i któregoś dnia, jakoś tak przed Bożym Narodzeniem, no ja już chodziłam do szkoły podstawowej, ale który był to rok, to nie wiem. W każdym razie - sensacja. My mieszkaliśmy wtedy na Stodolnej, róg Szerokiej, w domu, który już nie istnieje. Sensacja, podjeżdża samochód. Ifa, w kolorze chyba ciemno-zielonym. I to do nas przyjeżdża. Wysiada oficer w mundurze czechosłowackim. Pyta się o nas. No i oczywiście piękna dama z nim, to znaczy ta właśnie Chaja Zylberdrut, mamy przyjaciółka. Przyjechali nas odwiedzić, byli u nas w gościach. Oczywiście krótko, bo gdzieś tam dalej jechali, ale w każdym razie widziałam pana, tego Icka Kerbela w mundurze tego czeskiego oficera, no i jego żona, partnerka, ta mamy przyjaciółka. Była wspólna kolacja. My byliśmy dziećmi – przywieźli nam torbę śliwek w czekoladzie w prezencie. Wtedy śliwki w czekoladzie to była sensacja. Pierwszy raz w życiu chyba jadłam takie śliwki w czekoladzie, bo nie było żadnych słodyczy, kto to widział. To było jeszcze przed Unrrą.
No poza tym jeszcze takiego starego Żydka pamiętam, który przychodził do nas, tam na Stodolną. Koniecznie mamie chciał podarować perłę. Mówił: „Perle, perle”. No coś tam szwargotał, żeby mu kaszy ugotować. Na maśle, żeby było koszerne to jedzenie. Bo on nie może jeść tego, co tam. Nie miał środków do życia. No oczywiście mama żadnej perły nie chciała, bo jej nie była potrzebna, no ale temu Żydowi gotowała tę kaszę. I co było w domu, zupa czy coś, to poczęstowała. Ten Żyd się wyratował. I też za jakiś czas przyjechał, to już chyba w latach sześćdziesiątych. Przyjechał elegancki pan, nie wiem skąd, z tamtej półkuli, bo nie z Izraela, tylko raczej gdzieś z Ameryki. Przyjechał, odszukał mamę i złożył podziękowanie. Ojciec wspomniał jego słowa: „Pamiętaj, jak będziesz miał okazję, to idź tam do pani Stefuni [moja mama Stefania miała] na Stodolną 1 i podziękuj, że mi gotowała kaszę, że mnie częstowała zupą, bo ja może przeżyłem dzięki temu.” On właśnie przyjechał. Oczywiście podziękowanie bez żadnych materialnych gratyfikacji. Ale to bardzo piękne było, że takie zdarzenie miało miejsce w naszym życiu. Moja rodzina nigdy nie była karierowiczowska.
W 43 roku jak miasto opustoszało, bo Żydzi poszli do obozu [w kwietniu 1943 r, zlikwidowano tzw. małe getto, tworząc jednocześnie żydowski obóz pracy przy Z.O.], zaczęło się tak robić, że można było dostać mieszkanie kwaterunkowe. No my byliśmy wtedy mali, mieszkaliśmy w tym domku z dziadkami, zrobiło się ciasno, a zresztą każde młode małżeństwo chciało być oddzielnie. Dostaliśmy dwa wielkie pokoje i kuchnię na Stodolnej. Tam mieszkałam długie lata. Ten dom był pożydowski. […]
Poza tym jeszcze taka anegdotka śmieszno-tragiczna. Były żniwa, ale który to był rok, to nie wiem. W każdym razie ci Żydzi, no chcieli uciekać z tego getta. I różnymi sposobami uciekali. I właśnie uciekali, jak szli tą Księżą Drogą do stawów Jaegara. To uciekali. To było latem, były żniwa. Wtedy pola to były pola uprawne. Nie było pszenicy, bo tam piaski, gleba raczej marna. Żyta było pełno. I wtedy były snopki i takie mendle poustawiane, takie stogi tego zboża, żyta. A ci Żydzi co uciekli z tego transportu, chowali się w ten snopek, w ten stóg siana. I tam kilku Żydów w tym stogu siana siedziało i ludzie z Rzeczek, między innymi babcia, przynosili im jedzenie i picie, przede wszystkim wodę. To nie trwało długo, bo potem trzeba było te snopki sprzątnąć. Chociaż długo stały te snopki, bo wszyscy wiedzieli, że ci Żydzi w niektórych tych snopkach siedzą. No ale zdarzyło się tak, że ci rusbandit [?] - Niemcy tak mówili – zestrzelili samolot jednoosobowy. Nie zestrzelił, ale uszkodził i ten samolot ostatnim lotem na tych polach wylądował i przy okazji niektóre te snopki porozwalał skrzydłami i kilku tych Żydów odsłonił. Ci Żydzi w popłochu uciekali. No oczywiście sensacja, samolot, niemiecki żołnierz nagle na polach. Ale nie zginął ten pilot. Potem przyjechali Niemcy, ten samolot sprzątnęli.
No ale wielu Żydów się uratowało w różny sposób. Żeby ktoś przechował, uratował, wiem że były takie historie, ale nie interesowałam się tym za bardzo. Tylko pamiętam historię, którą przeżyli wszyscy, że jacyś ludzie uratowali, przechowali Żydów. Ci Żydzi nazywali się Stein. Nie tam Cukierstein czy jakiś. Po prostu Stein.To byli zamożni Żydzi. Przechowywali ich w piwnicy w okolicach ulicy Słowackiego czy Furmańskiej, gdzieś w tej części miasta. I potem obiegła miasto wieść, że ci ludzie, którzy przechowywali tych Żydów, zamordowali ich, tych Steinów. Dla zysku, żeby im zabrać, co ci Żydzi mieli, kosztowności czy dolary. Po wojnie to było i był nawet proces. Nie wiem, kim byli ci Steinowie, bo nie pamiętam, wiem, że to byli i bardzo zamożni i dobrzy Żydzi, tacy lubiani. I wszyscy bardzo żałowali, że tak się stało. No i nawet był proces. Wtedy sąd był na Alei w tym domu, w którym teraz jest policja. Całe miasto szło zobaczyć, jak ich prowadzili w kajdankach do więzienia. Skazali, nie wiem czy na dożywocie, czy śmierć (wtedy były jeszcze kary śmierci). Nie wiem, ale wiem, że taki incydent miał miejsce. No przechowywali ludzie Żydów, ale tak dokładnie, personalnie to naprawdę nie wiem.
Wiem, że w gajówce pod lasem byli przechowywani Żydzi. Nie wiadomo, w jaki sposób się Niemcy dowiedzieli, że tam jest rodzina żydowska. Przyjechali i dokonali egzekucji. Na miejscu. Nawet w ten sposób, że chłopczyka takiego czteroletniego hitlerowiec wziął za nóżki i o drzewo w lesie roztrzaskał dziecku główkę. A resztę rodziny zabił. No takie opowieści... Oni się ukrywali w krzakach, gdzieś w szałasie, gdzieś w jakimś bunkrze w lesie. Tylko mogli iść głębiej w las, ale jak to Żydzi, bali się. Jakby poszli głębiej, to by się może uchowali. Niemcy się bali w lasy zagłębiać, bo partyzantka była. A oni byli tak płytko w tym lesie, na skraju lasu, tuż za tą gajówką. Wtedy gajowym był taki pan, który się nazywał Działowski.
Poza tym nie wiem, bo się człowiek nie interesował. Nawet jak coś słyszałam, to nie pamiętam.
[…]
Kirkut pamiętam jak po wojnie wyglądał. Dlatego, że mieszkaliśmy na Stodolnej. Chodziłam do szkoły nr 2, to jest róg Iłżeckiej i Polnej. Ten budynek istnieje do dziś. Po drugiej stronie ulicy Iłżeckiej jest teraz szkoła muzyczna i ten budynek piękny, co była szkoła zawodowa dawniej [Dom Heinego, wyburzony we wrześniu 2014 r.]. To zaraz za płotami był kirkut. I pamiętam, kiedyś uciekliśmy z lekcji, z drugiej klasy uciekliśmy na kirkut, cała klasa uciekła i myśmy między tymi kamieniami gubili się. Nauczyciel latał i nas szukał, żeby nam się coś nie stało. Poza tym na ulicy co się wtedy nazywała Browarna, mieszkała moja przyjaciółka Elwira i jak do niej szłam, to przez ten kirkut między kamieniami smyk smyk i byłam na dole. Browarna to teraz nazywa się Mickiewicza. Na górze były te kamienie, te macewy. […]
Pamiętam, jak orali ten kirkut. Jak likwidowali te kamienie, gdzieś tam wywozili. Ale potem ustawili to lapidarium, ale to już chyba w latach 60. Ale część kamieni to poginęło, tych macew, może porozbijali, nie wiem. W każdym razie to lapidarium to są późniejsze lata. Był niejaki Wawrzyniec Weroński. Werońskich to dużo. Był furmanem i jak to furman lubił sobie wypić. Miał też narzędzia rolnicze, bo miał jakieś grunty. Miał konia i miał pług. I wynajęli go – to już po okupacji – do zaorywania tego kirkutu, jak likwidowali. No i w pewnym momencie ten Wawrzek wyorał całą butelkę na tym kirkucie. No i mówi: „O chłopy, jakaś butelka, może będzie co popić.” I o ten lemiesz pługa pach rozbił tę butelkę. A tam wyleciały złote dolary. Ale ktoś doniósł i zabrali wszystkim te pieniądze. No bo wiadomo, co ze znaleziskami, trzeba oddać. No i taka była historia ostrowiecka. Zaorali. Nikt nie dbał o zabezpieczenie tych szczątków.
[...]
Denkówek, 28.07.2014
źródło: zbiory własne
Nie mieszaliśmy w centrum miasta. Mieszkaliśmy przy ulicy Rzeczki. Tam maleńka posiadłość była, domek, trochę ogrodu, ot tak jak każdy. Bo dlaczego? Bo dlatego, że miasto i centrum, i rynek, różne te uliczki to były w zasadzie zamieszkane przez ludność żydowską. A Polacy mieszkali w okolicach, zwłaszcza tacy posiadacze jakiegoś kawałka gruntu. To oni byli rozrzuceni naokoło miasta. Tak jak mówię, rodzina od strony mamy jest osiadła od dawien dawna w Ostrowcu. Muszę się pochwalić, że mój dziadek Antoni Marynowski, mamy ojciec, był przed wojną w dwóch kadencjach radnym miejskim. Chyba za czasów, może się mylę, gdy prezydentem był pan Mrozowski. [...]
Mieszkaliśmy, jak mówiłam, na Rzeczkach, przy tak zwanej Księżej Drodze. Wiem pan, która to jest Księża Droga? To jest taka droga, która biegła od Polnej - tam była piekarnia, teraz są sklepy z butami [obecnie Hala Targowa]. Księża Droga biegła od tej piekarni aż do lasu, do gościńca, tam jak leśniczówka/gajówka na Gutwinie. Do tej pory zachowały się szczątki tej Księżej Drogi. Do tzw. rowów, jak Pułanki się kończą, rejon kościoła św. Kazimierza, czy po płocie MPK - szła ta Księża Droga. Pamiętam jak jeszcze była ta droga. Nawet furmanki mogły przejeżdżać tamtędy. Samochodów wtedy jeszcze nie było. I dalej, jak kończą się Pułanki, jest taki rów i mostek zrobiony na świeżo i dalej droga. Czasem moknie, jak są roztopy, najpierw jest lekki dół a potem górka. To właśnie jest ta Księża Droga. I ona aż do lasu biegnie. Przecina ulicę Rzeczki, potem jeszcze kawałeczek tej Księżej Drogi. Dziś jest kręcona, ale dawniej było prosto. Prosto pod gajówkę. Mówiło się gajówka, leśniczówka, bo był gajowy i leśniczy, nomenklatury leśne były różne. Nie wiem dlaczego Księża Droga. Czy od księdza czy jakiegoś książęca? Trudno mi powiedzieć. Pytałam się wielokroć mamy, babci, ale nie umiały... a może mi powiedziały, a ja zapomniałam, nie wiem. W każdym razie Księża Droga. Starzy ostrowiacy jeszcze wiedzą, co to jest Księża Droga. Tą Księżą Drogą od Polnej - był taki okres [w czasie istnienia getta - kwiecień 1941 – kwiecień 1943] - że Żydów z getta, ustawionych czwórkami czy jakoś, pędzono pod las do stawów. Tam gdzie teraz jest piękny ośrodek w Gutwinie. To miejsce nazywało się „stawy Jaegera” . Od czego ta nazwa, nie wiem [cegielnia Jaegera, dawniej Jadwigów]. Były tam mokradła, stawiki, groble. Ale kształt i użyteczność tych stawów nadano właśnie dzięki pracy Żydów z getta. Ci Żydzi z getta byli tam prowadzeni, prawie codziennie, tą Księżą Drogą na piechotę gnani i tam pracowali przy porządkowaniu tych stawów. Oczywiście byli też ludzie, Polacy, którzy ich nahajkami gonili, ale to byli już wyklęci. Ludzie, patrioci nie chcieli się do nich odzywać i mieli nieprzyjemności. Znałam taką panią, nie chcę jej nazwiska wymieniać, która musiała uciec z Ostrowca, bo tak się zasłużyła źle. Ale nie będę o tym mówić, bo nie chcę. Więc ci Żydzi byli z getta pod ten las prowadzani i oni kopali te „stawy Jaegera”. Tak to miejsce się nazywało, gdzie teraz mamy Gutwin.
![]() |
Mapa z 1915 r. / Geoportal |
I moja mama też pomogła, właśnie takiej pani, swojej koleżance, wydostać się z tego getta i uciec. Mama ją wysłała do Warszawy, do naszych kuzynów. Była bardzo ładna, była blondynką, w ogóle nie była podobna do Żydówki. Ta pani nazywała się Chaja Zylberdrut. Później wzięła sobie pseudonim, nie wiem skąd - to też przy pomocy mojej mamy i innych koleżanek – Wanda Grochulska. I z taką kenkartą wyjechała do Warszawy. Pracowała w zakładzie fryzjerskim „Nur für Deutsche”. Ironia. Ale potem udało się jej w ogóle zbiec z Polski i nie mieliśmy już o niej żadnej wiadomości. Ona w pewnym okresie związała się z tym Marianem Kargulem. Icek Kerbel [powinno być Kierbel]. Ich dom to była kamienica, która obecnie nie istnieje, gdzie teraz jest McDonald's, to znaczy róg Alei i Kilińskiego. Była tam piętrowa kamienica, tam był sklep spożywczy. Na górze były mieszkania, tam mieszkali państwo Żebrowscy. Wiem, że ten pan Żebrowski jakoś też z tym żydkiem Kerbelem... w czymś mu pomógł. Nie będę robić plotek, czy dostał jakieś gratyfikacje za to czy nie ale raczej nie. Ta właśnie Wanda Grochulska, która się naprawdę nazywała Chaja Zylberdrut związała się w jakimś tam okresie z tym właśnie Marianem Kargulem. Już był Marian Kargul. Byli parą i nawet mieli córkę. Mieszkali w Czechosłowacji. No i któregoś dnia, jakoś tak przed Bożym Narodzeniem, no ja już chodziłam do szkoły podstawowej, ale który był to rok, to nie wiem. W każdym razie - sensacja. My mieszkaliśmy wtedy na Stodolnej, róg Szerokiej, w domu, który już nie istnieje. Sensacja, podjeżdża samochód. Ifa, w kolorze chyba ciemno-zielonym. I to do nas przyjeżdża. Wysiada oficer w mundurze czechosłowackim. Pyta się o nas. No i oczywiście piękna dama z nim, to znaczy ta właśnie Chaja Zylberdrut, mamy przyjaciółka. Przyjechali nas odwiedzić, byli u nas w gościach. Oczywiście krótko, bo gdzieś tam dalej jechali, ale w każdym razie widziałam pana, tego Icka Kerbela w mundurze tego czeskiego oficera, no i jego żona, partnerka, ta mamy przyjaciółka. Była wspólna kolacja. My byliśmy dziećmi – przywieźli nam torbę śliwek w czekoladzie w prezencie. Wtedy śliwki w czekoladzie to była sensacja. Pierwszy raz w życiu chyba jadłam takie śliwki w czekoladzie, bo nie było żadnych słodyczy, kto to widział. To było jeszcze przed Unrrą.
No poza tym jeszcze takiego starego Żydka pamiętam, który przychodził do nas, tam na Stodolną. Koniecznie mamie chciał podarować perłę. Mówił: „Perle, perle”. No coś tam szwargotał, żeby mu kaszy ugotować. Na maśle, żeby było koszerne to jedzenie. Bo on nie może jeść tego, co tam. Nie miał środków do życia. No oczywiście mama żadnej perły nie chciała, bo jej nie była potrzebna, no ale temu Żydowi gotowała tę kaszę. I co było w domu, zupa czy coś, to poczęstowała. Ten Żyd się wyratował. I też za jakiś czas przyjechał, to już chyba w latach sześćdziesiątych. Przyjechał elegancki pan, nie wiem skąd, z tamtej półkuli, bo nie z Izraela, tylko raczej gdzieś z Ameryki. Przyjechał, odszukał mamę i złożył podziękowanie. Ojciec wspomniał jego słowa: „Pamiętaj, jak będziesz miał okazję, to idź tam do pani Stefuni [moja mama Stefania miała] na Stodolną 1 i podziękuj, że mi gotowała kaszę, że mnie częstowała zupą, bo ja może przeżyłem dzięki temu.” On właśnie przyjechał. Oczywiście podziękowanie bez żadnych materialnych gratyfikacji. Ale to bardzo piękne było, że takie zdarzenie miało miejsce w naszym życiu. Moja rodzina nigdy nie była karierowiczowska.
W 43 roku jak miasto opustoszało, bo Żydzi poszli do obozu [w kwietniu 1943 r, zlikwidowano tzw. małe getto, tworząc jednocześnie żydowski obóz pracy przy Z.O.], zaczęło się tak robić, że można było dostać mieszkanie kwaterunkowe. No my byliśmy wtedy mali, mieszkaliśmy w tym domku z dziadkami, zrobiło się ciasno, a zresztą każde młode małżeństwo chciało być oddzielnie. Dostaliśmy dwa wielkie pokoje i kuchnię na Stodolnej. Tam mieszkałam długie lata. Ten dom był pożydowski. […]
Poza tym jeszcze taka anegdotka śmieszno-tragiczna. Były żniwa, ale który to był rok, to nie wiem. W każdym razie ci Żydzi, no chcieli uciekać z tego getta. I różnymi sposobami uciekali. I właśnie uciekali, jak szli tą Księżą Drogą do stawów Jaegara. To uciekali. To było latem, były żniwa. Wtedy pola to były pola uprawne. Nie było pszenicy, bo tam piaski, gleba raczej marna. Żyta było pełno. I wtedy były snopki i takie mendle poustawiane, takie stogi tego zboża, żyta. A ci Żydzi co uciekli z tego transportu, chowali się w ten snopek, w ten stóg siana. I tam kilku Żydów w tym stogu siana siedziało i ludzie z Rzeczek, między innymi babcia, przynosili im jedzenie i picie, przede wszystkim wodę. To nie trwało długo, bo potem trzeba było te snopki sprzątnąć. Chociaż długo stały te snopki, bo wszyscy wiedzieli, że ci Żydzi w niektórych tych snopkach siedzą. No ale zdarzyło się tak, że ci rusbandit [?] - Niemcy tak mówili – zestrzelili samolot jednoosobowy. Nie zestrzelił, ale uszkodził i ten samolot ostatnim lotem na tych polach wylądował i przy okazji niektóre te snopki porozwalał skrzydłami i kilku tych Żydów odsłonił. Ci Żydzi w popłochu uciekali. No oczywiście sensacja, samolot, niemiecki żołnierz nagle na polach. Ale nie zginął ten pilot. Potem przyjechali Niemcy, ten samolot sprzątnęli.
No ale wielu Żydów się uratowało w różny sposób. Żeby ktoś przechował, uratował, wiem że były takie historie, ale nie interesowałam się tym za bardzo. Tylko pamiętam historię, którą przeżyli wszyscy, że jacyś ludzie uratowali, przechowali Żydów. Ci Żydzi nazywali się Stein. Nie tam Cukierstein czy jakiś. Po prostu Stein.To byli zamożni Żydzi. Przechowywali ich w piwnicy w okolicach ulicy Słowackiego czy Furmańskiej, gdzieś w tej części miasta. I potem obiegła miasto wieść, że ci ludzie, którzy przechowywali tych Żydów, zamordowali ich, tych Steinów. Dla zysku, żeby im zabrać, co ci Żydzi mieli, kosztowności czy dolary. Po wojnie to było i był nawet proces. Nie wiem, kim byli ci Steinowie, bo nie pamiętam, wiem, że to byli i bardzo zamożni i dobrzy Żydzi, tacy lubiani. I wszyscy bardzo żałowali, że tak się stało. No i nawet był proces. Wtedy sąd był na Alei w tym domu, w którym teraz jest policja. Całe miasto szło zobaczyć, jak ich prowadzili w kajdankach do więzienia. Skazali, nie wiem czy na dożywocie, czy śmierć (wtedy były jeszcze kary śmierci). Nie wiem, ale wiem, że taki incydent miał miejsce. No przechowywali ludzie Żydów, ale tak dokładnie, personalnie to naprawdę nie wiem.
Wiem, że w gajówce pod lasem byli przechowywani Żydzi. Nie wiadomo, w jaki sposób się Niemcy dowiedzieli, że tam jest rodzina żydowska. Przyjechali i dokonali egzekucji. Na miejscu. Nawet w ten sposób, że chłopczyka takiego czteroletniego hitlerowiec wziął za nóżki i o drzewo w lesie roztrzaskał dziecku główkę. A resztę rodziny zabił. No takie opowieści... Oni się ukrywali w krzakach, gdzieś w szałasie, gdzieś w jakimś bunkrze w lesie. Tylko mogli iść głębiej w las, ale jak to Żydzi, bali się. Jakby poszli głębiej, to by się może uchowali. Niemcy się bali w lasy zagłębiać, bo partyzantka była. A oni byli tak płytko w tym lesie, na skraju lasu, tuż za tą gajówką. Wtedy gajowym był taki pan, który się nazywał Działowski.
Poza tym nie wiem, bo się człowiek nie interesował. Nawet jak coś słyszałam, to nie pamiętam.
[…]
Kirkut pamiętam jak po wojnie wyglądał. Dlatego, że mieszkaliśmy na Stodolnej. Chodziłam do szkoły nr 2, to jest róg Iłżeckiej i Polnej. Ten budynek istnieje do dziś. Po drugiej stronie ulicy Iłżeckiej jest teraz szkoła muzyczna i ten budynek piękny, co była szkoła zawodowa dawniej [Dom Heinego, wyburzony we wrześniu 2014 r.]. To zaraz za płotami był kirkut. I pamiętam, kiedyś uciekliśmy z lekcji, z drugiej klasy uciekliśmy na kirkut, cała klasa uciekła i myśmy między tymi kamieniami gubili się. Nauczyciel latał i nas szukał, żeby nam się coś nie stało. Poza tym na ulicy co się wtedy nazywała Browarna, mieszkała moja przyjaciółka Elwira i jak do niej szłam, to przez ten kirkut między kamieniami smyk smyk i byłam na dole. Browarna to teraz nazywa się Mickiewicza. Na górze były te kamienie, te macewy. […]
![]() |
Kirkut, 1959 r., fot. J. Dunin Borkowski |
Pamiętam, jak orali ten kirkut. Jak likwidowali te kamienie, gdzieś tam wywozili. Ale potem ustawili to lapidarium, ale to już chyba w latach 60. Ale część kamieni to poginęło, tych macew, może porozbijali, nie wiem. W każdym razie to lapidarium to są późniejsze lata. Był niejaki Wawrzyniec Weroński. Werońskich to dużo. Był furmanem i jak to furman lubił sobie wypić. Miał też narzędzia rolnicze, bo miał jakieś grunty. Miał konia i miał pług. I wynajęli go – to już po okupacji – do zaorywania tego kirkutu, jak likwidowali. No i w pewnym momencie ten Wawrzek wyorał całą butelkę na tym kirkucie. No i mówi: „O chłopy, jakaś butelka, może będzie co popić.” I o ten lemiesz pługa pach rozbił tę butelkę. A tam wyleciały złote dolary. Ale ktoś doniósł i zabrali wszystkim te pieniądze. No bo wiadomo, co ze znaleziskami, trzeba oddać. No i taka była historia ostrowiecka. Zaorali. Nikt nie dbał o zabezpieczenie tych szczątków.
![]() |
Kirkut, 1959 r. fot. J. Dunin Borkowski |
Denkówek, 28.07.2014
źródło: zbiory własne
Subskrybuj:
Posty (Atom)