czwartek, 7 kwietnia 2016

Ostrowiecki Muranów

Młoda dziewczyna w sukience za kolano siedzi na stercie kamieni i połamanych cegieł. Ma upięte włosy, odkryte ramiona, dłonie złożone na udach, na nogach lekkie buciki. Ta skromna elegancja kontrastuje z rozległym gruzowiskiem za nią, w tle majaczą niekompletne domy. Tyle zostało z zatłoczonego ostrowieckiego getta. Jest lato 1943 roku. W młodej Polce rodzi się poetka.

Młoda poetka Joanna Chruszczyńska na gruzach ostrowieckiego getta.
Zdjęcie wykonane w 1943 roku w okolicy dawnej ul. Tylnej.

Osiedle Na Skarpie to ostrowiecki Muranów. Skojarzenie nasuwa się samo, gdyż uderzająca jest ilość podobieństw w dziejach Muranowa - historycznej dzielnicy Warszawy - i dzisiejszego osiedla Na Skarpie w Ostrowcu Św. W obu miejscach przed wojną żyła największa populacja Żydów danego miasta. Muranów w połowie XIX wieku stał się niemalże miastem w mieście o iście wschodnim klimacie, gdzie na ulicy rzadko słyszało się język polski. W Ostrowcu Żydzi mieszkali prawdopodobnie od samego początku istnienia miasta. Dla ożywienia gospodarki powstającego miasta Stanisław Tarnowski w końcu XVI wieku sprowadził do miasta starozakonnych i osadził ich na zachód od rynku. Według przekazów ustnych synagoga w Ostrowcu miała powstać w 1610 r. W tym czasie chrześcijanie nie posiadali jeszcze własnej świątyni (powstała cztery lata później). Na terenie Muranowa i ostrowieckiej skarpy w okresie II wojny światowej założone zostały przez Niemców dzielnice zamknięte dla ludności żydowskiej – getta. W wyniku tzw. ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej oba getta zostały zrównane z ziemią, a ludność zamordowana. W odradzającej się z popiołów komunistycznej Polsce na obu terenach powstały nowe osiedla mieszkaniowe. W Warszawie wybitny architekt Bohdan Lachert bezpośrednio na pryzmach gruzów getta zaprojektował osiedle-pomnik, które ma zachować pamięć miejsca. W Ostrowcu jego uczeń architekt Zasław Malicki wybudował nowe osiedle, także od podstaw, ale z poszanowaniem dawnego układu ulic. Ulica Tylna biegnie dokładnie tak, jak przedwojenna ulica Zatylna (dawna Tylna równoległa do Zatylnej też istnieje, tyle że bliżej rynku i nie ma nazwy). Odchodząca od rynku ulica Nowa, by mogła przeciąć dwie poprzednie ulice, poprowadzona jest przelotem pod blokiem. Co prawda ulica Mała nie została zachowana, ale architekt rozstawił dwa bloki, czyniąc przestrzeń tam, gdzie wcześniej biegła i wpadała do ulicy Starokunowskiej, wychodząc niemal bezpośrednio na synagogę. Te dwa opisywane miejsca w Warszawie i Ostrowcu różni pamięć. Gdy w stolicy temat historii Muranowa (przedwojennej, wojennej i powojennej) jest rozpracowany przez liczne publikacje, przewodniki, nazewnictwo ulic, znaki w przestrzeni miasta, tak u nas to co piszę, jest niemal wiedzą tajemną. We wrześniu ubiegłego roku na wystawie rocznicowej osiedla Na Skarpie ani jedna plansza nie była poświęcona historii tego miejsca przed 1945 rokiem.

Kobieta na zdjęciu to ostrowczanka, Joanna Daniela Kozłowska. Po mężu, za którego wyjdzie po wojnie, nazywać się będzie Chruszczyńska. Z tego nazwiska znamy ją dziś, nestorkę ostrowieckiej poezji, współzałożycielkę ruchu literackiego w naszym mieście skupionego w klubie „Aspekt”. W czasie wojny, czyli w momencie gdy utrwalona została na fotografii, uczęszczała do szkoły krawieckiej dla dziewcząt i była żołnierzem Obwodu Opatów, Okręgu Radomsko-Kieleckiego AK. Posługując się pseudonimem „Danka” i „Teresa” przenosiła prasę podziemną na terenie Częstocic i Ostrowca. W archiwum prywatnym pani Chruszczyńskiej zachowało się kilka podobnych zdjęć przedstawiających ją w takiej niecodziennej scenerii. Co sprowadzało młodą kobietę na gruzy zburzonej dzielnicy żydowskiej i kazało jej fotografować się w takim otoczeniu? Na odwrocie jednego z nich rozczytuję napis: „Zgadnijcie czy to zwały śniegu, czy góry? Ani jedno ani drugie to gmach rozbity w gruzy. Wojna!!!” 


Gdy wojna wybuchła Joanna miała piętnaście lat. Mieszkała z rodziną przy ulicy Browarnej (dziś to ulica Mickiewicza) tuż u stóp wzgórza cmentarza żydowskiego. Jej wspomnienia zdumiewają sielankowymi obrazami koegzystencji Polaków i Żydów, wśród których spędzała dzieciństwo: „Tu przy nas, przez płot mieszkał Żyd, Machtyngier. Był stolarzem, miał jednopiętrowy dom. Na dole robili meble, ja tam chodziłam do ich synka Dawidka. W święta Kuczki [Sukkot, Święto Szałasów] za domem budowali coś w rodzaju namiotu i tam koszerne jedzenie jedli. A na piętrze u nich mieszkał pan Frankowski. Polskie nazwisko, ale to był Żyd. Pracował w PKO i miał dwóch synów - Ziutka i Lutka. Chodziłam do nich i oni przychodzili do nas, przez płot skakaliśmy. Ja im dawałam kiełbasę, a oni mi macę. I był jeszcze taki Żyd, Manes się nazywał. Manes miał rzeźnię i sprzedawał wołowe mięso i kury. Mój wujek miał psa z demobilu wojskowego. Zawiesił mu torbę z kartką w środku i posyłał psa do Manesa. Ten mu dał mięso, jakie tam było napisane, wziął pieniądze, wydał resztę i pies szedł z powrotem. A mnie ten pies woził do szkoły na sankach. Kirkut? Tam były najlepsze poziomki i truskawki w trawie na brzegu cmentarza. Chłopaki tam wchodzili. Ja biegałam tylko po murze cmentarza, bo cały kirkut był omurowany. Mieszkałam wśród chłopaków, dlatego wiecznie bawiłam się w wojnę. I zostałam partyzantem... ”

Potem nastał - nie tylko dla Joanny - czas szybkiego dorastania w brutalnych warunkach wojny, aż do ich kulminacji w 1942 roku. W tymże roku w przeciągu dwóch tygodni - między końcem września a połową października - doszło do dwóch najtragiczniejszych wydarzeń dla ostrowczan. Były to: publiczna egzekucja przez powieszenie na rynku 29 Polaków i likwidacja getta, która kosztowała życie ok. 11 tysięcy Żydów i była zagładą niemal całej społeczności żydowskiej Ostrowca. Świadkiem tych wydarzeń była młoda Joanna Chruszczyńska. „Przeżycia wojenne miały duży wpływ na psychikę poetki – pisał w posłowiu do jej tomiku wierszy „Blaski i cienie” Jerzy Stokłosa. - Jej pierwsze utwory powracały do wojennych wspomnień. Swój pierwszy wiersz napisała pod wrażeniem widoku powieszonych przez hitlerowców mieszkańców Ostrowca na rynku 30 września 1942 roku.”


Po likwidacji getta, jego ograbieniu i wyprzedaniu sprzętów ruchomych, Niemcy przesiedlali Polaków na skarpę i w okolicę rynku do budynków, które jeszcze stały. Pani Joanna wspomina: „Niemcy wysiedlili nas i dali na rynek, gdzie mieszkali Żydzi. Mieszkałam na ulicy Nowej. Malusieńka ulica, ale tam był numer siedem. Za tym budynkiem już były gruzy”. Wówczas powstały omawiane wyżej zdjęcia. Długo później, bo w latach 90. w jednym z tomików Joanna Chruszczyńska opublikowała wiersz pt. „Ruiny mego domu”, który koresponduje z tymi niekonwencjonalnymi zdjęciami. Fotografie zdają się być ilustracją tekstu poetyckiego. A sam wiersz uznać można za pomnik stworzony w imieniu ludzi, który zginęli i których domy zostały tu zniszczone.

„Ruiny mego domu”

Odszukać chcę ruiny mego domu
gdzie kwitły wonne róże
tam złoty deszcz o szyby dzwonił

na pryzmach gruzów
mchy porosły
wokół wiatr szumi
oddech dławią wspomnienia

stoję na wyspie myśli
i gorycz ustami zbieram
nie wiem czy płaczę
czy się śmieję



Wojtek Mazan
Fakty Ostrowieckie
29 lutego 2016 r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz