poniedziałek, 21 marca 2016

Archeologowie na ostrowieckim kirkucie

Znamy już miejsce pochówku sławnego w świecie ostrowieckiego rabina a także wiemy, jaką formę miał jego grób zniszczony w czasie wojny i chwilę po niej.

Bielejące pasy w wykopie to ślad po odnalezionym założeniu grobowym ostrowieckiego rabina.
Fot. U. Jedynak
W zeszłym miesiącu na ostrowieckim kirkucie miało miejsce wyjątkowe wydarzenie. Przez blisko dwa tygodnie trwały tam wykopaliska archeologiczne. Wyjątkowe o tyle, że w religii żydowskiej pozwolenie na prowadzenie tego typu prac wydaje się tylko w sytuacjach nadzwyczajnych. Wykopaliska miały na celu odnalezienie grobu znanego w świecie, a we własnym mieście całkowicie zapomnianego, ostrowieckiego rabina. Prace archeologiczne na zlecenie mieszkającego w Londynie wnuka rabina, Jehudy Lejb Halstuka, prowadziła lokalna firma „Labrys. Badania i nadzory archeologiczne” zarządzana przez Urszulę Jedynak. Wykopaliska nie mają nic wspólnego z ekshumacją, gdyż takowa jest praktycznie niemożliwa w religii żydowskiej. 

Prace archeologiczne na kirkucie prowadziła firma „Labrys” Urszuli Jedynak (druga z lewej)
pod nadzorem maszgijacha Huberta Rogozińskiego (pierwszy z prawej), fot. A. Jedynak
Pracom archeologów przyglądał się nadzorca religijny tzw. maszgijach, Hubert Rogoziński, członek zarządu łódzkiej Gminy Wyznaniowej Żydowskiej. Badania archeologiczne miały zlokalizować i zbadać, jaką formę miał tzw. ohel na grobie ostrowieckiego rabina. Ohel to odpowiednik naszej kaplicy grobowej jeśli chodzi o formę, jednak jego funkcja jest inna. Ohele stawiane są tylko na grobach przywódców duchowych i religijnych. Istnieją przekazy, że na ostrowieckim kirkucie stał jeden ohel i to właśnie na grobie przodka Halstuka. Nie zachowały się jednak zdjęcia i mapy umożliwiające jego umiejscowienie. Z niepewnych źródeł wiadomo, że budynek został wysadzony w powietrze przez Niemców, a po wojnie polscy komuniści dokończyli dzieła i teren żydowskiego cmentarza zamienili w park.

Meir Jachiel Halsztok
jako wybitny duchowy przywódca,
po śmierci wyróżniony został ohelem.
 Fot. „Żydzi ostrowieccy”
Niestety bardzo niewiele wiemy, kim był ów rabin. Podobnie jak o całej społeczności żydowskiej zamieszkującej i tworzącej nasze miasto od samego jego początku do czasów Holocaustu. Przypomnijmy, że w wyniku systematycznej likwidacji narodu żydowskiego przez nazistowskie Niemcy, życie straciło także kilkanaście tysięcy Żydów ostrowieckich, co stanowiło ponad 30 % przedwojennej populacji Ostrowca. Zadziwiający i przerażający jest fakt, że o tych naszych sąsiadach dziś, ledwie 70 lat od tragedii, wiemy tak mało. Całą wiedzę na temat rabina czerpiemy z książki pt. „Ostrowiec. A monument on the ruins of an annihilated Jewish community”, wydanej w 1975 roku  w Tel Awiwie. Z owej „Księgi pamięci Żydów ostrowieckich” - bo taką zwyczajową nazwę nosi ta publikacja, która do dziś nie doczekała się tłumaczenia na język polski – dowiadujemy się, że ów rabin swego czasu cieszył się międzynarodową sławą. Do dziś wielu religijnych Żydów przyjeżdża z całego świata do Ostrowca, by pomodlić się na jego grobie. Nazywał się Meir Jachiel Halsztok i był ostrowieckim rabinem przez ponad 40 lat. Ten właśnie człowiek bardziej niż ktokolwiek inny odcisnął piętno na charakterze żydowskiego Ostrowca. Mówiono o nim, że „żył w Ostrowcu, ale jego duch szybował w niebie”. Halsztok już od wczesnej młodości zaczął zwracać uwagę jako niezwykle uzdolniony talmudysta.  Zajmował się również naukami świeckimi – astronomią i matematyką. We wspomnianej Księdze pamięci zachował się opis tego niezwykłego człowieka: „Wysoki, imponującej postury, rabin Meir Jechiel był nieco ekscentryczny w ubiorze, nosząc „spodak” [wysoki futrzany kapelusz] i futrzany kołnierz nawet w lato. Miał niesamowicie bladą twarz i dzikie oczy, które emanowały boskim blaskiem. Rabbi Meir Jechiel wiecznie pościł i nigdy nie był widziany, żeby jadł publicznie. Zawsze przed snem wypijał szklankę gotowanego mleka i prawie przez czterdzieści lat praktykował ascetyzm w weekendy, szabasy i święta. Żył prostym, surowym życiem i nosił swój płaszcz przywództwa z pokorą i godnością, poświęcając całego siebie studiowaniu literatury rabinicznej. Pod wpływem ascetycznych zachowań rabina wielu ortodoksyjnych mieszkańców Ostrowca przestawało jeść mięso i żyli na diecie nabiałowej.” Przybył do Ostrowca jako młody człowiek i pozostał tu do swojej śmierci w 1928 roku w wieku 77 lat. Został pochowany na ostrowieckim kirkucie. Do dziś w tzw. lapidarium zachowała się betonowa płyta, którą na zdewastowanym i zbezczeszczonym grobie rabina już po wojnie ustawili żydowscy ocaleńcy. Czytamy na niej „Tu pochowany święty pan, światło wygnania. Przewodniczący sądu rabinackiego świętej gminy Ostrowiec. Meir Jechiel ha-Lewi, błogosławionej pamięci! Halsztok. Zmarł 19 adar I 688.” (11.03.1928 r.).

Nagrobek, tzw. macewa, wykonana po wojnie na miejscu zbezczeszczonego grobu ostrowieckiego rabina. Fot. W. Mazan
Badania odniosły zamierzony skutek i, mimo że pełne wyniki badań archeologicznych poznamy za kilka tygodni, już dziś można mówić, że odkrycia te zmieniają i poszerzają naszą wiedzę na ten temat. Archeolog Urszula Jedynak potwierdza zlokalizowanie poszukiwanego ohelu. Wnuk rabina i cadyka Halsztoka zlecił te badania, gdyż nosi się z zamiarem odtworzenia ohelu przodka, po to by jego wyznawcy mieli miejsce, do którego mogliby pielgrzymować. Jeśli plany te dojdą do skutku, Ostrowiec wpisze się jako ważny punku na mapie chasydyzmu.


Komentarze:
Urszula Jedynak, archeolog, właścicielka firmy „Labrys”
„Była to budowla mniej więcej pięć na siedem metrów, z bardzo płytkimi fundamentami. Z dużym prawdopodobieństwem miał on formę ceglanego muru otaczającego grób rabina i ustawioną na nim macewę, opartą o zachodnią ścianę muru. Ohel miał ozdobne detale kamienne i być może metalowe.”

Hubert Rogoziński, maszgijach, członek zarządu Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Łodzi
„Rabin Meira Jechiela Halsztok uznawany był za duchowego, charyzmatycznego - pochodzącego nie z wyboru, a z posiadanej wiedzy, dawanego przykładu i religijności - przywódcę społeczności żydowskiej. Najpierw był rabinem i wypełniał funkcję w gminie, zaś później ze względu na swoją wiedzę, życie i prawość został uznany przez chasydów z Ostrowca za cadyka – takiego, którego się słucha i naśladuje, a który podnosi do nieba upadłe modlitwy.”

Wojek Mazan
Fakty Ostrowieckie 
14 września 2015 r.

Brak komentarzy: