wtorek, 27 listopada 2018

Sprawiedliwy Marian Krycia

Z radością informuję, że podczas uroczystej ceremonii, która odbyła się w 80-tą rocznicę wydarzeń Nocy Kryształowej [8.11.2018], w Synagodze Pod Białym Bocianem we Wrocławiu, odebrałam z rąk J. E. Ambasador Izraela w Polsce p. Anny Azari medal i dyplom Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, przyznane w marcu 1979 roku mojemu zmarłemu Ojcu Marianowi Krycia.

Wśród zaproszonych gości obecni byli J. M. pp. Rektorzy Politechniki Wrocławskiej, której absolwentem 1956 r. był Ojciec, obecny rektor prof. Cezary Madryas, prorektor prof. Jerzy Jasienko oraz były rektor prof. Wacław Kasprzak, jak również archiwiści PWr. p. Barbara Brandt-Golecka, p. Tomasz Broczek i p. Hanna Langner-Matuszczyk, dzięki którym właśnie ukazała się monografia "Aby pamięć przetrwała. Pracownicy i studenci Politechniki Wrocławskiej, którzy przeszli przez niemieckie obozy koncentracyjne i zagłady 1939-1945" poświęcona odnalezionym 107. byłym więźniom hitlerowskich obozów, którzy po wojnie związali swoje losy z Politechniką Wrocławską.

Wśród tych 107. biogramów jest również ten dotyczący mojego Taty. Jest jedyną osobą w tym gronie uhonorowaną tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.

Jestem niezmiernie dumna z tego powodu, Ojciec zrobił mi i mojej rodzinie ogromną niespodziankę po prawie czterdziestu latach od swojej śmierci.
Załączam kilka zdjęć z uroczystości.

Serdecznie pozdrawiam
Janina Kańczuga
Wrocław

Od lewej: J. M. obecny rektor PWr. prof. dr hab. inż. Cezary Madryas, J. E. Ambasador Izraela w Polsce p. Anna Azari, Janina Kańczuga, J. M. prorektor PWr. prof. dr hab. inż. Jerzy Jasieńko, dr Hanna Langner-Matuszczyk - adiunkt PWr, obecnie archiwum PWr., Hanna Kańczuga, Agnieszka Kańczuga, Jacek Kańczuga i J. M. były rektor PWr. prof. dr hab. inż. Wacław Kasprzak.
Fot. Krzysztof Mazur.
Fot. Krzysztof Mazur

Fot. Krzysztof Mazur.

Fot. Krzysztof Mazur.

Historia uratowania przez Mariana Krycię z ostrowieckiego getta Szlomo i Bronisławy Rubinsztajn oraz Chaniny i Marii Szerman (Malachi) jest opisana na stronach: Instytutu Yad Vashem, Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, oraz w wydanej przez Politechnikę Wrocławską w/w monografii.

Zobacz także: Marian Krycia - Sprawiedliwy wśród Narodów Świata
Audycja Radia Kielce "Jedyny przyjaciel - Marian Krycia"

środa, 21 listopada 2018

Fotografie Stefana Czarneckiego

NN, lata 30.

Ostrowiec, dokładna lokalizacja nieznana, nie istnieje [?], lata 30.

Ostrowiec, Osoby nieznane, miejsce nieznane, lata 30.

Widok od parku miejskiego na stare miasto, po lewej ciemny budynek z łamanym dachem - synagoga ostrowiecka, po lewej stronie od niej - cheder, poniżej - mykwa, poza tym zabudowa ul. Młyńskiej (poniżej skarpy) i ul. Starokunowskiej (powyżej), obecnie żaden z widocznych budynków nie istnieje, lata. 30.

Ostrowiec, Osoby nieznane, mykwa [?], lata 30.

j.w.

Ostrowiec, widok od ul. Młyńskiej w stronę alei 3 Maja, od prawej łukiem płynie rzeka Młynówka,
w głębi po lewej kamienica Rosseta, w centrum wieża straży pożarnej, lata 30.

Stefan Czarnecki (1906-1978)
Urodził się w Szewnie, gdzie spędził dzieciństwo. Miał czterech młodszych braci. Jako dorosły człowiek zamieszkał w Ostrowcu Świętokrzyskim przy ul. Iłżeckiej. Do wybuchu II wojny światowej pracował w kancelarii notarialnej. Miał dobre stosunki z ostrowieckimi Żydami, gdyż chętnie pomagał im w sprawach prawnych. Dzięki temu mógł ich swobodnie fotografować. Prezentowane zdjęcia pochodzą z lat 30. XX wieku. W 1943 roku [?] Stefan Czarnecki wraz z rodziną przeprowadził się na ul. Siennieńska. Po wojnie był pracownikiem Wydziału Finansowego w Magistracie. Fascynowała go historia, literatura, w szczególności twórczość Stefana Żeromskiego.

Dzięki uprzejmości Doroty Kowalczyk, wnuczki Stefana Czarneckiego

czwartek, 8 listopada 2018

Erlich w Ostrowcu

Fotografie wykonane przez Nysuma Erlicha, następcy Dawida Erlicha, pierwszego ostrowieckiego fotografa zawodowego.

Oprócz Końskich miejscami lokalizacji stałych zakładów fotograficznych stały się również: Ostrowiec Świętokrzyski, Dawid Erlich – po 4 VI 1897.; Staszów, Abram Rozenberg – po 21 V 1899 r.; Opatów, Jakub Krakowski – po 4 III 1900 r.; Sandomierz, Aleksandra Korolewa – po 26 VII 1900 r.; Białobrzegi, Lejzor Pinkus i Hersz Reifman – po 13 III 1914 r. Pamiętajmy wreszcie, iż w końcu XIX w. nadal czynny był w Sandomierzu Marcin Kasiewicz.
[…]
Często jednak zajęcie się fotografią przedstawiane jest władzom jako konieczność życiowa. Żyd Erlich prosi o zezwolenie na otwarcie zakładu fotograficznego w Ostrowcu Świętokrzyskim w 1897 r., gdyż nie ma z czego utrzymać siebie i rodziny (przyp. 114 – AP Radom, KGR, sygn. 1136.).
[…]
Oprócz istniejących filii wydaje się, iż wszyscy stali fotografowie zawodowi w omawianych guberniach prowadzili wzorem swoich poprzedników z okresu wcześniejszego działalność fotograficzną w terenie. […] 11 II 1914 r. ostrowiecki fotograf Erlich uzyskuje zezwolenie na wykonywanie zdjęć osób i grup w miastach i miejscowościach powiatów iłżeckiego, koneckiego i opatowskiego.

Źródło: „Fotografia w Guberniach Kieleckiej i Radomskiej w latach 1839-1918”, Maciek Janik [w:] Rocznik Muzeum Narodowego w Kielcach, tom 15, Kraków 1990, s. 85-140

środa, 7 listopada 2018

Rabbi's grave desecrated



Prominent Polish rabbi's grave desecrated in Poland

After attack on a Gdansk synagogue on Yom Kippur, unidentified suspects desecrate grave of 19th and 20th century Hassidic leader Rebbe Yechiel Meir of Ostrowiec.

Itamar Eichner |Published:  09.23.18 , 09:24

Unidentified vandals desecrated the grave of a the prominent 19th and 20th century Hassidic rabbi, Rebbe Yechiel Meir, who was appointed rabbi of the south-central Polish city of Ostrowiec.
 
The gravestone in the city was recently erected by the rebbe's descendants and by Jewish Holocaust survivors from the city, with the assistance of the "J-nerations", an organization working to preserve the remnants of the Jewish communities in Poland and elsewhere in Europe.

This is the second case of anti-Semitism in Poland reported over the past week, after a man threw a stone into a synagogue in Gdansk on Yom Kippur.

The desecrated gravesite is situated in the Jewish cemetery which has been turned into a public park, used by local residents to walk their dogs daily. It is not unusual for the dogs to defecate on the Jewish graves.

Meir Bulka, the founder of “J-nerations” who visited the cemetery this week, noticed that the gravesite of the rabbi, who passed away 90 years ago, was vandalized by drunkards who shattered the windows of the mausoleum and struck the walls with hammers. Several glass bottles were also smashed at the site.

Bulka called the police who said that they routinely patrol the area.

The Ostrowiec cemetery is at the center of a lawsuit submitted by Bulka against the state, demanding that Poland take responsibility for the desecration of the cemetery and the violation of Jews’ sensitivities. Bulka has also urged authorities to prevent further acts of vandalism.

“The Poles cannot understand that it is important for us to preserve the cemetery. They only respect Catholic cemeteries," Bulka said. “As far as they are concerned, it is just another place for dogs to defecate.

“We are witnessing a rise in anti-Semitism on a daily basis. Under these circumstances it is not possible to preserve the thousand-year heritage of Polish Jewry. On the one hand the government turns a blind eye to vandalism against Jews; on the other hand, tales of Holocaust heroes which have been refused recognition by Yad Vashem due to inconsistencies in the testimonies are circulating,” Bulka said.

wtorek, 16 października 2018

Chaja Muszkies - Helen Mueller

Chaja Muszkies, 1932, Ostrowiec, fot. Szmul Muszkies

Helen Mueller, 2015, Toronto, fot. Wojtek Mazan

piątek, 12 października 2018

The Enchanted Tree of Ostrowiec

"The Enchanted Tree of Ostrowiec"
Israel Blajberg

I am a great and beautiful oak, imposing and centennial. For centuries I
lived on a gentle hill near Market Square in Ostrowiec, towering over the
rolling countryside. From the top of my branches, I could see what was going
on around me, the river flowing, the synagogue, the funeral processions
leading to the cemetery, the church.

In the early years I used to live with the little birds that nestled in my
branches. The city was small, Jews and Poles lived together. The tranquility
of the woods pleased me, I could hear only the birds singing, the river
flowing, and nothing more.

For centuries and centuries I have witnessed joys and sorrows, life and
death, but always hope. Under my shadow, generations and generations marched
on the march of life. As silent witness, I verified that my people never
faltered, never chose the Golden Calf. Joyful parents, bringing their
children, to take them under the hupah, repeating and repeating, under the
sacred pallium, when breaking the ritual cup, the eternal oath:

Im Yskacher Yerushalaim, Tishkach Yemeni

One day, the wind brought news - preceded by the clapper of the scouts, the
passage of someone very important. The great uproar caused by the immense
clouds of dust raised by the horses' paws left no doubt - Marshal Pilsudki
passed through the city with his legionaries, being received by the Jews
with bread and salt.

But not all was joy for me. Like when I heard explosions in the distance,
the roar of engines, the caterpillars of the armored vehicles, the clatter
of broken trees, columns of soldiers marching through the streets. I, who
endured so many storms, thought could not resist. I went through a lot of
suffering, seeing brothers being taken away never to return. Abandoned
Poland has resisted as much as it could to invaders, from West and East.

The world had changed for the worse. Homo Homini Lupus. I was scared,
screaming, frenetic noise of drums, glasses breaking. Winds of hate made me
tremble. I thought ... it's my end ... I'm lost, on this coming dark night,
what will become of me? I will be ripped off.  Will not the sun ever shine
on my people again? Never again, children playing around me? Never? Never?

However, this was not the wish of the Great Architect of the Universe. His
People came, to bring light to all nations, And by Him was commanded me to
cast my seed, far, far to the other side of the world, crossing the Seven
Seas, My seeds pursued Blessed Lands.  Now we can live in peace again, and
pray: no more hatred, nor ghettos, only Freedom, Joy, Peace, Shalom, Salaam,
Peace.

I am again flirting under the sun. In a new world  of Justice and Equality
for my people, and for all. Love made me sprout again, abundantly.  And
again I can testify the joy of my people. Parents again bringing their
children, to again under the same hupah, repeat the same oath ... no more in
Ostrowiec, but on the other side of the world, away from Poland sufferrings.

In my shadow, I have seen generations and generations of Ostrowians passing.
But the city changed, stretching out over distant fields, huge housing
estates defiling the landscape, driving away the spirits that care for
Nature.

The ancients could hardly imagine how different everything is. Tired horses
no longer drag carriages to nearby towns, along old little narrow roads

Jews were gone, after many centuries around here. Many had left in time,
sensing what was to come, and of those who remained,  the Nazis interrupted
their dreams in the flames of the Holocaust.

But fate was stronger. On December nights in Ostrowiec, the wind blowing
from the Holy Cross Mountains becomes even colder. Few people ventured down
the street at dawn, covered by dense fog and the snow that goes on and on.

Almost no car circulates in these hours, only one or other farmer waking up
early to take care of the plantation is surprised by the luminous trail in
the sky, a light spreading over the low clouds ...

Unbelieving, they suppose may be just airplane spotlights, or reflections of
distant lightning ...

But in the end my People won - tragedy could not keep them from returning.
In a fire carriage, scratching the celestial space, Jewish souls leave for a
few moments the Ganei Eden, amazed by the lights flashing below in the
night. So many buildings, streets, bridges, factories, shops, ...

After centuries, I still stand out in the landscape. I feel that from above,
Jewish souls from Ostrowiec  send blessings, encouraging us ... wherever my
People is living, the Master accompanies and protects them  ...   I only
pray for the Jews who once lived in Ostrowiec  - may their names never be
forgotten...  from the top of my canopy I wait patiently ... May the time
come when Humanity will live in peace …

Widokówka, fot. Edward Hartwig, 1965

środa, 10 października 2018

Lipko Lipczyńska zd. Szymańska

Rodzina Szymańskich (od lewej): Wiktoria Szymańska zd. Koziełło-Poklewska,
NN-niania, Halina (ur. 1917), Wanda (ur. 1915), Jan Szymański, Ewelina (ur. 1913), 
Ostrowiec, 1919 r.

Ewelina Lipko-Lipczyńska (pierwsza z prawej), Ostrowiec Św., 1961 r.


Dyplom przyznania Ewelinie Lipko-Lipczyńskiej tytułu Sprawiedliwej Wśród Narodów Świata, 1966 r.

Dokument nadania Ewelinie Lipko-Lipczyńskiej honorowego obywatelstwa Izraela, 1996 r.

Więcej na temat Eweliny Lipko Lipczyńskiej:
Ewelina Lipko-Lipczyńska

Źródło: wystawa z okazji zjazdu absolwentów Liceum im. Chreprowicza w Ostrowcu Św.

poniedziałek, 17 września 2018

Odezwa rabina Halsztuka


ODEZWA
Rabina Gminy Wyznaniowej Żydowskiej
W Ostrowcu

BRACIA WSPÓŁWYZNAWCY!

W związku wyborami do Sejmu, odbyć się mającemi w dnia 4 Marca 1928 r. zwracam się do Was z poniższym apelem.

Bracia! Zapewne pamiętacie, że przy poprzednich wyborach do Sejmu t. j. w roku 1922 ludność żydowska silnie zjednoczona i zgrupowana przy jednej blokowej liście Nr. 16 nie zdołała przeprowadzić ani jednego kandydata w naszym okręgu (powiaty: Opatowski, Iłżecki i Kozienicki).

Nie może więc być żadnej realnej korzyści w obecnej chwili, gdy społeczeństwo żydowskie idzie do wyborów zupełnie rozbite, bo aż trzy listy wystawiono w naszym okręgu.

Jest zatem rzeczą jasną, że w tych warunkach ani jednego mandatu w tym okręgu nie uzyskamy, a głosy nasze oddane na różne partje i partyjki pójdą na marne.

Uznając w całej pełni wielkie zasługi Rządu Marszałka Piłsudskiego położone dla dobra Państwa i poprawy stosunków gospodarczych, jak również jego sprawiedliwą przychylność w stosunku do ludności żydowskiej, wzywam Was do poparcia Rządu Marszałka Piłsudskiego przez głosowanie na listę Nr. 1, tem samym stanie się zadość słowom proroka Jeremiasza: „Szukajcie też pokoju miastu temu, do którego was przeniósł, a módlcie się za nie Panu; bo w pokoju jego będziecie mieli pokój”.

Wierzę i ufam, że zwartą ławą staniecie przy jednym sprawiedliwym Rządzie MARSZAŁKA PIŁSUDSKIEGO.

Za czyn Wasz obywatelski, który, da Bóg, należycie spełnicie, z całego serca ślę Wam oraz Waszym rodzinom błogosławieństwo.

Rabin: (--) MAJER CHIL HALSZTUK

Ostrowiec, w lutym 1928 r.

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Wspomnienia matki

Jedno i to samo drzewo...
Ewa Stencel
Ostrowiec Św. 2011
s. 72-73
          […] Zaczął się długi mroczny okres okupacji, który we wspomnieniach mojej mamy powraca jako ciąg tragicznych zdarzeń, których ona sama i jej najbliżsi byli bohaterami. Rodzice Krzyżanowskich i Górczyńskich mieszkały „od zawsze” przy ulicy Browarnej (obecnie Mickiewicza) w pobliżu żydowskiego kirkutu, w obrębie ulic Polnej, Rynku, Iłżeckiej i Sienkiewicza. Był to teren zaludniony przez mieszkańców pochodzenia żydowskiego, żyjących w symbiozie z Polakami, toteż wśród rówieśników Danusi sporą część stanowiły koleżanki Żydówki. Dorośli patrzyli na to przychylnym okiem i nikt nie ostrzegał przed Żydami co to wyłapują polskie dzieci na macę. Tylko dziadek Krzyżanowski często powtarzał: dziewczynki, nie chodźcie do Abbego, bo tam się dzieją złe rzeczy. Abbe był właścicielem przybytku uciechy, który mieścił się nieopodal domu, na rogu Browarnej i Sienkiewicza. Ta „instytucja”, dostępna tylko dla dorosłych Żydów intrygowała dzieciarnię, toteż te ostrzeżenia były zasadne. Danusia uczyła się w jednej klasie szkoły powszechnej z Ryfką, Gołdą i „Rybą” - tak dzieci nazywały żydowską dziewczynkę, której skóra pokryta była suchymi liszajami, podobnymi do rybiej łuski. Mój dziadek Ludwik chorował na serce i często korzystał z porad żydowskiego lekarza, Maurycego Abramowicza, mieszkającego po sąsiedzku, przy ulicy Iłżeckiej. Gdy przychodził atak, Danusia biegła natychmiast po niego. Gdy ją tylko zobaczył, nakładał w pośpiechu biały kitel, mówiąc: no, panienko, już biegniemy, słabe to serduszko u pana Ludwika... Zaprzyjaźniony z rodziną Abramowicz podzielił okrutny los ostrowieckich Żydów i poszedł „na mydło”, jak mówili ostrowiacy. Wcześniej, bo tuż przed wojną, przestało bić schorowane serce Ludwika Krzyżanowskiego, mojego pradziadka.
           Wiosną 1941 roku władze okupacyjne zorganizowały dla ludności żydowskiej getto, gdzie ulokowano blisko 15tysięcy osób. Były to umownie wyznaczone ulice, w pobliżu Rynku, od Sinkiewicza poprzez Browarną, Stodolną po Iłżecką. Zabraniano Żydom opuszczania getta, a Polakom udzielającym im schronienia lub jakiejkolwiek pomocy groziła nawet kara śmierci. Danusi udawało się nieraz przemknąć do getta i w umówionym miejscu podrzucić Ryfce lub Gołdzie coś do jedzenia. Nie wszyscy ostrowiacy patrzyli przychylnym okiem na Żydów. Choć nie mówiło się tego głośno, kobiety czasem na ulicy komentowały, że któraś z sąsiadek paraduje w szykownym futrze, które kiedyś widziano u zamożnej Żydówki. Może to właśnie były te okryte niesławą „złote żniwa”, o których ostatnio tak dużo się mówi. Przecież niegodziwych Polaków wszędzie było pełno.
           W październiku 1942 roku, na kilka dni przed wysiedleniem Żydów z ostrowieckiego getta, dziewczynki pożegnały się słowami, które moja mam pamięta do dziś: Żegnaj, Danusiu, jedziemy tam, skąd się nigdy już nie wraca. I tak się stało! […] 
          […] Grozę budzili szczególnie gestapowcy, a wśród nich okryty najgorszą sławą – Hans Peters. Danusia była świadkiem, jak zastrzelił on na Polnej młodą, znaną jej Żydówkę, pochylającą się przy ulicznym hydrancie. [...]

czwartek, 23 sierpnia 2018

Kwitl


Kwitl Cwi Nisena z Ostrowca skierowany do cadyka Eliasza Guttmachera z Grodziska Wielkopolskiego między 1873 a 1874 r.

Źródło: wystawa stała Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Łaja Wajnberg z Hacheluc

Łaja Wajnberg pierwsza z lewej, pozostałe osoby nieznane,
fot. Sz. Muszkies, Studio Rembrandt, Ostrowiec, pocz. l. 30. XX w.

Rewers zdjęcie powyżej

Członkinie i członkowie ostrowieckiego oddziału żydowskiej organizacji młodzieżowej Hechaluc,
trzeci rząd od dołu, trzecia od lewej - Łaja Wajnberg,
fot. B. Grelecka, pocz. l. 30 XX w.

Rewers zdjęcia powyżej

Pieczęć ostrowieckiego oddziału organizacji Hacheluc

Pieczęć Łaji Wajnberg

Kibuc w Pułtusku, dolny rząd druga od lewej Łaja Wajnberg, 1933 r.

Rewers zdjęcia powyżej

Kibuc w Pułtusku, pierwsza z prawej Łaja Wajnberg, 1933 r.
Dzięki uprzejmości Dalii Riesel i Franciszka Bojańczyka.