"We were Ostrovtzers. Niespecjalnie religijny ostrowczanin" to tytuł pierwszego z zapowiedzianej serii artykułów dotyczących żydowskiej społeczności Ostrowca Św., które na swoim "Blogu w budowie" zaczęła publikować Monika Pastuszko.
niedziela, 23 marca 2014
"Pamięć w Kamieniu"
Portal Wirtualny Sztetl w ramach programu dokumentacji cmentarzy żydowskich "Pamięć w Kamieniu" spisał i przetłumaczył na język polski inskrypcje ze wszystkich 156 zachowanych do dziś macew z ostrowieckiego kirkutu.
https://sztetl.org.pl/pl/miejscowosci/o/696-ostrowiec-swietokrzyski/115-pamiec-w-kamieniu/26496-cmentarz-przy-ul-sienkiewicza
https://sztetl.org.pl/pl/miejscowosci/o/696-ostrowiec-swietokrzyski/115-pamiec-w-kamieniu/26496-cmentarz-przy-ul-sienkiewicza
Tu pochowana.
Kobietę dzielną któż znajdzie?
Kobieta poważana, skromna.
Droga dusza, prawa w swoich czynach.
I w przykazaniach była uważna.
Pani (Rachela), córka uczonego, naszego nauczyciela, pana […]
piątek, 21 marca 2014
1902
Widok od rzeki Kamiennej (obecnie teren parku miejskiego) na Ostrowiec
Widok w kierunku północnym na tzw. górną połać rynku ostrowieckiego
Widok z wzgórza kościelnego na trakt łączący Iłżę z Opatowem zwany w tym czasie Aleją Ostrowiecką, obecnie Aleja 3 Maja, w tle osada fabryczna Klimkiewiczów.
Autor zdjęć nieznany
sobota, 15 marca 2014
środa, 20 listopada 2013
"Pamiętnik z lat 1904-1905"
Ignacy Boerner
"Pamiętnik
z lat 1904-1905"
oprac. T. Karbowniczek
Piotrków Trybunalski
2011
str. 34
O przygotowaniach
Ostrowieckiego Komitetu Robotniczego urządzenia manifestacji 1-szo
majowej [1904 roku] władze Centralne posiadały dość dokładne
informacje.
Na zasadzie
otrzymanych wiadomości grupa PPS, działająca w Zakładach
Ostrowieckich, ma zamiar w dniu 1 maja urządzić manifestację i
jawnie ogłosić swoje żądania. Początkowo miano zamiar urządzić
manifestację w sobotę, lecz potem w obawie, że żydzi w tym dniu
nie wezmą udziału, zdecydowano się na niedzielę dnia 1 maja. […] (przyp. 53 – Notatka tymczasowo pełniącego obowiązki pomocnika
Generał-Gubernatora, generała majora Czerkasowa z dnia 27 marca
1904 r.).
str. 34-37
W drugiej połowie lipca
miały miejsce pożałowania godne wypadki w Ostrowcu, a mianowicie
rozruchy antyżydowskie. Kto te rozruchy zorganizował, nie dało się
ustalić. Wszystkie dane przemawiały za tym, że zorganizowała je
policja z żandarmerią, która widząc wzmagający się z każdym
miesiącem ruch robotniczy chciała go zbezcześcić i pozwolić
coraz bardziej się przekierującej sile energii rewolucyjnej
wyładować się po linii najmniejszego oporu i w najbardziej dogodny
dla niej sposób.
Sam przebieg wypadków
postaram się ustalić na zasadzie pamięci. O godz. 4 doszły do
mnie wieści (znajdowałem się wtedy w fabryce), że robotnicy idący
na nocną zmianę zaczęli być żydów [tak w oryginale] w Ostrowcu
oraz na Bolesławowie [nazwa osady, obecnie okolice ul. Kilińskiego].
Natychmiast zwołałem doraźne posiedzenie Ostrowieckiego Komitetu,
na którym postanowiliśmy z całą energią przeciwstawić się tym
rozruchom. Zarządzenia, które wydaliśmy, były następujące:
a) skierować w kierunku
Ostrowca część towarzyszy, którzy mają dążyć do zlikwidowania
rozruchów;
b) robotników dziennych,
którzy o godz. 6-ej mieli opuścić fabrykę, zatrzymać w fabryce
dopóki rozruchy nie zostaną zlikwidowane.
Osobiście udałem się
do Ostrowca żeby dopilnować zlikwidowania rozruchów. Idąc do
miasta przekonałem się, że rozruchy na Bolesławowie nie przyjęły
jeszcze drastycznych objawów, pobito tylko jedną rodzinę żydowską
i zniszczono jej mieszkanie, fama głosiła, że koło bożnicy
odbywa się krwawa rozprawa z żydami. Podążyłem do bożnicy.
Przed samą bożnicą była zgrupowana większa liczba żydów
uzbrojonych w siekiery, a kilkadziesiąt kroków od nich był
zgrupowany znaczny tłum robotników fabrycznych uzbrojonych w drągi
i kamienie. Odbywała się walka słowna, do bójki jednakowoż nie
doszło. Towarzysze natychmiast wmieszali się w tłum robotników i
zaczęli uspokajać. Początkowo przyglądałem się temu
uspakajaniu, widząc jednakowoż, że to nie pomaga i że tłum jest
zanadto roznamiętniony wszedłem z tłumu i stanąłem pomiędzy
obydwiema roznamiętnionymi stronami. Donośnym głosem zażądałem
spokoju. Robotnicy, gdy zobaczyli, że przed nimi stoi inżynier z
fabryki, natychmiast się uspokoili. Przemówiłem wtedy do jednych i
drugich, uspakajając ich, oświadczyłem jednocześnie, że biorę
żydów pod swoją opiekę, a dalej, że jestem przekonany, iż wśród
robotników znajdzie się dostateczna liczba rozumnych ludzi, którzy
mnie poprą (w tym momencie towarzysze zaczęli się koło mnie
grupować) i nie dopuszczą do rozlewu krwi. Od żydów zażądałem,
aby natychmiast spokojnie rozeszli się do domów. Żydzi zastosowali
się do niego i rozeszli się. Potem przemówiłem do robotników,
żądając od nich, żeby spokojnie udali się do pracy,
stwierdzając, że wieści rozpuszczone o śmierci chłopca
chrześcijanina przez żydów są z gruntu fałszywe. Tłum
robotniczy rzeczywiście natychmiast udał się gremialnie do
fabryki. Policji ani żandarmerii nigdzie nie widziałem, widocznie
celowo pochowali się, żeby nie przeszkadzać rozruchom.
Wracając do fabryki,
spotkałem koło magistratu oficera żandarmerii, który
przepraszając, przedstawił mi się, po czym podziękował mi za to,
że tak energicznie i zdecydowanie zlikwidowałem rozruchy, czego mi
nigdy nie zapomni. Wyczułem, że w tym podziękowaniu przebija
raczej nuta irytacji na mnie, niż wdzięczności.
W ten sposób rozruchy
antyżydowskie zostały zlikwidowane. W dniu 31 lipca CKR PPS
[Centralny Komitet Robotniczy Polskiej Partii Socjalistycznej] wydał
odezwę, w której wypadki ostrowieckie zostały znacznie przesadzone
(przyp. 55 – Odezwa ta zawierała cały szereg pretensji
skierowanych do Ostrowieckiego Komitetu Robotniczego za to, że
dopuścił do wystąpień antyżydowskich.). Policja zaś aresztowała
kilka osób, m.in. i tow. Trzebińskiego, którego niewinnie blisko
rok przetrzymywała w więzieniu.
Przebieg rozruchów
przeciw żydowskich w świetle sfer rządowych przedstawia się w
świetle następującym:
Dnia 22 lipca około
godz. 5 popołudniu na rynku w Ostrowcu chłopiec żydowski został
uderzony kijem przez Jana Sucholewskiego (epileptyka). Chłopiec
reagował i uderzył S. kamieniem. S. upadł na ziemię i dostał
ataku epileptycznego. Policja podniosła chorego, początkowo
zaniesiono chorego do magistratu, po czym do szpitala. Przechodzący
przypadkowo koło magistratu Józef Sucholewski, brat epileptyka,
robotnik z Zakładów Ostrowieckich, gdy dowiedział się o bracie
wszczął awanturę z żydami, głosząc, że żydzi zabili mu brata.
Policja awantury te natychmiast zlikwidowała.
Wieść o zabójstwie
Jana Sucholewskiego rozniosła się po całym Ostrowcu,
przejaskrawiona. Wieść głosiła, że żydzi zabili Sucholewskiego
i jeszcze jakąś kobietę chrześcijankę.
Następnego dnia, tj. 23
lipca o godz. 6 popołudniu robotnicy wychodzący z fabryki (dzienna
zmiana), uzbrojeni w kije i kamienie, ruszyli do Ostrowca i
zgrupowali się na rynku, goniąc żydów. Władze, policja i
żandarmi rozpoczęli uspokajać wzburzony tłum, lecz tłum
rozdzielił się na grupy i ruszył w różnych kierunkach miasta.
Podczas rozruchów zostało pobitych 24 żydów, z czego 23 dość
lekko, jeden zaś Jankiel Borenstein umarł z pobicia następnego
dnia; następnie wybito około 1000 szyb, zniszczono 24 okna i 4
drzwi, jeden z domków żydowskich został poważnie zniszczony.
Masowych kradzieży nie było, natomiast miały miejsce drobne
kradzieże, lecz w małych rozmiarach (przyp. 56 – Raport
generała radomskiego do ministra spraw wewnętrznych z dnia 30 lipca
1904 r. [Archiwum Główne Akt Dawnych (AGAD), Kancelaria
Generał-Gubernatora Warszawskiego (KGGW) nr zespołu 247/II, sygn.
2431, k. 9]).
Pomocnik
Generał-Gubernatora Warszawskiego stwierdzał w swoim raporcie z
dnia 27 lipca, że rannych żydów było 10, z tego jeden umarł.
Ponadto natomiast rannych było 2 chrześcijan. Kradzieży w ogóle
nie było żadnych.
Sprawa tych rozruchów
nabrała dużego rozgłosu wśród sfer rządowych z powodu skarg
oficerów 4 szwadronu 40 małorosyjskiej pułku dragonów, który to
szwadron został przez wicegubernatora wezwany ze Staszowa i przybył
do Ostrowca w dniu 24 lipca. Na zasadzie tych skarg został
wydelegowany ppłk Sztabu Gen. Fiedow, w swoim raporcie skierowanym
do wicegubernatora Gafferberga stwierdzał, że:
- Rozruchy w Ostrowcu nie miały charakteru przeciw żydowskiego, lecz były skierowane właściwie przeciwko rządowej administracji, która jest znienawidzona przez robotników.
- Gdy te rozruchy miały mieć charakter przeciw żydowski, to przy zupełnym braku w mieście sił wojskowych (było tylko 5 do 6 policjantów) pociągnęłyby za sobą poważne straty w ludziach oraz straty materialne.
- Były to zwykłe awantury uliczne i przy tym w różnych miejscach, dopiero gdy żydzi zaczęli krzyczeć i prowokować robotników (żydek jeden wystrzelił dwa razy w powietrze z rewolweru), ci pobili kilku żydów, którzy im wpadli w ręce. Jeden z tych żydów podobno umarł, przy czym o tej śmierci różnie mówią i w ogóle ta śmierć jest wątpliwa.
- Cała ta historia została przez czynniki administracyjne niemożliwie rozdmuchana.
Dalsze zarzuty tyczą się
już nieodpowiedniego użycia wojska.
Administracja po takim
raporcie zaczęła się solidarnie bronić i w aktach znajdujemy
kilkadziesiąt raportów różnych dostojników. Rezultatem tych
rozruchów było aresztowanie 19 robotników, natomiast wytoczono
proces 68 robotnikom, którzy odpowiadali z wolnej stopy.
Wśród aresztowanych
byli: Czerwiński Jan, Żebrowski Edmund, Frydrysiak Władysław,
Denek Ludwik, Trzebiński Włodzimierz.
Sprawa trwała długo i
zdaje się, że nikt nie został zasądzony. Najdłużej siedział
Trzebiński Włodzimierz.
str. 67
W drugiej połowie
czerwca [1905 roku] miały miejsce w Ostrowcu i w okolicy strajki
powstałe wyłącznie na tle ekonomicznym. […]
Dnia 24 czerwca
zastrajkowali rzeźnicy żydowscy. Robotnicy chcieli rozbić jatki,
gdyż tego dnia nie można było dostać w Ostrowcu mięsa. Komitet
Ostrowiecki interweniował i tegoż dnia strajk został zwycięsko
zakończony.
Dnia 28 czerwca
zastrajkowali robotnicy (24) w tartaku Heinego, żądając
podwyższenia zarobków. Strajk zakończył się zwycięstwem
robotników i trwał zaledwie do dnia 1 lipca.
str. 101-103
Dnia 30 października
[1905 roku] pojawił się Najwyższy Carski manifest (przyp. 114 –
Manifest cara Mikołaja II miał na celu uspokojenie wzburzenia,
panującego w całym państwie rosyjskim. Nadawał w nim władca
rosyjskiego imperium „trwałe podstawy wolności obywatelskiej na
zasadach rzeczywistej nietykalności osobistej, wolności sumienia,
słowa, zebrań i związków”, a powoływał do życia poprzednio
obiecaną Dumę, do której prócz klas posiadających wchodzić
mieli reprezentanci warstw pracujących. Wszystkie te przywileje nie
doczekały się realizacji z wyjątkiem zwołania Dumy kilkakrotnie
rozwiązywanej.).
[…]
Dzień 5 listopada
postanowiliśmy obchodzić jak dzień „święta wolności”, jak
ten dzień nazwaliśmy. […]
Przebieg tego wielkiego
dnia trudno byłoby mi z pamięci odtworzyć. Odtworzę go,
przytaczając opis tego święta podług „Głosu Polski”
Obywatele miasta
Ostrowca i bliższej okolicy, oraz pracownicy Zakładów
Ostrowieckich, celem upamiętnienia dnia wyzwolenia swego i reszty
braci polskiej z okrutnych hańbiących więzów, obchodzili w dniu
wczorajszym nader uroczyste święto narodzin wolności. […]
Wszystko znalazło swój
wyraz w obchodzie następującym. Po nabożeństwie w miejscowym
kościele zgromadzeni ruszyli pochodem uroczystym do krzyża, ręką
ludu pracy ustawionego przed fabryką w Klimkiewiczowie. […]
Z
Klimkiewiczowa pochód zawrócił do miasta i, przeszedłszy przez
rynek przy dźwiękach orkiestr i wciąż niemilknącej pieśni "Boże
coś Polskę", skierował się do kościoła, i po odśpiewaniu
"Te Deum" wyruszył ze sztandarami do miejscowej synagogi.
Na spotkanie wyszedł pod
baldachimem rabin, niosąc „radał”, i przy dźwiękach mazurka
„Jeszcze Polska nie zginęła”, odegranego przez orkiestrę
żydowską, wkroczono do domu modlitwy.
Tam przywitał zebranych
w słowach serdecznych przedstawiciel żydów p. Frenkiel,
zaznaczając, że wskutek fanatyzmu braci jego, pierwszy raz w
przybytku tym rozbrzmiewa mowa polska, i prosił o uwzględnienie, o
pobłażliwość dla tego fanatyzmu, zresztą dla Polaków
nieszkodliwego, prosił o nie odrzucanie wyciągniętej bratniej i
szczerej dłoni dawnego biednego żyda tułacza i zakończył
hasłami: „Niech żyje wolność!”, „Niech żyje braterstwo!”.
Z synagogi przy dźwiękach
orkiestry żydowskiej i strażackiej i śpiewie „Boże coś
Polskę”, „Czerwony Sztandar” wyruszono na zapowiedziany wiec
na placu fabrycznym w Klimkiewiczowie. [...] (przyp. 117 - „Głos
Polski” nr 1 z dnia 11 listopada 1905 r.).
Etykiety:
1905,
Frenkiel,
Heine,
Jankiel Borenstein,
synagoga
niedziela, 3 listopada 2013
czwartek, 24 października 2013
"Gehenna ludności żydowskiej"
Eugeniusz Fąfara,
„Gehenna ludności żydowskiej”, Warszawa 1983
str. 43
Niektórzy spośród
tamtejszych [wiedeńskich] Żydów, spodziewając się napaści
Hitlera na Austrię, starali się zawczasu ujść przed
prześladowaniami. Opuszczali więc swoją ojczyznę. W 1937 roku do
Ostrowca Świętokrzyskiego, gdzie uczęszczałem wtedy do gimnazjum,
przyjechał wraz z żoną lekarz, Józef Blazsur. Mówił dobrze po
polsku i podając się za Węgra twierdził, że miał matkę Polkę.
Szybko zdobył w ostrowieckim środowisku opinię dobrego lekarza.
Zarząd Bratniej Pomocy Uczniów, którego byłem członkiem,
zaangażował J. Blazsura do udzielania pomocy lekarskiej chorym
uczniom naszego gimnazjum. Lecząc się u niego, często bywałem w
jego mieszkaniu. Z prowadzonych tam rozmów domyśliłem się, że
wiedeński lekarz jest Żydem.
str. 56-60
Icchok Goliczański,
który był pracownikiem Judenratu w Sandomierzu, jest jednym z
najwierniejszych historyków opisujących sytuację tamtejszych Żydów
(przypis 15 – Archiwum ŻIH w Warszawie.).
[...]
W lutym 1942 roku
Judenrat otrzymał formularz, w którym należało wymienić liczbę
dzieci do 12 lat, mężczyzn do 60, a kobiet od 14 do 50 lat. Ponadto
należało podać liczbę ludzi, mających od 50 wzwyż. W kwietniu
1942 roku prezesowi ostrowieckiego Judenratu, Icchokowi
Rubinstajnowi, udało się dowiedzieć przez znajomego gestapowca, że
szykuje się akcja mająca na celu zupełne wytępienie Żydów.
Niemiec ten w tajemnicy powiedział, że będzie można uratować
część mężcyzn w wieku od 14 do 60 lat, dając im pracę w
przemyśle wojennym. Możliwe, że w tej liczbie uchroni się także
część kobiet. Jeżeli chodzi o dzieci, to sprawa jest przesądzona.
16 kwietnia 1942 roku, z
inicjatywy prezesa, Icchoka Rubinstajna, odbyła się w Sandomierzu
konferencja przedstawicieli wszystkich Judenratów z tego powiatu.
Były omawiane następujące sprawy:
Być w kontakcie z
Judenratem w Radomiu, którego prezesem jest Józef Diament;
Czy jest możliwość organizowania samoobrony?
Szukanie pieniędzy oraz
innych środków na przekupienie Niemców i niedopuszczenie do
katastrofy.
Konferencja odbyła się w siedzibie naszego Judenratu. Brali w niej udział następujący członkowie i prezesi Judenratów: Icchok Rubinstajn z Ostrowca Świętokrzyskiego, Halpern z Ożarowa, Mendel Nejsztat z Koprzywnicy, Klajner z Opatowa, Efraim Singer ze Staszowa, Heniek Goldberg i inzynier Salamonowicz z Łodzi, Abram Szklarski i Chil z Sandomierza. Pozytywny wynik tej konferencji stanowiło to, że wysiedlenie Żydów z Sandomierza i wymienionych wyżej miejscowości odbyło się później niż w całej Polsce. Charakterystycznym także jest fakt, że od tego czasu wszystka ludność żydowska na terenie powiatu sandomierskiego zaczęła gorliwie pracować dla Niemców w nadziei, że w ten sposób się uratuje. [...]
Konferencja odbyła się w siedzibie naszego Judenratu. Brali w niej udział następujący członkowie i prezesi Judenratów: Icchok Rubinstajn z Ostrowca Świętokrzyskiego, Halpern z Ożarowa, Mendel Nejsztat z Koprzywnicy, Klajner z Opatowa, Efraim Singer ze Staszowa, Heniek Goldberg i inzynier Salamonowicz z Łodzi, Abram Szklarski i Chil z Sandomierza. Pozytywny wynik tej konferencji stanowiło to, że wysiedlenie Żydów z Sandomierza i wymienionych wyżej miejscowości odbyło się później niż w całej Polsce. Charakterystycznym także jest fakt, że od tego czasu wszystka ludność żydowska na terenie powiatu sandomierskiego zaczęła gorliwie pracować dla Niemców w nadziei, że w ten sposób się uratuje. [...]
str. 144-145
Ber Pancer mieszka w
Budapeszcie. Tam właśnie napisał oświadczenie na temat
wysiedlenia Żydów z Ostrowca Świętokrzyskiego (przyp. 69 -
Archiwum ŻIH w Warszawie.). Cytuję je dosłownie:
... Dzielnicę żydowską
w Ostrowcu Świętokrzyskim, w której mieszkało 15 tysięcy osób,
obstawiły w nocy z 11 na 12 października 1942 roku oddziały
schutzpolizei i granatowej policji. Policja żydowska zawiadamiała
wszystkich o wysiedleniu następującymi słowami:
- Pracujący zbierają
się na placu arbeitsamtu, a pozostała ludność na placu
rynkowym. Tym, którzy nie zastosują się do powyższych
zarządzeń, grozi rozstrzelanie...
Wśród Żydów powstała
niebywała panika. Wszyscy usiłowali dostać się na plac
arbeitsamtu. Wtedy do dzielnicy żydowskiej wkroczył oddział
Litwinów z opaskami: J.V.B. - Judenvernichttundsbatalion – na
rękawach. Rozstrzeliwali wszystkich, których znaleźli w ukryciu.
Ze szczególnym sadyzmem mordowali dzieci. Podrzucając je w górę,
celowali do nich. Personel żydowskiego szpitala został zmuszony do
wyniesienia chorych na rozstrzelanie. Po skoncentrowaniu wszystkich
na rynku odbyła się segregacja, w wyniku której 1570 osób zostało
przydzielonych do pracy w mieście, w fabryce wagonów i w cegielni,
do uporządkowania mieszkań żydowskich. Byli to przeważnie ludzie
młodzi, lecz kobiet wśród nich było bardzo mało.
Pozostałą ludność
zgromadzono na placu, gdzie pod gołym niebem, w deszczową noc,
strzeżona byłą przez dzikich Litwinów. Rankiem załadowano
wszystkich do wagonów towarowych, po 100-150 osób do każdego. Zza
parkanu fabryki, w której nas umieszczono, obserwowaliśmy
brutalność, z jaką obchodzono się z naszymi drogimi. Miejsce ich
wysyłki nie było nam wiadome...
str. 206-207
Ber Pancer opisuje
(przyp. 125 - Archiwum ŻIH w Warszawie.) sytuację Żydów w obozie
pracy w Ostrowcu Świętokrzyskim. Zostałem przydzielony do pracy
w Ostrowitzerhofofenwerke – pisze. - Umieszczono nas w pobliżu
fabryki, w baraku, który był otoczony drutem kolczstym. Obóz
liczył początkowo około tysiąca ludzi. Liczba ta jednak stopniowo
się jednak powiększała. […] Do obozu w Ostrowcu Świętokrzyskim
przybywali również Żydzi, którzy nie mogli się utrzymać w
dzielnicy aryjskiej z powodu szantażu, braku pieniędzy lub miejsca
do ukrycia się.
Obóz składał się z 15
baraków. Oddzielne były dla mężczyzn i oddzielne dla kobiet.
Osobne baraki przeznaczone były na łaźnie, fryzjernie,
ambulatorium, szpital i warsztaty. W oddzielnych także barakach
mieściły się kierownictwa obozu i policji żydowskiej. Hitlerowski
komendant obozu, kapitan Zwierzyna bardzo często wzywał nas na
apele, podczas której mówił o opiece, jaką jesteśmy otoczeni.
26 marca 1943 roku [?]
nie wypuszczono nas do pracy jak zwykle. Ogarnął więc wszystkich
ogromny niepokój. Przypuszczaliśmy, że zanosi się na częściowe
wysiedlenie lub na likwidację obozu. O godzinie 7 rano zjawili się:
kapitan Zwierzyna, werkschutzleiter Rhode oraz kilku SS- i SD-manów.
Ustawiono nas na placu w czworobok i kapitan Zwierzyna przemówił do
nas.
- Od dziś będzie lepsza
aprowizacja o 40 procent – powiedział. - W związku z tym zarządza
się natychmiastowe złożenie wszelkich kosztowności i pieniędzy.
Od tej chwili zakazany jest wszelki handel w obozie. Kto nie
zastusuje się do tego zarządzenia, będzie na miejscu
rozstrzelany...
w kilka minut później
do obozu wkroczyło 10 werschutzów Ukraińców, którzy rozpoczęli
rewizję osobistą. Następnie przeszukali dokładnie baraki. W
pryczy braci Zachcińskich znaleźli ukryte pieniądze, za co zbili
ich do krwi, a kapitan Zwierzyna kazał ich rozstrzelać”.
str. 100, 207-214
Jerzy Korngold był przed wybuchem wojny śpiewakiem operowym. Podczas okupacji został zatrudniony jako sanitariusz w szpitalu żydowskim w Radomiu. Później przebywał w obozie przymusowej pracy w Ostrowcu Świętokrzyskim. […] (przyp. 47 – Archiwum ŻIH w Warszawie.).
Jerzy Korngold, który
przybywał dotychczas w getcie w Radomiu, został przewieziony do
Ostrowca Świętokrzyskiego. Udało mu się to dzięki pomocy
znajomego, pełniącego w Ostrowcu funkcję lekarza obozowego. Tak
relacjonuje to ogromnie ważne dla niego wydarzenie: (przyp. 126 -
Archiwum ŻIH w Warszawie.)
Dzięki staraniom
doktora, Klajbergera, wyjechaliśmy tam wraz z żoną. Chcieliśmy
się urządzić w szpitalu, ale Judenrat sprzeciwił się temu. Wobec
tego udaliśmy się do Zakładów Ostrowieckich. Żona otrzymała
zatrudnienie w dziale budowlanym. Pracę miała bardzo ciężką.
Nawet podczas największych mrozów pracowano pod gołym niebem. 3
lub 4 kobiety musiały wyładowywać dziennie 40-tonowy wagon. Po
wąskich, betonowych schodach wnosiły na IV piętro ładunki
kamienia i piasku o wadze 40-50 kilogramów. […]
Judenrat obozu składał
się z mętów społecznych. Jego członkowie absolutnie nie
interesowali się świeżo przybyłymi Żydami. Prezes Judenratu,
Zajfman, zachowywał się wobec nas brutalnie. Byliśmy obdarci, lecz
on nie wydawał nam ubrań. Gdy żona prosiła go o lżejszą pracę,
zwrócił się do niej z haniebną propozycją. Gdy znany kat,
Belter, przyjechał do obozu, by przeprowadzić selekcję, Zajfman
wpisał mnie na listę chorych. Członkowie Judenratu hulali, bo
handlowali najrozmaitszymi rzeczami. Specjalną nienawiść czuli do
inteligencji. Policja żydowska składała się z donosicieli, którzy
mieli na sumieniu wielu Żydów. Przejęli władzę SS. Zmuszali
Żydów płaszowskich, którzy puchli z głodu, do najcięższych
robót. Tych, którzy nie mieli się czym opłacić, zwalniali z
pracy.
Praca w cementowni była
trochę lżejsza. Nie była to placówka niezbędna dla frontu, lecz
SS-mani nie chcąc iść na front, zostawili ją, by mieć jakiś
zajęcie. My z żoną byliśmy rozłączeni. Pracowała w fabryce.
Był to akt zemsty ze strony Zajfmana. Jedyne chwile radosne w tych
strasznych dniach stanowiły koncerty, na których występowałem
wraz z wiolonczelistą, dr. Pekerem, a także z dwoma czeskimi
kompozytorami: Drożkiem i Smetaną. Byłem bardzo lubiany przez
Polaków, a w końcu zostałem dowódcą kolumny w cementowni...
Nikita Ulesko pracował w
czasie okupacji hitlerowskiej w Ostrowcu Świętokrzyskim jako
wytapiacz na wydziale martenowskim w tamtejszej Hucie. Wspomina on
(przyp. 127 – Archiwum OKBZH w Kielcach), iż obóz dla Żydów w
tym mieście znajdował się na łąkach częstocickich. Został on
założony 1 kwietnia 1943 roku, a zlikwidowany 1 sierpnia 1944.
Przebywali w nim Żydzi z Polski, Austrii, a nawet ze Związku
Radzieckiego.
[…]
Żydzi wyglądali
nędznie. Wprost słaniali się z głodu. Jesienią widziałem, jak
wyprowadzono na plac około 200 Żydów i jeden z Niemców mówił
coś do nich. Następnie Ukraińcy rzucili się na nich jak charty.
Wyciągnęli do 20 Żydów i Żydówek i rozstrzelali na miejscu.
Ciała zostawili na placu. Później po raz drugi się do nich
rzucili, zaglądali im w usta i jeszcze dwóch zastrzelili. Byłem
świadkiem tego rozstrzelania, bo stałem nieopodal i widziałem to
wszystko. Ukraińcy przeprowadzali wielokrotnie rewizję Żydów, a
łupy nieśli później do Zwierzyny. Widziałem też, jak na
polecenie Zwierzyny zastrzelony został jeden Żyd, który ukrywał
się w kanale pieca...
[…]
Na terenie miasta byłem
świadkiem zabójstwa Żydówki z dzieckiem. Działo się to wiosną,
lecz nie wiem, w którym roku.
[…] Kierownikiem straży
fabrycznej był Reimund Anton Zwierzyna. Byli także: Rhode i
Goldfisch...
Obóz żydowski w
Ostrowcu Świętokrzyskim znajdował się na łąkach częstocickich
– stwierdza Kazimierz Ogórek, który pracował w okresie okupacji
hitlerowskiej w tamtejszej stalowni martenowskiej (przyp. 128 -
Archiwum OKBZH w Kielcach). - Stamtąd przyprowadzano Żydów do
pracy w Hucie. […]
W 1944 roku widziałem,
jak złapano dwóch Żydów, którzy się ukrywali. Żandarmi
niemieccy zastrzelili ich, a ciała wrzucili do pieca martenowskiego.
Był to piec nr 3. Byli przy tym Niemiec i Ukrainiec. [...]”
Stanisław Spurek z
Ostrowca Świętokrzyskiego pracował podczas okupacji hitlerowskiej
jako kierowca w tamtejszej Hucie. Jeździł samochodem ciężarowym
marki citroen, z przyczepą. Zeznał on (przyp. 129 - Archiwum OKBZH
w Kielcach) […]
Byłem kilkanaście
razy na terenie obozu. Zawoziłem Żydom żywność i inne artykuły.
Nie widziałem, żeby Żydzi byli bici lub głodzeni. Straż żydowska
czasem mnie nawet zaprosiła, by z nimi wypić. Zauważyłem, że do
Żydów gorzej odnosili się strażnicy żydowscy niż Niemcy.
Pamiętam nazwisko Rhode. Nie widziałem, żeby bił Żydów, a straż
żydowska zapraszała i Rhodego i mnie. Wchodziliśmy do baraku,
gdzie częstowano nas wódką i zakąskami.
Nadzór na terenie obozu
żydowskiego pełnili także policjanci pochodzenia żydowskiego.
Znałem jednego z nich, o nazwisku Blutenfeld [u Urbańskiego - Blumenfeld], który posiadał
przed wojną sklep przy ulicy Okólnej w Ostrowcu Świętokrzyskim.
[…] Nadzór wewnętrzny w obozie pełnili werkschutze pochodzenia
ukraińskiego. Komendantem całości był Rhode, który dysponował
strażnikami i więźniami.
W lecie lub wczesną
wiosną 1943 roku dostałem polecenie podstawienia samochodu
ciężarowego z przyczepą na teren obozu. Do samochodu wsiadł Rhode
i dwóch policjantów żydowskich. W obozie załadowano 40 chorych
mężczyzn i kobiet. Niektóre kobiety były w ciąży. Nadzorowali
ich policjanci żydowscy. Rhode powiedział mi, że jedziemy do
Radomia. Gdy dotarliśmy tam, nadzór nad przywiezioną grupą Żydów
przejęli gestapowcy i pojechali z nami za miasto, 3 km od centrum
Radomia. Po dotarciu na miejsce, Żydów wprowadzono do baraku. Po
pewnym czasie przyszedł do nas, a siedzieliśmy wtedy w kabinie
samochodu, jeden z policjantów żydowskich, który nadzorował
Żydów, jadacych z nami z Ostrowca. W kabinie był wraz ze mną
Gustaw Wisaczewski, zamieszkały w Ostrowcu Świętokrzyskim, przy
ul. Targowej.
Policjant żydowski
oświadczył, że czuje się bardzo źle i poprosił, żeby kupić
wódki i coś do zjedzenia. Na nasze pytanie, czym się tak
zdenerwował, odpowiedział, że jak chcemy, to możemy sami
zobaczyć. Wisaczewski przyniósł wódki i dał ją policjantowi,
który wypił więcej jak jedną czwartą litra, a pozostałość
przeznaczył dla nas. Potem zaprowadził nas pod barak. Przez otwarte
drzwi baraku zobaczyliśmy stojących tam, rozebranych do naga Żydów
– mężczyzn i kobiety. Byli to, oczywiście, przywiezieni przez
nas Żydzi. W baraku leżeli na specjalnie przygotowanych
stanowiskach stzreleckich Łotysze w czarnych mundurach, a Żydzi
przechodzili kolejno przez pomost. Pod pomostem wykopany był dół,
w który wpadali rozstzrelani. Gdy zobaczylismy taką scenę,
natychmiast opuściliśmy to okropne miejsce. Człowiek normalny nie
był w stanie patrzeć na taki mord.
Po pewnym czasie
policjanci żydowscy załadowali w skrzynie ubrania zamordowanych i
włożyli je na samochód. I gdy przyszedł Rhode, pojechaliśmy do
getta w Radomiu. Zabraliśmy stamtąd 40 mężczyzn i kobiet, których
przewieźliśmy do obozu w Ostrowcu Świętokrzyskim. Przed wyjazdem
z Radomia odbyła się ich selekcja. Uczestniczyli w niej także
żydowscy policjanci z Ostrowca Świętokrzyskiego, którzy wybierali
swoich znajomych. Żydzi z Ostrowca chętnie jechali do Ostrowca. Jak
wynikało z ich zachowania, nie byli zorientowani, w jakim celu tam
jadą. Prawdopodobnie uważali, że w Ostrowcu jest najlepiej.
Wszystkich Żydów, którzy zostali załadowani na samochód w
Radomiu, przywiozłem do Ostrowca. Po przyjeździe rozlokowano ich w
barakach, a nam polecono jechać do garażu.
Tauchen Zalctrajger
(przyp. 130 - Archiwum OKBZH w Kielcach), zamieszkały w Ostrowcu
Świętokrzyskim, przy alei 3 Maja widział, jak w październiku 1942
roku [powinno być: 1943 roku] Zwierzyna wydał Ukraińcom ze straży fabrycznej rozkaz
rozstrzelania 3 Żydów: Gutmana i Grindberga, trzeciego nazwiska nie
pamięta. […]
Cukierfajn (przyp. 131 -
Archiwum OKBZH w Kielcach), zamieszkały w Ostrowcu Świętokrzyskim,
przy ulicy Młyńskiej 13, podaje, iż Zwierzyna wydał rozkaz
zastrzelenia braci: Kopla i Mojżesza Sztajnów. Rozkaz został
wykonany.
Mosiek Brukierer (przyp.
132 - Archiwum OKBZH w Kielcach), zamieszkały w Ostrowcu
Świętokrzyskim, ulica Młyńska 1, był naocznym świadkiem
rozstrzelania z rozkazu Zwierzyny przez wartowników ukraińskich
trzech Żydów: Mośka Gutmana, Grindberga i trzeciego o nieznanym
nazwisku.
[…]
str. 218-219
[…] W aktach Okregowej
Komisji do Badania Zbrodni Hitlerowskich w Kielcach natknąłem się
niedawno na relację o bodzechowskim obozie pracy. Sporządzono je na
podstawie zeznań: Jana Śmiecha, Stefanii Targowskiej, Stefana Borka
i Abrahama Kierbela. Ten ostatni przebywał w tym obozie i przeżył
okupację hitlerowską (przyp. 136 - Archiwum OKBZH w Kielcach).
[…] Z rąk
gestapowców z Ostrowca Świętokrzyskiego, którzy sprawowali nadzór
nad obozem, zgnięło około 40 Żydów. Zostali zastrzeleni w
trakcie rewizji za kosztownościami, dokonywanymi przez gestapowców:
Semka, Johnsona i innych. Żydzi byli także mordowani poza obozem.
Zabito w ten sposób małżeństwo Billerów z sześcioletnim
synkiem, pochodzące z Wiednia.
Hitlerowcy zabrali też z
obozu dzieci żydowskie i rozstrzelali je pod murem pobliskiego
cmentarza żydowskiego. Tej zbrodni miało dokonać gestapo z
Ostrowca Świętokrzyskiego.
str. 249-250
Felicja Goldfarb z
Radomia, która przeżyła wojnę, zeznaje (przyp. 160 – Archiwum
ŻIH w Warszawie.)
[…] Zawieziono mnie
samochodem do prochowni w Pionkach, gdzie przebywałam do lipca 1944
roku. W tym czasie zostałam wraz z innymi wywieziona do Oświęcimia.
Był to pierwszy w dziejach Oświęcimia transport, który wszedł do
obozu bez selekcji, ponieważ naczelny lekarz obozowy, Mengele –
dowiedziałam się o tym dopiero po wojnie – postanowił napisać
dzieło naukowe z dziedziny pedologii i w tym celu kazał zostawić
do swojej dyspozycji cztery transporty, a mianowicie: Bliżyn,
Pionki, Ostrowiec i Starachowice. Natomiast dzieci, przywiezione z
radomskiej wytwórni broni, które w tym czasie przybyły do
Oświęcimia, posłano od razu do gazu.
str. 289
Historyk żydowski,
Emanuel Ringelblum, który w czasie ostatniej wojny założył w
getcie warszawskim tajne archiwum żydowskie, zgromadził wiele
materiałów dotyczących martyrologii ludności żydowskiej w
Polsce. Wśród tych, które ocalały po zagładzie warszawskiego
getta, odnaleziono listy pisane i wysyłane przez Żydów. Wybrałem
kilka kartek pocztowych, pisanych i nadawanych w woj. kieleckim.
Ostrowiec Świętokrzyski – getto, 12 sierpnia 1942 roku
Kochana Pani Grabska!
Bardzo Panią proszę, by mi odpisała, jak u Blimci. Już setki razy pisałam i dzwoniłam i ani śladu. Może Pani wie, co u naszego Fiszla i Beniamina. Zlituj się Pani nad nami i odpisz nam, bo już nie mamy sił z przemyślenia. Proszę nic nie ukrywać przed nami i całą prawdę wypisać.
Ostrowiec Świętokrzyski – getto, 12 sierpnia 1942 roku
Kochana Pani Grabska!
Bardzo Panią proszę, by mi odpisała, jak u Blimci. Już setki razy pisałam i dzwoniłam i ani śladu. Może Pani wie, co u naszego Fiszla i Beniamina. Zlituj się Pani nad nami i odpisz nam, bo już nie mamy sił z przemyślenia. Proszę nic nie ukrywać przed nami i całą prawdę wypisać.
Wasza życzliwa
Pela
Jest to kartka pocztowa
wysłana przez Pelę Okonowską, która mieszkała w Ostrowcu
Świętokrzyskim przy ulicy Szerokiej 8, do S. Grabskiej w getcie
warszawskim, zamieszkałej przed wysiedleniem przy ul. Pawiej (przyp.
195 – Ringelblum II, nr 223/2 k.l. Strona 165, poz. 89.).
str. 329-330
- O ile mi wiadomo, sporo
Żydów z naszego miasta [Ćmielowa] uratowało swoje życie –
stwierdza Jan Pękalski, który w czasie okupacji nosił pseudonim
„Borowy”. […]
Z naszych kolegów
szkolnych przeżyło wojnę dwóch Rybów, którzy mieszkali w
Ostrowcu Świętokrzyskim. Pamiętasz chyba Leona? Chodził razem ze
mną do jednej klasy gimnazjalnej u Chreptowicza. Widziałem się z
nim na I zjeździe wychowanków tek szkoły w 1965 r. Starszy
przyjechał w mundurze majora wojska polskiego. [I Zjazd Absolwentów
odbył się w dniach 20-21.09.1958; II Zjazd Absolwentów odbył się
9-10.05.1968]
Przeżył również
hitlerowską okupację Wolf Zylberman, którego też powinieneś
pamiętać. Taki skromny, porządny i bardzo dobrze uczący się
chłopak. Ożenił się w pierwszym roku okupacji. Wkrótce po tym
urodziło się im dziecko. Zostawili je u jakiejś rodziny w Annopolu
i niestety, ludzie ci nie spełnili pokładanych w nich nadziei. Nie
wiadomo, jak to się stało, lecz żydowskie dziecko wpadło w ręce
Niemców. Zylberman pisał o tym do mnie po wyzwoleniu. Uważa, że
mógłby się mścić teraz, lecz wyraził się jednocześnie:
„Po co mam to robić?
Czy wróciłoby to życie mojemu dziecku?”
Zawsze był szlachetnym
człowiekiem...
str. 365-366
Tadeusz Pastuszka z
Ostrowca Świętokrzyskiego, który podczas okupacji hitlerowskiej
mieszkał w oddalonym o 5 km od tego miasta Chmielowie, dużej wsi,
wspomina (przyp. 9 – Centralne Archiwum KC PZPR w Warszawie.):
Udało mi się
wyprowadzić z getta w Ostrowcu Świętokrzyskim trzy osoby
pochodzenia żydowskiego, a następnie z obozu pracy w Hucie
Ostrowieckiej – 13 osób.
Wszystkich doprowadziłem
do swojego mieszkania. Tych ostatnich – w 1943 roku. Przechowywałem
ich i opiekowałem się nimi aż do wyzwolenia Kielecczyzny, to jest
do 17 stycznia 1945 roku...
Trzy osoby pochodziły z
Łodzi, dwie z Warszawy, a 13 osób z Ostrowca Świętokrzyskiego.
Byli to m.in.: Aron Rapaport z Ostrowca, Jankiel Rapaport, dwóch
Fuksów, Maniek Bryner, dwóch Kapłowiczów z Łodzi. Reszty nazwisk
nie pamiętam... Uratowali życie i mieszkają w Niemczech i w
Izraelu. Posiadam ich adresy. Utrzymują ze mną stały kontakt.
Piszą listy i przysyłają mi paczki...
Gdy Armia Czerwona zbliżyła się do Wisły, Jerzy Korngold przebywał jeszcze wraz z żoną w obozie pracy Żydów w Ostrowcu Świętokrzyskim. Oto jak przedstawia on panujący w tym czasie nastrój wśród tamtejszych Żydów (przyp. 10 – Archiwum ŻIH w Warszawie.):
Gdy Armia Czerwona zbliżyła się do Wisły, Jerzy Korngold przebywał jeszcze wraz z żoną w obozie pracy Żydów w Ostrowcu Świętokrzyskim. Oto jak przedstawia on panujący w tym czasie nastrój wśród tamtejszych Żydów (przyp. 10 – Archiwum ŻIH w Warszawie.):
Zaczęły krążyć
pogłoski, że nasz obóz zostanie zlikwidowany. Wybuchła panika,
każdy myślał, jak się ratować. Tymczasem władze w obozie
przejęła SS z Radomia. Terror powiększał się. Codziennie
rozstrzeliwano po kilka osób. Najpierw zabijano co dziesiątego.
Codziennie odbywały się rewizje. Podwojono straż. Jeden obozowicz
odpowiadał życiem za ucieczkę drugiego. Któregoś lipca 1944 roku
dowiedzieliśmy się, że nie idziemy więcej do pracy; uciekło
dwóch żydowskich policjantów oraz prezes Judenratu. Obóz został
bez ochrony. Ukraińcy otoczyli obóz. Nadeszły 23 wagony. Zostałem
odseparowany od żony. Dałem jej znać, by weszła do szeregu aryjek
i wykorzystała szansę, swój fałszywy dowód, podrobioną przez
polski antyhitlerowski ruch konspiracyjny kennkartę. Spotkaliśmy
się z Żółtowskim i razem opracowaliśmy plan spotkania się z
moją żoną. Została zaraz ona poinformowana o szczegółach tego
planu.
Ja zrobiłem to samo, gdy
się dowiedziałem, że moja żona już uciekła. Powiedziałem
żydowskim kobietom w cementowni, że uciekam i kazałem im zrobić
to samo. Na umówionym miejscu spotkałem żonę, uciekłem przez
kolczaste druty pod gradem kul. Płakaliśmy ze szczęścia. Wszystko
było już przygotowane dla nas przez Polaka, Leszka Żółtowskiego.
[…]
Jerzy Korngold wymienia
kilka nazwisk – jak się wyraża – katów z Ostrowca
Świętokrzyskiego:
Gerhard Schachmeister,
volksdeutsch. Widziałem, jak żelaznym prętem bił dzieci żydowskie
aż do utraty przez nie przytomności; inżynier Wage -
volksdeutsch; Keller, którego jedynym zadaniem było znęcanie się
nad ludźmi; Rhode – kierownik warsztatu, bezlitosny kat i
morderca...
str. 558
W jesieni 1942 roku grupa
młodych komunistów w getcie ostrowieckim: Maria i Dawid
Szulmanowie, bracia Gutmanowie i Frydland przygotowywali zbrojne
wystąpienie na wypadek wysiedlenia Żydów z tego miasta. Ich plany
zostały pokrzyżowane przez fałszywe informacje podawane przez
Judenrat, a dotyczące odłożenia eksterminacji ostrowieckich Żydów.
M. i D. Szulmanowie uciekli z Ostrowca i walczyli w warszawskim ŻOB
podczas powstania w tamtejszym getcie.
Etykiety:
Biller,
Blazsur,
Blumenfeld,
Brukierer,
Bryner,
Cukierfajn,
Fuks,
Grindberg,
Gutman,
Klajberger,
Korngold,
Okonowska,
Pancer,
Rapaport,
Rubinstein,
Sztajn,
Zachcińscy,
Zajfman,
Zalctrajger,
Zylberman
niedziela, 20 października 2013
sobota, 12 października 2013
Skarpa
Fragment planu miasta między Rynkiem, ul. Starokunowską i ul. Sienkiewicza,
inwentaryzacja z początku lat czterdziestych XX wieku.
niedziela, 29 września 2013
sobota, 28 września 2013
Zagłada społeczności żydowskiej Ostrowca Św.
„Rejon Ostrowca Świętokrzyskiego w okresie II wojny
światowej”
materiały z konferencji naukowej, red. W.R. Brociek
Ostrowiec Św. 1999
[w:] „Zagłada społeczności żydowskiej Ostrowca Św. w okresie II wojny światowej” Krzysztof Urbański
str. 65
Według ostatniego spisu
ludności gmin żydowskich w województwie kieleckim, który
przeprowadzono w 1938 r. w Ostrowcu Św. zamieszkiwało 10.637 Żydów,
z czego do płacenia składek zobowiązano 1.005. W oficjalnej
nomenklaturze gmina ostrowiecka zaliczana była do tzw. gmin dużych,
gdzie wybierano Zarząd i Radę Gminy (przypis 122 – Archiwum
Państwowe w Kielcach (dalej APK), Urząd Wojewódzki Kielecki (UWK)
sygn. 3354.).Według obliczeń prof. R. Renz w momencie wybuchu wojny
ludność żydowska miasta liczyła 11.079 osób, co stanowiło 36,9
% ogółu mieszkańców (przypis 123 – Renz R., Żydzi w
Ostrowcu w Polsce odrodzonej,
[w:] Żydzi Ostrowieccy. Zarys dziejów,
Ostrowiec Św. 1996, s. 54.).
str. 68
Okupanci na szeroką skalę zaczęli tworzyć monopole, co eliminowało Żydów z życia gospodarczego. Wprowadzono monopol państwowy na handel drewnem, węglem, koksem, cementem, skórą, tekstyliami, zapałkami, ropą naftową i olejami, w końcu nawet szmatami. […]
str. 68
Okupanci na szeroką skalę zaczęli tworzyć monopole, co eliminowało Żydów z życia gospodarczego. Wprowadzono monopol państwowy na handel drewnem, węglem, koksem, cementem, skórą, tekstyliami, zapałkami, ropą naftową i olejami, w końcu nawet szmatami. […]
W efekcie
takiej polityki ilość punktów handlowych i rzemieślniczych
prowadzonych przez Żydów będzie ustawicznie maleć. Nowe firmy
powstają sporadycznie. W 1940 r. jedyną firmą zarejestrowaną
oficjalnie w Ostrowcu Św. przez władze niemieckie jest „Handel
Towarami Kolonialnymi i Spożywczymi” Lejzora Rosenfelda przy ul.
Tylnej 7 (przypis 134 - „Mitteilungsblatt der Industririe- u.
Handelskammer fur den Distrikt Radom” 1940, nr 10, s. 1.).
str. 69
str. 69
W
Ostrowcu Św. okupanci powołali 12 osobowy Judenrat. […] Jak
pisała „Gazeta Żydowska” władza Judenratu sprowadzał się do
dostarczania ludzi do przymusowych prac porządkowych, kierowania
Żydów do obozów pracy, przekazywania kontrybucji, dostarczania
niemieckim instytucjom mebli i sprzętów, przyjmowania transportów
przesiedleńców. Ponadto na Judenracie spoczywał obowiązek
prowadzenia ewidencji ludności, zakwaterowania, zorganizowania
opieki zdrowotnej i sanitarnej, zaopatrzenie w żywność i opał.
Judenrat współpracował z Żydowską Samopomocą Społeczną w
utrzymaniu domu starców, szpitala, sierocińca oraz tzw. Kuchni
Ludowych (przypis 140 - „Gazeta Żydowska” 1940, nr 32, s. 3.).
Realizując rozporządzenie 24 stycznia 1940 r. o obowiązku
zgłaszania majątku żydowskiego Rada Żydowska w Ostrowcu Św.
udzieliła władzom niemieckim niezbędnej pomocy przy rejestrowaniu
majątku ludności żydowskiej (przypis 141 - „Verordnungsbatt des
Generalgouverneurs fur besetzen polnischen Gebiete” 1940, nr 7, s.
31.). Na osobnych blankietach spisywano zarówno majątek nieruchomy:
domy, place, warsztaty pracy, jak i ruchomy. Judenrat prowadził
także rejestr osób ubiegających się o pomoc materialną. Ten
ostatni spis wykorzystywano później do kierowania najbiedniejszych
do różnych przymusowych prac na terenie miasta, kierowania do
obozów pracy, a potem deportacji. Wykorzystywano także szczegółowe
spisy ludzi transportowanych do Ostrowca Św. Przez władze
niemieckie. Celem realizacji narzuconych zadań Judenrat ostrowiecki
podzielony został na wydziały: Prezydialny, Budżetowy, Podatkowy,
Prawno-Administracyjny, Organizacyjny, Pracy, Opieki Społecznej,
Zdrowia, Meldunkowy oraz Szkolny. Istniał także Sąd Polubowny
załatwiający drobne zatargi majątkowe między Żydami.
Jednym z
poważniejszych problemów, który stanął przed Judenratem
ostrowieckim był problem wysiedleńców. Już w grudniu 1939 r.
przybył do Ostrowca Św. Transport tysiąca Żydów wysiedlonych z
Konina, Galina i Skulska w powiecie poznańskim. Jak pisze A.
Rutkowski: Nieco później wysiedlono do tegoż miasta dalszą
partię tysiąca Żydów również z poznańskiego (przypis 142 –
Rutkowski A., Martyrologia, walka i zagłada ludności żydowskiej
w dystrykcie radomskim podczas okupacji hitlerowskiej, „Biuletyn
ŻIH” 1955, nr 15-16, s. 89.). Należy dodać, że od początku
wojny znajdowali się tu uchodźcy z Warszawy, Łodzi, Kielc,
Krakowa, Radomia. Dnia 13 marca 1941 r. przybył do Ostrowca Św.
transport Żydów z Wiednia. Była to inteligencja wiedeńska, kupcy,
finansiści, lekarze, muzycy, urzędnicy. Przybyli w pulmanowskich
wagonach ze sporymi zasobami gotówki i lekarstw. Dodatkowym
transportem miano im dostarczyć walizki z ubraniami i zapasy
prowiantu. Nie znali jidysz, nie umieli znaleźć wspólnego języka
z miejscową ludnością. Co ciekawe, byli przekonani, że szybko
wrócą do ojczyzny. Niemcy bowiem wywożąc ich do GG nakazali
wykupienie biletów powrotnych (przyp. 143 – I did not survive
Letters from the Kielce getto, Translated edited by Gerda Hoffer,
Jerusalem-California 1989.). Byli to ludzie, dla których samo
znalezienie się w Ostrowcu Św. było już szokiem. Ponadto w
większości przypadków nie mogli, ze względu na wiek, pracować
fizycznie. Żyli więc ze sprzedaży tego co przywieźli i
nadsyłanych paczek. Gdy skończyły się zasoby pieniężne Judenrat
ostrowiecki, w porozumieniu z władzami niemieckimi, zrobił wszystko
aby ich przesiedlono z miasta. Zostali przetransportowani do
Klimontowa Sandomierskiego, Kunowa, Łagowa, Waśniowa, Boksyc,
Grzegorzewic i Częstocic. A. Rutkowski pisze: Pierwotny plan
pozostawienia wiedeńczyków w Ostrowcu Św. został zmieniony przez
kreishauptmana na skutek interwencji miejscowego Judenratu. Ten
ostatni przywłaszczył sobie przy okazji 5.000 tysięcy z dobytkiem
wiedeńczyków, które przybyły nieco później do Ostrowca Św.
Wskutek oburzenia poszkodowanych oraz interwencji Gminy Żydowskiej w
Wiedniu i prezydium JUS-u polecono Powiatowemu Komitetowi Żydowskiej
Samopomocy Społecznej w Opatowie zająć się sprawą... (przyp.
144 – Rutkowski A, Martyrologia..., s. 93.).
str. 72-73
Dnia 1 kwietnia 1941 roku utworzono w Ostrowcu Św. Żydowską Służbę Porządkową (Judischer Ordnungdienst). […] Jak wynika z zachowanych wspomnień w miarę upływu czasu żydowska policja zdobywała sobie coraz gorszą opinię wśród ziomków, za wierne wykonywanie poleceń okupanta. Jak zeznała H. Hamera przed egzekucją Polaków w dniu 30 września 1942 r. grupę Żydów dozorowanych przez SP zmuszono do wybudowania szubienicy i pomocy przy egzekucji (przyp. 149 – Okręgowa Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (dalej OKBZpNP) w Kielcach, Podręczne akta śledcze w sprawie zbrodni popełnionych przez hitlerowców na terenie Ostrowca, sygn. Ds. 40/67, t. II, k. 99.).
Dnia 1 kwietnia 1941 roku utworzono w Ostrowcu Św. Żydowską Służbę Porządkową (Judischer Ordnungdienst). […] Jak wynika z zachowanych wspomnień w miarę upływu czasu żydowska policja zdobywała sobie coraz gorszą opinię wśród ziomków, za wierne wykonywanie poleceń okupanta. Jak zeznała H. Hamera przed egzekucją Polaków w dniu 30 września 1942 r. grupę Żydów dozorowanych przez SP zmuszono do wybudowania szubienicy i pomocy przy egzekucji (przyp. 149 – Okręgowa Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (dalej OKBZpNP) w Kielcach, Podręczne akta śledcze w sprawie zbrodni popełnionych przez hitlerowców na terenie Ostrowca, sygn. Ds. 40/67, t. II, k. 99.).
str. 73-76
[…] Jednocześnie zarządzono [lipiec 1941 r.] usunięcie żydowskich sklepów z głównych ulic oraz wydano zakaz wstępu Żydom na pewne ulice i drogi. M. in. nie wolno było się poruszać drogą Końskie-Starachowice-Ostrowiec Św.-Opatów (przyp. 152 - „Amtsblatt des Chefs des Distrikts Radom im Generalgouvernement” 1941, nr 9, s. 133.). Każda niesubordynacja groziła śmiercią lub obozem koncentracyjnym. Na przełomie maja i czerwca 1941 r. gestapowiec Peter na ulicy Sandomierskiej zabił Jakuba Stachelberga (przyp. 153 – OKBZpNP w Kielcach, Podręczne akta... sygn. Ds. 40/67, t. IV, k. 4.). Mordowano w areszcie policyjnym i budynku gestapo. W budynku policji zamordowano rodzinę Goldwasserów, w budynku gestapo Szaję Cukiera, w lutym 1943 r. gestapowcy Bavnner i Lannge przy ul. Iłżeckiej zastrzelili 8 Żydów.
[…] Jednocześnie zarządzono [lipiec 1941 r.] usunięcie żydowskich sklepów z głównych ulic oraz wydano zakaz wstępu Żydom na pewne ulice i drogi. M. in. nie wolno było się poruszać drogą Końskie-Starachowice-Ostrowiec Św.-Opatów (przyp. 152 - „Amtsblatt des Chefs des Distrikts Radom im Generalgouvernement” 1941, nr 9, s. 133.). Każda niesubordynacja groziła śmiercią lub obozem koncentracyjnym. Na przełomie maja i czerwca 1941 r. gestapowiec Peter na ulicy Sandomierskiej zabił Jakuba Stachelberga (przyp. 153 – OKBZpNP w Kielcach, Podręczne akta... sygn. Ds. 40/67, t. IV, k. 4.). Mordowano w areszcie policyjnym i budynku gestapo. W budynku policji zamordowano rodzinę Goldwasserów, w budynku gestapo Szaję Cukiera, w lutym 1943 r. gestapowcy Bavnner i Lannge przy ul. Iłżeckiej zastrzelili 8 Żydów.
Getto w
Ostrowcu Św. powstało w kwietniu 1941 r. […] Znakomity opis getta
ostrowieckiego znajdujemy w „Gazecie Żydowskiej”. Opis dotyczy
końcowych miesięcy 1941 r.: Gmina ostrowiecka należy do
większych skupień żydowskich w Dystrykcie Radomskim. Rada żydowska
w Ostrowcu Św. na czele której stoi p. prezes I. Rubinstein rozwija
szeroką działalność we wszystkich gałęziach życia społecznego
ludności żydowskiej Ostrowca Św. Największą troską Rady jest
pomoc dla ubogich i przesiedleńców, znajdujących się na terenie
miasta. Bezpośredni nadzór nad tymi sprawami ma opieka społeczna
pod kier. P. radcy Kleinera. Z Opieki Społecznej korzysta 8.000
osób, 2.000 osób otrzymuje obiady z tutejszej Kuchni Ludowej w
cenie 10 i 20 gr. za obiad składający się z zupy i kawałka
chleba. Prócz Kuchni Ludowej istnieje również kuchnia łódzka,
częściowo zasilana przez Radę. Na szeroką skalę zakrojona jest
akcja opieki nad dziećmi, z której korzysta 150 dzieci. Otrzymują
one śniadania i obiady. Dzieci te korzystają również z opieki
kulturalnej i lekarskiej. Na zimę zorganizował Komitet Kobiet
zbiórkę odzieży dla dzieci. Korzystający z Opieki Społecznej są
uprawnieni również do korzystania z opieki lekarskiej i sanitarnej.
Na terenie Ostrowca Św. przed wojną nie było szpitala żydowskiego.
Obecnie został zainstalowany szpital z odziałem zakaźnym,
wewnętrznym i położniczym pod kier. p. dr-a Majera. Chorzy,
należący do Opieki Społecznej korzystają z leczenia szpitalnego
bezpłatnie. Przy szpitalu istnieje również Ambulatorium,
udzielające porad i leków, należącym do Opieki Społecznej za
opłatą 50 gr. Na zimę przygotowała Rada Żydowska 1.000 par
drewniaków dla rozdziału najuboższym z czego 100 otrzymali
robotnicy pracujący na rozmaitych placówkach. Ludność żydowska
otrzymała na zimę po 50 kg ziemniaków na osobę. Wydział pracy
dostarcza obecnie około 500 robotników dziennie na rozmaite
placówki. Robotnicy ci są płatni i otrzymują obiady. Porządek i
spokój w dzielnicy żydowskiej utrzymuje Żyd. Straż Porządkowa.
Sąd Polubowny rozstrzyga wszelkie spory między Żydami. Wyroki jego
są następnie zatwierdzane przez Sąd Grodzki. Owocną swoją
działalność zawdzięcza Rada Żyd. świetnemu kierownictwu i
ofiarnej pracy p. prezesa Rubinsteina przy współpracy radnych i
urzędników Rady Żydowskiej i dzięki zrozumieniu społeczeństwa
żydowskiego dla działalności Rady Żydowskiej (przyp. 157 -
„Gazeta Żydowska” 1942, nr 13.). Czytając tę informację
trzeba jednak pamiętać, że „Gazeta Żydowska” była wydawana
za zgodą władz niemieckich i krytycznych uwag raczej nie
zamieszczano.
[...]
Co
prawda getto było pilnowane, ale to nie znaczy, że istniała jego
pełna izolacja. Istniał Urząd Pocztowy posiadający telefony, dość
regularnie dochodziły listy z innych gett, wiedeńczycy otrzymywali
paczki prawie z całej Europy. Istniał kontakt z gettami w
Warszawie, Kielcach, Radomiu i Sandomierzu (przyp. 158 – Ringelblum
E., Kronika getta warszawskiego, Warszawa 1983, s. 328.). E.
Ringelblum w październiku 1941 r. zanotował: Słyszałem od
kogoś, kto wrócił z Ostrowca Św., że Żydzi są tam zatrudniani
przez Niemców w wielkich fabrykach. Z Warszawy przybywali
przedstawiciele organizacji Haszomer Hacair i Dror, w tym dwie
legendarne łączniczki Chaja Grosman i Frumka Płotnicka.
Str. 77-81
[…] w kwietniu 1942 r. władze niemieckie przeprowadziły na terenie GG, […] akcję mającą na celu wyeliminowanie osób mogących nawoływać do oporu wobec okupanta […]. W Ostrowcu Św. 28 kwietnia 1942 r. oddział SS dokonał obławy w rejonie ulic Iłżeckiej, Sienkiewicza i Stodolnej, mordując 36 osób, w tym: Altera Grynberga, Szlome Kalcenelenbogena, Icka Kudłowicza z żoną, Chaima Sztajna, Ludwika Wacholdera. Siedemdziesiąt dwie osoby wysłano do Auschwitz.
[…] w kwietniu 1942 r. władze niemieckie przeprowadziły na terenie GG, […] akcję mającą na celu wyeliminowanie osób mogących nawoływać do oporu wobec okupanta […]. W Ostrowcu Św. 28 kwietnia 1942 r. oddział SS dokonał obławy w rejonie ulic Iłżeckiej, Sienkiewicza i Stodolnej, mordując 36 osób, w tym: Altera Grynberga, Szlome Kalcenelenbogena, Icka Kudłowicza z żoną, Chaima Sztajna, Ludwika Wacholdera. Siedemdziesiąt dwie osoby wysłano do Auschwitz.
Likwidacja dzielnicy żydowskiej w Ostrowcu Św. w ramach słynnej
„Einsatz Reinhard” rozpoczęła się w nocy z 11 na 12
października 1942 r. […] Policji żydowskiej wydano polecenie
wygnania wszystkich na Rynek. […] Tu dzielono wszystkich na trzy
grupy, pierwsza do pracy na miejscu, druga do wysiedlenia, trzecia do
likwidacji. Ostatnia grupa to byli głównie starcy i dzieci. […]
Ogółem podczas akcji zabito około 1.000 osób. Jak wynika ze
wspomnień B. Pancera pozostawiono do pracy 1570 osób. Do
wysiedlenia przeznaczono około 11.000. […] B. Pancer w relacji
pozostawionej w Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego w
Warszawie pisał: … do dzielnicy żydowskiej wkroczył oddział
Litwinów z opaskami J.V.B. […] na rękawach. Rozstrzeliwali
wszystkich, których znaleźli w ukryciu. Ze szczególnym sadyzmem
mordowali dzieci (przyp. 166 – AŻIH w Warszawie, Zbiór
relacji, B. Pancer, sygn. 301/4954.). Jak podaje K. Kalemberg
zastrzelono m.in. 11 osobową rodzinę Lewensztajnów właścicieli
niewielkiej garbarni (przyp. 167 – OKBZpNP w Kielcach, Akta
śledcze..., sygn. Ds. 40, t. II, s. 143-44.).
[…]
[…]
Kolejna akcja
wysiedleńcza, która doprowadziła do ostatecznej likwidacji getta w
Ostrowcu Św. miała miejsce 10 kwietnia 1943 r. (przyp. 172 –
Encyclopaedia Judaica, Jerusalem 1974, s. 1517.).
[…]
[…]
Z
martyrologią ostrowieckich Żydów związany jest obóz przy
Zakładach Ostrowieckich (Herman Goring Werke) założony 1 kwietnia
1943 r. (przyp. 173 – OKBZpNP w Kielcach, Akta śledcze w sprawie
zbrodni hitlerowskich w obozie pracy dla Żydów w Ostrowcu
Świętokrzyskim, sygn. Ds. 15/68, k. 4.). Wśród ludności Ostrowca
Św. popularnie zwany był „Juden Lager”. Obóz od strony
wschodniej przylegał do Zakładów Ostrowieckich, od strony
zachodniej do bocznicy toru kolejowego należącej do cukrowni
„Częstocice”. Od strony południowej znajdowały się nieużytki
rolne, od północnej działki robotnicze. Teren był otoczony drutem
kolczastym, a specjalne tablice zakazywały wejścia na jego teren.
[…]
Porządku
na terenie huty i obozu pilnowało 68 wartowników (przyp. 174 -
OKBZpNP w Kielcach, Akta śledcze..., sygn. Ds. 15/68, k. 28.).
Komendantem Werkschutzów był początkowo hitlerowiec Rhode, a
następnie były kapitan armii austriackiej Josef Zwierzyna, sporo do
powiedzenia miał też Goldicz (przyp. 175 – Główna Komisja
Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Akta Sądu Okręgowego
w Radomiu, Wydział zamiejscowy, sygn. WK 39/48, dotyczy sprawy
R.J.A. Zwierzyny.). […] Strażnikami byli Ukraińcy, dowodzili nimi
podoficerowie Habura i Filip (przyp. 177 – OKBZpNP w Kielcach, Akta
śledcze w sprawie zbrodni popełnionych w czasie drugiej wojny w
Zakładach Ostrowieckich, sygn. Ds. 15/68, k. 60.). W obozie
zachowała się również resztka żydowskiej policji, na czele
której stał nadal Blumenfeld.
Nad osadzonymi w obozie Żydami szczególnie znęcał się J. Zwierzyna.
Miał gabinet w budynku Działu Kadr huty i był w stałym kontakcie
z gestapo. Jak zeznali T. Zalctregier, M. Cukierfajn i M. Brukier
kapitan Zwierzyna wydał m.in. rozkaz rozstrzelania braci
Zachczyńskich, Kopla i Mojżesza Sztajnów, Mośka Gutmana i
Grynberga (przyp. 179 - OKBZpNP w Kielcach, Akta śledcze..., sygn.
Ds. 15/68, k. 16.).
str. 81
str. 81
Na wiosnę
1944 r. poprawiły się warunki w obozie, liczono bowiem na
wydajniejszą pracę na rzecz Wehrmachtu. Uruchomiono nawet łaźnię
i izbę przyjęć, zgodzono się na udzielanie pomocy medycznej przez
lekarzy Pickera, Józefa Kleinbergera i felczera Nachmana Altmana. W
Yad Vashem w Jerozolimie zachowały się wspomnienia dr J.
Kleinbergera, który trafił tu z Radomia:
Obóz znajdował się za kolczastymi drutami. Mieściło się tam blisko 3.000 osób. W barakach panował niesłychany brud, toteż tyfus plamisty i tu zbierał obfite żniwo. Chorzy leżeli w małym szpitaliku obozowym, gdzie niebawem wyznaczono mi pracę lekarza. Musiałem tam prowadzić listę chorób, nie podawałem jednak chorych na tyfus, gdyż to groziło ich likwidacją. Leczono ich potajemnie […]. Lekarstwa i prowiant na dożywianie chorych nadchodziły z Jointu z Krakowa. W przesyłanych przez Joint paczkach znajdowały się preparaty witaminowe, mleko, tłuszcze, kakao. Pewnego dnia przyjechał na oględziny szpitalika niemiecka komisja lekarska. Między innymi przyjechał również lekarz – Niemiec specjalista chorób epidemicznych. Sytuacja była groźna. Należało za wszelką cenę zataić wybuch epidemii tyfusu plamistego. Ciężej chorych wynieśliśmy przed przyjściem komisji do skrytek. Zostali tylko lżej chorzy, bez wysypki zdradzającej tyfus. Przyjechała komisja. Oprowadziłem ją po szpitalu. Na pytanie lekarzy dotyczące chorych odpowiedziałem, że są oni po zapaleniu płuc, że wyczerpani chorobą, ogólnym wycieńczeniem mają tak mizerny wygląd. Z pobytu w ostrowieckim obozie utkwił mi w pamięci wypadek z sanitariuszem szpitala nazwiskiem Gutholz. Był to uciekinier z transportu śmierci do Treblinki. Niezwykle sumienny w pracy, pielęgnował chorych z całym oddaniem. Mówił zawsze, że żywcem Niemcy go nie wezmą. Gdy miano nas wywieść do Oświęcimia – było to w pierwszych dniach sierpnia 1944 r. - uciekł. Złapano go jednak i sprowadzono z powrotem do obozu. Z okna baraku szpitalnego widziałem, jak dwaj strażnicy ukraińscy wyprowadzili Gutholza i postawili go przed komendantem […]. Podczas szamotaniny wystrzelił rewolwer komendanta. Strzał przedziurawił mu płaszcz. Wreszcie udało mu się odrzucić od siebie Gutholza i strzelić do niego. W międzyczasie rozpoczęli strażnicy bezładną strzelaninę, której ofiarami padło kilku więźniów (przyp. 182 – Yad Vashem Jerusalem, J. Kleinberger, Zeznanie, sygn. 03/828, k. 5-6.).
Obóz znajdował się za kolczastymi drutami. Mieściło się tam blisko 3.000 osób. W barakach panował niesłychany brud, toteż tyfus plamisty i tu zbierał obfite żniwo. Chorzy leżeli w małym szpitaliku obozowym, gdzie niebawem wyznaczono mi pracę lekarza. Musiałem tam prowadzić listę chorób, nie podawałem jednak chorych na tyfus, gdyż to groziło ich likwidacją. Leczono ich potajemnie […]. Lekarstwa i prowiant na dożywianie chorych nadchodziły z Jointu z Krakowa. W przesyłanych przez Joint paczkach znajdowały się preparaty witaminowe, mleko, tłuszcze, kakao. Pewnego dnia przyjechał na oględziny szpitalika niemiecka komisja lekarska. Między innymi przyjechał również lekarz – Niemiec specjalista chorób epidemicznych. Sytuacja była groźna. Należało za wszelką cenę zataić wybuch epidemii tyfusu plamistego. Ciężej chorych wynieśliśmy przed przyjściem komisji do skrytek. Zostali tylko lżej chorzy, bez wysypki zdradzającej tyfus. Przyjechała komisja. Oprowadziłem ją po szpitalu. Na pytanie lekarzy dotyczące chorych odpowiedziałem, że są oni po zapaleniu płuc, że wyczerpani chorobą, ogólnym wycieńczeniem mają tak mizerny wygląd. Z pobytu w ostrowieckim obozie utkwił mi w pamięci wypadek z sanitariuszem szpitala nazwiskiem Gutholz. Był to uciekinier z transportu śmierci do Treblinki. Niezwykle sumienny w pracy, pielęgnował chorych z całym oddaniem. Mówił zawsze, że żywcem Niemcy go nie wezmą. Gdy miano nas wywieść do Oświęcimia – było to w pierwszych dniach sierpnia 1944 r. - uciekł. Złapano go jednak i sprowadzono z powrotem do obozu. Z okna baraku szpitalnego widziałem, jak dwaj strażnicy ukraińscy wyprowadzili Gutholza i postawili go przed komendantem […]. Podczas szamotaniny wystrzelił rewolwer komendanta. Strzał przedziurawił mu płaszcz. Wreszcie udało mu się odrzucić od siebie Gutholza i strzelić do niego. W międzyczasie rozpoczęli strażnicy bezładną strzelaninę, której ofiarami padło kilku więźniów (przyp. 182 – Yad Vashem Jerusalem, J. Kleinberger, Zeznanie, sygn. 03/828, k. 5-6.).
str. 83-84
Kiedy na przełomie
lipca i sierpnia 1944 r. przystąpiono do likwidacji obozu, około
200 [więźniów] zbiegło do pobliskich lasów, resztę osób
załadowano do 23 wagonów towarowych i skierowano w nieznanym
kierunku. […] Gdy okazało się, że transport jedzie do Auschwitz
niektórzy podjęli ryzyko ucieczki. […] Niektórzy, którzy
zbiegli wracali do Ostrowca Św. wpadając w ręce gestapo. W
sierpniu 1944 r. zostali zatrzymani i osadzeni w celach gestapo
Mordka Chipler, Icek Rubinstein, Wolf Menndlin, Weinwurcel, Fachler,
Rapaport, Lieberman, Satina Zinger, Szyfra Wajnberg, Framer, Cukier,
Fachlerowie, Borenstajn. Los ich był różny. Część przeżyła i
w pierwszych dniach stycznia 1945 r. została wysłana do obozów
koncentracyjnych: Dietz zastrzelił Żyda Fachlera, Winkler
Rapaporta i Liebermana […]. Winkler prowadził sprawy Żydów
i na jego rozkaz […] były wykonywane egzekucje na Żydach
(przyp. 187 – OKBZpNP w Kielcach, Podręczne akta, sygn. Ds. 40/67,
t. IV, k. 81-82.). Zastrzelono też zegarmistrza Deskę. Podczas
prowadzonych po wojnie śledztw stwierdzono, że zbrodni dokonywali
głównie Dietz, Winkler i Bravnner.
[…] często
powtarza się wersja, dotycząca również Ostrowca Św., że Żydzi
byli skłonni podjąć walkę z Niemcami w chwili, gdy zapadnie
ostateczna decyzja o likwidacji getta. E. Fąfara pisze, powtarza to
również R. Renz: W jesieni 1942 roku grupa młodych komunistów
w getcie ostrowieckim: Maria i Dawid Szulmanowie, bracia Gutmanowie i
Frudland przygotowali zbrojne wystąpienie na wypadek wysiedlenia
Żydów z tego miasta. Ich plany zostały pokrzyżowane przez
Judenrat (przyp. 188 – Fąfara E., Gehenna..., s. 558.).
środa, 25 września 2013
Boluś
Niektórzy brali pod opiekę żydowskie dzieci, by uchronić je przed grożącym niebezpieczeństwem. Adela Nowosielska:
Przyjęłam w r. 1942 dwoje małych dzieci żydowskich, chłopca 4 lat i dziewczynkę 1 ½ roku. Z narażeniem życia mego i moich dzieci przechowywałam je u siebie w Rabce do r. 1945 i w ten sposób ocaliłam im życie, oddając dzieci zdrowe i całe rodzicom.
W jak największym skrócie sprawa przedstawia się w ten sposób: Przechowywałam chłopca Borucha Szafira, syna Chany Łai, z domu Korn, i ojca Froima Szafira, przed wojną zamieszkałych w Ostrowcu Kieleckim. Chłopiec, który miał w czasie oddania go do mnie 4 lata, nosił imię Boluś, ażeby uniknąć tak niebezpiecznych podejrzeń. Jesienią r. 1943 Boluś zachorował ciężko na zapalenie wyrostka robaczkowego – przewiozłam go nocą do szpitala w Nowym Targu, gdzie podczas wstępnego badania stwierdzono, że był obrzezany, i bano się go przyjąć. W nocy siostra zakonna (s. Roberta od ss. sefiranek) przeniosła mnie wraz z Bolusiem na pawilon niemiecki, gdzie były Niemki z dziećmi, i umieściła mnie w separatce dla więźniów, i byłam z tym dzieckiem przeszło 4 miesiące. Do domu, do Rabki, jeździłam tylko raz na tydzień, aby zarządzić i dać moim dzieciom jedzenie, i wtedy zastępowała mnie przy Bolku moja córka lat 14, i wskutek tego nabawiła się nerwicy ciężkiej, a tak stale, jak dzień, tak noc, musiałam czuwać przy chorym Bolku. Jest rzeczą zrozumiałą, że wydałam bardzo dużo pieniędzy na szpital, na lekarzy i na służbę w szpitalu; zrobiłam to wszystko, aby dziecko zachować przy życiu. Zbędne jest dodawanie, że za przechowywanie Bolka groziła mi i moim dzieciom w każdej chwili kara śmierci z rąk hitlerowskiego Gestapo.
Źródło: http://historiarabki.blogspot.com/2012/01/za-to-grozia-smierc-rabczanie-z-pomoca.html
Przyjęłam w r. 1942 dwoje małych dzieci żydowskich, chłopca 4 lat i dziewczynkę 1 ½ roku. Z narażeniem życia mego i moich dzieci przechowywałam je u siebie w Rabce do r. 1945 i w ten sposób ocaliłam im życie, oddając dzieci zdrowe i całe rodzicom.
W jak największym skrócie sprawa przedstawia się w ten sposób: Przechowywałam chłopca Borucha Szafira, syna Chany Łai, z domu Korn, i ojca Froima Szafira, przed wojną zamieszkałych w Ostrowcu Kieleckim. Chłopiec, który miał w czasie oddania go do mnie 4 lata, nosił imię Boluś, ażeby uniknąć tak niebezpiecznych podejrzeń. Jesienią r. 1943 Boluś zachorował ciężko na zapalenie wyrostka robaczkowego – przewiozłam go nocą do szpitala w Nowym Targu, gdzie podczas wstępnego badania stwierdzono, że był obrzezany, i bano się go przyjąć. W nocy siostra zakonna (s. Roberta od ss. sefiranek) przeniosła mnie wraz z Bolusiem na pawilon niemiecki, gdzie były Niemki z dziećmi, i umieściła mnie w separatce dla więźniów, i byłam z tym dzieckiem przeszło 4 miesiące. Do domu, do Rabki, jeździłam tylko raz na tydzień, aby zarządzić i dać moim dzieciom jedzenie, i wtedy zastępowała mnie przy Bolku moja córka lat 14, i wskutek tego nabawiła się nerwicy ciężkiej, a tak stale, jak dzień, tak noc, musiałam czuwać przy chorym Bolku. Jest rzeczą zrozumiałą, że wydałam bardzo dużo pieniędzy na szpital, na lekarzy i na służbę w szpitalu; zrobiłam to wszystko, aby dziecko zachować przy życiu. Zbędne jest dodawanie, że za przechowywanie Bolka groziła mi i moim dzieciom w każdej chwili kara śmierci z rąk hitlerowskiego Gestapo.
Źródło: http://historiarabki.blogspot.com/2012/01/za-to-grozia-smierc-rabczanie-z-pomoca.html
poniedziałek, 23 września 2013
Macewy codziennego użytku
"Macewy codziennego użytku"
Łukasz Baksik
Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2013
"Mur cmentarza komunalnego
Ostrowiec Świętokrzyski, miasto w ŚwiętokrzyskiemLata 60. XX w."
Zagłada Żydów w dystrykcie radomskim
"Zagłada Żydów w dystrykcie radomskim"
Krzysztof Urbański
Wydawnictwo
Naukowe Akademii Pedagogicznej
Kraków 2004
Według Jakuba Aleksandrowicza z Ostrowca spora grupa młodzieży żydowskiej z tego miasta, w wieku poborowym, udała się za Bug (przypis 39 - Wywiad z J. Aleksandrowiczem, Tel Awiw 1995.) zgodnie z apelem szefa propagandy Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego ppłk. Romana Umiastowskiego.
str. 27
Celem zastraszenia i sterroryzowania ludności w Ostrowcu zamordowano tego samego dnia [7 września 1939 r.] Izraela Rosenberga. [...] Jak pisze Marian Banaszek 10 września rozstrzelano: "na rynku ostrowieckim 10 Żydów"(przypis 80 - M. Banaszek, Gehenna i zagłada ostrowieckich Żydów, "Walczymy o stal" 1994 [powinno być 1984], nr 14, s. 50.).
str. 82-83
W Ostrowcu budynek zajmowany przez urzędników Judenratu znajdował się przy ul. Iłżeckiej. W pierwszym okresie na czele dwunastoosobowej Rady starszych, według W. Broćka stał jako prezes prawnik Szajsel, jego zastępcą był Josek Rozenman. Po ich śmierci w połowie 1940 r. Judenratem kierowali Icchak Rubinstein i Mosze Alterman. W 1941 r. funkcję tę objął Dawid Djament.
str. 86
W styczniu 1942 r. "Gazeta Żydowska" zamieściła informację z Ostrowca: Na terenie Ostrowca nie było przed wojną szpitala żydowskiego. Obecnie został zainstalowany szpital z oddziałem zakaźnym, wewnętrznym i położniczym pod kier. p. dra Majera. [...] Przy Szpitalu znajduje się ambulatorium (przypis 101 – "Gazeta Żydowska" 1942, nr 13.).
str. 91-92
W Ostrowcu robotnicy żydowscy kierowani byli przez Judenrat do pracy w Zakładach Ostrowieckich, cegielni Jaegera, stawach na Gutwinie. Niemcy chcąc osiągnąć jak największe korzyści określili, iż w ZO należy zatrudniać ludzi do 35. roku życia. W zaistniałej sytuacji wielu ostrowieckich Żydów podjęło pracę w wiedeńskiej firmie "Elin" w Bodzechowie, gdzie wytwarzano narzędzia elektryczne.
str. 93-94
Z początkiem 1942 r. w związku z nasileniem się zbrodniczych akcji wobec ludności żydowskiej, zaczęła panować wśród Judenratów opinia, że praca na rzecz Niemców, a zwłaszcza niemieckiej armii, zapewni przeżycie wojny i okupacji. Regina Renz tak charakteryzuje sytuację na terenie Ostrowca: Zrodziło się przekonanie, że praca może uchronić od śmierci i obozu koncentracyjnego. Wszyscy więc szukali zatrudnienia dającego szansę przeżycia. Zgłaszano się na ochotnika do pracy w hucie ostrowieckiej, cegielni. […] Żeby dostać pracę oferowano znaczne sumy pieniędzy. […] W getcie otwarto wiele warsztatów, ale tylko dla tych osób, które na rzecz Judenratu uiściły kwotę 2000 zł. Zakłady te, mimo usilnych starań nie uzyskały statusu przedsiębiorstw wojennych (przypis 150 - R. Renz, Żydzi w okresie okupacji i w pierwszych latach po wyzwoleniu, [w:] Żydzi ostrowieccy, Ostrowiec Świętokrzyski 1996, s. 105.).
str. 98
Dnia 1 kwietnia 1941 r. ŻSP [Żydowska Służba Porządkowa, zwana niekiedy policją żydowską, albo milicją] powstała w Ostrowcu, na jej czele postawiono Bera Blumenfelda, zastępcą został Moszek Putszic. Oddział liczył 30 osób.
Dnia 1 kwietnia 1941 r. ŻSP [Żydowska Służba Porządkowa, zwana niekiedy policją żydowską, albo milicją] powstała w Ostrowcu, na jej czele postawiono Bera Blumenfelda, zastępcą został Moszek Putszic. Oddział liczył 30 osób.
str. 101
Pozostawała jeszcze
jedna droga życia na przyzwoitym poziomie, ale przez większość
nie akceptowana: byli również tacy, którzy mieli powiązania z
niemieckim gestapo. Oni mieli wszystko. Mogli w getcie prowadzić
sklepy oraz zakłady (przypis 202 – S. Heilbrunn, op.cit., „Komu i
czemu?” 2002, nr 1.). Współpraca z okupantem kończyła się
jednak najczęściej tragicznie. W Ostrowcu podziemie polskie
zlikwidowało konfidenta Szpigla, który donosił na Żydów i
Polaków: ciało dla zatarcia śladów wrzucone zostało do
przerębli (203 – M.T. „Bończa” Mazur, Szumiały nam
świętokrzyskie jodły, Katowice 1987, s. 76.).
str. 104
W więzieniu radomskim osadzono i skazano […] Za opuszczenie getta […] w Ostrowcu: Jakuba Buksnera, Jakuba Feldmansa; […].
W więzieniu radomskim osadzono i skazano […] Za opuszczenie getta […] w Ostrowcu: Jakuba Buksnera, Jakuba Feldmansa; […].
str. 140
Po mianowaniu gauleiterem Wiednia Baldura von Schiracha ten realizując rozkazy Hitlera: „zasypywał Hansa Franka, generalnego gubernatora okupowanej Polski, żądaniami zabrania od niego Żydów. […] W styczniu 1941 roku referat Eichamana [powinno być Eichmanna] sporządził pierwsze listy transportowe i do czerwca deportowano […] 10 000 Żydów. Do dystryktu radomskiego Niemcy skierowali cztery transporty, każdy po 1000 osób. W marcu 1941 r, Żydzi z Wiednia trafili do Kielc, Ostrowca i powiatu opatowskiego. […] Z Ostrowca zostali częściowo przetransportowani do Klimontowa, Łagowa, Waśniowa i pobliskich wsi. Skierowanych do powiatu opatowskiego rozlokowano w Bogorii, Iwaniskach, Klimontowie, Kunowie, Łagowie, Ożarowie i Staszowie.
str. 147
Ostrowieckie getto ciągnęło się wzdłuż południowej pierzei rynku oraz obejmowało ulice: Iłżecką, Polną i Bałtowską. Zgromadzono tu początkowo 7000 Żydów, to jest 25 procent ludności miasta. Z czasem oprócz mieszkańców Ostrowca znaleźli się tu Żydzi z Bałtowa, Sienna, Iłży, Kunowa, Ćmielowa oraz Sandomierza. Była również garstka kielczan. W połowie 1942 r. na terenie Ostrowca mieszkało między 15000 a 16000 osób, w tym 4000 uchodźców. Teren getta został ogrodzony drutem kolczastym. Wewnątrz porządku pilnowała policja żydowska, na zewnątrz liczne posterunki niemieckie (przypis 213 – Archiwum Ringelbluma. Listy o Zagładzie, oprac. R. Sakowska, Warszawa 1997, s. 146.), ale dostanie się do getta nie przedstawiało większych trudności. […]
Ciasnota, trudne warunki sanitarne i brak lekarstw wywołały już w lutym 1940 r. epidemię tyfusu. W związku z tym, w szybkim tempie, założono szpital zlokalizowany w bożnicy. Szpital składał się z pięciu oddziałów i miał sto łóżek. Opiekę sprawowało trzech lekarzy, sześcioro pielęgniarzy i pielęgniarek (przypis 215 - „Gazeta Żydowska” 1940, nr 30.). Ale nawet powołanie Kolumny Sanitarnej, która sprawdzała na bieżąco stan higieniczny getta nie zapobiegło kolejnej epidemii w marcu 1942 r. Sytuację ludności getta ratowała prężnie działająca Żydowska Samopomoc Społeczna na czele ze znanym działaczem społecznym Kalmanem Szajnfarberem. Niestety zmarł on 20 grudnia 1941 r. Getto było miejscem zbrodni, m.in. 28 kwietnia 1942 r. jednostka SS podczas obławy zastrzeliła 36 osób, zaś 72 zostały wywiezione do obozu.
Niemcy starali się dość perfidnie skłócić Polaków z Żydami. Po wysadzeniu przez patrol ZWZ gazociągu niedaleko Ostrowca w dniu 11 września 1944 r. [powinno być 1942 r.] zatrzymanych zostało trzydziestu mieszkańców miasta i skazanych na karę śmierci przez powieszenie. Szubienice na rynku kazano budować Żydom!
Po mianowaniu gauleiterem Wiednia Baldura von Schiracha ten realizując rozkazy Hitlera: „zasypywał Hansa Franka, generalnego gubernatora okupowanej Polski, żądaniami zabrania od niego Żydów. […] W styczniu 1941 roku referat Eichamana [powinno być Eichmanna] sporządził pierwsze listy transportowe i do czerwca deportowano […] 10 000 Żydów. Do dystryktu radomskiego Niemcy skierowali cztery transporty, każdy po 1000 osób. W marcu 1941 r, Żydzi z Wiednia trafili do Kielc, Ostrowca i powiatu opatowskiego. […] Z Ostrowca zostali częściowo przetransportowani do Klimontowa, Łagowa, Waśniowa i pobliskich wsi. Skierowanych do powiatu opatowskiego rozlokowano w Bogorii, Iwaniskach, Klimontowie, Kunowie, Łagowie, Ożarowie i Staszowie.
str. 147
Ostrowieckie getto ciągnęło się wzdłuż południowej pierzei rynku oraz obejmowało ulice: Iłżecką, Polną i Bałtowską. Zgromadzono tu początkowo 7000 Żydów, to jest 25 procent ludności miasta. Z czasem oprócz mieszkańców Ostrowca znaleźli się tu Żydzi z Bałtowa, Sienna, Iłży, Kunowa, Ćmielowa oraz Sandomierza. Była również garstka kielczan. W połowie 1942 r. na terenie Ostrowca mieszkało między 15000 a 16000 osób, w tym 4000 uchodźców. Teren getta został ogrodzony drutem kolczastym. Wewnątrz porządku pilnowała policja żydowska, na zewnątrz liczne posterunki niemieckie (przypis 213 – Archiwum Ringelbluma. Listy o Zagładzie, oprac. R. Sakowska, Warszawa 1997, s. 146.), ale dostanie się do getta nie przedstawiało większych trudności. […]
Ciasnota, trudne warunki sanitarne i brak lekarstw wywołały już w lutym 1940 r. epidemię tyfusu. W związku z tym, w szybkim tempie, założono szpital zlokalizowany w bożnicy. Szpital składał się z pięciu oddziałów i miał sto łóżek. Opiekę sprawowało trzech lekarzy, sześcioro pielęgniarzy i pielęgniarek (przypis 215 - „Gazeta Żydowska” 1940, nr 30.). Ale nawet powołanie Kolumny Sanitarnej, która sprawdzała na bieżąco stan higieniczny getta nie zapobiegło kolejnej epidemii w marcu 1942 r. Sytuację ludności getta ratowała prężnie działająca Żydowska Samopomoc Społeczna na czele ze znanym działaczem społecznym Kalmanem Szajnfarberem. Niestety zmarł on 20 grudnia 1941 r. Getto było miejscem zbrodni, m.in. 28 kwietnia 1942 r. jednostka SS podczas obławy zastrzeliła 36 osób, zaś 72 zostały wywiezione do obozu.
Niemcy starali się dość perfidnie skłócić Polaków z Żydami. Po wysadzeniu przez patrol ZWZ gazociągu niedaleko Ostrowca w dniu 11 września 1944 r. [powinno być 1942 r.] zatrzymanych zostało trzydziestu mieszkańców miasta i skazanych na karę śmierci przez powieszenie. Szubienice na rynku kazano budować Żydom!
str.
159
Było
kilka sygnałów wskazujących, że zbliża się okres totalnej
zagłady: całkowite wstrzymanie emigracji Żydów, kara śmierci za
opuszczenie gett, ograniczenia przesyłek pocztowych dla ludności
żydowskiej. […]
Poważnym
sygnałem była akcja zapoczątkowana 17 kwietnia 1942 r. wymierzona
przeciwko działaczom lewicowym i inteligencji. W dystrykcie
radomskim objęła ona m.in. Kielce, Ostrowiec, Radom, Częstochowę,
Piotrków Trybunalski. […]
W liście wysłanym 30 kwietnia 1942 r.
z Ostrowca do kierownictwa Hechaluc-Dror w getcie warszawskim pisano:
To samo i do nas dotarło. Oddaliśmy już dwa razy po 18, a
choroba jeszcze trwa (przypis 29 – AŻIH, Ring I, sygn. 553; Archiwum
Ringelbluma …, t. 1, s. 142.).
str. 179
Na jesieni 1942 r. za największą dzielnicę żydowską w powiecie opatowskim uchodziło getto w Ostrowcu. Tu między innymi znaleźli się Żydzi z Częstocic, Momina [powinno być Mominy], Opatowa, były grupy Żydów z Krakowa, Kielc, Radomia i Wiednia. Przygotowania do likwidacji podjęto 10 października 1942 r. (przypis 106 – Ostrowiec a monument on the ruins of an annihilated Jewish community, New York-Toronto, b.r.w., s. 62.). Akcja rozpoczęła się w nocy z 11 na 12 października 1942 r. Do likwidacji dzielnicy żydowskiej Niemcy użyli oddziałów policji bezpieczeństwa, policji porządkowej oraz tzw. szaulisów: „Tak nazywano Litwinów będących na niemieckiej służbie, o fanatycznej wprost nienawiści do Żydów (przypis 107 – S. Kosicki, Zagłada getta w Ostrowcu Świętokrzyskim wiosną 1942 roku, „Zeszyty Kombatanckie” 2000, nr 27/28, s. 59.). Żydom pracującym kazano zebrać się na placu Arbeitsamtu, niepracującym na rynku:
Do getta wkroczył pijany oddział Litwinów, którzy mordowali dzieci i osoby ukrywające się […] odbyła się selekcja. 1570 osób przydzielono do pracy w hucie i cegielniach oraz do uporządkowania getta, zaś pozostałych rankiem odprowadzono na stację kolejową i załadowano do wagonów (po 150 do jednego). Pędzone kolumny otaczali Szaulisi z karabinami w rękach. Kto odstawał od kolumny, żegnał się z życiem. Strzał ukrócał mękę, dawał wyzwolenie. Huk strzałów, a licznie strzelano, podrywał innych, wykrzesywał z nich resztkę sił. Rwali do przodu, podbiegali, krzyk i lament niósł się daleko. Za chwilę znowu przystawali, tracąc siły i nadzieję. Wokół kolumny biegli podochoceni alkoholem Szaulisi, bili pejczami i z lubością mierzyli do maruderów. Chodnikami szli nieliczni esesmani, szupowcy, gestapowcy w uniformach i po cywilnemu. Zatrzymywali się, zapalali papierosy, wymieniali uwagi, lecz do pędzenia i zabijania nie wtrącali się. Za kolumną pozostawały na jezdni ciemne plamy trupów, kałuże krwi i dziesiątki waliz, kuferków, paczek, zawiniątek, tobołów, wypełnionych worków. […] Kolumny ciągnęły Aleją Trzeciego Maja w stronę mostu na Kamiennej i dalej wzdłuż torów, do podstawionych tam wagonów. Pędzeni Żydzi śpiewali pieśni, można domyślać się, że nabożne. Zagłuszały je lament, jęki, wrzaski oprawców […] Tego dnia pędzono ludzi, aż do zmroku (przypis 108 –S. Kosicki, Zagłada getta w Ostrowcu Świętokrzyskim wiosną 1942 roku, „Zeszyty Kombatanckie” 2000, nr 27/28, s. 69-70.).
Około 11 tys. Żydów z ostrowieckiego getta zamordowanych zostało w ciągu kilku następnych dni w obozie zagłady w Treblince.
str. 179
Na jesieni 1942 r. za największą dzielnicę żydowską w powiecie opatowskim uchodziło getto w Ostrowcu. Tu między innymi znaleźli się Żydzi z Częstocic, Momina [powinno być Mominy], Opatowa, były grupy Żydów z Krakowa, Kielc, Radomia i Wiednia. Przygotowania do likwidacji podjęto 10 października 1942 r. (przypis 106 – Ostrowiec a monument on the ruins of an annihilated Jewish community, New York-Toronto, b.r.w., s. 62.). Akcja rozpoczęła się w nocy z 11 na 12 października 1942 r. Do likwidacji dzielnicy żydowskiej Niemcy użyli oddziałów policji bezpieczeństwa, policji porządkowej oraz tzw. szaulisów: „Tak nazywano Litwinów będących na niemieckiej służbie, o fanatycznej wprost nienawiści do Żydów (przypis 107 – S. Kosicki, Zagłada getta w Ostrowcu Świętokrzyskim wiosną 1942 roku, „Zeszyty Kombatanckie” 2000, nr 27/28, s. 59.). Żydom pracującym kazano zebrać się na placu Arbeitsamtu, niepracującym na rynku:
Do getta wkroczył pijany oddział Litwinów, którzy mordowali dzieci i osoby ukrywające się […] odbyła się selekcja. 1570 osób przydzielono do pracy w hucie i cegielniach oraz do uporządkowania getta, zaś pozostałych rankiem odprowadzono na stację kolejową i załadowano do wagonów (po 150 do jednego). Pędzone kolumny otaczali Szaulisi z karabinami w rękach. Kto odstawał od kolumny, żegnał się z życiem. Strzał ukrócał mękę, dawał wyzwolenie. Huk strzałów, a licznie strzelano, podrywał innych, wykrzesywał z nich resztkę sił. Rwali do przodu, podbiegali, krzyk i lament niósł się daleko. Za chwilę znowu przystawali, tracąc siły i nadzieję. Wokół kolumny biegli podochoceni alkoholem Szaulisi, bili pejczami i z lubością mierzyli do maruderów. Chodnikami szli nieliczni esesmani, szupowcy, gestapowcy w uniformach i po cywilnemu. Zatrzymywali się, zapalali papierosy, wymieniali uwagi, lecz do pędzenia i zabijania nie wtrącali się. Za kolumną pozostawały na jezdni ciemne plamy trupów, kałuże krwi i dziesiątki waliz, kuferków, paczek, zawiniątek, tobołów, wypełnionych worków. […] Kolumny ciągnęły Aleją Trzeciego Maja w stronę mostu na Kamiennej i dalej wzdłuż torów, do podstawionych tam wagonów. Pędzeni Żydzi śpiewali pieśni, można domyślać się, że nabożne. Zagłuszały je lament, jęki, wrzaski oprawców […] Tego dnia pędzono ludzi, aż do zmroku (przypis 108 –S. Kosicki, Zagłada getta w Ostrowcu Świętokrzyskim wiosną 1942 roku, „Zeszyty Kombatanckie” 2000, nr 27/28, s. 69-70.).
Około 11 tys. Żydów z ostrowieckiego getta zamordowanych zostało w ciągu kilku następnych dni w obozie zagłady w Treblince.
str. 196-197
W Ostrowcu pozostawionych Żydów umieszczono w obozie pracy zorganizowanym przy ulicach: Iłżeckiej, Polnej, Pierackiego [ul. Polna i ul. Pierackiego to te same ulice, druga nazwa obowiązywała do 1939 roku, kiedy Niemcy przywrócili jej dawną nazwę - ul. Polna] i Sienkiewicza [w czasie wojny ul. Radomska]. Początkowo porządkowali getto i segregowali zagarnięte mienie, potem wykorzystywano ich do innych prac. […] Zatrudniano ich w niemieckich firmach budowlanych, Zakładach Ostrowieckich, cegielni Jegera [powinno być: Jaegera]. Do obozu stale przybywały osoby, które wcześniej uciekły z miasta, chroniąc się przed wywózką. Po kilku miesiącach liczba Żydów w obozie sięgnęła 3000. W zaistniałej sytuacji w styczniu 1943 r. około 1000 osób, nie mających zaświadczeń o pracy, wywieziono do „wtórnego getta” w Sandomierzu, około 150 osób do obozu w Bliżynie. W kwietniu 1943 r. obóz został zlikwidowany, a Żydów przeniesiono do obozu utworzonego przy Zakładach Ostrowieckich. Ludzie mieszkali w drewnianych barakach, które były ogrodzone płotem i drutem kolczastym. Obóz był strzeżony przez oddział składający się z „Ukraińców” (przypis 203 -Yad Vashem, J. Temerson, Zeznanie, sygn. 03/2717, k. 10.). Pracowali tu Żydzi miejscowi oraz sprowadzeni z Piotrkowa Trybunalskiego, Radomia, Kielc (przypis 204 – Wywiad z W. Mandallem, Kielce 1996.). , a także z obozu w Płaszowie (przypis 205 - Yad Vashem, J. Temerson, op. cit., k. 10.). Pracowano jedynie za niewielkie racje żywnościowe. Obóz był miejscem zbrodni, m.in. 7 października 1944 r. wywieziono i stracono w miejscowości Firlej pod Radomiem czterdzieści osób. W lipcu 1944 r. Niemcy zastrzelili trzech więźniów, a czterech wrzucili do pieca martenowskiego (przypis 206 – IPN. Del. Kielce, Akta śledcze w sprawie zbrodni hitlerowskich w obozie pracy dla Żydów w Ostrowcu Świętokrzyskim, sygn. Ds.15/68, k. 4.). Na przełomie lipca i sierpnia 1944 r. zaczęto obóz likwidować. W trakcie tych prac zbiegło do okolicznych lasów około 200 osób. Dnia 2 sierpnia 1944 r. część Żydów rozstrzelano, natomiast 600 osobom rozdzielono […] chleb i załadowano do pociągu towarowego, który ruszył w kierunku południowo-zachodnim do Oświęcimia (przypis 207 - Yad Vashem, J. Temerson, op. cit., k. 12.).
Niedaleko Ostrowca, w Bodzechowie, utworzony został 1 października 1942 r. obóz pracy, z którego 500 Żydów, pochodzących z Ostrowca, Opatowa, Starachowic, budowało linię wysokiego napięcia. Obóz został zlikwidowany w połowie lutego 1943 r. W pobliskim Ćmielowie w październiku 1942 r. utworzono dwa obozy, jeden przy fabryce porcelany Ćmielów, drugi przy kopalni rudy „Barbara”. Obozy zostały zlikwidowane w połowie listopada 1943 r.
str. 207
Podczas trwania akcji „Reinhard”, jak i po jej zakończeniu, Niemcy prowadzili intensywne obławy za uciekinierami z gett. Schwytanych mordowano najczęściej na miejscu. […] W marcu 1943 r. w Ostrowcu przy ul. Iłżeckiej komendant Schupo Schwarz zastrzelił osobiście 10 Żydów (przypis 262 – IPN. Del. Kielce, Podręczne akta śledcze w sprawie zbrodni popełnionych przez hitlerowców na terenie Ostrowca, sygn. Ds. 40/67, k. 5.). […] W tzw. Kolonii Robotniczej w Ostrowcu żandarmeria niemiecka zastrzeliła dwóch Żydów, na Zygmuntówce wymordowano pięcioosobową rodzinę. Dnia 10 października 1943 r. żandarmeria zastrzeliła 6 Żydów z Denkowa i dwóch z Częstocic (przypis 263 – Rejestr miejsc i faktów zbrodni popełnionych przez okupanta hitlerowskiego na ziemiach polskich w latach 1939-1945. Województwo kieleckie, Warszawa 1980, s. 50, 189-191.).
str.
208-210
W Ostrowcu konspirację organizowali bracia Kopel, Mosze Stein, Dawid Kempiński (272 – P. Burchard, s. 142.). […]
Część członków „Haszomer Hacair” z terenu Ostrowca, została przeprowadzona do Warszawy: Młodzi po przybyciu do Warszawy zorganizowali się w piątki i przyłączyli do Ż.O.B. Ich komendantem był Berl Brojde [u I. Cukiermana: Berl Braude] (przypis 285 – C. Folman-Raban, Nie rozstałam się z nimi, Warszawa 2000, s. 65-66.). Walczyli później w getcie warszawskim.
str. 214
W Ostrowcu konspirację organizowali bracia Kopel, Mosze Stein, Dawid Kempiński (272 – P. Burchard, s. 142.). […]
Część członków „Haszomer Hacair” z terenu Ostrowca, została przeprowadzona do Warszawy: Młodzi po przybyciu do Warszawy zorganizowali się w piątki i przyłączyli do Ż.O.B. Ich komendantem był Berl Brojde [u I. Cukiermana: Berl Braude] (przypis 285 – C. Folman-Raban, Nie rozstałam się z nimi, Warszawa 2000, s. 65-66.). Walczyli później w getcie warszawskim.
str. 214
Komisarz
miasta Ostrowca Motschall w ogłoszeniu z 28 września 1942 r.
przypominał: „kto udziela Żydom uchodźcom pomieszczenia i
żywności będzie karany śmiercią. Pouczenie jest ostateczne”.
Str.
219
Szeroką akcję pomocy Żydom prowadziło ostrowieckie „Społem”, dostarczając produktów żywnościowych. Pomoc żywnościową dla ostrowieckiego getta prowadziła organizacja „Orlęta Świętokrzyskie” utworzona przez Aleksandra i Józefa Karbowniczków oraz Władysława Buchnera (przypis 34 – P. Matusak, Ruch oporu na ziemi opatowsko-sandomierskiej 1939-1945, Warszawa 1976, s. 124.).
str. 222
Szeroką akcję pomocy Żydom prowadziło ostrowieckie „Społem”, dostarczając produktów żywnościowych. Pomoc żywnościową dla ostrowieckiego getta prowadziła organizacja „Orlęta Świętokrzyskie” utworzona przez Aleksandra i Józefa Karbowniczków oraz Władysława Buchnera (przypis 34 – P. Matusak, Ruch oporu na ziemi opatowsko-sandomierskiej 1939-1945, Warszawa 1976, s. 124.).
str. 222
Niektórzy
Żydzi ostrowieccy widząc nieuchronną zagładę przekazywali
Polakom swoje dzieci i oszczędności, z nadzieją ocalenia im życia.
Mimo grożących wysokich kar za ukrywanie i pomaganie Żydom wielu
Polaków udzielało im pomocy […]. Mieszkający w Ćmielowie
Tadeusz Pastuszka wyprowadził z getta 3 Żydów, a później 13 osób
z obozu pracy w Częstocicach. Wielu Żydów przeżyło dzięki
pomocy w domu J. Szymańskiego. Jego córki uratowały szereg osób.
Stanisław Krasa przy ul. Trawnej przechował Żydówkę. B.
Sobczyński przechowywał przez całą okupację czteroosobową
rodzinę Józefa Aleksandrowicza z Warszawy, a B. Janusz ukrywał u
siebie e domu Żydówkę. Edmund Reński dostarczał Żydom
niewypełnione kennkarty oraz blankiety wypisów z ksiąg
metrykalnych. T. Rekwirowicz udzielił pomocy rodzinie Kulinera (przypis 54 – W.R. Brociek, Okres II wojny światowej, [w:] Ostrowiec Świętokrzyski. Monografia historyczna miasta, Ostrowiec 1997, s. 215.).
str.
232
Jak
wynika z relacji złożonej przez Wolfa Fajnsztadta , pierwsza grupa
Żydów, która uciekła z getta w Ostrowcu zginęła w okolicach
Kunowa od granatu wrzuconego przez żołnierzy AK do bunkra. Drugiej
grupie pomagał polski komunista o nazwisku Sternik (przypis 107 – AŻIH,
W. Fajnsztadt, Relacja, sygn. 301/945, k. 1.). […]
Mówiąc
o Żydach dystryktu radomskiego, ich martyrologii i walce, należy
także dodać, dla całości obrazu, że wielu z nich ginęło nie
tylko w gettach i obozach. Szereg z tych, którzy w 1939 r. zbiegli
za Bug, a nie wyszli z ZSRR wraz z armią Andersa, poległo w
szeregach 1. i 2. Armii Wojska Polskiego w drodze od Lenino po
Berlin. Zginęli m.in. […] Henryk Brandszpiegiel i Chaim Mehlman z
Ostrowca […].
str. 235
str. 235
O
skali zagłady niech świadczą cyfry. W czerwcu 1945 r. […]
zamieszkiwało [w Ostrowcu] 178 osób narodowości żydowskiej. […]
(przypis 7 – AŻIH, CKŻP, Wydział Ewidencji, sygn. 649. Materiały
statystyczne dotyczące ludności żydowskiej.).
Etykiety:
Aleksandrowicz,
Alterman,
Blumenfeld,
Brandszpiegel,
Braude (Brojde),
Buksner,
Djament,
Fajnsztadt,
Feldmans,
Kempiński,
Kopel,
Kuliner,
Mehlman,
Putszic,
Rosenberg,
Rozenman,
Rubinstein,
Szajnfarber,
Szajsel,
Szpigiel
Subskrybuj:
Posty (Atom)































