fot. S. Sudnik, 1952 |
fot. S. Sudnik, 1954 |
fot. Sudnik, 1958 |
„Odjazd” to wiersz, który powstał w języku jidysz w maju 1943 roku. Autorem jest Leon Fuchs. Jest to wyjątkowe świadectwo Zagłady ostrowieckich Żydów. Fuchs dokończył wiersz ukrywając się w Chmielowie koło Ostrowca, po tragicznych wydarzeniach, które opisuje. Jego autorem jest Leon Fuchs, potem tekst uzupełniał Aron Rappaport, kiedy razem ukrywali się pod domem rodziny Pastuszków w Chmielowie. Marianna Pastuszka i jej mąż Tadeusz otrzymali tytuł Sprawiedliwych Wśród Narodów w 1984 roku. Fuchs i Rappaport przeżyli wojnę dzięki ich pomocy, razem z 15 innymi osobami. Wiersz rozpoczyna opis ogłoszenia przymusowej zbiórki na rynku w Ostrowcu obowiązującej Żydów. Autor przedstawia tragiczne doświadczenia tamtego dnia i dni następnych, w tym śmierć, którą wiele osób poniosło z rąk hitlerowców na ostrowieckim rynku. Tekst wskazuje, że wydarzenia deportacja rozpoczęła się w sobotę, czyli 10 października. W tym roku przypada 80. rocznica tamtych zdarzeń. Tekst odkryła żona Leona Fuchsa około 20 lat temu, tuż przed jego śmiercią. Niedawno trafił do Jews of Ostrowiec Memorial Project (Projekt Upamiętniania Żydów Ostrowieckich) dzięki rodzinie Arona Rappaporta. Publikujemy wiersz za ich zgodą. Utwór w wersji oryginalnej rymuje się. Aby jednak nie zaburzać znaczenia tekstu, zdecydowano się przetłumaczyć go jako wiersz biały. Tekst, który czytamy, jest więc mniej rytmiczny i melodyczny, dobrze jednak oddaje treść oryginału. Profesor Joanna Tokarska-Bakir: „Tekst ten jest jak surowy, cenny kamień, który stawia opór i odmawia pełnego ukształtowania. Ktoś mądry powiedział, że nie ma już poezji po Auschwitz. Ten tekst jest najlepszym tego dowodem”.
Odjazd Leon Fuks
1
Jest dzień szabatu, godzina trzecia.
Odkrywamy, że Gestapo już tu jest,
Komando likwidacyjne, które strzelało dla zabawy.
do mężczyzn, kobiet i dzieci. Aby unicestwić naród.
W mieście słychać było przeszywające krzyki,
zawodzenie i płacz na ostrowieckim rynku.
Tak wielu Żydów upadło by już nie wstać
Ich los był przesądzony
Miasto z całych sił się stara
Uniknąć tej tragedii
Rebbe rozdaje duże sumy pieniędzy
aby rodzice i dzieci wyszli na pole.
Dzisiaj rebbe stoi przy grobie swego ojca
Recytuje Tehillim [Psalmy] z wielką pasją. Nie chce opuścić tego miejsca.
"Ojcze, nie chcę odejść!" - woła.
"Dlaczego mamy ugiąć się przed tym barbarzyństwem?
Modlitwy rebego towarzyszyły dzieciom
Matkom i ojcom, rozchodziły się do ich grobów
Krzyki były tak głośne, że słyszeli je nawet zmarli
Może w ostatniej chwili ktoś nam pomoże.
Czas na cmentarzu wywołuje łzy
Słychać tam płacz dzieci
Przy grobie błagają: „Święty cadyku, pomóż
Ocalić dzieci od strasznego wilka”.
2
Po nieprzespanej nocy wstaję bardzo wcześnie.
Mama płacze i prosi, abym podszedł do jej łóżka.
„Czy na dworze jest spokojnie?” - pyta zamyślona,
bo może to dziś w nocy wydarzy się tragedia.
Patrzę przez okno i mówię do niej: „Jest spokój”.
Mówię to tak, żeby zrozumiała
„Sytuacja jest zła. Gestapo jest w pobliżu”.
Mówię jej, tłumaczę, żeby zrozumiała.
Jak co dzień idziemy do fabryki
I z daleka widzimy
Żydowskiego policjanta, który idzie obok. Bardzo się boję.
Czy oni będą pomagać w rozlewie żydowskiej krwi?
Pięć minut później wchodzi policjant,
Jego praca to ogromny wstyd.
Nadyma się i donośnie krzyczy
Że wszyscy muszą udać się na rynek w ciągu pięciu minut.
Moja dziesięcioletnia siostra upada, osłabiona.
Wielka niemiecka potęga toczy z nią bitwę,
Nasza dziesięcioletnia wojowniczka leży na kolanach swojej matki,
Hitleryzm jest jej wrogiem; to przeciwieństwo jest zbyt wielkie.
W domach zaczyna się dramat pożegnań,
Dzieci żegnają się ze swoimi ojcami i matkami,
Kto widzi te sceny, nie ma już w sercu radości,
Gdy młode pary rozstają się na zawsze.
Straszna tragedia i dużo hałasu
Bracia i siostry rozstają się ze łzami
Wielkie krzyki, wielki zgiełk,
Kości stają się zimne ze strachu i przerażenia.
W naszym domu krew jest zmrożona.
Makabryczna tragedia, robię się chory.
Matka mdleje, a ojciec staje się bezsilny,
Moja dwuletnia siostra nic nie rozumie i się śmieje.
Kiedy matka się cuci, my musimy odejść.
Ale śmierć wzywa nas, żebyśmy jeszcze zostali.
Chce odejść z pocałunkiem matki,
Matka płacze, a potem znów mdleje.
Pocieszam ją, i ona czuje się lepiej,
Nie możesz być smutny, gdy matka cię przytula
I mówi: "Bądź zdrów", gdy wychodzisz z domu.
Zaczyna mnie błagać: "Nie idź, moje dziecko".
Wracam do matki, którą bardzo kocham.
Obejmuję ją i ona jest szczęśliwa na powrót.
Ze łzami w oczach tłumaczy, że jej jedyną nadzieją jest to,
Że jej dzieci przeżyją wojnę.
Żegnam się z ojcem, bratem i siostrą,
Ból jest potężny, cierpienie straszne.
Najmłodsza siostra mocno mnie obejmuje.
Moje serce bije strwożone na myśl o jej losie.
Kochane dziecko, nie wolno nam tu dłużej być,
Wszyscy musimy iść na rynek.
Tylko ciebie i babcię ukryjemy w piwnicy,
Starość i młodość to teraz największe przestępstwa.
Te dwie grupy są oddzielone od pozostałych|
Nasze dzieci i nasi starsi, których on szczególnie nie może tolerować
Są zabijani na miejscu, na oczach swoich rodziców
Ponieważ są słabi i nie mogą pracować.
Pożegnawszy się ze wszystkimi, wychodzę na ulicę
Jestem cały zalany łzami
Jeszcze jedno spojrzenie na dom, jestem -------
Wciąż chcę patrzeć na miejsce, w którym mieszkałem przez tyle lat
3
Przybywam na rynek i widzę inny świat,
Anioł Śmierci urządził sobie tu kwaterę,
Straszna tragedia, w jednej chwili siwiejesz.
Śmierć czuwa w tej godzinie.
Fuhrer, Adolf Hitler, prowadzi świętą wojnę,
Chce osiągnąć swój cel ze wszystkich sił,
Gestapo jest uzbrojone w granaty i karabiny
Do pomocy wzięli sobie bandę Litwinów.
Wojsko niemieckie rozpoczyna walkę,
Słychać nieustanny jazgot karabinów maszynowych.
Są ofiary, ale nie po stronie niemieckiej.
Żydowskie kobiety i dzieci leżą rozrzucone na ulicach.
Na rynku ustawiają Żydów w równe szeregi,
Litwini zabierają im wszystkie rzeczy i pieniądze,
Zamieszanie rośnie z minuty na minutę.
Ktoś mówi, że sytuacja nie jest dobra.
Myśleliśmy, że zostaniemy wysłani na Ukrainę
Może na Litwę albo na Bukowinę,
Tak myśleliśmy, pomimo że znane nam były tragiczne historie
W których nasi znajomi, zostali zabici w przerażających okolicznościach.
Widzę ten obraz, ale jednocześnie jestem ślepy.
Zastrzelona matka leży obok swego dziecka.
Mordercy nie zabrakło dla nich kul.
Krew rozpływa się po ziemi, a ciała stygną
Nietrudno sobie wyobrazić tego Niemca
Jest osobą trzymającą karabin maszynowy
A sadystycznego serca jego---
Nie znajdziesz nawet wśród najokrutniejszych plemion.
Po zrobieniu rzeczy, które poruszyłyby nawet kamień,
Próbuje usiąść i napić się wina,
Jego terrorystyczne pragnienia odchodzą tylko wtedy
Gdy dokonuje barbarzyńskich czynów.
Dziecko błąka się samotnie po rynku
Prawdopodobnie straciło swoich rodziców
Jest to o jedno dziecko za dużo dla gestapowca, który bierze zamach
I przecina je na pół, od stóp do głów.
Ochlapuje go krew z rozciętego ciała
A on histerycznie się śmieje z innymi Niemcami,
Jest bardzo szczęśliwy, jego twarz promienieje,
A wszyscy Żydzi na rynku zaczynają płakać.
Gestapo ma pracę - mówi z dumą,
Litwin stawia przed nim kolejne dziecko.
Podnosi je i z całej siły uderza o bruk,
To dziecko zostało ukarane straszliwą śmiercią.
Nerwy jak postronki, Żydzi podrywają się.
To rozdrażnia Niemców
Strzelają bez opamiętania we wstrząśnięty tłum
Świeże trupy - ludzie milkną.
Idą płacząc, nawet potwór by zmiękł
Los ich przypieczętują wrzeszczący bandyci
Zabierają 15 000 ludzi, pozostaje po nich łup dla wroga
Miasto pustoszeje, czekają Chewra Kadisza (bractwo pogrzebowe na żydowskim cmentarzu)
Nie mają już praw, nawet prawa do życia.
XX wiek do tej pory był dla nas darem
Teraz obowiązkiem jest zabijanie ukrytego Żyda
Żeby Niemcy nie byli rozczarowani.
Tragedie za tragediami dzieją się właśnie tutaj
Wieczna plama na tym pokoleniu.
To okrucieństwo, wielkie okrucieństwo
Musimy je zapisać w dziennikach
Nasz wiek to średniowiecze
ale tamci oprawcy to baranki
przy dzisiejszej bezsensownej kaźni,
plamy na narodzie niemieckim.
Słyszę naszych wrogów i zadawane cierpienie
Przygotowaliśmy wojnę
Wszystkie nasze dzieci, czymże zawiniły?
Bez powodu zostały podstępnie wysiedlone
Od tego dnia do tej ostatniej godziny
Nic z nich nie pozostało.
Żadnego znaku życia po nich do dziś nie odnaleziono.
A nadzieja, że ich zobaczymy, całkowicie zgasła.
I Boże, nie żądam od Ciebie żadnych odpowiedzi,
Lecz o jedno tylko proszę z całego serca,
Pokaż mordercom Twoją silną rękę
Wymaż ich z tego świata z powodu naszej hańby.
- Koniec -
Więcej informacji: jewsofostrowiec.com/pl/odjazd-wiersz-w-jidysz
Zapisy terroru
Okupacja niemiecka w dystrykcie radomskim
tom 3
2018
s. 152-153
Aron Frydenthal
Dnia 16 lutego 1948 r. w Warszawie Sędzia Śledczy I rejonu
Sądu Okręgowego w Warszawie, w osobie Sędziego B. Czyżewicza, przesłuchał niżej
wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej
za fałszywe zeznania oraz o znaczeniu przysięgi, Sędzia odebrał od niego
przysięgę, po czym świadek zeznał, co następuje:
Imię i nazwisko Aron Frydenthal
Wiek 44 lata
Imiona rodziców Mojżesz, Ewa
Miejsce zamieszkania Warszawa, ul. Brzeska 10 m. 7
Zajęcie buchalter
Karalność niekarany
Stosunek do stron obcy
Wiem,
że Böttcher był szefem gestapo dystryktu radomskiego. Ja mieszkałem w Ostrowcu
Kieleckim. Böttchera widziałem kilkukrotnie.
Pamiętam, że w kwietniu
1942 r. Böttcher na czele grupy gestapowców (m.in. Peter, Bruner, Wagner)
przeprowadził tzw. akcję w Ostrowcu, w czasie której chodząc po domach, zabili
stu Żydów. Ja wtedy go nie widziałem, gdyż ukryłem się, lecz moi znajomi,
którzy go widzieli, mówili, że „akcję” przeprowadzał Böttcher.
W październiku 1942 r.
odbywało się w Ostrowcu wysyłanie Żydów do obozu w Treblince. Widziałem wtedy Böttchera,
który stał na czele tej akcji. Widziałem, jak stojąc na rynku, gdzie byli
zebrani Żydzi (około 15 tysięcy), strzelał do nich z rewolweru. Obok niego
stało kilka kobiet elegancko ubranych. Jednej z nich Böttcher wręczył rewolwer
i uczył jak ma strzelać do Żydów. Kobieta ta strzelała do zebranych Żydów. W
czasie tej „akcji” Niemcy zabili około 1500 Żydów, 2 tysiące wysłano do pracy w
Zakładach Ostrowieckich i Starachowickich, a ponad 10 tysięcy wysłano do obozu
śmierci w Treblince. Ja [byłem] w grupie Żydów przeznaczonych do pracy, dostałem
się do obozu [nieczytelne] [w] Zakładach Ostrowieckich.
Do tego obozu przyjechał Böttcher
razem z Franzem Jägerem i Zwierciną [?], i innymi gestapowcami. Przeprowadzili
rewizję, poszukując waluty i biżuterii, zabijając przy tym Żydów. Przypominam
sobie, że wówczas Böttcher zastrzelił Mojżesz Gutmana i syna Kantra w bożnicy w
Ostrowcu.
W listopadzie 1943 r. Böttcher
zarządził selekcję Żydów we wszystkich obozach pracy. Z mojego obozu zabrano
wówczas 60 Żydów. Wiem, że to Böttcher zarządził, ponieważ dyrektor cegielni, w
której wówczas pracowałem, Werman, powiedział nam, że jest to zarządzenie Böttchera.
Odczytano.
John Panzer: My father David Neuer Panzer (aka Bronisław Kuniński) living under false identity in Ostrowiec Św. from early 1944 until liberation in January 1945. Worked for German auto-mechanical firm J. Donges Wiest. In photo he is first on the left.
s. 90-92
DODATEK
Oświadczenie
Kazimierza Barana (1)
Ja, Kazimierz Baran,
urodzony dnia 9 I 1904 r., we wsi Jędrzejowice, ówcześnie powiat opatowski,
woj. kieleckie, w okresie okupacji członek PPS-WRN obwodu
ostrowiecko-opatowskiego, oświadczam, że w zasięgu mojej działalności
konspiracyjnej – następujący towarzysze z PPS-WRN ukrywali i ratowali Żydów.
1. We wsi Podszkodzie (ok. 5 km od Ostrowca), pow. opatowski, towarzyszka
Golcowa ukrywała dwóch Żydów. W październiku 1944 r. gestapo „oczyszczając” tereny
przyfrontowe wykryło u Golcowej tych Żydów. Wg jednej wersji została wywieziona
do obozu koncentracyjnego, z którego już nie wróciła, wg drugiej – została też
na miejscu zastrzelona. Zdaje się, że mąż jej Golec Józef jeszcze żyje i
mieszka w okolicy Ostrowca. Po wykryciu Żydów był on aresztowany, ale po pewnym
czasie zwolniono go. O ukrywaniu przez Golcową Żydów pisze Władysław Zwiejski
ps. Jaruga (komendant BCh. na powiat opatowski) w swej książce pt. „Walczyli w
Chłopskich Batalionach” (Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 1964 r.), s. 26:
W październiku w Podszkodziu w zabudowaniach Golcowej żandarmi odkryli
dwóch Żydów, których zastrzelili na miejscu. W zabudowaniach tych w różnym
czasie przechowywali się i inne osoby. Golcowa była w kontakcie z działaczem
WRN Bojanowskim (Dobiesławem Damięckim), ukrywającym się po zabójstwie aktora
Igo Syma, znanego agenta niemieckiego.
2. W sąsiedniej wsi Olszówka towarzysz Nowak [Józef] ukrywał trzech
Żydów. W czasie prowadzonej przez żandarmów obławy Żydzi ci w ostatnim momencie
zdołali uciec. Tow. Nowak został aresztowany i rozstrzelany w jednej z
egzekucji.
Poza
tym wiadomym mi było o następujących wypadkach ukrywania Żydów:
1. Śliwka Andrzej ze wsi Podszkodzie przechowywał dziewięciu Żydów.
2. Błaszczak Stanisław ze wsi Chmielów przechowywał ośmiu Żydów.
3. Madej Józef z tej samej wsi przechowywał kilkunastu (17) Żydów.
4. Krasa Stanisław ze wsi Częstocice przechowywał młodą Żydówkę.
5. Małek ze wsi Chmielów przechowywał Żydówkę, z którą się po tym ożenił.
Oświadczenie Kazimierza Baran (2)
W wyniku zbierania
szczegółów o pomocy udzielanej Żydom w okresie okupacji hitlerowskiej w rejonie
Ostrowca Świętokrzyskiego przekazuję dalsze uzupełnienia do mojego poprzedniego
oświadczenia z dn. 9 X 1975r.
1. Ob. Maria Modliborkowa aktualnie mieszkająca w Ostrowcu Świętokrzyskim ul.
Iłżecka 50 potwierdza, że Golcowa została zabita jednocześnie z dwoma Żydami,
których ukrywała w swych zabudowaniach we wsi Podszkodzie. Mówił o tym Ob. M.
Modliborkowej ówczesny sołtys tej wsi Władysław Kiszka, który był obecny przy
rozstrzelaniu. Mąż Golcowej jak i Wł. Kiszka już nie żyją.
2. Ob. M. Modliborkowa potwierdza też, że Nowak, który przechowywał Żydów u
siebie we wsi Podszkodzie, został za to aresztowany, wywieziony i rozstrzelany.
3. Ob. Józef Rdzanek przechował 5-ciu Żydów u siebie we wsi Świrna.
Hanka Grupińska
"Odczytanie listy"
Warszawa 2022
wyd. III
s. 23
JAKUB CHAIM MEIR (MAJER) ALEKSANDROWICZ urodził się 6 lipca 1925 w Ostrowcu Kieleckim [do lat 20. nazywanym Ostrowcem Kieleckim, a po 1937 Świętokrzyskim] w rodzinie handlarza drewnem. Ojciec jego miał na imię Szmul Josek, mama była Malka. Mieszkali w Ostrowcu przy ulicy Denkowskiej 15. Jakub uczył się w jesziwie, ale gdy wybuchła wojna, obciął pejsy i przystąpił do skautów żydowskich z Haszomer Hacair; został sekretarzem miejscowego gniazda. W październiku 1942 Niemcy zamordowali jedenaście tysięcy ostrowieckich Żydów. Wtedy zginęli rodzice i siostra Jakuba.
W grudniu 1942 i na początku 1943 kilku żydowskich chłopców
i dziewcząt z Ostrowca przyjechało do getta w Warszawie. Eiger Awram, Gertner
Abek , Morgenlender Icchak, Horowicz Awram, Silman Basia i Silman Suja, Katz
Nechemia, Aleksandrowicz Jakow – te nazwiska, w taki sposób, zapisał Dawid
Sztajn. Jakub był jednym z najmłodszych żobowców. Przyjaciele nazywali go
Klostermajer, bo strzelał tak celnie, jak znany w getcie esesman*. Walczył w
grupie Dawida Nowodworskiego na terenie szopów Toebbensa-Schultza. 23 kwietnia
kula dum-dum rozerwała mu rękę. Ciężko rannego powstańcy nie zabrali do
kanałów. Jakub został w getcie. Miał wtedy osiemnaście lat.
* Klaustermeyer Karl Heinrich, SS Oberscharfuhrer, w 1965
skazany na dożywocie przez sąd w Bielefeld.
s. 34-35
FRANIA BEATUS urodziła się w Koninie. Żydzi konińscy zostali
zamknięci w getcie w Ostrowcu. 11 października 1942, w przeddzień likwidacji
getta, Frania uciekła do Warszawy. Wracała do Ostrowca kilkakrotnie, by przewieźć do
getta warszawskiego drorowców i szomrów: Berla Brojde, siostry Basię i Suję
Sylman, Abę Gertnera, Icchaka Morgenlendera i innych. Niska, pyzata, hoża
wiejska dziewczyna z grubym lnianym warkoczem. Wyglądała bardzo młodo, na nie
więcej niż czternaście lat. Dobrze mówiła po polsku. I była odważna. Świetny
materiał na łączniczkę – powiada Hela Schüpper.
Franię wysłano na drugą stronę w styczniu 1943. Wynajęła
mieszkanie przy rodzinie, gdzieś w Śródmieściu. 13 kwietnia czekała na Antka
Cukiermana pod murami getta. Miała wysokie obcasy i damską torebkę, żeby nie
wyglądać jak smarkata. Wzięła Antka pod rękę i zaprowadziła na Marszałkowską
118. Była pierwszą łączniczką Cukiermana po polskiej stronie murów. Od 19
kwietnia Frania nie przestawała płakać i mówić o samobójstwie. Napominana przez
Antka, wróciła do swoich obowiązków. Odbierała nocne telefony z getta od Tosi
Altman i rano biegła do Cukiermana, by mu przekazać informacje. Organizowała
kryjówki dla powstańców uciekinierów z getta.
1 maja, kiedy Kazik Ratajzer i Zygmunt Frydrych dotarli
kanałami z getta do Anny Wąchalskiej, była tam Frania. Bardzo czekała na
swojego chłopaka, który nigdy stamtąd nie wyszedł. Zdaje się, że ten chłopka
nazywał się Dawid Szulman. 10 maja Frania zadzwoniła do Sary Biederman, która ukrywała
się w mieszkaniu państwa Balickich. Mówiła o samobójstwie, prosiła, żeby ktoś
przyszedł po rzeczy i po trzydzieści tysięcy złotych. Zostawiła dokładne
rozliczenie i list do Antka Cukiermana. Jej ciała nigdy nie znaleziono. Nie
wiadomo, jak umarła Frania Beatus. Miała siedemnaście lat.
s. 53-54
BERL BRAUDE (BROJDE) urodził się około 1920 w Słonimiu.
Rodzina była religijna, więc Berl uczył się w chederze. Wkrótce został
aktywistą Frajhajtu i przygotowywał się do życia pioniera w Erec Israel na
kursach w łódzkim kibucu Borochowa. Kilka miesięcy po wybuchu wojny przyjechał
do Warszawy i zamieszkał w komunie chalucowej przy Dzielnej 34. W czerwcu i
lipcu 1940 był sekretarzem kibucu w Ceranowie, niedaleko Małkini. (Chawka
Folman była w Berlem w tym gospodarstwie). W dzień chaluce pracowali na
folwarku u polskiego dziedzica, a wieczorami śpiewali piosenki hebrajskie i
słuchali pogadanek Berla.
Jesienią 1941 Berl został wysłany przez swoją organizację do
Ostrowca Świętokrzyskiego, żeby przygotować grupę drorowców do samoobrony.
Kilkoro przyjechało z nim do getta warszawskiego. Kiedyś Chawka Folman wiozła
Berla dorożką. Miał zabandażowaną głowę, żeby schować żydowskie oczy i kruczoczarne
włosy – zbyt niebezpiecznie wyglądał. Antek Cukierman powiedział o nim, że był
intelektualistą i miał żydowski wdzięk.
29 listopada 1942 Berl Braude zastrzelił agenta gestapo
Izraela Firsta. (Wyrok został wykonany na ulicy Gęsiej, kiedy First wracał do
swojego domu przy Muranowskiej). 17 stycznia 1943 Niemcy złapali grupę Berla
Braude i pognali na Umschlagplatz. Berl wyskoczył z pociągu gdzieś niedaleko Treblinki.
Wrócił do Warszawy. W lutym 1943 został mianowany dowódcą grupy bojowej Droru w
getcie centralnym.
W pierwszych dniach powstania kwaterowali na Miłej 29, w
pobliżu Muranowskiej 44. Walczyli na Miłej i Zamenhofa. 8 maja 1943 Berl Braude
był w bunkrze przy Miłej 18. Ranny, nie mógł do siebie strzelić, poprosił o
pomoc kolegę.
s. 72
ABRAM (ABRAHAM) EJGIER (EIGIER) urodził się 24 maja 1923 w
Ostrowcu Kieleckim. Ojciec Szyja Symcha Ejgier pochodził z Kraśnika. Mama
Abrama nazywała się Łaja Hejne. Mieszkali przy Iłżeckiej 32.
Abram przyjechał do getta warszawskiego jesienią 1942 z
grupą ostrowieckich drorowców Berla Braude. (Abraham był potomkiem słynnego
rabina Ejgera z Poznania. I kuzynem Basi Sylman). Zapamiętano go jako cichego i
skromnego chłopca, który dzielnie walczył w powstaniu w grupie Henocha Gutmana.
1 maja w czasie walk na Franciszkańskiej 30 Abram został
śmiertelnie raniony w brzuch, kiedy strzelał z balkonu pierwszego piętra.
Zaczął wtedy odważnie i złowieszczo przemawiać do Niemców, którzy patrzyli nań
w osłupieniu. I zaraz potem Abram spadł z tego balkonu, a Niemcy dobili go
bagnetami.
s. 91
Aba uczył się w religijnej szkole podstawowej Jawne i w
polskim gimnazjum państwowym. Jakoś w 1939 przystąpił do ruchu Haszomer Hacair.
Prowadził bibliotekę gniazda w swoim miasteczku. W lutym 1943 przedostał się do
Warszawy. W powstaniu kwietniowym walczył na terenie Toebbensa-Schultza. Kiedy
zginął, miał dziewiętnaście lat.
s. 108
ABRAM (AWRAHAM) HOROWIC (HOROWICZ) urodził się w Ostrowcu
Kieleckim 12 czerwca 1924. Ojciec Szmul Mendel i matka Chana Cukierman
mieszkali z dziećmi przy Rynku 42. Abram był uczniem szkoły Mizrachi, a w 1936
ukończył szkołę podstawową numer 5.
Abram pojechał do getta warszawskiego, żeby walczyć. W
powstaniu kwietniowym był w grupie Haszomer Hacair. 29 kwietnia wyszedł
kanałami z terenu szopów. Dawid Sztajn pamiętał, że na strychu przy Ogrodowej
doszedł do niego Awraham, żeby się pożegnać. Powiedział, że musi wrócić do
getta. Najprawdopodobniej poszedł (z Reginą Fudem i Szlomo Baczyńskim) po
pozostałych. Nie wiadomo, jak i gdzie zginął. Abramek miał dziewiętnaście lat.
s. 141-142
ICCHAK (IZAK, ICEK) MORGENLENDER urodził się w Łodzi 27 maja 1923. Rodzina przeniosła się do Ostrowca Kieleckiego, bo ojciec Izaka, Josef Juda, pochodził z Ostrowca. W księgach szkolnych zapisano, że Izak Morgenlender miał ogólny wynik dobry w roku 1933/34 i został promowany do klasy V. Przed wojną należał do Bnei Akiwa, młodzieżowej przybudówki partii Mizrachi. Ktoś pamiętał, że Icek pięknie śpiewał, że miał przejmujący głos. W getcie ostrowieckim był aktywny w Haszomer Hacair.
W lutym 1943 przedostał się do getta warszawskiego, bo
słyszał, że tam ŻOB chce się bronić. W powstaniu kwietniowym walczył w grupie
Beniamina Walda na terenie szopów. Kanałami wyszedł na polską stronę. Jego
ostatnim schronieniem była fabryka błon fotograficznych na Pradze. Zginął z
innymi w pożarze 24 maja 1943.
s. 159
LEJB RAPAPORT urodził się w Bielsku w bogatej rodzinie fabrykantów
manufaktury. W czasie wojny znalazł się w Ostrowcu Świętokrzyskim i tam wstąpił
do ruchu chalucowego. Z grupą młodzieży przyjechał do Warszawy, bo chciał
walczyć. Krewni Lejba ukrywali się po drugiej stronie muru i na próżno go
nakłaniali do opuszczenia getta.
W powstaniu kwietniowym Lejb Rapaport walczył pod dowództwem
Beniamina Walda na terenie szopów Toebbensa-Schultza. Zginął w pierwszych
dniach. Miał dwadzieścia jeden lat.
s. 170
RYSIA [GRYNGRUZ?] urodziła się w Łodzi albo w Koninie.
Uczyła się w polskiej szkole średniej. Na początku wojny krótko była w
Radomsku, potem w Ostrowcu. Do getta warszawskiego przyjechała pod koniec 1942.
Miała dobry wygląd i była odważna, więc jeździła do gett w Krakowie i
Częstochowie. Została łączniczką ŻOB-u.
Pod koniec grudnia 1942 pojechała po raz kolejny do Krakowa
i przywiozła do getta w Warszawie krakowskich żobowców: Izraela Zilbermana,
Naftalego Zimaka i Lejba Troksa. Zginęła 18 stycznia 1943 w czasie pierwszych
walk w getcie albo wówczas złapana – zginęła w Treblince. Miała dwadzieścia
pięć lat. (Być może ta Rysia nazywała się Gryngruz, bo o Rysi Gryngruz,
łączniczce, wspominał historyk”.
s. 179
BASIA DWOJRA SYLMAN urodziła się 7 stycznia 1924 w Ostrowcu
Kieleckim. Jej ojciec Chaim Fiszel, kupiec, pochodził z Zawichostu, a mama
Marjem Kajle Eigier była spokrewniona z rabinem Ejgerem. Mieszkali przy
Kunowskiej 23.
Basia, razem z młodszą siostrą Sarą i grupą ostrowieckich
drorowców, pojechała do getta warszawskiego pod koniec 1942. Matka dziewcząt także dotarła do Warszawy.
Ukrywała się w dość dobrych warunkach i daremnie nakłaniała córki do puszczenia
getta. Basia walczyła w kwietniu i maju 1943 pod komendą Henocha Gutmana na
terenie szczotkarzy. Zginęła w nieznanych okolicznościach. Miała wtedy
dziewiętnaście lat.
SARA (SUJA) SYLMAN, siostra Basi, urodziła się 15 maja 1926
w Ostrowcu Kieleckim. I też, jak siostra, należała do Droru. Zginęła między 18 a 21 stycznia 1943, w pierwszych
walkach zbrojnych w getcie warszawskim. Miała wtedy siedemnaście lat.
s. 187-188
SZLAMA, DAWID SZTAJN, SZTEIN [STEIN], urodził się 1 września 1924 w Ostrowcu Kieleckim. Jego ojciec, Berek Lejzor, był buchalterem i pracował w banku. Dawid miał trzech braci, którzy zdążyli ukończyć gimnazjum przed wojną. Mama, Alpa Cypa, z domu nazywała się Honigsberg. Była bardzo dobra – napisał z Hajfy Dawid Sztein – i prowadziła ciepły dom. Rodzina mieszkała przy Zatylnej 16 w Ostrowcu. Dawid skończył powszechną polską szkołę, popołudniami uczył się w hebrajskiej i należał do Haszomer Hacair.
Potem w Ostrowcu było getto. Ojciec został zabity w czasie
wysiedlenia w październiku 1942, matkę wywieziono wtedy do Treblinki, a bracia
zginęli później: Motek w partyzantce, a dwóch Niemcy rozstrzelali za ucieczkę z
obozu.
Do getta w Ostrowcu przyjeżdżała jasnowłosa Jadzia,
łączniczka od Anielewicza. Siedem razy przyjeżdżała, siedem osób przewiozła do
Warszawy, aż w końcu Niemcy złapali ją na wasze i zginęła. (Nikt nie pamiętał
nazwiska Jadzi).
Dawid Sztein był ósmym w kolejce – w marcu 1943 postanowił
sam przedrzeć się do Warszawy. Miał jeden adres w getcie: Leszno 56. Przez
bramę w murze przy Lesznie rozpoznał Szapsel Rotholca, dawniej znanego boksera,
teraz policjanta w getcie. „Człowieku, czy ty oszalałeś?! – krzyczał Szapsel. –
Wszyscy stąd uciekają, a ty chcesz tu wchodzić?”. To był kwiecień 1943. Dawid
ukrył się w pustym mieszkaniu po polskiej stronie Leszna i czekał na
placówkarzy, żeby z nimi wejść do getta. Za tę radę Szapsio wziął od niego
wszystkie pieniądze, czterysta złotych.
Na Lesznie 56 mieszkali Fogelnestowie. A w piwnicy tego domu
wymuszano od bogatych Żydów pieniądze dla podziemia. Tę piwnicę Aron
Chmielnicki nazwał więzieniem ŻOB-u. Dawida postawiono na straży piwnicznego
więzienia, w którym wtedy siedział uparty bogacz Opolion. Pilnował go na
zmianę: Dawid, Kuba Fogelnest, Danek Fogelnest i jakaś dziewczyna. Mieszkali w
jednym pokoju, w którym był też magazyn chleba – piekarze przynosili pełne
worki dla Partii.
Koledzy Dawida z Ostrowca: Izak Morgenlender i Abram
Horowicz skontaktowali go z Nowodworskim, który przyjął Dawida do grupy. Ja nie
wojowałem, bo broni nie miałem, ja byłem rezerwowy – napisał w 2003 z Hajfy. Po
kilku dniach Izak Morgenlender zabrał Dawida do bunkra, w którym było kilkadziesiąt
osób, także żobowcy. Z tego domu przy Lesznie szmuglerzy przechodzili na druga
stronę, ale nie chcieli powiedzieć, gdzie jest wejście do tunelu. W końcu
ludzie z bunkra przyuważyli szmuglerów.
Żobowcy wyszli tym tunelem za drugim razem. Prowadziła ich
Regina Fudem. W nocy 29 kwietnia dotarli na Ogrodową 27. Następnego dnia Tadek Szejngut,
Krzaczek i Józek [Jarost?] przewieźli powstańców do lasku koło Łomianek. Po
sześciu dniach wrócił do nich Krzaczek z jakimś jedzeniem. Potem ktoś przywiózł
dwadzieścia karabinów. Trochę dalej, na bardziej zalesionym terenie, czekało na
powstańców dwóch Rosjan. Dawid Sztein był w partyzantce. W lesie żył przez
osiemnaście miesięcy. Niemcy robili obławy i pod koniec została ich już tylko
garstka: Aron Chmielnicki, Bolek, Staszek, Janek i Dawid. Kiedy przyszło
wyzwolenie, byli w lasach koło Dobrego. Dawid Sztein wyjechał z żoną Basią do
Rumunii, potem 28 października 1945 statkiem z Konstancy do Palestyny. Już w
Izraelu pracował na budowie i był majorem w wojsku izraelskim. Mieszkał w
Hajfie.
s. 189-190
DAWID SZULMAN urodził się w Warszawie. Skończył szkołę
Tarbut. Przed wojną wyjechał do kibucu chaluców w Ostrowcu. Wrócił do getta
warszawskiego z grupą kolegów, którzy w powstaniu kwietniowym walczyli w
oddziale Droru. Zdaje się, że to Dawid wykonał wyrok śmierci na agencie gestapo
Izraelu Firście. To była akcja drorowców, kierowali nią Berl Braude i Antek
Cukierman. (Wyrok na Lejkinie wykonali szmorowcy). Dawid Szulman miał obce
obywatelstwo, ale spalił papiery i został w getcie. Zdaje się, że był tym
chłopakiem, na którego czekała Frania Beatus, łączniczka Cukiermana po polskiej
stronie. Dawid zginął podczas powstania, miał osiemnaście lat. Frania popełniła
samobójstwo, miała siedemnaście lat.
s. 209-210
IZRAEL ZILBERMAN (ZYLBERMAN) pochodzi z Ostrowca
Kieleckiego, urodził się 1 lipca 1923. Ojciec jego, Eljasz z gminy Lipsko, miał
w Ostrowcu sklepik z wiktuałami, być może w domu, w którym mieszkali – przy ulicy
Tylnej 17. I pewnie mama Izraela, Chana Pesla Hermolin, sprzedawała towar w tym
sklepiku. Izrael uczył się w szkole zawodowej i należał do Frajhajtu. Był
chorowity, miał słabe oczy.
Wiadomo, że 22 grudnia 1942 brał udział w akcji krakowskiego
ŻOB-u nazwanej „Cyganeria”. (Żydzi obrzucali granatami krakowską kawiarnię.
Zginęło kilku oficerów niemieckich). Potem Izrael przedostał się do Warszawy.
Wiadomo, że zginął 18 stycznia 1943.
Geddy Lee, wokalista i basista kanadyjskiej grupy rockowej Rush, jest synem urodzonego w Ostrowcu Moszego Weinryba i Manii Rubinstein, którzy przeżyli Holocaust. Przeczytaj ich historię i komentarz Geddy'ego tutaj