piątek, 29 czerwca 2018

Lekarze

Pracownicy Ubezpieczalni Społecznej w Ostrowcu Św., 1936 lub 1937 r., fot. nieznany

Dolny rząd od lewej: dr Aleksander Hall (naczelny lekarz), Mieczysław Bogdański (dyrektor US).
Środkowy rząd od lewej: dr Abram Jeleń (pediatra), NN, NN, dr Hilary [?] Malinger (dentysta).


piątek, 15 czerwca 2018

Listy o Zagładzie

Archiwum Ringelbluma.
Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy
Listy o Zagładzie
tom 1
Warszawa 1997


61.



62.


87.


Źródło: cbj.jhi.pl

piątek, 8 czerwca 2018

Z "Archiwum Ringelbluma"

Archiwum Ringelbluma.
Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy
Generalne Gubernatorstwo. Relacje i dokumenty
tom 6
Warszawa 2012
dok. 71, s. 231






Źródło: cbj.jhi.pl

wtorek, 5 czerwca 2018

czwartek, 31 maja 2018

Znajomi

Ostrowiec, lata 30., znajomi z organizacji syjonistycznej:
Górny rząd od lewej: NN, Estera Diament, Etta (Mindla) Blajberg, - Garfunkel, Maria Rembiszewska.
Dolny rząd od lewej: NN, Alek Angienicki, NN.

niedziela, 27 maja 2018

Rodzina Alkichenów

Rodzina Alkichenów, Ostrowiec, ok. 1938 r.

Miriam Friedman Ziegler urodziła się w Radomiu w dniu 21 maja 1935. Dorastała w Ostrowcu jako jedyne dziecko Herschela Friedmana i Róża Alkichen Friedman. Po napaści Niemiec na Polskę, Miriam i jej rodzina zostali przesiedleni do getta w Ostrowcu. Przebywali w Ostrowcu do 1944 roku, kiedy Niemcy deportowali Miriam i jej rodziców do obozu Auschwitz-Birkenau. Z nimi została także deportowana ciotka od strony matki Miriam, Bella Najberg. Babka Miriam, Fajga Alkichen, został deportowany do Auschwitz-Birkenau w 1944 roku z innego getta. Po przybyciu do Birkenau, Miriam została umieszczona w tzw. „obozie cygańskim”, gdzie była jedną z sześciu dzieci z tego transportu, które zostały tam umieszczone, prawdopodobnie w celu przeprowadzania na nich eksperymentów „naukowych”. W dniu 27 stycznia 1945 Miriam i jej babcia zostały wyzwolenie przez Armię Czerwoną. Ojciec Miriam został zmuszony zginął w marszu śmierci. Po wyzwoleniu Miriam została umieszczona w żydowskim domu dziecka w Krakowie. Następnie została wysłana do sanatorium do Rabki na rekonwalescencję, gdyż w Oświęcimiu nabawiła się gruźlicy. Miriam została umieszczona w domu dziecka w Krakowie, a jej matka wróciła do Ostrowca. W 1946 Miriam wraz matką, ciotką Bellą i babcią opuścił Polskę i dotarły Austrii. Zostały umieszczone w obozie Bindermichl DP, niedaleko Linzu. Miriam została wysłana do domu dziecka Strobel, w pobliżu Salzburga, gdyż jej matka nie była w stanie się nią zająć. W 1948 roku w ramach projektu „Orphan's Act” [?] Miriam wyemigrowała do Kanady. Jej matka dołączyła do niej tam dwa lata później. W 1958 roku Miriam poślubiła Romana Zieglera, ocalałego z Dąbrowy Górniczej, który żył w licznych obozach aż został wyzwolony w Dzierżoniowie. Miriam i Roman Ziegler osiedlił się w Toronto w Kanadzie.


Źródło/source: United States Holocaust Memorial Museum (tłumaczenie własne)

sobota, 5 maja 2018

Henryk Małkiewicz - Sprawiedliwy wśród Narodów Świata

Henryk Małkiewicz, lata powojenne

W październiku 1942 r., kilka dni przed tzw. „wielką akcją” w getcie w Ostrowcu Św., Henryk Małkiewicz, mieszkaniec pobliskiej wsi Stoki, skontaktował się z rodziną Kudłowiczów - właścicielami młynu, którym on od kilku lat zarządzał, i zaoferował im ukrycie się w swoim domu. Początkowo rodzina Kudłowiczów odrzuciła jego ofertę. Jednak po akcji, podczas której zamordowano większość członków rodziny Kudłowiczów, Henia i jej brat Szlama Kudłowicz wraz z krewnymi, Naftalim i Yocheved Alter, uciekli do domu Małkiewicza, aby tam poprosić o pomoc. Małkiewicz ukrył czworo żydowskich uciekinierów w swoim gospodarstwie. Opiekował się nimi z oddaniem i zaspakajał wszystkie ich potrzeby, nie oczekując jakiejkolwiek zapłaty w zamian. Po groźbach ze strony wrogich sąsiadów Żydzi zostało zmuszonych do opuszczenia kryjówki, jednak Małkiewicz znalazł dla nich nową kryjówkę w pobliskiej wiosce. Nadal zajmował się nimi, przynosząc żywność i inne potrzebne rzeczy aż do wyzwolenia w styczniu 1945 r. Wszystko, co Małkiewicz zrobił, by ratować członków rodziny Kudłowiczów, było motywowane wyłącznie altruizmem i lojalnością pracownika do jego pracodawcy. Ryzykował przy tym swoim życiem. Po wojnie ocaleni wyemigrowali do Izraela, z wyjątkiem Szlamy Kudłowicza, który przeprowadził się do Brazylii.

8 kwietnia 1986 r. Yad Vashem przyznał Henrykowi Małkiewiczowi tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.

Szlama Kudłowicz siedzi na krześle,
Henia Kudłowicz stoi po prawej w jasnej sukience,
lata przedwojenne, Ostrowiec Św.

Zobacz też na tym blogu: Sukienka zaręczynowa

Źródło: Yad Vashem (tłumaczenie własne)

czwartek, 3 maja 2018

3 lipca 1942

Ulica Radomska (dziś ul. Sienkiewicza), w głębi kilkupiętrowy gmach szkoły podstawowej
(obecnie Centrum Aktywności Obywatelskiej, ul. Sienkiewicza 70)
3 lipca 1942 r.

Źródło: allegro

wtorek, 17 kwietnia 2018

Wybory do Rady Miejskiej w 1918 r.

„Wybory do Rady Miejskiej w Ostrowcu w 1918 r.”
Waldemar R. Brociek

Konsekwencją postawy Rady Miejskiej w Ostrowcu wobec oderwania Ziemi Chełmskiej i Podlasia na mocy traktatu brzeskiego z 9 lutego 1918 r. był wniosek uchwalony na nadzwyczajnym posiedzeniu w dniu 21 lutego, iż „… na znak protestu wobec C.K. władz okupacyjnych (austriackich – W. R. B.) Rada miasta jako powstała z mianowania (28 listopada 1916 r.), postanowiła rozwiązać się i zwrócić do C.K. Ministeryum Spraw Wewnętrznych z prośbą o możliwie najprędsze rozpisanie wyborów do Rady miasta”.

Do czasu utworzenia nowej Rady Miejskiej gospodarkę miejską wraz z Zarządem Miejskim miała prowadzić powołana na posiedzeniu 21 lutego Komisja Likwidacyjna. W jej skład weszli: ks. Wacław Wodecki, Ludwik Wacholder, Sławomir Czerwiński, Ryszard Kaczyński, Władysław Ptasiński i Władysław Nowakowski. Na pierwszym posiedzeniu 23 lutego komisja dokooptowała jeszcze do swego grona: Władysława Pączka, Kazimierza Wnuka, Piotra Furtowicza, Andrzeja Leśkiewicza, Lejbusia Hejnego, Adama Mrozowskiego oraz jako doradcę prawnego Władysława Rogulskiego. Samorozwiązanie się Rady Miejskiej w Ostrowcu zbiegło się z listem Rady Związków Zawodowych, w którego pierwszym punkcie było wezwanie o podanie się rady do dymisji, ponieważ nie reprezentuje ona ogółu mieszkańców miasta.

Jednak 13 marca Rada Miejska zebrała się ponownie uznając swoją wcześniejszą decyzję za błąd. Odwołując się do uchwały delegatów zjazdu sejmików w Lublinie 25 lutego oraz korzystając z braku porozumienia w powołanej Komisji Likwidacyjnej zarząd miasta po porozumieniu się z członkami Komitetu Obywatelskiego m. Ostrowca oraz znanymi obywatelami postanowił przywrócić poprzednią radę do czasu rozpisania nowych wyborów. Jednocześnie w miejsce wolnych miejsc w radzie wprowadzono dotychczasowych zastępców radnych: Jana Buśkę, Piotra Furtowicza, Tomasza Rudzińskiego i dr Adama Malingera.

Na posiedzeniu Rady Miejskiej 27 czerwca 1918 r. powołano jednogłośnie na członków Komisji Reklamacyjnej przy wyborach do nowej rady radnych: Antoniego Zemstę, Władysława Kanownika i Szyję Milsztajna, zaś spoza rady Stanisława Bratkowskiego, Wolfa Daumana, Kazimierza Zapałowskiego, Romana Sitarskiego i Władysława Pączka.

Wybory do Rady Miejskiej w Ostrowcu na podstawie ordynacji wyborczej z 5 marca 1918 r. odbyły się 10 lipca 1918 r. Komisarzem wyborczym z ramienia C.K. Komendy Powiatowej w Opatowie był Stanisław Eckhardt, jego zastępcą Adam Mrozowski. Wybory odbyły się oddzielnie w każdej z czterech kurii zależnie od stanu posiadania: I – przemysłowców i kupców, II – właścicieli nieruchomości, III – osoby posiadające mieszkania, z których opłacali podatek lokalowy, IV – pozostałych obywateli. Ordynacja preferowała w ten sposób dobrze sytuowanych z niekorzyścią dla szerokich rzesz pracowniczych i biedoty. Z każdej kurii wybierano do rady 8 radnych. Klasy posiadające stanowiące niewielki procent ludności miasta uzyskały olbrzymią przewagę w radzie.

Z kurii I wybrano: Adama Komornickiego, Lejbusia Hejne, Tomasza Głowackiego, Adama Mrozowskiego, Ludwika Daumana, Stanisława Saskiego, Adolfa Szczawińskiego i Michała Szcześniaka, z kurii II: Franciszka Żaka, Józefa Gordona, Karola Lemana, Teofila Reszczyka, Mendela Mintzberga, Michała Witkowskiego, Nusyna Erlicha i Franciszka Wolnakiewicza, z kurii III: Stefana Bałatę, Władysława Roguskiego, ks. Wacława Wodeckiego, Ludwika Wrzosa, Ludwika Wacholdera, Szczepana Gajka, Franciszka Daszkowskiego i dr Piotra Skwarę, z kurii IV wybrano: Jana Dzienniaka, Judkę Racimorę, Władysława Winiarskiego, Kazimierza Zapałowskiego, Jana Dziarmagowskiego, Władysława Buśkę, Wincentego Chmielewskiego i Józefa Krzosa.
Wybory zburzyły dotychczasowy układ sił w Radzie Miejskiej, efektem czego były kłopoty z wyborem burmistrza. 15 lipca na posiedzeniu nowej rady na posiedzeniu nowej rady w tajnym głosowaniu na 31 obecnych radnych 17 głosów padło na radnego narodowości żydowskiej Karola Lemana, zaś 16 głosami przeciw 15 zastępcą burmistrza wybrano Kazimierza Zapałowskiego. Endecja i chrześcijańska demokracja postanowiły nie dopuścić do objęcia stanowiska przez nowego burmistrza. Jeszcze 13 sierpnia odbyło się ostatnie, likwidacyjne posiedzenie starej rady. Natomiast 9 września 1918 r. w czasie posiedzenia nowej rady dotychczasowy burmistrz Ostrowca Edward Wołowski zakomunikował zebranym, iż uchwała z 15 lipca dotycząca wyboru burmistrza i jego zastępcy oraz wyznaczenia dla nich pensji z reskryptem C.K. General Gubernatorstwa w Lublinie z dnia 20 lipca nie została zatwierdzona. Jednocześnie polecono C.K. Komendzie Powiatowej pismem z 2 września przeprowadzenie ponownych wyborów burmistrza w Ostrowcu. Następnie przystąpiono do wyborów. 17 głosami na 31 radnych powołano na stanowisko burmistrza pełniącego dotychczas te obowiązki Edwarda Wołowskiego, większością głosów (18 na 31) wybrano zastępcę burmistrza Kazimierza Zapałowskiego.

Skład Rady Miejskiej w Ostrowcu uległ zmianie po powołaniu rządu Jędrzeja Moraczewskiego (już w Niepodległej Rzeczypospolitej). 9 grudnia 1918 roku na posiedzeniu rady burmistrz odczytał depeszę ministra spraw wewnętrznych Stanisława Thugutta (z PSL „Wyzwolenie”) z poleceniem powiększenia Rady Miejskiej o 16 radnych, aby zyskać pełniejszą reprezentatywność środowisk politycznych. Ponieważ przedstawiciele różnych ugrupowań mieli własne propozycje obsady nowych miejsc Rada Miejska na wniosek burmistrza E. Wołowskiego utworzyła Komisję Porozumiewawczą w składzie: Władysław Roguski, Adam Komornicki, Adam Mrozowski, Jan Dziarmagowski i Ludwik Gauman, która miała wspólnie wyłonić kandydatów na radnych.

Wybrano: Stanisława Medyńskiego, Mieczysława Radzyńskiego, Stefana Kantka, Seweryna Gregorczyka, Teodorę Ptasińską (pierwsza kobieta w składzie Rady Miejskiej), Kazimierza Augustyniaka, Stanisława Szwagierczaka, Romana Gładysza, Władysława Pączka, Józefa Misiurę, Antoniego Żarka, Edwarda Żebrowskiego, Jana Pazderskiego, Stanisława Piotrowicza, Szmula Szera i Abrama Rybę. Rada Miejska wybór kandydatów zaakceptowała. (Protokół Rady Miejskiej w zbiorach Muzeum Historyczno-Archeologicznego w Ostrowcu).

Źródło: "Walczymy o Stal", 1987 r.

Zobacz też: "Ostrowiecka Rada Miejska w okresie okupacji austriackiej"

czwartek, 5 kwietnia 2018

Szkolne zdjęcia Małki Angienickiej (Muszkies)


Ostrowiec, 1924 r.
Dolny rząd od lewej: - Pawlak, - Cink, Władysława Dziarmagowska, Małka Angienicka.
Środkowy rząd od lewej: Fajga Blumenfeld, Guta Waksman, Estera Weiman, Dina Naparstek, Doba Milsztein, Dina Silberberg.
Górny rząd od lewej: Fajga Maliniak, - Weiner, Hanka Friedman, Sara Wajnworcel, - Minc.



Ostrowiec, 1925 r.
Dolny rząd od lewej: Małka Angienicka, Guta Waksman, - Waldman, Basia Stajnbaum, - Wajnbaum.
Górny rząd od lewej: - Zinger, Henia Honigman, Luba Perczik, - Waksman.



Ostrowiec, 1924 lub 1926 r.
Dolny rząd od lewej: Hana Naparstek, Dina Naparstek, Ryfka Mincberg, NN, Chawa Goldstein, Kaila Wajnberg, Hinda Cohn.
Górny rząd od lewej: NN, - Fuks, Guta Waksman, Małka Angienicka, Ruchla -, NN.

Źródło: zbiory rodziny Guty Waksman, identyfikacja Helen Mueller.

środa, 28 marca 2018

Zbrodnie AK na Żydach. Goździelin

„Białe Barwy w drodze na pomoc walczącej Warszawie. Zbrodnie AK na Żydach.”
Jerzy Mazurek, Alina Skibińska
[w:]
„Zagłada Żydów. Studia i materiały” nr 7
Warszawa 2011
s. 422-465

[…]
s. 423-425
Oddział „Barwy Białe” był jednym z tych oddziałów partyzanckich na Kielecczyźnie, które już w okresie swego istnienia budziły ogromne kontrowersje. […]
Odział został powołany za zgodą Komendy Głównej AK w listopadzie 1943 r. […]
17 lutego 1944 r. do oddziału „Barwy Białe”, stacjonującego w Kaliszanach (majątku należącym do Michała Leszczyńskiego „Habdanka”), dołączyli członkowie tzw. sekcji specjalnej Referatu II AK z Podobwodu „300” (Ćmielów): Władysław Kolasa „Leń”, Władysław Cybula „Grzmot”, Ryszard Nowacki „Pobożny”. Przed wstąpieniem do oddziału (w kwietniu 1943 r.) wspólnie ze Stanisławem Mroczkiem „Jastrzębiem” i Stanisławem Tworkiem „Drozdem” w Mieszkaniu Marii Czuby w Goździelinie gm. Bodzechów wymordowali 7 Żydów, w tym 2 kobiety i 2 dzieci (w wieku 6 i 12 lat). [przyp. 16 – AIPN, GK, 411/216, Protokół przesłuchania podejrzanego Władysława Kolasy z 3 VI 1949, k. 129-130. Władysław Kolasa zeznał ponadto, że latem 1943 r. popełniono morderstwo na małżeństwie Chai i Ałte Goldmanach, przy torach kolejowych pomiędzy Grójcem a Brzustową, gm. Ćmielów. Morderstwa tego mieli dokonać członkowie AK z Ostrowca: Marian Błażejewski „Maria”, Jerzy Skwarek „Luks”, Czesław Szymański „Wiara”, Jerzy Żak i Zygmunt Nowakowski „Ładny” (ibidem, k. 131).] Dom Czubiny spalono. Na procesie Stanisława Różalskiego w 1959 r. Czubina zeznała, że przyszły do niej dwie Żydówki, które mówiły, że są z Bodzechowa i nazywa się Rochamulówny, później akowcy przyprowadzili Frajdę z Goździelina [przyp. 17 – W Goździelinie mieszkała rodzina Cytrynbaumów. Ich imiona udało się ustalić na podstawie bazy ofiar Holokaustu zamieszonej na stronie Instytutu Yad Vashem. Frajda urodziła się w 1914 r., Rywka w 1884, Dovid w 1872, Mosze w 1917, a Dawid w 1882 r. W miejscowości tej mieszkała ponadto rodzina Morgenów (Bluma, Szmuel i jedna o nieznanym imieniu) oraz Weinrybów (Izaak, Aron i Chaja) oraz Hena Grosman […]]. Zeznała ponadto, że ludzie mówili, iż pomordowani byli Żydami z Goździelina, Denkówka, Bodzechowa i Zygmuntówki [przyp. 18 – Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Lublinie Delegatura w Radomiu (dalej AIPN Ra), 29/138, Zeznanie świadka Marii Czuby z 7 III 1959 r., k. 64.]. Akcją dowodził Stanisław Różalski „Grażyna”, podwładny Józefa Radomskiego „Robaka”, kierownika wywiadu AK na gminę Ćmielów.
Jeden z uczestników mordu, Stanisław Tworek „Jaszczurka”, podczas śledztwa i procesu zeznał, że rozkaz w sprawie akcji wydał kierownik Referatu II AK w Podobwodzie „300” (Ćmielów) Jan Szpinek „Motyl”. Osobą, która mogłaby potwierdzić ten fakt, był drugi uczestnik mordu – Stanisław Mroczek „Jastrząb”. Ponieważ zmarł on w 1946 r., Szpinek do przypisywanego mu rozkazu nigdy się nie przyznał. Podczas przesłuchania wielokrotnie podkreślał, że mord w Goździelnie był konsekwencją zarządzenia dowództwa obwodu opatowskiego, które miało wydać rozkaz „do wszystkich członków placówek, by patrolowali swoje tereny i likwidowali ukrywających się Żydów, którzy rzekomo mieli dokonywać kradzieży” [przyp. 19 – AIPN Ki, 9/124, t. 4, k. 51-53, 55, 94-101, 169-171.]. Po drugiej wojnie światowej wyżej wymienieni za wspomniana zbrodnię stanęli przed sądem. W uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego z 6 marca 1958 r., uchylającego wyrok sądu pierwszej instancji skazujący Jana Szpinka „Motyla” na 10 lat więzienia, czytamy, że wyrok opierał się jedynie „na wyjaśnieniach i zeznaniach świadka Stanisława Tworka”, które „nie mogły stanowić dostatecznego i przekonywającego dowodu co do winy oskarżonego” [przyp. 20 – AIPN Ki, 9/124, t. 4, k. 169-171 […]].
[…]

s. 432-441

Materiały źródłowe
I. Goździelin, marzec lub kwiecień 1943 r.

Świadkowie
1. Zeznanie świadka Marii Czuby [przyp. 57 – AIPN, GK, 411/216, Protokół przesłuchania z 9 VIII 1949 r. w WUBP w Kielcach, oficer przesłuchujący Marian Duda, k. 30-31].
W czasie okupacji mieszkałam w samotnym domu za wsią Goździelin koło tzw. dołów, których nazwa pochodzi od znajdujących się w pobliżu jarów. W jarach tych sama widziałam, jak ukrywali się po wysiedleniu Żydzi. Nazwisk tych Żydów nie znałam, wiem, że na jednego z nich mówiono „Majurek”, był gruby. W marcu czy kwietniu 1943 r. wieczorem, daty bliżej nie pamiętam, przyszło do mojego domu kilku uzbrojonych mężczyzn, ubranych po cywilnemu, którzy kazali mi się natychmiast odwrócić twarzą do ściany domu, co uczyniłam, widząc u nich broń. Jeden z osobników tych, wysoki, czarny, w kapeluszu, mówił ochrypłym głosem i stał przy mnie z bronią i zapowiedział mi, że jak się będę oglądać, to mnie zastrzeli. W tym czasie zgasili oni w domu światło. Tak stojąc pod ścianą, po kilku minutach usłyszałam, że inni osobnicy przyprowadzili do domu kilka innych osób, których ustawili pod przeciwną ścianą w domu i zaczęli wołać do nich o pieniądze. Jak zorientowałam się, przyprowadzonymi osobami byli Żydzi, którzy ukrywali się w dołach za moim domem, gdyż poznałam wtedy po głosie wspomnianego „Majurka” i jedną Żydówkę, która z nim chodziła. Ilu tych Żydów było, nie wiedziałam z powodu, że stałam pod ścianą odwrócona do nich tyłem. Zrozumiałam tylko, że Żydzi ci oddali im posiadane pieniądze, bo słyszałam, jak Żydówka, która chodziła z „Majurkiem”, mówiła, że więcej nie ma pieniędzy. Po zabraniu pieniędzy bandyci ci przyprowadzonych Żydów rozstrzelali w moim domu pod ścianą, a odchodząc, podpalili dom, który się doszczętnie spalił. Drugiego dnia po tym wypadku przyjechali do mnie Niemcy i pytali się, czy ja tych Żydów przechowywałam, oraz kto ich zabił.

2. Zeznanie Marii Czuby na rozprawie głównej [przyp. 58 – AIPN, GK, 217/45, Protokół rozprawy głównej przed Sądem Apelacyjnym w Kielcach w dniach 21-23 II 1950 r., k. 97-98.].
Podczas okupacji ukrywałam Żydów u siebie w domu. Było to w roku 1943 na wiosnę, daty dokładnie nie pamiętam, gdy do mego domu zaczął się ktoś dobijać. Otworzyłam i do mieszkania wszedł wysoki mężczyzna. Nie wiem, czy miał on karabin, kazał mi natychmiast zaświecić lampę i zasłonić okno. W drzwiach stała Żydówka, która się u mnie ukrywała, gdy ona chciała zasłonić to okno, mężczyzna odsunął ją i sam je zasłonił, rozkazując mi jednocześnie nie oglądać się i nie patrzeć w okno. Odwróciłam się do ściany i tak stałam, a za sobą w tym czasie słyszałam tylko tupot. Nie wiem, ile jeszcze ludzi weszło potem do mieszkania, bo cały czas stałam odwrócona do ściany. Słyszałam tylko jęki Żydów i głosy ich: „panie, panie, przecież my Polacy”. Przy mnie stał cały czas jakiś mężczyzna, który potem kazał mi się patrzeć za piec. Jeden z mężczyzn dwa razy krzyknął do Żydów, aby dali pieniądze, Żydzi dawali, a ten wysoki, który stał koło mnie, zapytał, ile dali, drugi odpowiedział mu na to, że za mało, na co Żydzi odpowiedzieli, że więcej już nie mają, wówczas dopiero usłyszałam strzały. Ilu było w tym czasie Żydów w mieszkaniu, nie wiem, nie oglądałam się za siebie, tak byłam zlękniona. Słyszałam jeszcze jak jeden z mężczyzn pytał drugiego, czy brać ten pakunek. O jaki to pakunek chodziło, nie wiem. Potem mężczyzna, który mnie pilnował, kazał mi się odwrócić od pieca i powiedział: „a teraz uciekaj kobieto, bo jutro przyjdą Niemcy i zabiją was”. Wyszłam zaraz z mieszkania, udałam się na groblę i tam kilkanaście minut przeleżałam na pół przytomna. Gdy się podniosłam, to już dom się palił. Ludzi ci nie kazali mi przedtem wynosić żadnych rzeczy z mieszkania. Kto podpalił dom, nie wiem. […]

3. Zeznanie Marcelego Sternika [przyp. 59 – AIPN, GK, 411/216, Protokół przesłuchania z 9 VIII 1949 r. w WUBP w Kielcach, oficer przesłuchujący Marian Duda, k. 28-29.].
W czasie okupacji niemieckiej byłem sołtysem wsi Goździelin. Wypadek pomordowania osób narodowości żydowskiej w domu Czuby Marii i spalenie jej domu miało miejsce wiosną 1943 r. w nocy, daty bliżej nie pamiętam. O wypadku spalenia domu dowiedziałem się dopiero drugiego dnia, kiedy przyszli do mnie żandarmi niemieccy, aby ich na miejsce to zaprowadzić. Udając się z żandarmerią na miejsce, zastałem dom spalony, w zgliszczach którego rozeznano siedem spalonych trupów ludzkich, z czego jeden wyglądał na trupa małego dziecka, a pozostałe na dorosłych. Niemcy pytali się Czubiny, kto zabił tych ludzi i co to byli za ludzie, na co Czubina odpowiedziała, że byli to Żydzi i zabili ich jacyś osobnicy ubrani po cywilnemu oraz spalili jej dom. Trupy te z polecenia Niemów zakopane zostały w dole od kartofli zaraz za spalonym domem, gdzie leżały do wiosny 1945 r., tj. do czasu aż z miejsca tego zabrali ich nieznani osobnicy narodowości żydowskiej z Bodzechowa i rodzina Cytrynbaumów z Goździelina [przyp. 60 – Z Goździelina pochodził i przeżył wojnę Jankiel Cytrynbaum, ur. W 1910 r. (Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego [dalej AŻIH], CKŻP, Wydział Ewidencji i Statystyki, Kartoteka Ocalałych z Zagłady). W dokumentach Komitetu Żydowskiego w Ostrowcu znajdujemy podanie Majera i Jankiela Cytrynbaumów, zam. w Ostrowcu, ul. Radomska 43 do Likwidatora Zarządu Państwowego w sprawie objęcia w posiadanie domu z ogrodem w Goździelinie, pod nr 81 na mocy wyroku Sądu Grodzkiego w Ostrowcu z 12 V 1945 r., oraz pismo z 18 IV 1945 r. do Sądu Grodzkiego w Ostrowcu od tych samych osób, wtedy zamieszkałych w Denkowie, ul. Wesoła 13, w sprawie odzyskania szafy dębowej z lustrem od małżonków Eugenii i Jana Pronobisów z Goździelina, którzy odmawiają zwrotu (AŻIH, Komitet Żydowski w Ostrowcu Świętokrzyskim, 368/6).], która prawdopodobnie obecnie mieszka w Krakowie, bliższego adresu nie znam.
[…]

Oskarżeni
[…]
11. Zeznanie Stanisława Różalskiego [przyp. 68 – AIPN Ra, 29/138, Protokół przesłuchania z 26 II 1959 r. przez prokuratora wojewódzkiego w Kielcach Leona Śliwińskiego, k. 34-36.]
Wyjaśniam, że w czasie okupacji należałem do organizacji AK na terenie Ćmielowa. Dowódcą mojego oddziału (kompanii) był Pękalski. Poza tym na terenie działania kompanii dowodzonej przez Pękalskiego działała sekcja specjalna dowodzona przez Radomskiego ps. „Robak”. […] W m-cu kwietniu 1943 r. otrzymałem od „Robaka” rozkaz zlikwidowania Żydów zamieszkałych w Goździelinie. […] Poza tym w żadnych zabójstwach dokonywanych na tle politycznym lub rasowym udziału nie brałem. Również i ten rozkaz przyjąłem z niezadowoleniem. Niezadowolenie moje objawiłem w ten sposób, że powiedziałem Radomskiemu: „jak rozkaz, to rozkaz, ale wolałbym nie jechać”. Radomski wydając mi polecenie, powiedział, żeby wszystkich od małego do dużego wystrzelać, tzn. zarówno dzieci, jak i dorosłych. Następnego dnia po wydaniu rozkazu Radomski przyszedł do mnie ponownie i wydał szczegółowe instrukcje, tj. wyznaczył miejsce zbiórki oraz jej czas, miejsce pobrania broni i czas akcji. Zbiórka miała nastąpić u mnie w Ćmielowie częściowo, a częściowo w Bodzechowie przy magazynie broni. Zgodnie z planem tego samego dnia zgłosili się u mnie Nowacki i Cybula, z którymi udałem się do Jastrzębia zamieszkałego w Bodzechowie. U Jastrzębia w mieszkaniu spotkałem się z pozostałymi uczestnikami akcji. Również od Jastrzębia została wzięta broń. Ja miałem „Visa”, nie pamiętam jednak, czy to była moja osobista broń, czy też ją wziąłem od Jastrzębia. Wszyscy pozostali również mieli broń krótką. U jastrzębia pozostawiliśmy rowery i pieszo udaliśmy się do Goździelina. Szliśmy wszyscy razem. Na tym terenie, a między innymi na stacji w Bodzechowie stacjonowały wojska niemieckie, szliśmy jednak razem. Dodaję, że szliśmy polami. Z Bodzechowa wyszliśmy o szarówce, wkrótce byliśmy w Goździelinie, gdyż odległość Goździelina od Bodzechowa jest niewielka – wynosi około 2 km. […] Radomski wskazał nam w Goździelinie 3 domy, w których mogli być Żydzi, od Jastrzębia wiedziałem dokładnie, w którym domu są Żydzi, toteż do 2 domów wszedłem sprawdzić tylko dla formalności. Wchodząc do tych domów, nic nie mówiłem, tylko patrzyłem po twarzach znajdujących się tam ludzi, czy nie są podobni do Żydów. Do trzeciego domu, w którym byli Żydzi, weszło dwóch ludzi, którzy szli pierwsi. Po wyjściu z domu powiedzieli, że w mieszkaniu jest Żyd czy Żydówka. Poleciłem wówczas części ludziom pozostać w ukryciu koło domu, a sam z Nowackim i Cybulą wszedłem do mieszkania. W mieszkaniu zastałem istotnie jedną osobę narodowości żydowskiej. Nie pamiętam obecnie, czy był to mężczyzna, czy kobieta. Później do mieszkania tego przyszli następni Żydzi. Razem w mieszkaniu tym zeszło się 7 Żydów, w tym dwoje dzieci. Jedno dziecko w wieku około 6 lat, a drugie około 12. Wśród dorosłych byli zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Dorosłych było 5, ile w tym mężczyzn, a ile kobiet, nie pamiętam. Zarówno osobę, która zastaliśmy w mieszkaniu, jak i następne, które wchodziły do mieszkania, ustawiliśmy pod ścianą, twarzą do ściany. Prostuję, że nie ustawiliśmy ich w ten sposób, lecz poleciliśmy im się tak ustawić. W czasie gdy byli tak ustawieni, Nowacki zaczął szukać po ich rzeczach za pieniędzmi. Ile wziął pieniędzy, nie wiem. Pieniądze brał bez mojego polecenia. W tym czasie jak Nowacki zaczął szukać pieniędzy, jedna Żydówka posądziła nas, że jesteśmy bandytami, później powiedziała, że to jednak Polacy i nic złego nam nie zrobią. Na jej słowa nic nie zareagowaliśmy. Wkrótce potem zaczęliśmy strzelać. Pierwszy strzelił Cybula, następnie ja, Nowacki początkowo nie chciał strzelać, ale później powiedział, że wypróbuje sobie parabelkę i też strzelał. Ja osobiście zastrzeliłem 2 Żydów i jedną Żydówkę, ale nie pamiętam jednak dokładnie, czy tak było. Do dzieci strzelał Cybula i Nowacki. W czasie strzelania Żydzi na ogół zachowywali się spokojnie, krzyczała tylko jedna Żydówka i płakały dzieci. Gdzie strzelałem, nie pamiętam, zdaje się, że w plecy. Powalonych nie dobijaliśmy. Zaraz po strzałach wybiegliśmy stamtąd. Nowacki z Cybulą zabrali jeszcze przed wyjściem węzełki z odzieżą. Domu nie paliliśmy. Gdy byliśmy już w odległości koło 1 km, zobaczyliśmy, że dom się pali. Przypuszczam, że podpaliła go właścicielka domu, w obawie by Niemcy nie znaleźli u niej zabitych Żydów. […] Z Goździelina wróciliśmy do Jastrzębia w Bodzechowie. Nowacki wyjął po powrocie do Jastrzębia zabrane pieniądze i powiedział, że zjemy za nie kolację. Pieniądze wziął Jastrząb lub jego brat i przyniósł za nie ½ l wódki oraz kiełbasy i chleba. Po zjedzeniu kolacji miejscowi uczestnicy udali się do swoich domów, a ja z Nowackim i Cybulą przenocowaliśmy u Jastrzębia, a rano na rowerach wróciliśmy do Ćmielowa. Dodaję, że wydając mi polecenie zastrzelenia Żydów, Radomski mówił, że trzeba ich zastrzelić, gdyż są szkodliwi dla naszej organizacji. Nie orientuję się, w jaki sposób ci Żydzi, a zwłaszcza małe dzieci mogły szkodzić naszej organizacji.
[...]

Wyrok
13. Sentencja wyroku Sądu Wojewódzkiego w Kielcach [przyp. 70 – AIPN Ra, 29/138, Sentencja wyroku Sądu Wojewódzkiego w Kielcach z 25 III 1960 r., sędzia orzekający T. Bielski, k. 152.]
Stanisława Różalskiego uznaje za winnego dokonania zarzucanego mu aktem oskarżenia przestępstwa i […] skazuje go na 7 (siedem) lat więzienia […] oraz pozbawienia go praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na okres trzech lat. Zasądza od niego 800 zł opłaty sądowej oraz obciąża kosztami postępowania.
[…]