wtorek, 1 września 2015

Młynówka

Rzeka Młynówka, w tyle zabudowania ulic Młyńskiej, Górzystej i Starokunowskiej,
w centrum trójkątny dach synagogi, lata 30. XX w. fot. nieznany

Żródło: Żydowski Instytut Historyczny

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Ostrovtzer Rav

Meir Jechiel Halsztok

Ostrowiec – miasto chasydyzmu

           [...]
           Najmocniejszy wpływ na żydowski charakter Ostrowca wywarł światowej sławy Meir Jechiel Halsztok, który był ostrowieckim rabinem przez ponad czterdzieści lat. Ten właśnie człowiek (żył w Ostrowcu, ale jego duch szybował w niebie), bardziej niż ktokolwiek inny odcisnął piętno na charakterze żydowskiego Ostrowca. […]

           Całą bibliotekę napisano o osobowości rabbiego Halsztoka, który przez wielu uważany był za świętego. Przybył do Ostrowca jako młody człowiek i pozostał tu do swojej śmierci w 1928 roku w wieku 77 lat. Wysoki, imponującej postury, rabin Meir Jechiel był nieco ekscentryczny w ubiorze, nosząc „spodak” [wysoki futrzany kapelusz] i futrzany kołnierz nawet w lato. Miał niesamowicie bladą twarz i dzikie oczy, które emanowały boskim blaskiem. Ponieważ nie zezwalał na publikowanie swoich rękopisów, do dziś zachowało się tylko kilka jego prac, które w dużej mierze zostały zachowane w przekazie ustnym. Wiadomym było w całym Ostrowcu, że rabbi Meir Jechiel wiecznie pościł i nigdy nie był widziany, żeby jadł publicznie. Zawsze przed snem wypijał szklankę gotowanego mleka i prawie przez czterdzieści lat praktykował ascetyzm w weekendy, szabasy i święta. Żył prostym, surowym życiem i nosił swój płaszcz przywództwa z pokorą i godnością, poświęcając całego siebie studiowaniu literatury rabinicznej. Sceny radości, tańca i ekstatycznych śpiewów, które są znanymi cechami chasydzkich zgromadzeń, były raczej nieobecne na dworze Ostrovtzer Rav [ostrowieckiego rabina]. Tu panowała umysłowość a nauka była głównym źródłem religijnej egzaltacji. Pod wpływem ascetycznych zachowań rabina wielu ortodoksyjnych mieszkańców Ostrowca przestawało jeść mięso i żyli na diecie nabiałowej.

            Rabin Meir Jechiel nie odziedziczył swojego zawodu, nie był synem rabina ani potomkiem jakiegoś cadyka; rozgłos jaki zyskał, osiągnął poprzez własny wysiłek. Jego ojciec był piekarzem, prostym Żydem, który żył w małym polskim miasteczku Szubinie [obecnie województwo kujawsko-pomorskie]. Już we wczesnej młodości Meir Jachiel zaczął zwracać uwagę jako niezwykle uzdolniony talmudysta i gdy miał 17 lat został wybrany na rabina Skierniewic.

            Chociaż był ojcem dwójki dzieci, syna Jehezkela [Ezechiela] i utalentowanej córki, rabin Meir Jechiel przez wiele lat zachowywał celibat, aż został wezwany przez swoją żoną przed Beth Din [sąd rabiniczny] dla osądzenia swojego postępowania. Rodzina rabina Meira Jechiela zawsze cierpiała ubóstwo, co było spowodowane brakiem zainteresowania u niego zdobywaniem dóbr doczesnych. Jego syn Jehezkel później został rabinem Nasielska a jego córka została zaręczona z synem chmielnickiego rabina.

            Dobry i hojny z natury, ostrowiecki rabin nigdy nie rządził żelazną ręką swoimi wyznawcami. Przeciwnie, dzięki swojej łagodności i wyrozumiałości zdobywał miłość i respekt całej społeczności. Kiedy członkowie wspólnoty pojawiali się przed nim w sprawach sporów własnościowych lub biznesowych, albo w Din Torah [spory w kwestiach religijnych], on zawsze był przejęty, czując że takie drobne sprawy nie powinny mieć znaczenia wobec studiowania Tory. Załagadzał małostkowe kłótnie, nieszczęśliwy, że musi tracić czas na takie drobiazgi. Miłosierny człowiek, poświęcał się dla dobra wspólnoty, zanim pobierał swoje, niskie opłaty, wcześniej rozdzielał je wśród biednych.
[...]

Resztki nagrobka na zbeszczeszczonym grobie ostrowieckiego rabina

Źródło: "Ostrowiec. A monument on the ruins of an annihilated Jewish community" (zwana też księgą pamięci Żydów ostrowieckich). Tel Awiw 1971. s. 116-118, tłumaczenie W. Mazan.

sobota, 8 sierpnia 2015

Kirkut (VI)

Zbeszczeszczony cmentarz żydowski w Ostrowcu Św., po 1945 roku






Źródło: Yad Vashem

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Lokalizacja obozu pracy

Zdjęcie współczesne fot. Wojtek Mazan, 2015 / zdjęcie archiwalne fot. NN, 1943 lub 1944

Na czerwono zaznaczony został w przybliżeniu teren, na którym w latach 1943-44 funkcjonował obóz pracy dla Żydów

niedziela, 5 lipca 2015

Ogród Skiowki

Staw Manowskiego, w kajaku grupka młodzieży polskiej, na drugim brzegu u podnóża skarpy ogród Żyda Skiowki [?], który mieszkał w domku po lewej od ogrodu. Na horyzoncie po lewej dęby na kirkucie, po prawej cheder,
fot. NN, lato 1940 [?]
Źródło: zbiory Tadeusza Religi

środa, 24 czerwca 2015

Żydzi w AK



<<"Przysięgam walczyć o wolną i potężną Polskę, wykonywać rozkazy przełożonych, tak mi dopomóż Bóg". Żydzi w AK. Epizod z Ostrowca Świętokrzyskiego.>>
Alina Skibińska, Dariusz Libionka
"Zagłada Żydów. Studia i materiały"
nr 4 2008, str. 287-323

Abstrakt

Artykuł prezentuje wybór dokumentów z procesu z 1949 r. w którym wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Kielcach skazano trzech członków ZWZ-AK Obwodu Opatowskiego: Józefa Mularskiego, Leona Nowaka i Edwarda Perzyńskiego za udział w zamordowaniu w lesie koło Kunowa 12 Żydów z getta w Ostrowcu Świętokrzyskim. Dwie ciężko ranne osoby powróciły do getta, jedna z nich przeżyła wojnę (Szloma Icek Zwaigman) i po wyjeździe z Polski złożyła obszerną i szczegółową relację z tego wydarzenia. Relacja Zweigmana stała się podstawą śledztwa i aktu oskarżenia. Skazani na karę śmierci Mularski i Nowak zostali ułaskawieni i po 1956 r. wyszli z więzienia, podobnie jak trzeci skazany. Sprawę kończą kolejno: wyrok z 1957 r. ułaskawiający Józefa Mularskiego, następnie wyrok z 2000 r. przyznający mu wysokie odszkodowanie. Prezentowane materiały są nie tylko dowodem na to, że członkowie polskiego podziemia dopuszczali się zbrodni na Żydach, ale i na sposób funkcjonowania polskiego wymiaru sprawiedliwości oraz Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, która ewidentnie prowadziła politykę tuszowania spraw w których sprawcami zbrodni byli Polacy. Problemy poruszane w tym artykule są słabo zbadanie nie tylko w polskiej historiografii. Prezentowane materiały procesowe pochodzą z Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej.

[...]

            29 stycznia 1949 r. aresztowano dwóch mieszkańców Ostrowca: Leona Nowaka i Edwarda Perzyńskiego. Podejrzanego Józefa Mularskiego, zamieszkałego wówczas w Poznaniu, aresztowano 9 lutego 1949 r. Podstawą do tego były zeznania Nowaka i Perzyńskiego oraz pierwsze zeznanie Mularskiego, złożone w przeddzień aresztowania. Wszyscy trzej osadzeni początkowo w areszcie śledczym Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Ostrowcu, a następnie (od 29 marca 1949 r.) w więzieniu w Sandomierzu, byli byłymi żołnierzami ZWZ-AK Obwodu Opatów. Mularski, pseudonim „Zapała”, „Krzysztof” (ur. w 1908 r.), był absolwentem studium nauczycielskiego. W konspiracji działał od jesieni 1939 r., sprawował funkcję szefa referatu organizacyjnego ZWZ, później kierował lokalnym Związkiem Odwetu, brał udział w kilku akcjach dywersyjnych (przyp. 5). Nowak, ps. „Rudy”, miał 36 lat, wykonywał zawód spawacza i ślusarza, ukończył trzy oddziały szkoły podstawowej, pracował w Zakładach Ostrowieckich. W 1943 r. został aresztowany przez gestapo i do końca wojny przebywał w obozach koncentracyjnych, najpierw w KL Auschwitz, następnie w Mauthausen (przyp. 6). Perzyński, ps. „Rawicz” (ur. 1920), z zawodu spawacz, ukończył siedem klas szkoły powszechnej, również był podkomendnym Mularskiego (przyp. 7). W czasie aresztowania wszyscy byli członkami Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.
[…]
Samo śledztwo prowadzone było w sposób rutynowy. Dość typowa była też strategia oskarżonych. […] Mularski obciążał zarówno swoich przełożonych, którzy jakoby mieli wydać rozkaz pozbycia się Żydów, jak również kolegów i podkomendnych. Przede wszystkim nieżyjącego Mieczysława Wąsa, pseudonim „Rogacz” - członka ZWZ-AK, dowódcę oddziału dywersyjnego Obwodu Opatów, a wreszcie dowódcę oddziału partyzanckiego AK. Ten nie mógł się bronić – zginął 6 lipca 1943 r. (przyp. 10). Gdyby nie to zostałby z pewnością aresztowany, jako że jego udział w morderstwie nie budzi wątpliwości. […]
            Z zeznań oskarżonych oraz z zeznań i relacji żydowskich (Cwajgmana, Szermana, Moszka Singera i Leona Rozenblata (przyp. 11) można odtworzyć sekwencję zdarzeń prowadzących do zbrodni. W listopadzie 1942 r. kilku Żydów pracujących na terenie Huty Ostrowiec, należących do grupy konspirującej młodzieży, nawiązało kontakt z Nowakiem należącym do lokalnych struktur polskiego podziemia. Ten, po konsultacjach ze swym znajomym (zwierzchnikiem?) Mularskim, zaczął ich mamić możliwością wstąpienia do oddziały AK. Początkowo, jak się wydaje, celem Polaków było wyciągnięcie od Żydów środków finansowych. Jednak gdy kilkunastu zdeterminowanych Żydów znalazło się w lesie w pobliżu Bukowia, a ich pobyt zaczął się przedłużać, sprawa stała się poważna. Nie istniała żadna realna możliwość wykorzystania ich w działalności bojowej – można domniemywać, że zgody nie wydałoby ani dowództwo Okręgu, ani Obwodu AK. Żadnych działań partyzanckich w tym okresie na terenie obwodu przecież nie prowadzono – twierdzenia Mularskiego, że wyprowadzenie Żydów z getta miało nastąpić w porozumieniu z dowództwem Okręgu Radomsko-Kieleckiego AK jest bardzo wątpliwe (uciekinierów z gett rekrutowała natomiast powstająca partyzantka komunistyczna). Nie można było myśleć o włączeniu Żydów do działalności partyzanckiej, gdyż oddziałów partyzanckich jeszcze nie było. Była to raczej samodzielna inicjatywa ludzi żądnych łatwego zysku. Jak pokazują zeznania żydowskie, zadano sobie wiele trudu, by upewnić przyszłe ofiary, że mają do czynienia z przedstawicielami podziemia wysokiego szczebla. Gdy okazało się, że nie można liczyć na dalsze zdobycze materialne, zaś Żydzi traktują sprawę poważnie, zdecydowano się ich wymordować i tym samym rozwiązać problem. Kto wydał taką decyzję? Wydaje się, że inicjatorem był Mularski, musiał mieć w grupie autorytet, choćby z tego powodu, że niedawno odbył miesięczny kurs dywersyjny w Warszawie. Sam jednak w zbrodni udziału nie brał. Posłużył się swoimi podwładnymi, w tym zamieszanymi w sprawę „wyciągnięcia” Żydów z getta członkami placówki AK w Kunowie. Co w tej sprawie dodatkowo bulwersujące, to fakt zaprzysiężenia Żydów na członków AK bezpośrednio przed ich wymordowaniem. […]
            Zbrodnia w lesie koło Bukowia nie była jedyną na terenie Kielecczyzny, w której sprawcami mordu na Żydach byli członkowie polskiego podziemia niepodległościowego. Niektórzy z nich byli po wojnie osądzeni za te czyny (przyp. 21). Przypadki zabijania Żydów pod sam koniec okupacji lub już po jej zakończeniu niejednokrotnie spowodowane były zamiarem „usunięcia” świadków innych zbrodni popełnionych na osobach żydowskiego pochodzenia. Taki przypadek miał miejsce również w Ostrowcu Świętokrzyskim. „W dniu 12 marca 1945 r. dokonano napadu na mieszkanie Fajgi Krongold. W mieście krążyły pogłoski, iż posiada ona listę Polaków, którzy w okresie okupacji w różny sposób przyczynili się do śmierci ostrowieckich Żydów. Dwóch młodych ludzi, podobno byłych żołnierzy AK, weszło do mieszkania Felicji Kwiatkowskiej vel F. Krongold z zamiarem zabrania tej listy. Wewnątrz zastali jednak kilkanaście osób i w powstałym zamieszaniu otworzyli ogień zabijając cztery osoby i raniąc kilka innych” (przyp. 22) Czy zbrodnia ta wiąże się w jakikolwiek sposób z wydarzeniami z 9 lutego 1943 r., nie możemy w chwili obecnej orzec (przyp. 23).
[...]

Przypisy:
5. - Informacje za: Wojciech Bordzobohaty, „Jodła. Okręg radomsko-kielecki ZWZ-AK”, Warszawa 1984, s. 166, 168, 170. W tym opracowaniu figuruje jako podchorąży. Wszystkie informacje w przypisach na temat struktury organizacyjnej Obwodu Opatów ZWZ-AK pochodzą z tego opracowania. […]
6 – W opracowaniach dotyczących kieleckiej ZWZ-AK nie figuruje.
7 – Perzyński brał udział w akcji uszkodzenia mostu na rzece Kamiennej w Ostrowcu 11 IX 1942. Wedle Bordzobohatego kierował tą akcją, a brał w niej udział Mularski (op. cit. s. 171). […]
10 – Bordzobohaty, op.cit. s. 171-172.
11 – Dwaj ostatni to świadkowie powołani przez oskarżenie, byli mieszkańcy Ostrowca] a także relacji spisanej przez mieszkańca getta w Ostrowcu Mendla Welmana [przyp. 12 – AŻIH, 301/3055, Relacja Mendla Welmana, 3 I 1948. Autor relacji nie znał nazwisk Polaków, słyszał tylko, że jeden z nich mieszka nadal w Ostrowcu.
21 – Zob. Alina Skibniewska i Jakub Petelewicz, Udział Polaków w zbrodniach na Żydach na prowincji regionu świętokrzyskiego, „Zagłada Żydów. Studia i materiały” 2005, nr 1, s. 114-147.
22 – W. R. Brociek, A. Penkalla, R. Renz, Żydzi ostrowieccy. Zarys dziejów, Ostrowiec Św. 1996, s. 117.
23 – Osoby oskarżone o ten mord i skazane przez sąd w Radomiu na karę śmierci nie są wymienione w aktach omawianej tu sprawy karnej.

I. Mówią świadkowie
Relacja Szlamy Icka Cwejgmana [Zweigmana], rękopis, t. 182, k. 48-67, bd.

            Trzeciego lutego dostaliśmy list z sztabu, że 4-go lutego o godz. 5-ej wszyscy mają być w melinie, gdyż odbędzie się przysięga, a potem wymarsz. Przed wymarszem dostarczyliśmy żądaną listę z nazwiskami i imionami uczestników grupy w dwóch egzemplarzach. Mówione było, kto nie będzie obecnym już nigdy nie odejdzie. Na umówiony czas wszyscy się stawili, nawet zraniona Dorka Binental. Nie została jednak dopuszczona do przysięgi pod wymówką, że w gecie ma lepsze warunki do wyleczenia ręki, i za to pójdzie następną osiemnastką. Przy przysiędze widziałem dokładnie kapitana gdyż nie nosił ciemnych okularów jak przy spotkaniach z nami. Poznałem że to jest Mularski były porucznik wojsk polskich, były urzędnik P.K.U. (przyp. 31 – Mularski pisał w swoich wspomnieniach, że w 1939 r. pracował w dziale mechanicznym jako pracownik laboratoryjny w Zakładach Starachowickich) w Ostrowcu, były gracz piłki nożnej byłego Policyjnego Klubu Sportowego (P.K.S.) i absolwent seminarjum nauczycielskiego w Ostrowcu. Był również obecny Leon Nowak, jeden tytułowany porucznikiem i dwóch łączników z Ostrowca, wszyscy trzej o nieznanych mi nazwiskach, co kilkakrotnie byli z Nowakiem na spotkaniu z nami w gecie. Kapitan Mularski przeczytał nam przysięgę, którą miał napisaną na papierze i również odpowiedź. Dał nam parę minut do namysłu, a potem spytał się czy jesteśmy gotowi wziąć na siebie ten obowiązek. Jednogłośnie odpowiedzieliśmy: tak. „Prawa ręka z dwoma wystawionymi palcami do góry” brzmiał rozkaz kapitana. Rozkaz wykonano. A potem, powtórzcie słowo za słowem: przysięgam, przysięgam powtórzyliśmy i.t.d. „Przysięgam walczyć o wolną i potężną Polskę, wykonywać rozkazy przełożonych, tak mi dopomóż Bóg” (przyp. 32 – Nie był to właściwy tekst przysięgi), była treść przysięgi. Odpowiedź kapitana była: „przyjmujemy was w nasze szeregi, wszystkie rozkazy mają być wykonane, za każde uchybienie grozi kara śmierci, gdyż więzień nie mamy”.
Rozdzielono między nami wódkę (bimber) i po kawałku chleba. […] Czekaliśmy znowu kilka dni, aż czterech się rozchorowało i z wysoką temperaturą udali się do geta. W poniedziałek 8-ego lutego dostaliśmy wiadomość, że następnego dnia z pewnością wymaszerujemy. Radość panowała nadzwyczajna. Na umówiony czas było nas tylko 14-tu.
             Na miejsce przybyli: porucznik, dwaj łącznicy co stale przychodzili z Leonem, Leon Nowak i Zygmunt. […] wszyscy zjedliśmy kolację. W pierwszej izdebce było 5-ciu naszych chłopaków i ich pięciu, a reszta naszej grupy była zajęta pakowaniem koców w drugiej izdebce. Niczego się nie spodziewając usłyszałem strzały i wołanie jednego z grupy: oh! Mogiła bratnia! Spojrzałem się w lewo w kierunku I-ej izby, było cicho już i ciemno, gdyż z huku strzałów karbidówka zgasła. W przejściu między pierwszą i drugą izbą z wyciągniętymi rewolwerami w rękach ujrzałem Nowaka z drugim celujących jeden do mnie a drugi do innych. Na moje pytanie: dlaczego nam się to panowie należy? Nowak odrzekł: cicho, cicho. Strzał i kula przeszyła moje ubranie lekko zadrapując moją lewą pierś. Upadłem udając trupa. Padając wpadłem górną częścią ciała w korytarz wielkości 60 na 60 cm. W tym samym korytarzu długości około 4-ch metrów (miał służyć jako drugie wyjście ale nie dokończone) ulokował się jeden z grupy im[ieniem] Tolek Nasielski. Ktoś z bandytów dał rozkaz: „posegregować ich wszystkich”. Zaraz potem dostałem kulę w gębę, przebijając usta utkwiła pod skórą, wryta częściowo w kość jakieś dwa centymetry nad skronią.
             Potem Zygmunt z L. Nowakiem uklękli blisko mnie i zaczęli ostrzeliwać wspomnianego Nasielskiego mówiąc jeden do drugiego „daj mu między nogi”. Nie mieli warunków dobrego ostrzeliwania, gdyż korytarz był długi a pod koniec nieco skręcony. Na to użyli około 20 kul rewolwerowych. Mnie widocznie nie posądzili, że żyję, bo z ust i gęby leciała mi krew. Po tem zaczęli opuszczać norę. Wtem jeden z postrzelonych zaczął wołać: światło mi dajcie, dajcie mi światło, a drugi jęczeć. Nowak z kimś się wrócili i przy świetle kieszonkowych lamp elektrycznych dodali po dwie kule mówiąc: masz sk...y synie światło. Wtedy już opuścili norę na dobrze, ale po kilku minutach rzucali granat na wejście do nory, widocznie aby zatrzeć wszelkie ślady. To im się nie udało. Może po pół godzinie, zraniony tylko w pośladek Nasielski wysunął się z korytarza, wołając imiona chłopców co wpierw dali znaki życia. Nikt mu nie odpowiedział. Ja nie chciałem mu dać znać, że żyję, gdyż się bałem, czy nie oni stoją nazewnątrz i jak pierwszym razem, wrócić i nas dobić tak samo jako zrobili z dwoma powyżej wspomnianymi. Uważałem nie tylko za obowiązek osobisty przeżyć, tylko za ogólny również, bo po paru dniach miała wyruszyć część następnej osiemnastki. Mord został wykonany po 6-ej wieczorem dnia 9-go lutego 1943 roku. Całą noc przeleżałem razem z trupami, nad ranem udałem się do geta. […]
              Po zlikwidowaniu geta w 31-ym marca 1943 roku, przesłany zostałem do obozu do Bliżyna koło Skarżyska. Tam spotkałem się z ludźmi co pracowali wpierw na placówce niemieckiej niedaleko miejsca zbrodni. Chłopcy ci byli z Kunowa i spotykając się z znajomymi Polakami z Kunowa opowiedzieli im, że policja polska i straż pożarna z Kunowa byli w wąwozach na miejscu zbrodni, ściągnęli ubrania od zastrzelonych, a potem górną część meliny rozbili kilofami zagrzebując tym samym trupów. Miejsce w którem popełniona została zbrodnia znajduje się między Udzicowem (Udziców) górnym a Bukowiem (Bukowie) koło osady Kunów. Kunów znajduje się 9 km na północny zachód od Ostrowca, na drodze do Radomia. Dokładnie wskazać miejsce może również Józef Szwajcer albo jego brat Feliks […]
W roku 1945-tym Chanina Szerman był w Ostrowcu i chciał tę sprawę oddać w ręce władz, ale prezes komitetu żyd[owskiego] w owym czasie go odradzał, gdyż jak się wyraził boi się zemsty na ludność żydowską. […]
              Zraniona Dorka Binental udała się pod koniec marca 1943 roku do Warszawy, aby wziąć udział w powstaniu w geta warszawskiego, i od tego czasu ślad za nią zaginął.
             Tolek Nasielski udał się na aryjską stronę i też zginął bez śladu.

[...]

Imiona i nazwiska zastrzelonych i poranionych, rękopis Szlamy Icka Cwejgmana, t. 182, k. 47, bd.
Majer Lejbuś Worcman, Icek Kenig, Abus Kudłowicz, Rywon Jakubowicz, Josek Frydland, Alek Glat, Dawid Grojskop, Moten Wajnsztok, Lejbuś Mauer, Szlama Szerman, Maljech Brafman, Kelman Grynberg. Poranieni: Tolek Nasielski i ja Szlama Icek Cwajgman.

Źródło: Zagłada Żydów

wtorek, 2 czerwca 2015

Złota historia NBA


"Los Angeles Lakers. Złota historia NBA"
Marcin Harasimowicz
2015
Str. 20
             [Sid Hartman, amerykański dziennikarz sportowy] Na jednej z imprez poznał Morrisa Chalfena, lokalnego speca od promocji zawodów w jeździe figurowej na lodzie, który z kolei przedstawił go Benowi Bergerowi. Ten lokalny biznesmen, człowiek niskiego wzrostu, z nieodłącznym cygarem, urodził się i wychował w Ostrowcu Świętokrzyskim, a w wieku 16 lat – było to w roku 1913 – wyemigrował do Minneapolis. Zaczynał od zera, ale dorobił się fortuny i z czasem ściągnął z Polski do Ameryki czterech swoich braci. W momencie, gdy poznał Hartmana [1947 r.], był już właścicielem sieci kin w Minnesocie i Dakocie Północnej oraz modnej restauracji w Minneapolis. Działał także prospołecznie – należał do rady miejscowego więzienia i wspierał resocjalizację. Systematycznie powiększał swój majątek. Chciał jednak zrobić coś więcej dla miasta, któremu był wdzięczny za otrzymaną szansę (po latach wydał autobiografię pod tytułem Thank You, America). Gdy więc Hartman zgłosił się do niego z konkretną propozycją – wysłuchał go z zainteresowaniem. Najpierw w miejscowej hali rozegrano na próbę mecz sparingowy pomiędzy Oshkosh All Stars a Sheboygan Redskins. Na imprezę przyszło ponad pięć tysięcy osób, co było oszałamiającym sukcesem. Widząc to, Bergen wręczył Hartmanowi książeczkę czekową i oznajmił: „Rób, co uważasz za stosowne”. Ten najpierw odkupił klub, a następnie ruszył w poszukiwanie zawodników. Wtedy sięgnął do czarnego notesu. W tamtych czasach scouting w koszykówce w ogóle nie istniał. Hartman znał się jednak dobrze z trenerami uniwersyteckimi, a ci po prostu mówili mu w tajemnicy, którzy zawodnicy są dobrzy i warto ich ściągnąć. Tak rozpoczęła się historia Lakers – najsłynniejszego zespołu w historii koszykówki. W stanie „dziesięciu tysięcy jezior”, skąd wzięła się nazwa. Dzięki pomysłowi amerykańskiego dziennikarza sportowego i za pieniądze należące do Polaka...

Beniamin Berger, źródło Wikipedia

Wpis dzięki Michałowi Górnemu.

poniedziałek, 11 maja 2015

Werkschutz

Werkschutz (straż fabryczna) Zakładów Ostrowieckich, fot. nieznany, 1943 r.
Z martyrologią ostrowieckich Żydów związany jest obóz przy Zakładach Ostrowieckich (Herman Goring Werke) założony 1 kwietnia 1943 r. Wśród ludności Ostrowca Św. popularnie zwany był „Juden Lager”.
Porządku na terenie huty i obozu pilnowało 68 wartowników Komendantem Werkschutzów był początkowo hitlerowiec Rhode, a następnie były kapitan armii austriackiej [Raimund] Josef Zwierzyna, sporo do powiedzenia miał też Goldicz. Strażnikami byli Ukraińcy, dowodzili nimi podoficerowie Habura i Filip.
(„Rejon Ostrowca Świętokrzyskiego w okresie II wojny światowej”, Ostrowiec Św. 1999, str. 81.)

W centrum kapitan Raimund Zwierzyna, kierownik straży fabrycznej i komendant obozu pracy dla Żydów, zbrodniarz wojenny





Źródło zdjęcia: zbiory Miejskiego Centrum Kultury w Ostrowcu Św.

sobota, 2 maja 2015

Panorama

Widok na ul. Młyńską i Górzystą od strony stawów Manowskiego, panorama złożona z kilku zdjęć,
po lewej zniszczona dzielnica żydowska, po prawej nieistniejący obecnie młyn,
fot. Tadeusz Religa, jesień 1942.

Źródło: zbiory Tadeusza Religi.

środa, 29 kwietnia 2015

Władysław Karol Jan Tadeusz Laski

           Władysław Karol Jan Tadeusz Laski, XIX-wieczny bankier, przemysłowiec, działacz gospodarczy, radca stanu i filantrop żydowskiego pochodzenia urodził się 21 maja 1831 r. w Warszawie. Jego ojcem był właściciel domu bankowego Aleksander Karol Bernard Laski zaś matką Zofia Berta Tischler (wnuczka Szmula Zbytkowera). Niewiele wiadomo o młodości Władysława Laskiego. Na kartach dziejów naszego regionu pojawia się dopiero na początku lat siedemdziesiątych XIX-wieku, jako współwłaściciel założonego przez jego dziadka Domu Handlowego Samuela Antoniego Fraenkla. Wspólnikiem Laskiego był wtedy jego stryjeczny brat baron Antoni Edward Frankel, który w 1867 r. nabył część, a dwa lata później resztę dóbr ostrowieckich. Był on również właścicielem Zakładów Starachowickich i walcowni „Irena” w Zaklikowie, co pozwoliło na stworzenie nowoczesnego kombinatu metalurgicznego.

           W 1875 r. powstało Towarzystwo Akcyjne Starachowickich Zakładów Górniczo-Hutniczych, którego prezesem został Władysław Laski, pełniący wtedy także stanowisko dyrektora Międzynarodowego Banku w Petersburgu. Niezależnie od tego sprawował również funkcję członka rady Szpitala św. Jana Bożego w Warszawie oraz opiekuna prezydującego Instytutu Moralnie Zaniedbanych Dzieci na Mokotowie. Był starszym Giełdy Warszawskiej w latach 1874-1880, zasiadał w Komisji Umorzenia Długu Krajowego Królestwa Polskiego i w radzie zarządzającej Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Do 1880 r. Władysław Laski zarządzał dobrami ostrowieckimi z ramienia barona Fraenkla, po jego śmierci w 1881 r. stał się ich jedynym właścicielem. Majątek ten obejmował zakłady hutnicze w Klimkiewiczowie z wielkim piecem, odlewnią i warsztatami mechanicznymi, walcownię w Zaklikowie, sześć kopalni rud żelaza, osiem folwarków oraz ogromne połacie lasów. Władysław Laski był żonaty z hrabiną Stefanią Ilińską, z którą miał dwoje dzieci - córkę Marię oraz syna Aleksandra . 19 kwietnia 1885 r. osiemnastoletnia córka W. Laskiego Maria Berta Karolina Oktawia Wiktoria poślubiła starszego o cztery lata hrabiego Zygmunta Marię Jakuba Filipa Ludwika Wielopolskiego (wnuk margrabiego Aleksandra i syn hrabiego Józefa Wielopolskich).

           Na mocy intercyzy przedślubnej ziemskie dobra ostrowieckie stały się własnością państwa młodych, którzy zamieszkali w pałacu w Częstocicach, oddzielne księgi wieczyste założono natomiast dla huty i osady fabrycznej Klimkiewiczów oraz terenów zajętych przez doprowadzoną do Ostrowca z inicjatywy Władysława Laskiego kolej żelazną. To strategiczne posunięcie ostatecznie przesądziło o dalszych losach miasta jako ważnego ośrodka przemysłu ciężkiego. 11 marca 1885 roku został podpisany akt o utworzeniu Spółki Udziałowej Zakładów Ostrowieckich. Współwłaścicielami zostali Władysław Laski oraz zarządzający Warszawską Stalownią belgijski przedsiębiorca Jerzy Oktawiusz Pastor. W kwietniu 1886 roku spółka została przekształcona w Towarzystwo Akcyjne Wielkich Pieców i Zakładów Ostrowieckich. Jego założycielami byli wspomniani wcześniej W. Laski i J.O Pastor oraz pochodzący z Saksonii magnat przemysłowy Edward Herbst. Później dołączyli do nich inni finansowi potentaci tamtej epoki z zamożnych żydowskich rodów Scheiblerów, Blochów i Goldstandów, a także Julia Jundziłł, Stanisław Juszczyński, Aleksander Koch, Henryk Malhomme, Henryk Roupe i Konstanty Wachter. Udziałowcami zostali także rosyjski potentat rynku stali Wasyl Czackin, hrabia Zygmunt Wielopolski oraz Henryk Cichowski. Pierwszy Zarząd Towarzystwa Akcyjnego wybrany na trzy lata tworzyli: Władysław Laski, Edward Herbst, Aleksander Goldstand, Jerzy Oktawiusz Pastor, Henryk Roupe i hrabia Zygmunt Wielopolski Były to ostatnie lata życia W. Laskiego, który zmarł 7 grudnia 1889 r. Wcześniej jako hojny filantrop zdążył m.in. sfinansować budowę dwóch wieży frontowych kościoła św. Michała Archanioła w Ostrowcu.

Źródło: Miejski Informator Samorządowy

wtorek, 28 kwietnia 2015

Dobra ostrowieckie i ich właściciele


"Gmina Bodzechów. Wczoraj i dziś"
pod red. W. R. Brociek
Ostrowiec Św. 2012


DOBRA OSTROWIECKIE
[…]
W 1827 r. dobra ostrowieckie poddane zostały przymusowej dzierżawie sądowej za niespłacenie długów. Ostatecznie, dobra te, wystawione w 1835 r. na licytację, zakupił w 1836 r. bankier warszawski, Abraham Simon Cohen, jeden z największych wierzycieli Dobrzańskich, działając w porozumieniu z hr. Henrykiem ŁUBIEŃSKIM. Dnia 13 II 1839 r. w Warszawie od Cohena nabył dobra ostrowieckie H. Łubieński, ówczesny wiceprezes Banku Polskiego, zainteresowany tymi dobrami co najmniej co najmniej od 1836 r. W 1842 r. namiestnik cara usunął H. Łubieńskiego z kierownictwa Banku. W 1843 r. dobra ostrowieckie zostały zasekwestrowane przez Bank Polski, który przejął je urzędowo z rąk Łubieńskiego za kontraktem z dnia 19 III 1845 r.
Od Banku Polskiego odkupił dobra ostrowieckie Julian hr. Łubieński (1827-1873), syn Henryka za kontraktem, spisanym w Warszawie dnia 29 I 1867 r. i tegoż samego dnia połowę tych dóbr odstąpił domowi handlowemu S.A. Fraenkla, drugą zaś połowę sprzedał w dniu 30 VIII 1869 r. Antoniemu Edwardowi baronowi FRAENKLOWI, właścicielowi wymienionego domu bankowego. Fraenkel stworzył w posiadanych przez siebie dobrach kombinat przemysłowy (Zakłady Starachowickie, huta Klimkiewiczów, walcownia Irena pod Zaklikowem). Z dóbr ostrowieckich wyłączone już były wtedy ziemie ukazowe włościańskie, a potem mieszczańskie, odpadła też osada fabryczna – cukrownia Częstocice – o powierzchni 91 morgów 56 prętów, dla której w 1871 r. urządzono odrębną księgę wieczystą. W dniu 9 VIII 1880 r. w Warszawie od Fraenkla zakupił dobra ostrowieckie Władysław LASKI i na warunkach intercyzy przedślubnej ofiarował je swojej córce Marii Bercie Karolinie Oktawii Wiktorii (1867 – 1940), od 29 IV 1885 r. żonie Zygmunta Marii Jakuba Filipa Ludwika hr. WIELOPOLSKIEGO (1863 – 1919). Z dóbr tych wyłączono tymczasem teren zajmowany przez kolej żelazną, doprowadzoną do Ostrowca w 1884 r. oraz hutę i osadę fabryczną Klimkiewiczów, dla których założono odrębne księgi wieczyste. Oddzielną księgę urządzono także dla wydzielonego w 1889 r. Nietuliska Małego, sprzedanego w 1909 r. Stefanowi Jabłkowskiemu.
Syn Z. Wielopolskiego Aleksander (1888 – 1937) otrzymał od ojca Sadłowiznę o powierzchni 2.200 mórg. Córka Wielopolskich Maria wyszła za mąż za Tadeusza Halperta i zamieszkała z nim w Jeleńcu. Pozostałą część dóbr ostrowieckich rozparcelowano (m. in. na tym terenie powstała Kolonia Robotnicza). W 1931 r. wdowa po Zygmuncie Maria Wielopolska sprzedała Zakładom Ostrowieckim grunta w Częstocicach wraz z parkiem i pałacem.

FREANKEL ANTONI EDWARD syn Samuela Leopolda Antoniego Freankla i Atali Teresy Józefiny (córki Samuela Zbytkowera) urodzony 25 IV 1809 r. bankier, przemysłowiec. Był współwłaścicielem domu bankowego „S.A.Freankel”; starszym Giełdy Warszawskiej (1843-1865), członkiem Rady Przemysłowej Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Duchownych, kuratorem Instytutu dla Moralnie Zaniedbanych dzieci w Mokotowie, kawalerem Orderów Św. Stanisława II kl. i Św. Włodzimierza IV kl. Za zasługi położone przy przeprowadzaniu pożyczki wewnętrznej otrzymał 14 I 1839 r. dziedziczne szlachectwo Królestwa Polskiego, a w 1854 r. tytuł baronowski Cesarstwa Rosyjskiego. Był dwukrotnie żonaty: 1 voto z Bertą Morawską, 2 voto z Aleksandrą von Essen. Zmarł 30 V 1883 r., pochowany na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie w krypcie grobowej rodziny Freanklów, Laskich oraz hr. Wielopolskich. Z pierwszego małżeństwa miał syna Mikołaja Jana barona Freankel.
Kiedy w 1867 r. dobra ostrowieckie od Banku Polskiego nabył Julian Łubieński (1827-1873 syn Henryka, tego samego dnia połowę dóbr odsprzedał domowi handlowemu Samuel Antoni Freankel. W 1869 r. druga połowa dóbr stałą się własnością barona Antoniego Edwarda Freankla właściciela wspomnianego domy handlowego. Kiedy w 1870 r. A. E. Freankel nabył zakład wielkopiecowy w Starachowicach, stworzył w posiadanych przez siebie dobrach kombinat przemysłowy (Zakłady Starachowickie, huta Klimkiewiczów, walcownia Irena pod Zaklikowem). Był także udziałowcem Spółki Udziałowej Fabryki Cukru i Rafinerii Częstocice. On także zlecił zaprojektowanie przez architekta Leandro Marconiego pałacu w Klimkiewiczowie (1871 r.). Hojnie wspierał parafie rzymskokatolickie w Ostrowcu i Szewnie. W 1880 r. sprzedał dobra ostrowieckie Władysławowi Laskiemu.

LASKI WŁADYSŁAW KAROL JAN herbu własnego, syn Aleksandra Karola Bernarda bankiera, współwłaściciela domu bankowego „S. A. Freankel” i Berty z Tischlerów, urodzony w Warszawie dnia 21 V 1831 r. Uczył się w Berlinie, zaś uniwersytet ukończył w Dorpacie. Po osiedleniu się w Warszawie został wspólnikiem domu bankowego Antoni Samuel Freankel. Był członkiem Rady Szpitala św. Jana Bożego w Warszawie, opiekunem Instytutu Moralnie Zaniedbanych Dzieci w Warszawie, starszym Giełdy Warszawskiej (1864-1870), członkiem Komisji Umorzenia Długu Krajowego Królestwa Polskiego, członkiem Rady Zarządzającej Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej, rzeczywistym radcą stanu, od 1868 r. dyrektorem Banku Międzynarodowego w Petersburgu, kawalerem Orderu Św. Stanisława III klasy. 9 VIII 1880 r. na mocy kontraktu zawartego w Warszawie zakupił od A. E. Freankla dobra ostrowieckie. W. Laski poślubił Stefanię hr. Ilińską (1841-1920), ich córka Maria 19 IV 1885 r. wyszła za mąż za hr. Zygmunta hr. Wielopolskiego. Zmarł w Dreźnie dnia 7 XII 1889 r.

ŁUBIEŃSKI HENRYK h. Pomian, syn Feliksa i Tekli Teresy Bielińskiej, urodzony w Warszawie 11 VII 1793 r., ziemianin, finansista, przemysłowiec, działacz gospodarczy, […]
W 1829 r. został dyrektorem Banku Polskiego, a następnie, w latach 1832-1842, wiceprezesem tej instytucji. W 1830 r. otworzył z bratem Tomaszem dom handlowy Bracia Łubieńscy i Spółka. Jego dom handlowy rozwinął działalność w czasie powstania listopadowego, sprowadzając z zagranicy materiały wojenne i ekwipunek żołnierski. Założył fabryki: prochu i saletry, warsztaty krawieckie i szewskie. Rozwinął gospodarkę Królestwa Polskiego, zwłaszcza zakłady górnicze. W 1835 r. wystąpił z inicjatywą budowy linii kolejowej łączącej Warszawę z Zagłębiem Dąbrowskim.
Kiedy w 1835 roku dobra ostrowieckie zostały wystawione na licytację kupił je w następnym roku Abraham Simon Cohen bankier warszawski działający w porozumieniu z hr. Łubieńskim. Zlecił plenipotentowi Antoniemu Klimkiewiczowi budowę nowej huty, niedaleko Ostrowca na prawym brzegu Kamiennej. Do 1839 r. stanęły tu dwa wielkie piece z potrzebnymi wydziałami i fabryczną osadą Klimkiewiczowem. Prawnie Łubieński stał się właścicielem dóbr ostrowieckich w 1839 r. i wtedy nastąpiło rozliczenie finansowe z Cohenem.
[…]

WIELOPOLSKI ZYGMUNT h. Starykoń, syn Józefa i Marii z hr. Walewskich, urodzony w Warszawie 2 V 1863 r. wnuk Aleksandra, naczelnika rządu cywilnego Królestwa Polskiego.
[…]
Posiadał akcje Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Cukru „Częstocice” i Spółki Akcyjnej Wielkich Pieców i Zakładów Ostrowieckich. (prezes i członek zarządu). Podpisał memoriał złożony 10 XI 1904 r. ministrowi spraw wewnętrznych Rosji Piotrowi Światłopełk-Mirskiemu w imieniu grupy polityków polskich, która utworzyła rok później Stronnictwo Polityki Realnej. Od 1905 r. był prezesem Stronnictwa Polityki Realnej. W 1914 r. jako zwolennik orientacji prorosyjskiej został prezesem Komitetu Narodowego Polskiego w Warszawie, a następnie po ewakuacji do Rosji (do 1917 r.) Na zjeździe przedstawicieli polskich grup politycznych w Moskwie w 1917 r. został głównym przywódcą Rady Polskiej Zjednoczenia Międzypartyjnego powołanej z ramienia demokratów i realistów. Był reprezentantem orientacji prokoalicyjnej uznającej zwierzchnictwo paryskiego Komitetu Narodowego Polskiego. W 1919 r. mianowany posłem RP w Londynie. Zmarł w Warszawie 17 V 1919 r. i został pochowany na cmentarzu Powązkowskim. Od 1885 r. żonaty był z Marią Laską (1867-1940), która w posagu wniosła dobra ostrowieckie. Mieli trzech synów: Władysława (1896-1916), Józefa Aleksandra (1886-1961) i Aleksandra Władysława (1888-1937) oraz córkę Marię Stefanię (1891-1976) żonę Tadeusza Halperta. W kościele św. Mikołaja w Szewnie znajdują się dwie tablice marmurowe poświęcone Wielopolskim, m.in. pamięci Władysława Wielopolskiego poległego jako ochotnik chorąży pułku preobrażeńskiego armii rosyjskiej pod Stochodem 28 VII 1916 r.

Maria z Laskich Wielopolska z synem Józefem

czwartek, 23 kwietnia 2015

Obóz pracy w Bodzechowie


"Gmina Bodzechów. Wczoraj i dzień"
pod red. W. R. Brociek
Ostrowiec Św. 2012

           BODZECHÓW OBÓZ PRACY DLA ŻYDÓW 1 X 1942 r. utworzono obóz pracy dla żydów [sic!] w Bodzechowie. Mieścił się w barakach na terenie cementowni w budowie „Portland Cement” (budowę rozpoczęto w 1939 r.). W obozie przebywali Żydzi z Ostrowca Św. (z rodzinami) i Wiednia, przeciętnie 200 osób; ogółem przez obóz przeszło ok. 500 osób. Więźniowie pracowali przy elektryfikacji okolicy prowadzonej przez austriacką firmę „Elin” z Wiednia zajmującą się budową linii elektrycznych wysokiego napięcia (ze Starachowic do Tarnowa). Kierownikiem budowy był Friedrich Vidmer podlegający dyrektorowi Hansowi Streckerowi w Skarżysku Kamiennej. Komendantem obozu był Hans Olenschleiger (niektóre źródła jako komendanta wymieniają Hansa Widmera), służbę obozową stanowili m.in. Strecker, Kinderman, Delschleger i Resing.
           Służbę porządkową w obozie pełnili Żydzi. Kierownikiem służby porządkowej był Abram Guterman i 15 wartowników, którzy po likwidacji obozu w Bodzechowie zostali wywiezieni do obozu w Starachowicach. Teren był ogrodzony i strzeżony. Z obozu podejmowano często ucieczki. Warunki obozowe były trudne i ciężkie, baraki były nieogrzane, panował powszechny głód, tylko niektórym udało się coś kupić od miejscowej ludności.
            W obozie pracowali też jako wartownicy Polacy, dochodzący do pracy ze swoich domów , m.in. Jan Śmiech (zam. Goździelin), Stefan Targowski, Stefan Borek.
            W obozie zginęło kilkadziesiąt osób, które zostały rozstrzelane w czasie kontroli obozu przez ostrowieckie gestapo poszukujące złota – ciała zakopano przy torze PKP do cementowni w budowie. Gestapowcy zabrali z obozu ok. 20 dzieci i rozstrzelali na terenie kirkutu w Ostrowcu Św. Przy likwidacji obozu 16 II 1943 r. pozostałych przy życiu żydów przewieziono do obozu pracy w Starachowicach przy Zakładach Starachowickich.
            Żydzi, którzy uciekli z obozu ukrywali się m.in. na terenie lasu koło gajówki Sowia Góra – gajowy Stefan Borek w Sowiej Górze. Żydzi ukrywali się także w stodole u Jana Połetka; pewnej nocy żandarmeria otoczyła zabudowania i podpaliła stodołę, żydzi spalili się, pozostały tylko szkielety.

niedziela, 19 kwietnia 2015

Ruth Webber


Ruth Webber (ur. 1935, Ostrowiec Św.) przywołuje swoje wspomnienia o inwazji Niemców na Polskę w 1939 roku; pobyt z rodzicami w obozie pracy w Bodzechowie; przeniesienie się z matką do getta w Ostrowcu Świętokrzyskim; następnie ucieczkę z getta i powrót do obozu pracy w Bodzechowie; pobyt w obozie koncentracyjnym w Austrowiec [sic!] (Ostrowiec); następnie w obozie koncentracyjnym w Starachowicach; dalej wspomina transport do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu; przybycie do Auschwitz i rejestrację; okres choroby na odrę; wspomina krematoria w Auschwitz i swoją świadomość o tym, co działo się tam z więźniami; o tym jak to było być dzieckiem pośród przeważnie dorosłych w Oświęcimiu; jej przeniesienie do "bloku dziecięcego", po tym jak jej matka przeniesiona została do innego obozu; wspomina o szczególnej ochronie i opiece jaką otrzymała od swojej matki w Auschwitz; o tym dlaczego swoją matkę uważa za bohaterkę; i jej myśli na temat ludzkości w świetle swoich doświadczeniach Holocaustu.