czwartek, 29 stycznia 2015

wtorek, 27 stycznia 2015

Ostrowczanie w KL Auschwitz

Josek Frajberg, ur. 1917, Ostrowiec, zawód ślusarz, zm. 26.03.1942

Josek Frajberg, ur. 10.02.1919, Ostrowiec, zawód ślusarz, zm. 27.03.1942

Herszel Herc, ur. 13.05.1910, Ostrowiec, zawód krawiec, zm. 03.11.1941

Chaskiel Nadanowski, ur. 07.04.1892, Ostrowiec, zawód kupiec, zm. 02.11.1941

Nusym Ofenheim, ur. 08.11.1918, Ostrowiec, zm. 26.03.1942

Pejsach Silbersztajn, ur. 02.05.1917, Ostrowiec, zawód robotnik, zm. 15.12.1941

Jojne Wajsberg, ur. 01.07.1917, Ostrowiec, zawód robotnik, zm. 01.11.1941

źródło: Yad Vashem Photo Archive

niedziela, 25 stycznia 2015

Żydzi polscy w KL Auschwitz


„Żydzi polscy w KL Auschwitz. Wykazy imienne”
opracował Stanisław Mączka
ŻIH
Warszawa 2004

           15.09.1941 z więzienia w Radomiu przybył do KL Auschwitz transport 190 więźniów.
Był wśród nich:
20931 Herc Moszek ur. 06.08.1906, Ostrowiec, zg. 23.10.1941

           01.10.1941 z więzienia w Radomiu przetransportowano do KL Auschwitz 140 więźniów.
Był wśród nich:
21207 Wiślicki Jakob ur. 23.01.1923, Ostrowiec, zg. 24.10.1941

           24.10.1941 przewieziono do KL Auschwitz 132 więźniów skierowanych przez Sipo dystryktu w Radomiu. 
Byli wśród nich:
22245 Birenbaum Chaskiel ur. 16.07.1911, Ostrowiec, zg. 03.11.1941
22250 Herc Herszel ur. 13.05.1910, Ostrowiec, zg. 03.11.1941
22251 Kleinmann Wolf ur. 1914, Ostrowiec, zg. 03.11.1941
22254 Nadanowski Chaskiel ur. 07.04.1892, Ostrowiec, zg. 02.11.1941
22261 Wajsberg Jojne ur. 01.07.1912, Ostrowiec, zg. 01.11.1941
22263 Silberstein Pejsach ur. 02.05.1917, Ostrowiec, zg. 15.12.1941

           30.01.1942 przywieziono z Radomia 141 więźniów. 
Był wśród nich:
26220 Ledermann Pinkus ur. 18.04.1914, Ostrowiec, zg. 22.03.1942

           21.02.1942 przywieziono z Radomia 113 więźniów. 
Byli wśród nich:
23871 Ofenheim Nusym ur. 08.11.1918, Ostrowiec, zg. 26.03.1942
23872 Frajberg Josek ur. 1917, Ostrowiec, zg. 26.03.1942
23873 Frajberg Josek ur. 10.02.1919, Ostrowiec, zg. 27.03.1942
23876 Reichzejg Majer ur. 14.02.1906, Ostrowiec, zg. 08.03.1942

           30.04.1942 numerami 33996-34601 oznaczono 606 więźniów przywiezionych z Radomia.
Na liście byli m.in.:
34229 Altermann Szmul ur. 15.03.1889, Ostrowiec, zg. 29.05.1942
34233 Fiszmann Chaskiel ur. 01.04.1899, Ostrowiec, zg. 10.06.1942
34234 Kacenendenbogen [?] Jakob ur. 02.11.1918, Ostrowiec, zg. 24.05.1942
34236 Kacenendenbogen [?] Szmul ur. 09.06.1920, Ostrowiec, zg. 01.06.1942
34238 Mandel Samson ur. 14.03.1911, Ostrowiec, zg. 18.08.1942
34240 Pancer Abus ur. 21.11.1922, Ostrowiec, zg. 24.06.1942
34241 Pancer Szlama ur. 11.02.1919, Ostrowiec, zg. 03.07.1942
34242 Pancer Chill ur. 06.09.1897, Ostrowiec, zg. 22.07.1942
34245 Perel Hersz ur. 15.03.1920, Ostrowiec, zg. 03.07.1942
34248 Wajsdorf Jonas ur. 20.07.1920, Ostrowiec, zg. 26.06.1942
34250 Valdman Abraham ur. 01.02.1907, Ostrowiec, zg. 23.05.1942
34361 Wajsblum Wolf ur. 1895, Ostrowiec, zg. 13.08.1942

           13.05.1942 przywieziono z Lublina 286 więźniów. 
Był wśród nich:
35107 Micmacher Moszek ur. 15.08.1906, Ostrowiec, 26.01.1944 przeniesiony do Buchenwaldu

           01.09.1942 514 więźniów przywieziono z Radomia. 
Był wśród nich:
62444 Mentlik Dawid ur. 12.07.1904, Ostrowiec Świętokrzyski, ost. inf. 13.02.1944

            13.05.1943 z więzienia na Pawiaku w Warszawie przywieziono do obozu 337 więźniów oraz więźniarek. 
Był wśród nich:
121537 Frydman Motek ur. 14.12.1925, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald

           12.01.1944 z obozu koncentracyjnego Stutthof przywieziono do Auschwitz 120 Żydów. 
Była wśród nich:
171796 Blustein Judka ur. 28.04.1925, Ostrowiec, ewakuowana 26.01.1945, Buchenwald

           30.07.1944 przetransportowano polskich Żydów z obozów pracy przymusowej dla Żydów z dystryktu radomskiego. 
Byli wśród nich:
A-18937 Feldman Elek ur. 03.05.1916, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
A-19176 Jakubowicz Mendel ur. 10.04.1928, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
A-19231 Kopf Jankiel ur. 21.10.1890, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
A-19357 Lipa Froim ur. 15.02.1909, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
A-19403 Majzels Josef ur. 22.10.1922, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
A-19151 Sztrajtmann Majlech ur. 04.05.1904, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
A-19861 Szerman Szlama ur. 22.11.1922, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
A-19902 Wajnudel Judka ur. 1901, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald

            31.07.1944 transportem RSHA przywieziono Żydów do KL Auschwitz z podobozu KL Lublin w Bliżynie. 
Byli wśród nich:
B-1201 Arbeitsmann Gedalie ur. 11.07.1917, Ostrowiec Świętokrzyski, przeżył
B-1339 Frenkel Lejb ur. 01.01.1928, Ostrowiec, ewakuowany 23.01.1945, Buchenwald
B-1732 Rozenberg Lejbus ur. 22.04.1927, Ostrowiec, ewakuowany 23.01.1945, Buchenwald

           03.08.1944 transportem RSHA [Reichssicherheitshauptamt  – Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy] przywieziono do KL Auschwitz-Birkenau z obozu pracy w Ostrowcu Świętokrzyskim 306 Żydówek. 
Były wśród nich: 
A-16861 Balter Perla lat 41, przeżyła, informacja 09.02.1945
A-16862 Balter Pesa lat 12, Ostrowiec, wyzwolona w Auschwitz
A-16880 Fund Schendla [Szajndla?], ost. inf. 09.03.1945
A-16910 Gartner Bella lat 16, wyzwolona w Auschwitz
A-16913 Grünberg Estera lat 50, wyzwolona w Auschwitz
A-16950 Kierbel Majta ur. Ostrowiec, ost. inf. 09.02.1945
A-16955 Kleinberger Maria
A-16956 Kleinberger Julia
A-16963 Richter Witka ur. 1922, wyzwolona 14.04.1945 w Lippstadt
A-16977 Munzberg Mathilde ur. 30.11.1925, wyzwolona w Auschwitz, zmarła 22.03.1945
A-16982 Munzberg Rosa lat 53, wyzwolona w Auschwitz
A-16988 Muszkies Ruth ur. 28.06.1935, Ostrowiec, wyzwolona w Auschwitz
A-16995 Nüssenbaum [Nissenbaum] Sprinza lat 45, wyzwolona w Auschwitz
A-17010 Penczak Lea lat 49, wyzwolona z Auschwitz
A-17013 Pietruszka Franciszka ur. 15.07.1907, ost. inf. 07.03.1945
A-17020 Pancer Estera ur. 0507.1907
A-17027 Rosenblatt Therese, ost. inf. 25.04.1945
A-17049 Scholsohn Belle ur. 10.10.1912, wyzwolona w Auschwitz
A-17055 Schuhandler Gołda, ost. inf. 11.1944
A-17066 Tenenbaum Estera lat 58, wyzwolona w Auschwitz
A-17068 Weinberg Rachel lat 56, wyzwolona w Auschwitz
A-17069 Weinberg Rachel lat 56, zmarła 25.02.1945
A-17098 Wuhrmann Ruchla lat 56, wyzwolona w Auschwitz
A-17112 Zakrojczyk Pola ur. 23.08.1899, wyzwolona w Auschwitz
A-17119 Silberstein Helena, ost. inf. b. dn. 11.1944
A-17126 Schwer Thelma lat 50, wyzwolona w Auschwitz
A-17139 Steiner Ewa, ost. inf. 19.08.1944

            04.08.1944 z obozu pracy przymusowej dla Żydów w Ostrowcu Świętokrzyskim przywieziono do Auschwitz 1443 Żydów. 
Byli wśród nich:
B-4024 Bojm Szyja ur. 31.03.1926, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4035 Brakarz Symcha ur. 01.07.1911, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4096 Erich Josek ur. 13.05.1911, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4326 Kleiman Majer ur. 12.05.1917, Ostrowiec, zg. 10.11.1944
B-4438 Puterman Chil ur. 14.05.1911, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4531 Szerman Szaja ur. 16.01.1914, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4571 Szwarcberg Motek ur. 15.01.1920, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4682 Zylberman Henryk ur. 28.10.1917, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4688 Awenus Berek ur. 01.07.1925, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4689 Awenus Szmul ur. 01.10.1920, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4707 Asatanowicz[?] Dawid ur. 06.01.1915, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4737 Bromberg Josek ur. 28.03.1913, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4754 Brandszpigel Lejbusz ur. b. dn. 03.1912, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4795 Cymrot Jankiel ur. 16.10.1917, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4796 Cymrot Lejbus ur. 15.05.1909, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4797 Cukierman Izrael ur. 14.11.1901, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B- 4855 Frydrych Szmul ur. 01.01.1929, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4858 Frydrych Henja ur. 23.12.1918, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4860 Frydrych Benjamin ur. 10.08.1925, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4862 Flajszer Majer ur. 02.04.1926, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4873 Flikier Moses ur. 01.05.1922, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4924 Goldwasser Israel ur. 10.11.1912,Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4932 Gelbart Josek ur. 20.06.1920, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4962 Gotlib Chaskiel ur.10.11.1917, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4989 Jakobowicz Samuel ur. 22.02.1911, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-4995 Koments Israel ur. 05.07.1912, Ostrowiec, zg. 28.01.1945, Buchenwald
B-5001 Korenwaser Moszek ur. 15.04.1925, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5004 Korenwaser Chaskiel ur. 25.03.1925, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5009 Kleiner Moszek ur. 16.07.1927, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5010 Klajman Abram ur. 20.10.1920, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5115 Micmacher Pinkas ur. 06.08.1898, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5117 Micmacher Chaim ur. 20.02.1918, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5174 Racimora [?] Chil ur. 10.07.1908, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5175 Rubinstajn Judka ur. 05.07.1911, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5191 Ryba Chaim ur. 18.02.1925, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5193 Rajchman Simon ur. 15.10.1920, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5245 Sosinowicz Samuel ur. 04.11.1921, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5246 Sosinowicz Israel ur. 04.02.1924, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5247 Sosinowicz Majer ur. 16.06.1908, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5256 Szajnfeld Lejbus ur. 28.01.1908, Ostrowiec, zg. 16.01.1945
B-5283 Schwarcman Motel ur. 27.08.1924, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5291 Schuchendler Wolf ur. 27.12.1923, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5297 Szwarcman Israel ur. 22.02.1922, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5299 Schuchendler ur. 25.09.1922, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5310 Welman Mendel ur. 15.05.1925, Ostrowiec, ewakuowany 18.01.1945, Gross-Rosen
B-5333 Wajnberg Leizer ur. 15.06.1923, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5337 Wajnberg Israel ur. 13.04.1921, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5351 Wajnberg Lajbusz ur. 01.03.1922, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5352 Wajnberg Wolf ur. 22.01.1924, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5395 Zynger [Zyngier?] Berek ur. 10.03.1922, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald
B-5396 Zynger [Zyngier?] Szyja ur. 10.01.1924, Ostrowiec, ewakuowany 26.01.1945, Buchenwald

           24.08.1944 w następnym transporcie RSHA Żydów przywiezionych z getta w Łodzi, 222 mężczyzn po selekcji skierowano do obozu. 
Był wśród nich:
B-8116 Muncmacher Abram ur. 01.07.1920, Ostrowiec, ewakuowany, Buchenwald

wtorek, 20 stycznia 2015

Kirkut (III)

Kirkut od strony ul Sienkiewicza,
lata 50. XX w.
Kirkut, jesień 1959, fot. L. Łępicz


"Na wzgórzu cmentarnym (dawny kirkut) przekształconym w park XV-lecia [PRL], zaplanowano jedyne w skali województwa obserwatorium astronomiczne. 
Przekształcenie wzgórza przy ul. Mickiewicza (dawniej Browarna) na park rozpoczęto wiosną 1959 r. po zadecydowaniu o zgromadzeniu pozostałych po wojnie nagrobków dawnego kirkutu w jedno miejsce urządzone w formie lapidarium. 
Wśród mieszkańców Ostrowca Św. nie przyjął się zwyczaj spędzania wolnego czasu na tym terenie."

Marian Banaszek
"Rocznik Muzealny" tom II, Ostrowiec Św. 2000, str. 274

poniedziałek, 19 stycznia 2015

środa, 14 stycznia 2015

Przy Księżej Drodze

Nazywam się Lucyna Rudzka. Jestem z urodzenia ostrowianką od przed wojny. Moi rodzice również wywodzą się z Ostrowca. Zwłaszcza mama, no bo ojciec pochodził z Chmielowa pod Ostrowcem. Chmielów to taka wieś, do której mam nadal wielki sentyment. Parafia św. Mikołaja w Szewnie. Chociaż moja parafia, to jest parafia św. Michała Archanioła, gdzie odbywały się wszystkie uroczystości kościelne dziadków od strony mamy, moich rodziców i moje bierzmowanie, komunia święta itd.

Nie mieszaliśmy w centrum miasta. Mieszkaliśmy przy ulicy Rzeczki. Tam maleńka posiadłość była, domek, trochę ogrodu, ot tak jak każdy. Bo dlaczego? Bo dlatego, że miasto i centrum, i rynek, różne te uliczki to były w zasadzie zamieszkane przez ludność żydowską. A Polacy mieszkali w okolicach, zwłaszcza tacy posiadacze jakiegoś kawałka gruntu. To oni byli rozrzuceni naokoło miasta. Tak jak mówię, rodzina od strony mamy jest osiadła od dawien dawna w Ostrowcu. Muszę się pochwalić, że mój dziadek Antoni Marynowski, mamy ojciec, był przed wojną w dwóch kadencjach radnym miejskim. Chyba za czasów, może się mylę, gdy prezydentem był pan Mrozowski. [...]

Mieszkaliśmy, jak mówiłam, na Rzeczkach, przy tak zwanej Księżej Drodze. Wiem pan, która to jest Księża Droga? To jest taka droga, która biegła od Polnej - tam była piekarnia, teraz są sklepy z butami [obecnie Hala Targowa]. Księża Droga biegła od tej piekarni aż do lasu, do gościńca, tam jak leśniczówka/gajówka na Gutwinie. Do tej pory zachowały się szczątki tej Księżej Drogi. Do tzw. rowów, jak Pułanki się kończą, rejon kościoła św. Kazimierza, czy po płocie MPK - szła ta Księża Droga. Pamiętam jak jeszcze była ta droga. Nawet furmanki mogły przejeżdżać tamtędy. Samochodów wtedy jeszcze nie było. I dalej, jak kończą się Pułanki, jest taki rów i mostek zrobiony na świeżo i dalej droga. Czasem moknie, jak są roztopy, najpierw jest lekki dół a potem górka. To właśnie jest ta Księża Droga. I ona aż do lasu biegnie. Przecina ulicę Rzeczki, potem jeszcze kawałeczek tej Księżej Drogi. Dziś jest kręcona, ale dawniej było prosto. Prosto pod gajówkę. Mówiło się gajówka, leśniczówka, bo był gajowy i leśniczy, nomenklatury leśne były różne. Nie wiem dlaczego Księża Droga. Czy od księdza czy jakiegoś książęca? Trudno mi powiedzieć. Pytałam się wielokroć mamy, babci, ale nie umiały... a może mi powiedziały, a ja zapomniałam, nie wiem. W każdym razie Księża Droga. Starzy ostrowiacy jeszcze wiedzą, co to jest Księża Droga. Tą Księżą Drogą od Polnej - był taki okres [w czasie istnienia getta - kwiecień 1941 – kwiecień 1943] - że Żydów z getta, ustawionych czwórkami czy jakoś, pędzono pod las do stawów. Tam gdzie teraz jest piękny ośrodek w Gutwinie. To miejsce nazywało się „stawy Jaegera” . Od czego ta nazwa, nie wiem [cegielnia Jaegera, dawniej Jadwigów]. Były tam mokradła, stawiki, groble. Ale  kształt i użyteczność tych stawów nadano właśnie dzięki pracy Żydów z getta. Ci Żydzi z getta byli tam prowadzeni, prawie codziennie, tą Księżą Drogą na piechotę gnani i tam pracowali przy porządkowaniu tych stawów. Oczywiście byli też ludzie, Polacy, którzy ich nahajkami gonili, ale to byli już wyklęci. Ludzie, patrioci nie chcieli się do nich odzywać i mieli nieprzyjemności. Znałam taką panią, nie chcę jej nazwiska wymieniać, która musiała uciec z Ostrowca, bo tak się zasłużyła źle. Ale nie będę o tym mówić, bo nie chcę. Więc ci Żydzi byli z getta pod ten las prowadzani i oni kopali te „stawy Jaegera”. Tak to miejsce się nazywało, gdzie teraz mamy Gutwin.


Mapa z 1915 r. / Geoportal

Mama miała koleżanki Żydówki, z którymi się lubiła, bo nie miała uprzedzeń żadnych, była osobą otwartą, nie dzieliliśmy że ten Żyd, ten taki, ten śmaki. Tylko człowiek, to człowiek. To trzeba go szanować takim, jakim jest. Oczywiście moja babcia litościwa, jak ta kolumna Żydów szła, wynosiła kosze z owocami, bo był ogród, to było pełno owoców. Wynosiła naczynia z wodą, żeby po drodze się napili, bo nikt o nich nie dbał. U nas był zawsze przystanek. Komu było potrzeba w miarę możliwości. Przecież nie wszystkich, bo przecież wiadomo. Ale w każdym razie takie akcje babcia moja robiła, że tych owoców, tyle ile tam w ogrodzie było i jakie, to ciągle tam w koszach nosiła i im dawała. Chleba nie było tak za dużo i innych produktów, ale to co się urodziło, proszę bardzo. No więc to tak pamiętam. I jak przywołam z pamięci, to widzę, jak ci Żydzi szli. Widzę to, te kolumny. Byli i zawszawieni. I wiadomo jak to było. Ale potem wszyscy niestety zostali zgładzeni. Chyba, że ktoś uciekł.

I moja mama też pomogła, właśnie takiej pani, swojej koleżance, wydostać się z tego getta i uciec. Mama ją wysłała do Warszawy, do naszych kuzynów. Była bardzo ładna, była blondynką, w ogóle nie była podobna do Żydówki. Ta pani nazywała się Chaja Zylberdrut. Później wzięła sobie  pseudonim, nie wiem skąd - to też przy pomocy mojej mamy i innych koleżanek – Wanda Grochulska. I z taką kenkartą wyjechała do Warszawy. Pracowała w zakładzie fryzjerskim „Nur für Deutsche”. Ironia. Ale potem udało się jej w ogóle zbiec z Polski i nie mieliśmy już o niej żadnej wiadomości. Ona w pewnym okresie związała się z tym Marianem Kargulem. Icek Kerbel [powinno być Kierbel]. Ich dom to była kamienica, która obecnie nie istnieje, gdzie teraz jest McDonald's, to znaczy róg Alei i Kilińskiego. Była tam piętrowa kamienica, tam był sklep spożywczy. Na górze były mieszkania, tam mieszkali państwo Żebrowscy. Wiem, że ten pan Żebrowski jakoś też z tym żydkiem Kerbelem... w czymś mu pomógł. Nie będę robić plotek, czy dostał jakieś gratyfikacje za to czy nie ale raczej nie. Ta właśnie Wanda Grochulska, która się naprawdę nazywała Chaja Zylberdrut związała się w jakimś tam okresie z tym właśnie Marianem Kargulem. Już był Marian Kargul. Byli parą i nawet mieli córkę. Mieszkali w Czechosłowacji. No i któregoś dnia, jakoś tak przed Bożym Narodzeniem, no ja już chodziłam do szkoły podstawowej, ale który był to rok, to nie wiem. W każdym razie - sensacja. My mieszkaliśmy wtedy na Stodolnej, róg Szerokiej, w domu, który już nie istnieje. Sensacja, podjeżdża samochód. Ifa, w kolorze chyba ciemno-zielonym. I to do nas przyjeżdża. Wysiada oficer w mundurze czechosłowackim. Pyta się o nas. No i oczywiście piękna dama z nim, to znaczy ta właśnie Chaja Zylberdrut, mamy przyjaciółka. Przyjechali nas odwiedzić, byli u nas w gościach. Oczywiście krótko, bo gdzieś tam dalej jechali, ale w każdym razie widziałam pana, tego Icka Kerbela w mundurze tego czeskiego oficera, no i jego żona, partnerka, ta mamy przyjaciółka. Była wspólna kolacja. My byliśmy dziećmi – przywieźli nam torbę śliwek w czekoladzie w prezencie. Wtedy śliwki w czekoladzie to była sensacja. Pierwszy raz w życiu chyba jadłam takie śliwki w czekoladzie, bo nie było żadnych słodyczy, kto to widział. To było jeszcze przed Unrrą.

No poza tym jeszcze takiego starego Żydka pamiętam, który przychodził do nas, tam na Stodolną. Koniecznie mamie chciał podarować perłę. Mówił: „Perle, perle”. No coś tam szwargotał, żeby mu kaszy ugotować. Na maśle, żeby było koszerne to jedzenie. Bo on nie może jeść tego, co tam. Nie miał środków do życia. No oczywiście mama żadnej perły nie chciała, bo jej nie była potrzebna, no ale temu Żydowi gotowała tę kaszę. I co było w domu, zupa czy coś, to poczęstowała. Ten Żyd się wyratował. I też za jakiś czas przyjechał, to już chyba w latach sześćdziesiątych. Przyjechał elegancki pan, nie wiem skąd, z tamtej półkuli, bo nie z Izraela, tylko raczej gdzieś z Ameryki. Przyjechał, odszukał mamę i złożył podziękowanie. Ojciec wspomniał jego słowa: „Pamiętaj, jak będziesz miał okazję, to idź tam do pani Stefuni [moja mama Stefania miała] na Stodolną 1 i podziękuj, że mi gotowała kaszę, że mnie częstowała zupą, bo ja może przeżyłem dzięki temu.” On  właśnie przyjechał. Oczywiście podziękowanie bez żadnych materialnych gratyfikacji. Ale to bardzo piękne było, że takie zdarzenie miało miejsce w naszym życiu. Moja rodzina nigdy nie była karierowiczowska.

W 43 roku jak miasto opustoszało, bo Żydzi poszli do obozu [w kwietniu 1943 r, zlikwidowano tzw. małe getto, tworząc jednocześnie żydowski obóz pracy przy Z.O.], zaczęło się tak robić, że można było dostać mieszkanie kwaterunkowe. No my byliśmy wtedy mali, mieszkaliśmy w tym domku z dziadkami, zrobiło się ciasno, a zresztą każde młode małżeństwo chciało być oddzielnie. Dostaliśmy dwa wielkie pokoje i kuchnię na Stodolnej. Tam mieszkałam długie lata. Ten dom był pożydowski. […]
Poza tym jeszcze taka anegdotka śmieszno-tragiczna. Były żniwa, ale który to był rok, to nie wiem. W każdym razie ci Żydzi, no chcieli uciekać z tego getta. I różnymi sposobami uciekali. I właśnie uciekali, jak szli tą Księżą Drogą do stawów Jaegara. To uciekali. To było latem, były żniwa. Wtedy pola to były pola uprawne. Nie było pszenicy, bo tam piaski, gleba raczej marna. Żyta było pełno. I wtedy były snopki i takie mendle poustawiane, takie stogi tego zboża, żyta. A ci Żydzi co uciekli z tego transportu, chowali się w ten snopek, w ten stóg siana. I tam kilku Żydów w tym stogu siana siedziało i ludzie z Rzeczek, między innymi babcia, przynosili im jedzenie i picie, przede wszystkim wodę. To nie trwało długo, bo potem trzeba było te snopki sprzątnąć. Chociaż długo stały te snopki, bo wszyscy wiedzieli, że ci Żydzi w niektórych tych snopkach siedzą. No ale zdarzyło się tak, że ci rusbandit [?] - Niemcy tak mówili – zestrzelili samolot jednoosobowy. Nie  zestrzelił, ale uszkodził i ten samolot ostatnim lotem na tych polach wylądował i przy okazji niektóre te snopki porozwalał skrzydłami i kilku tych Żydów odsłonił. Ci Żydzi w popłochu uciekali. No oczywiście sensacja, samolot, niemiecki żołnierz nagle na polach. Ale nie zginął ten pilot. Potem przyjechali Niemcy, ten samolot sprzątnęli.

No ale wielu Żydów się uratowało w różny sposób. Żeby ktoś przechował, uratował, wiem że były takie historie, ale nie interesowałam się tym za bardzo. Tylko pamiętam historię, którą przeżyli wszyscy, że jacyś ludzie uratowali, przechowali Żydów. Ci Żydzi nazywali się Stein. Nie tam Cukierstein czy jakiś. Po prostu Stein.To byli zamożni Żydzi. Przechowywali ich w piwnicy w okolicach ulicy Słowackiego czy Furmańskiej, gdzieś w tej części miasta. I potem obiegła miasto wieść, że ci ludzie, którzy przechowywali tych Żydów, zamordowali ich, tych Steinów. Dla zysku, żeby im zabrać, co ci Żydzi mieli, kosztowności czy dolary. Po wojnie to było i był nawet proces. Nie wiem, kim byli ci Steinowie, bo nie pamiętam, wiem, że to byli i bardzo zamożni i dobrzy Żydzi, tacy lubiani. I wszyscy bardzo żałowali, że tak się stało. No i nawet był proces. Wtedy sąd był na Alei w tym domu, w którym teraz jest policja. Całe miasto szło zobaczyć, jak ich prowadzili w  kajdankach do więzienia. Skazali, nie wiem czy na dożywocie, czy śmierć (wtedy były jeszcze kary śmierci). Nie wiem, ale wiem, że taki incydent miał miejsce. No przechowywali ludzie Żydów, ale tak dokładnie, personalnie to naprawdę nie wiem.

Wiem, że w gajówce pod lasem byli przechowywani Żydzi. Nie wiadomo, w jaki sposób się Niemcy dowiedzieli, że tam jest rodzina żydowska. Przyjechali i dokonali egzekucji. Na miejscu. Nawet w ten sposób, że chłopczyka takiego czteroletniego hitlerowiec wziął za nóżki i o drzewo w lesie roztrzaskał dziecku główkę. A resztę rodziny zabił. No takie opowieści... Oni się ukrywali w krzakach, gdzieś w szałasie, gdzieś w jakimś bunkrze w lesie. Tylko mogli iść głębiej w las, ale jak to Żydzi, bali się. Jakby poszli głębiej, to by się może uchowali. Niemcy się bali w lasy zagłębiać, bo partyzantka była. A oni byli tak płytko w tym lesie, na skraju lasu, tuż za tą gajówką. Wtedy gajowym był taki pan, który się nazywał Działowski.
Poza tym nie wiem, bo się człowiek nie interesował. Nawet jak coś słyszałam, to nie pamiętam.
[…]
Kirkut pamiętam jak po wojnie wyglądał. Dlatego, że mieszkaliśmy na Stodolnej. Chodziłam do szkoły nr 2, to jest róg Iłżeckiej i Polnej. Ten budynek istnieje do dziś. Po drugiej stronie ulicy Iłżeckiej jest teraz szkoła muzyczna i ten budynek piękny, co była szkoła zawodowa dawniej [Dom Heinego, wyburzony we wrześniu 2014 r.]. To zaraz za płotami był kirkut. I pamiętam, kiedyś uciekliśmy z lekcji, z drugiej klasy uciekliśmy na kirkut, cała klasa uciekła i myśmy między tymi kamieniami gubili się. Nauczyciel latał i nas szukał, żeby nam się coś nie stało. Poza tym na ulicy co się wtedy nazywała Browarna, mieszkała moja przyjaciółka Elwira i jak do niej szłam, to przez ten kirkut między kamieniami smyk smyk i byłam na dole. Browarna to teraz nazywa się Mickiewicza. Na górze były te kamienie, te macewy. […]

Kirkut, 1959 r., fot. J. Dunin Borkowski

Pamiętam, jak orali ten kirkut. Jak likwidowali te kamienie, gdzieś tam wywozili. Ale potem ustawili to lapidarium, ale to już chyba w latach 60. Ale część kamieni to poginęło, tych macew, może porozbijali, nie wiem. W każdym razie to lapidarium to są późniejsze lata. Był niejaki Wawrzyniec Weroński. Werońskich to dużo. Był furmanem i jak to furman lubił sobie wypić. Miał też narzędzia rolnicze, bo miał jakieś grunty. Miał konia i miał pług. I wynajęli go – to już po okupacji – do zaorywania tego kirkutu, jak likwidowali. No i w pewnym momencie ten Wawrzek wyorał całą butelkę na tym kirkucie. No i mówi: „O chłopy, jakaś butelka, może będzie co popić.” I o ten lemiesz pługa pach rozbił tę butelkę. A tam wyleciały złote dolary. Ale ktoś doniósł i zabrali wszystkim te pieniądze. No bo wiadomo, co ze znaleziskami, trzeba oddać. No i taka była historia ostrowiecka. Zaorali. Nikt nie dbał o zabezpieczenie tych szczątków.

Kirkut, 1959 r. fot. J. Dunin Borkowski
[...]

Denkówek, 28.07.2014
źródło: zbiory własne

piątek, 9 stycznia 2015

Ulica Zatylna

ul. Zatylna, lato 1940, 1941 lub 1942 r.

Miejsce, z którego zostało zrobione zdjęcie i przybliżony kąt widzenia aparatu [zaznaczone na czerowono]:
Plan miasta z początku lat 40. XX w. i współczesne zdjęcie satelitarne

Źródła zdjęć:
     Żydowski Instytut Historyczny,
     Ostrowiec Świętokrzyski. Wczoraj, dziś i jutro, red. A. Ginsbert-Gebert, Warszawa 1979,
     Google Maps.

wtorek, 6 stycznia 2015

Akwarele 1941-1942

Aleja 3 Maja, widok od strony sądu grodzkiego [tzw. Dom Pfeffera]
Jan Fazanowicz, pocz. lat 40. XX w.

Widok z ul. Głogowskiego w kierunku południowym
Jan Fazanowicz, 1942 r.

Zabudowa przy ul. Górzystej i Młyńskiej w Ostrowcu Św.
Jan Stempniak, 1941 r.

źródło: Muzeum Historyczno-Archeologiczne w Ostrowcu Św.

piątek, 2 stycznia 2015

niedziela, 28 grudnia 2014

"Dziennik" Hindy i Chaniny Malachi


Dziennik Hindy i Chaniny Malachi
wstęp Jan Grabowski, Lea Balint; oprac. Barbara Engelking
[w:] Zagłada Żydów. Studia i Materiały, nr 3, 2007
str. 241-265


Lea Balint, O Autorach

           Chanina urodził się w Ostrowcu w roku 1918. Jego rodzice, Szmuel i Fajga Szermanowie, prowadzili hurtownię tkanin i byli dość zamożni. Ojciec Chaniny zmarł na raka w roku 1938, a matka, z domu Tanenbaum, zmarła w getcie w 1942 roku. Państwo Szermanowie mieli dwie córki i pięciu synów. Najstarsza córka, Ita, wdowa (jej mąż zmarł śmiercią naturalną w 1938 roku), zginęła w Treblince z dwojgiem dzieci. Ester i trójka jej dzieci także zginęli w Treblince. Lejb Leon, jego żona Rywka i syn Szmuel zostali zamordowani przez Polaków, którzy ukrywali ich za pieniądze. Ich córka Pnina, ukrywana przez polską rodzinę Krasa, przeżyła Holokaust. Po wojnie Pnina wyemigrowała do Izraela i została zaadaptowana przez rodzinę w kibucu. Kolejny brat Chaniny – Szaja został zabity przypadkowo przez Amerykanów w ostrzale pociągu przewożącego więźniów z jednego obozu do drugiego pod sam koniec wojny. Jego żona Dwora i ich dwie córki zginęły w Treblince. Chanina, szósty z braci, autor dziennika, ukrywał się za pieniądze u państwa Piskorskich, a w trakcie powstania warszawskiego podawał się za Polaka o nazwisku Jan Wójcik. Jego żona Hinda, także autorka dziennika, przeżyła okupację, ukrywając się w Warszawie na aryjskich papierach. Szlomo, najmłodszy z braci, był kawalerem. Został zamordowany przez członków polskiego podziemia, wciągnięty w pułapkę, kiedy to grupa młodych Żydów chciała przyłączyć się do partyzantki.
          Także rodzice Hindy prowadzili w Ostrowcu sklep z tkaninami. Specjalizowali się w tekstyliach i materiałach do użytku domowego. Oboje zginęli w Treblince.
          Hinda miała trzy siostry. Najstarsza, Frida, przed wojną pracowała jako skarbnik fundacji Keren Kajemet. Wraz z synem zginęła w Treblince. Druga siostra, Bluma, razem z córką zginęła w Treblince. Także jej mąż przeżył Oświęcim, wyemigrował do Stanów Zjednoczonych i tam zmarł. Trzecia córka, Hinda, i jej maż Chanina, autorzy dziennika, przeżyli Holokaust. Hinda była najbardziej utalentowanym dzieckiem w rodzinie, odznaczała się szczególnie w rachunkach. Jej najukochańszą siostrą była Frida. To właśnie ona zdobyła dla Hindy aryjskie papiery, dzięki którym udało się jej wydostać z getta. Frida nie chciała pójść razem z Fridą. Twierdziła, że z obrzezanym niemowlęciem nie ma żadnej szansy na przeżycie poza gettem. Najmłodsza siostra miała na imię Ester. Była niezamężna. Przetrwała Holokaust dzięki aryjskim dokumentom na nazwisko Janina Sipińska. Ukrywała się w Warszawie u ormiańskiej rodziny, państwa Dabadgian, którzy lubili ją bardzo i chcieli, aby została z nimi także po wojnie.
           Chanina i Hinda poznali się w organizacji młodzieżowej, mieli wówczas po czternaście lat. Pobrali się w czasie wojny i chociaż majątki żydowskie już wtedy skonfiskowano, oboje mieli wystarczająco dużo pieniędzy, aby urządzić wesele. Ślub odbył się w getcie 14 lutego 1941 roku, a wesele zorganizowali w następny piątek w sali rady gminy. W sobotę wieczorem wszyscy przyjaciele z organizacji młodzieżowej, rodzina i znajomi tańczyli horę i śpiewali syjonistyczne pieśni. W jakiś czas po ślubie Chanina zaczął przekonywać Hindę, aby uciekła z getta, posługując się fałszywymi papierami na nazwisko Halina Stawiarska, które zdobyła dla niej siostra Frida. Rozumiał, że z powodu semickiego wyglądu i akcentu on sam nie ma żadnej szansy przeżycia poza gettem. Hinda wahała się, nie chcąc rozstawać się z mężem i rodziną, i odkładała ucieczkę całymi miesiącami. Przy pomocy Polki, która obiecała wyszukać jej kryjówkę w zamian za pieniądze, Hinda wyszła z getta po raz pierwszy 9 października 1942 roku, zaledwie dzień przed pierwszą wywózką.


Hinda i Chanina Malachi
Dziennik


          5 października, wtorek 1943 roku
 […]
          Przed wszystkim postaram [się] przypomnieć sobie co zaszło od dn. 9 października 1942 roku, tj. od daty wyjazdu mojego w nieznane, by ustrzec się przed wysiedleniem.

          Było to w piątek, wśród gotowania i pieczenia zostałam oderwana nagle i już o 4-ej p.p. dzięki staraniom Frani wyjechałam z panią Bram jako Halina Stawiarska do Ćmielowa, skąd wieczorem pociągiem miałyśmy dalej jechać do Skarżyska, a stamtąd na Czerniecką [Czarniecką] Górę. Nigdy nie zapomną mojego wyjścia z mieszkania rodziców. Primo, że chciałam się z nimi pożegnać (jedynie Heniek mnie w czoło pocałował, by nie mieć śladu łez na twarzy, ale czułam wychodząc, że każdy płacze i myśli w tej chwili to samo, co ja: czy się jeszcze w życiu zobaczymy? Niestety – z Franią, Kubusiem, Blimcią i Dorką już się więcej nigdy nie zobaczę. Z przyczyn mnie nieznanych p. Bram zdecydowała wyjechać następnego dnia rano, a na noc mnie ulokowała za protekcją jej znajomej dentystki u jednych z państwa na ul. Sandomierskiej, przedstawiając mnie jako warszawiankę, uciekinierkę przed łapankami. Drugiego dnia rano przyszła po mnie pani dentystka, oświadczając, że p. Br[am] wyjechała do Ostrowca na zwiady, bo chce Franię z Kubusiem też tu zabrać, byśmy już razem wyjechali na Czerniecką Górę.

          Ten sobotni dzień spędziłam u pewnej szmuglerki, która mnie zakluczyła i poszła na wieś. Leżałam cały dzień w łóżku, nic nie jedząc i myślałam o moim smutnym losie, próbując siebie usprawiedliwić, że wyjechałam się ratować sama, ale miałam wtedy szaloną chęć wrócić. Wieczorem przyszła po mnie pani Br[am], przywożąc mi z Ostrowca od mamy kilka jabłek. Jak się później okazało, mama jej dała również majtki wełniane, komplet elastyczny, ręcznik kąpielowy itp. rzeczy, które by mi się bardzo przydały, bo jechałam na letniaka, a zaczynało się robić chłodno. Bramowa mi o tym wszystkim nie wspomniała, skarżyła się, że mama nie miała do niej zaufania, bo mąż chciał dać kilka kuponów materiału, a ona nie dała. I tym razem nie wyjechałam z Ćmielowa, ulokowała mnie znowu u jednej kobiety z synkiem, której mąż był w Niemczech na robotach, na ul. Zamkowej 11. Wtedy już straciłam całe zaufanie do mojej przewodniczki, do której przemawiałam jak do matki, a ona tylko chciała wiedzieć, ile pieniędzy mam przy sobie. Byłam w tym miejscu do czwartku rano, był to dzień przed wysiedleniem w Ćmielowie i moja gospodyni się bała trzymać mnie niezameldowaną. Przez te kilka dni p. Bramowa do mnie przychodziła, odkładając wyjazd z dnia na dzień i wydobywając ode mnie na podróż do Ostr[owca] na zwiady coraz to inne drobne sumki. Wiadomości, jakie przychodziły z Ostr[owca], były bardzo smutne. Wysiedlenie się rozpoczęło w niedzielę rano (przyp. 2 – Ostrowiec zamieszkiwało przed wojną około 10 000 Żydów, napływ przesiedleńców i uchodźców spowodował, że w getcie (zamkniętym w lutym 1941 roku) znajdowało się około 16000 osób. Wysiedlenie z getta odbyło się 11 października 1942 roku. Kilkaset osób pozostało w lokalnych przedsiębiorstwach i fabrykach pracujących dla Niemców) i ludzie siedzieli już 3 dni na placu „stalagu” bez jedzenia i picia. Domyślałam się, że teraz już nie ma sensu spodziewać się Frani, bo od piątku nie zdążyła sobie zrobić potrzebnych papierów. Jak już wspomniałam, w czwartek rano już miałam wymówione mieszkanie. Pani Bram mnie posłała wtedy z posługaczką dentystki na pobliską wieś po locum, ale nikt mnie nie chciał przyjąć. Wróciliśmy, zastając drzwi u p. Br[am] zamknięte. Przenocowałam wtedy u tej posługaczki. Nazajutrz w piątek było wysiedlenie w Ćmielowie, a ja nie miałam gdzie być, bo teściowa posługaczki mnie wyprosiła, bojąc się teraz kogoś w domu trzymać i stałam cały czas niedaleko wagonów do których wpędzano nieszczęśliwych. Zaraz po tym poszłam na miasto, spotykając na ulicach kilka trupów i widziałam, jak Polacy umizgują się do żandarmów, by im coś dali z domów żydowskich, a na chodnikach i szosach moc podartych modlitewników. Weszłam do jednego sklepu kupić gęsty grzebyczek, to mi powiedzieli, że „wszystkie gęste grzebyczki zakupili na swoje wszy Żydzi do wagonów” i to z takim zadowoleniem zostało powiedziane.
          Gdy się nareszcie spotkałam z panią Br[am], radziła mi wyjechać na razie do Krakowa, […]

[...] Z Radomia wyjechałam w poniedziałek wieczór z powrotem do Ćmielowa. Muszę tu jeszcze dodać, że spędzając poniedziałkowy dzień sama, bo Marysia była przy pracy, myślałam o tym, dobrze by było, gdybym spotkała (Semky?) (bardzo lojalny SS-man z Ostr[owca], został tu przeniesiony; wyznać też muszę całą prawdę, może on by mi powiedział coś o Ostr[owcu] i poradził, co robić. Idąc właśnie na stację wieczorem, zobaczyłam go, ale mi zabrakło odwagi, by dojść.

[...] pojechałam do Skarżyska, by odpocząć, dowiedzieć się co w Ostr[owcu] słychać i dalej nie myślałem. […] Przypadkowo przechodząc przez most, spotkałam pana Grosmana z Ostr[owca]. On mnie poznał i poinformował, że w Ostr[owcu] akcja jeszcze nie zakończona, ale następnego dnia kazał przyjść do żony na placówkę, to będzie miała dokładne wiadomości, bo wysłali człowieka. W piątek rano poszłam więc na umówione miejsce i dowiedziałam się, że w Ostr[owcu] było i jest jeszcze strasznie, że jest moc trupów, a wśród nich i kilku policjantów. Postanowiłam więc wrócić do Ostr[owca], by się dowiedzieć już całej prawdy i o ile to możliwe połączyć się z Heńkiem. Wiedziałam jedno, że ja za bardzo nienawidzę Polaków, bym mogła wśród nich przebywać. […] W poniedziałek rano, 26 października, przyjechałam do Ostr[owca]. Na zakręcie ul. Kolejowej zobaczyłam policj[anta] Flajszera, prowadzącego robotników do fabryki. Nie mogłam jednak do niego dojść, bo była moc robotników przed fabryczką. Udałam się do /Suniny/[?] do p. Przestraszyła się na mój widok, ale mnie bardzo dobrze przyjęła. Od niej się dowiedziałam, że ani jedna kobieta się nie została; że jeszcze wyciągają ludzi ze schronów; żydzi mają porobione schrony od Rynku do rzeki, mając wewnątrz wielkie zapasy, nawet żywą krowę. Na moją prośbę zgodziła się pójść do miasta z listem, by pierwszemu napotkanemu policjantowi [żydowskiemu] go oddać. Załatwiła mi to, wróciwszy dowiedziała się przede wszystkim, że Heniek żyje, bo policjant, który odebrał list do niego, to powiedział. Gdy [jej] mąż wrócił z fabryki, opowiedział, że robotnicy fabryczki dwa tygodnie spali na placu fabryki, zastrzelono 3-ch na postrach, by wszystko oddali i zebrano ciężkie majątki; a najważniejsze Heniek żyje. Pani Kr. narzekała na mamę, że jej nic nie dała do przechowania, ona by przecież nie zabrał itd. Później się okazało, że nie tylko mama, ale nawet Frania jej dała bieliznę i inne rzeczy. Niespodziewanie o 5 przyszedł pan Głuch[owski] z poleceniem, bym o 6 była na ulicy Polnej. Moja radość nie miała granic. Zaraz wyruszyłam w drogę, na Polnej zobaczyłam placówkę kobiet, prowadzonych przez Wilka. Oszołomiona, z wielkiej radości wpadłam w ich szeregi, włożyłam naprędce chustkę – imitację opaski, […] Grupa, do której się przyłączyłam, była placówkę Jegera, dopiero razem z nimi poszłam do Cegielni, wróciłam do getta dopiero o 8, było już zupełnie ciemno. Pierwszą napotkaną osobę był Pinek Alterman, z którym się serdecznie pocałowaliśmy i poszliśmy na poszukiwanie Heńka. Gdy[śmy] się nareszcie zeszli z Heńkiem, z wielkiej radości aż mnie na rękach zaniósł do domu. Nasz nowy dom było mieszkanie wspólne z 7-oma policjantami – Ber, Alkichen i Sz. Politański, Zyngier, Zajfman, Bronzajt. Nie poznałam nikogo ze znajomych, wszyscy mieli twarze zmienione po tych ciężkich i strasznych przeżyciach. Czułam, że każdy z naszych żonatych współlokatorów patrzy na radość Heńka z zazdrością, oni bowiem wszyscy potracili żony. Jedną tylko noc spędziłam w getcie i mimo swych najszczerszych chęci musiałam się znowu rozłączyć z Heńkiem, bo on tak chciał, bojąc się dalszego wywożenia. […] Wróciłam więc znowu do Ostr[owca] w środę rano, postanowiłam więcej z miejsca się nie ruszać. Heniek się wystarał dla mnie o placówkę razem z Esterą u Mendy. Miałam tam bardzo miłe towarzystwo sióstr Wajsblum, a ofiarą była panna Klajman, która nas bawiła piosenkami i humorem. Po powrocie z pracy było zawsze w domu wesoło, bo każdy dowcipkował i starał się zagłuszyć, by nie pamiętać o tem, co było. Żarło się, piło i bawiło aż do rozpusty, jak naprawdę przed śmiercią, by wszystko dobro tego świata zużyć przed końcem. Bardzo rzadko odwiedzałam rodziców, czego sobie nie mogę darować. Zawsze będąc u nich, musiałam płakać, wspominając naszych kochanych. Ojciec mocno wierzył, że przeżyjemy i nasi ukochani wrócą i wtedy każdy opowie swoje przeżycia przy wspólnym stole. Jedyną ich pociechą był Abram, który się nimi opiekował i co mógł załatwił, będąc policjantem. Mama przyrzekła go zawsze uważać za syna, choćby już Blimka miała nie wrócić, bo co od tego to mama się nie łudziła tak jak ojciec. Serce mnie mocno bolało, gdy widziałam moją wiecznie chorującą matkę idącą w mrozy i śniegi do pracy na szosę. Raz pamiętam rano, gdy się ustawialiśmy, nasza grupa osobno i taty osobno na Sienkiewicza, ojciec nagle doszedł do mnie i zaczął mnie po prostu obsypywać pocałunkami. Później mama powiedziała, że ojciec jej o tym opowiedział – był to szał tęsknoty za utraconymi dziećmi i zarazem upamiętnienie, że jeszcze mnie ma.

          Wśród tego wesołego życia i hulanek zaczęto jednak szeptać o zbliżającym się drugim wysiedleniu. Heniek już zawczasu upatrzył dla mnie 2 miejsca, bym w razie niebezpieczeństwa mogła tam pójść. 10 stycznia nastąpiło drugie wysiedlenie, podczas którego straciłam swoich kochanych Rodziców. […] Została mi jeszcze Eścia, którą Heniek wprost cudem wyratował. Również ojciec mógł zostać, ale nie chciał bez matki. Później się dowiedziałam o tej tragicznej podróży moich Rodziców. Tochterman i Gertner uciekli z wagonu i nam opowiedzieli, że matka była strasznie spragniona, prosiła się trochę śniegu; przez cały czas nic do siebie Rodzice nie rozmawiali. Mamcia Gutholca też wtedy wyskoczyła z wagonu, leżała dłuższy czas w śniegu i sobie odmroziła obie stopy, które zostały jej później amputowane. Gdy myśmy wyjechali z Ostrowca ona leżała po operacji.

          W getcie znowu wróciliśmy do naszego normalnego „życia”. Przeprowadziłam się z Heńkiem na II-gie piętro, dostaliśmy wspólny pokój z Marianem Psajgielwanem i jego żoną Hanką Wurman. Naszymi sąsiadami, którzy przez nas przechodzili, byli Sztajnbaumowie z żonami i Szlamek Rubinsztajn z Bronką Landau. Ja już do pracy nie powróciłam, więc mieliśmy względnie czysto i sama gotowałam najlepsze rzeczy, bo to nam jedynie zostało. Od czasu do czasu widywałam się z koleżankami i czytywałam listy od Stefci, która była już od października w Warszawie. „Atrakcją” były prawie codzienne ofiary Petera i jego kolegów, zabite na placu obok cmentarza. Najwięcej nas poruszył fakt zastrzelenia Gutka Goldwassera z żoną i dzieckiem, którzy padli ofiarą przez Polaka ich dobrego znajomego. Te sceny nam psuły humor tylko na krótko, później znów przy kartach lub restauracjach staraliśmy się w sobie to zagłuszyć. Ale już po II-gim wysiedleniu zaczęto szeptać o skoszarowaniu, tzn. wiedziano, że placówka Zakładów i najwyżej również Jegera zostaną skoszarowane na placu fabrycznym, co groziło wymarciem z głodu, chorób i ciężkiej pracy. Więc kto mógł szukał sobie wyjścia.

[…] Zanim mój wyjazd do Warszawy był naprawdę aktualny, jeszcze przeżyłam radość zmieszaną z zazdrością. Było to, gdy do getta przyszło 100 depesz z Palestyny pd Ostrowczyków, między tymi wiele od ludzi, którzy w swoim czasie uciekli do Rosji. Większa ilość depesz przyszła do rodzin, które już dawno zostały spalone w Treblinkach.
[…]

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Kalendarz 1938









 źródło: Internet

Ostrowiecka Rada Miejska w okresie okupacji austriackiej

Waldemar R. Brociek, "Walczymy o stal", 9-16 września 1988 r., nr 33-34 (1798-1799)

"W południowej części Królestwa Polskiego, okupowanej od lata 1915 r. przez wojska austro-węgierskie, rozporządzeniem naczelnego dowódcy z 18 sierpnia 1916 r. zapowiedziano wprowadzenie samorządu miejskiego. Do rad miejskich Lublina, Piotrkowa, Kielc i Radomia przeprowadzono wybory przebiegające w oddzielnych kuriach: I – osób z wyższym wykształceniem, II – przemysłowców i kupców, III – właścicieli nieruchomości, IV – osób posiadających mieszkania, z których płacili podatek lokalowy, V – pozostałych obywateli. Rady miejskie mniejszych miast były mianowane przez władze okupacyjne, wybory miały się odbyć w terminie późniejszym.

Decyzją Cesarsko-Królewskiej Komendy Obwodowej w Opatowie z 25 listopada 1916 roku powołano w Ostrowcu Radę Miejską. Z kurii II wybrano: Stanisława Saskiego, Hanocha Rozenmana, Szyję Milsztajna, Beniamina Kestenberga, Motlę Mintzberga, Ryszarda Kaczyńskiego, Tomasza Głowackiego i Feliksa Bykowskiego, z kurii III: Jana Żakowskiego, Edwarda Wołowskiego, Mikołaja Sitarskiego, Stanisława Skoczkowskiego, Sabina Szumlińskiego, Jana Gruszeckiego, Gotliba Straussa, z kurii IV: Szczepana Bratkowskiego, Stanisława Izdebskiego, dr Adama Wardyńskiego, Sławomira Czerwińskiego, dr Piotra Skwarę, Feliksa Hardta, ks. Wacława Wodeckiego i Antoniego Zemstę zaś z kurii V: Władysława Ptasińskiego, Michała Sztajgerwalda, Ludwika Wacholdera, Jana Sowińskiego, Michała Witkowskiego, Władysława Nowakowskiego, Feliksa Reszczyka i Marcina Sobkiewicza.

Mianowano także zastępców radnych mogących uczestniczyć w posiedzeniach rady przy nieobecnosci radnego i stajacych się radnymi w przypadku wakatu. Rada miejska zebrana na konstytucyjnym posiedzeniu 28 listopada na wniosek zastępcy C. i K. Komendy Obwodowej dr Augusta Cyfrowicza wybrała przez aklamację burmistrzem Jona Sowińskiego zaś jego zastępcą Edwarda Wołowskiego. Jednocześnie uchwalono pensję roczną dla nowego burmistrza w wysokości 10 tys. koron.

Dnia 3 stycznia 1917 r. wybrano skład Zarządu Miasta czyli tzw. Magistratu. W głosowaniu przy wyborze ławników na ogólną liczbę 32 radnych Jan Żakowski otrzymał 20 głosów, Jan Gruszecki – 27, Henoch Rozenman – 26, a Teofil Reszczyk – 21 głosów. Rada powołała sekcje. Do finansowej powołano: Sz. Bratkowskiego, F. Hardta, R. Kaczyńskiego, S. Saskiego, T. Reszczyka, M. Sztajgerwalda, S. Skoczkowskiego, H. Rozenmana, Sz. Milsztajna i W. Krełowskiego, szkolnej: Sz. Bratkowskiego, S. Czerwińskiego, ks. W. Wodeckiego, A. Zemstę i L. Wacholdera, technicznej: St. Izdebskiego, G. Straussa, T. Głowackiego, sanitarnej: dr P. Skwarę, F. Hardta, St. Skoczkowskiego, M. Mintzberga, E. Wołowskiego, M. Sztajgerwalda, M. Sobkiewicza, W. Ptasińskiego, L. Wacholdera i M. Witkowskiego, żywnościowej: R. Kaczyńskiego, St. Izdebskiego, F. Hardta, J. Gruszeckiego, H. Rozenmana, St. Skoczkowskiego, B. Kestenbega i T. Głowackiego, dobroczynnej: G. Straussa, Ks. W. Wodeckiego, T. Głowackiego i M. Mintzberga.

Na posiedzeniu rady 16 kwietnia 1917 r. opierając się na obwieszczeniu C. K. Generalnego Gubernatorstwa w Lublinie z 21 października 1916 r. dotyczącego ordynacji wyborczej do rad miejskich powołano komisję do sporządzenia listy obywateli wg kurii do przeprowadzenia wyborów. Przewodniczącym został J. Gruszecki, członkami: A. Zemsta, S. Szumliński i B. Kestenberg. 31 października rada udzielając burmistrzowi E. Wołowskiemu (17 sierpnia wobec zrzeczenia się mandatu burmistrza J. Sowińskiego do nowych wyborów obowiązki przejął jego dotychczasowy zastępca zaś na zastępcę burmistrza powołano J. Gruszeckiego) urlopu zobowiązała go do wystąpienia do Generał Gubernatorstwa w Lublinie o przyspieszenie wyborów do Rady Miejskiej w Ostrowcu.

19 grudnia 1917 r. w miejsce zmarłego J. Żakowskiego powołano na ławnika T. Głowackiego ponadto wobec 2 wolnych miejsc w radzie (po J. Żakowskim i J. Sowińskim) burmistrz zaproponował wybranie spośród zastępców radnych Bronisława Mikiettę i Władysława Kanownika. S. Szumliński wysunął kandydaturę Andrzeja Leśkiewicza. W tajnym głosowaniu wybrano B. Mikiettę – 19 głosów i W. Kanownika – 15 głosów."